Uhonorowano zwycięzców plebiscytu „Polak Roku 2010”

712
Jak powiedział tegoroczny zwycięzca Zdzisław Palewicz, swój sukces zawdzięcza przede wszystkim swojej rodzinie Fot. Marian Paluszkiewicz

W niedzielę, 30 stycznia, w wileńskim Domu Kultury Polskiej odbyło się uroczyste uhonorowanie dziesiątki zwycięzców plebiscytu czytelników „Kuriera Wileńskiego” — „Polak Roku 2010”. Jest to już XIII edycja tego popularnego konkursu, organizowanego przez nasz dziennik. Celem plebiscytu jest uhonorowanie osób najbardziej zasłużonych dla spraw polskich na Litwie.

— Robię to, co muszę robić i cieszę się, że to, co robię, lubię. Dla mnie być Polakiem — stan naturalny i sposób na życie, a polskość traktuję jako… pasję, również — jako posłannictwo i misję. Czuję wielką satysfakcję, że w wykonaniu swoich funkcji zawodowych czy społecznych mogę coś dla dobra społeczności zrobić — powiedział podczas uroczystości tegoroczny zwycięzca plebiscytu naszego dziennika Zdzisław Palewicz, mer rejonu solecznickiego. Przez kilka kadencji piastował stanowisko wicemera rejonu solecznickiego oraz przez 15 lat pełni funkcję prezesa solecznickiego rejonowego oddziału Związku Polaków na Litwie. Od ponad roku kieruje rejonem solecznickim.

Tradycyjny puchar Polakowi Roku 2010 wręczył prezes „Kuriera Wileńskiego” Zygmunt Klonowski Fot. Marian Paluszkiewicz

Jak powiedział prowadzący uroczystości Stanisław Michalkiewicz, nie jest łatwo w dobie obecnej być Polakiem w naszym kraju: „Dziś trudno być Polakiem na Wileńszczyźnie nawet z punktu widzenia optymisty… Bycie Polakiem jest utrudniane przez polityków. W tym plebiscycie my sami decydujemy i wybieramy Polaka roku. Jesteśmy dumni, gdy nasi rodacy coś osiągają”.

Żeby pogratulować laureatom, przybyło wielu gości honorowych, m. in. ambasador RP na Litwie Janusz Skolimowski, kierownik wydziału konsularnego ambasady RP na Litwie, radca minister – Stanisław Kargul, posłowie na Sejm RL Leonard Talmont i Jarosław Narkiewicz, kierownictwo Domu Kultury Polskiej, przedstawiciele samorządów oraz wielu sympatyków naszego dziennika.

W tym roku nasi czytelnicy również bardzo chętnie włączyli się do wyborów najbardziej zasłużonych rodaków. Redakcja otrzymała ponad 8 tysięcy kuponów-głosów, podobnie jak w roku ubiegłym. Tegoroczny zwycięzca zdobył aż 3781 głosów. Już po raz piąty z rzędu puchar zwycięscy przypada w udziale osobie, która wywodzi się z rejonu solecznickiego, najbardziej polskiego rejonu i jak się okazuje — również najbardziej aktywnego w naszym plebiscycie.

Wśród laureatów znaleźli się ludzie różnych zawodów Fot. Marian Paluszkiewicz

— W roku ubiegłym zwyciężyła ta najodważniejsza osoba — ówczesny mer rejonu solecznickiego Leonard Talmont. Wywiesił polskojęzyczne tabliczki i przez to pokazał, że nie trzeba się bać. Dziś tak się już nie boimy… — przemawiał do zebranych na uroczystości Zygmunt Klonowski, prezes Zarządu „Kuriera Wileńskiego”. Jak zażartował, „początkowo wyglądało podejrzanie, że nagroda po raz kolejny trafia do Solecznik”. Ale, jak powiedział, zmienił zdanie, gdy sam naocznie się przekonał, jak w tym rejonie dba się o społeczność. Podkreślił również, że plebiscyt stał się swoistym barometrem Wileńszczyzny, odzwierciedlającym nasze oczekiwania.

W tym roku do plebiscytu czytelnicy zgłosili 19 osób. Spośród wszystkich zgłoszonych kapituła plebiscytu składająca się ze zdobywców tytułu w poprzednich latach  wytypowała do poddania głosowaniu przez czytelników kandydatów najbardziej zasłużonych. W tym roku kapituła jednogłośnie uznała, że nie należy się ograniczać jedynie do dziesiątki kandydatów. W ten sposób na liście znalazło się 17 osób, z których to właśnie czytelnicy wybrali dziesiątkę najlepszych.

Na scenie z trudem się zmieścili wszyscy, którzy chcieli uściskać zwycięzców i wręczyć im kwiaty Fot. Marian Paluszkiewicz

Dotąd zwycięzcami tego plebiscytu byli już politycy i działacze społeczni, przedstawiciele oświaty, osoby duchowne. Tegoroczna dziesiątka również była bardzo różnorodna pod względem reprezentowanych zawodów. Znaleźli się w niej zarówno konsul honorowy, przedstawiciele oświaty, medycyny, duchowieństwa, świata sztuki, jak i politycy, dziennikarze.

