Fala emigracji z Litwy nie maleje

„A najważniejsze, że ci, którzy tam nie leniuchują i nie boją się pracy, mogą być pewni, że zarobią na chleb i dach nad głową. A na Litwie nie zostanę, kończę studia i jazda!” ― stanowczo twierdzi Krystyna.

Ponad 25 proc. mieszkańców Litwy planują emigrować z kraju, a na stale chcą tutaj mieszkać zaledwie 12 proc. respondentów. Takie są niepokojące wyniki sondażu, które podała spółka „Spinter tyrimai”, zajmująca się badaniami rynku i opinii publicznej. Prawie połowa respondentów przyznała, że w ojczyźnie ich nie zadowala zbyt niskie wynagrodzenie. 39 proc. obywateli ma nadzieję na lepsze perspektywy zarobków za granicą, a prawie 30 proc. jako główną przyczynę swego wyjazdu wymienia bezrobocie.

Girl in a jacket

Około 18 proc. respondentów stwierdziło, że chce wyjechać do swoich bliskich, którzy już emigrowali.

Do tych ostatnich należy 23-letnia studentka Edyta, która ma zamiar opuścić Litwę po ukończeniu studiów magisterskich:
― Przed kilkoma laty do Wielkiej Brytanii wyjechał mój ojciec, a następnie narzeczony. Nie widzieli oni żadnych perspektyw pracy w naszym kraju. Ojciec być może kiedyś wróci. Jednak mój ukochany ma zamiar zostać tam ― teraz czeka na mnie, planujemy wspólne życie budować w Anglii. Zostać na Litwie teraz jest po prostu strasznie…

Trochę różni się na ten temat zdanie 29-letniego Olega, który od 8 lat pracuje w Irlandii.

― Czuję się tam samotny. Brakuje mi bliskich i przyjaciół, mimo że w Dublinie poznałem wielu ciekawych ludzi. Nigdzie się nie czuję tak dobrze, jak w ojczystym kraju. Jednak kochać swoją ojczyznę nie wystarcza ― chcę, żeby ona też  kochała. W moim przypadku miłość jest jednostronna, przecież kochająca ojczyzna da możliwość zarobić na chleb… ― mówi mężczyzna.

Oleg zaznacza, że w Irlandii także nie wszystko szło mu łatwo. Zaczynał od mycia warzyw i owoców w supermarketach:
― Pracowałem po 12-14 godzin za grosze. Później nieco lepiej zarabiałem na stacji benzynowej. Następnie zatrudniłem się na budowie. Tam już otrzymywałem dobre pieniądze, szczególnie gdy zostałem brygadzistą. Otrzymywałem 8-14 tys. litów miesięcznie! Zarobiłem sobie na nowe mieszkanie w Wilnie. Oczywiście kryzys nieco zmienił sytuację. Teraz pracuję w firmie ochroniarskiej, lecz nadal zarabiam o wiele więcej, niż wynoszą średnie litewskie zarobki. Dlatego nie śpieszę z powrotem…

Przyczyną wyjazdu za granicę mogą być nie tylko czynniki ekonomiczne. Przykładem tego jest nasza kolejna rozmówczyni 22-letnia studentka Krystyna, która już latem bieżącego roku zamierza wyjechać do Holandii.

― Dlaczego, chcę wyjechać? Bo ludzie tam są inni! Latem ubiegłego roku pracowałam w cieplarniach w pobliżu Amsterdamu. Sadziłam i kwiaty i drzewka. Praca była ciężka, a zarobki nie największe. Lecz tam ludzie uśmiechają się na ulicach, tam używają słów „dziękuję” i „przepraszam”. A najważniejsze, że ci, którzy tam nie leniuchują i nie boją się pracy, mogą być pewni, że zarobią na chleb i dach nad głową. A na Litwie nie zostanę, kończę studia i jazda! ― stanowczo twierdzi Krystyna.

Ekonomistka i docent Uniwersytetu Wileńskiego, Aušra Maldeikienė, twierdzi, że powinniśmy zatrzymać emigrację zarobkową. Jej zdaniem, to właśnie litewski system socjalny pcha obywateli naszego kraju do szukania lepszego życia za granicą.

― Podczas kryzysu o połowę zmniejszono zasiłki dla bezrobotnych. Dla ludzi to oznacza „jesteś nam niepotrzebny, zwiewaj za granicę!”. Dobrym przykładem dla nas może być Estonia. W dobie kryzysu zwiększono tam wpłaty do specjalnego funduszu bezrobocia. Teraz Estończycy mają duży odrębny fundusz dla tej sprawy. A co my mamy? ― rozważa Maldeikienė. ― Nasza obecna gospodarka nie jest efektywna, ludzie teraz po prostu nie mogą przeżyć, nawet mając średnie dochody. Jeżeli sytuacja się nie zmieni, wyjedzie jeszcze więcej ludzi.



LITWA TRACI MĘŻCZYZN

8,5 proc. respondentów badań oświadczyła, że planują wyjechać jeszcze w tym roku, a prawie 17 proc. chce opuścić Litwę w ciągu najbliższych kilku lat. Na szukanie szczęścia w obcych krajach odważają się najczęściej mieszkający