Dziesiątka laureatów to: Zdzisław Palewicz, mer rejonu solecznickiego, Tadeusz Macioł, konsul honorowy RP w Kłajpedzie, ks. Tadeusz Jasiński, wikariusz parafii św. Rafała, Jarosław Narkiewicz, poseł na Sejm Republiki Litewskiej, prezes Trockiego Oddziału Rejonowego ZPL, Stefan Dudojć, wieloletni dyrektor Gimnazjum im. J. Śniadeckiego w Solecznikach, obecnie na emeryturze, Zbigniew Lewicki, kompozytor, pierwsze skrzypce w Litewskiej Państwowej Orkiestrze Symfonicznej, kierownik Orkiestry Kameralnej oraz Kapeli Wileńskiej, Renata Widtmann, dziennikarka, prowadząca Salonu Politycznego i magazynu „Życie z Pasją” w Radiu Znad Wilii, Tadeusz Tuczkowski, radny samorządu rejonu trockiego, prezes koła ZPL miasta Trok, lekarz chirurg, członek zespołu „Troczanie”, Wojciech Piotrowicz, poeta, tłumacz i publicysta, Anna Gulbinowicz, nauczycielka polonistka ze Szkoły Średniej im. Szymona Konarskiego w Wilnie, obecnie na emeryturze.

— Nasz plebiscyt już po raz kolejny udowodnił, jak ważny m. in. jest zawód nauczyciela, by na Wileńszczyźnie zachowała się polskość. Wielu z tegorocznych zwycięzców również jest z zawodu nauczycielami. Niektórzy dziś swój wkład wnoszą na forum politycznym. Wszyscy wiemy, że politycy nie są na Litwie popularni, ale w naszym plebiscycie po raz kolejny wygrywa polityk. Świadczy o tym, że Polacy politycy rzeczywiście solidnie pracują — zauważył redaktor naczelny „Kuriera Wileńskiego” Robert Mickiewicz.

Uroczystość swym występem uświetnił zespół „Troczanie” Fot. Marian Paluszkiewicz

Cała dziesiątka otrzymała dyplomy uznania oraz kwiaty. Tradycyjny puchar Polakowi Roku 2010 Zdzisławowi Palewiczowi wręczył prezes „Kuriera Wileńskiego” Zygmunt Klonowski. Jak na tradycję przystało, nagrody otrzymało też 10 najbardziej aktywnych naszych czytelników, którzy włączyli się do głosowania w tym plebiscycie. Na scenie z trudem się zmieścili wszyscy, którzy chcieli uściskać zwycięzców i wręczyć im kwiaty. Słowa podziękowania padały nie tylko pod adresem zwycięzców, ale również kierownictwa „Kuriera Wileńskiego”.

— Bądź miły dla osób, które mijasz, wspinając się w górę. Spotkasz się z nimi, kiedy będziesz schodził — to motto zawsze pamiętam i nim się w życiu kieruję — dodał na zakończenie Zdzisław Palewicz. Jak zaznaczył, ten konkurs — to przede wszystkim dobry sposób na mobilizację. Zobowiązuje do jeszcze bardziej aktywnej pracy.

— Podłączyłam wszystkich swoich znajomych i uczniów, ich rodziców, żeby aktywnie się włączyli do głosowania na Polaka roku, żeby wybrać godną tego miana osobę. Osoba godna tytułu Polak Roku — to, moim zdaniem, przede wszystkim Polak, który pracuje dla Polaków, który potrafi połączyć innych rodaków, którzy by krzewili polskość. Myślę, że w tym roku wygrała osoba naprawdę na to miano zasługująca. Szkoda tylko, że nasze Wilno i rejon wileński są takie mało aktywne. Najwyższy czas, by zwyciężyła osoba z tych okolic — w rozmowie z „Kurierem” powiedziała Beata Paszkowska, nauczycielka klas początkowych szkoły-przedszkola „Wilia”, stała czytelniczka „Kuriera”, która w tym roku znalazła się w gronie nagrodzonych czytelników biorących udział w głosowaniu.

Zdaniem innej naszej czytelniczki, Lucyny Pidganiuk, nauczycielki biologii w Szkole Średniej im. Wł. Syrokomli, takie plebiscyty jak „Polak Roku” dla ogółu wskazują ludzi, którzy wiele robią, ale czasem są po prostu nie zauważani i nie doceniani.

— Ci ludzie robią wiele dobrego, ale nie dla rozgłosu, nie po to, by zgarniać kolejne nagrody, ale przede wszystkim dla dobra ogółu, bo inaczej po prostu nie potrafią. Dobrze, gdy ktoś taki ze zwykłych ludzi dochodzi do władzy i nie zapomina o tym, skąd pochodzi, nie wyrzeka się swoich korzeni. Nie zapomina o tym, że jest Polakiem, nie zmienia nazwiska, oddaje dzieci do polskiej szkoły… Widzimy, że rejon solecznicki wiedzie prym. Niestety, trzeba ze wstydem przyznać, że wiele osób wstydzi się swego pochodzenia, swoich korzeni. Mamy obok siebie wiele takich przykładów. Trzeba mieć honor, ale i  należy również dostrzec i potrafić odpowiednio się ustosunkować do wad narodowych — podzieliła się z naszym dziennikiem swoimi rozważaniami Lucyna Pidganiuk.

Uroczystość zagaił i urozmaicił śpiewem i tańcem zespół „Troczanie”.

Redakcja jeszcze raz gratuluje dzielnej dziesiątce, dziękuje swoim czytelnikom, przybyłym gościom oraz sponsorom imprezy.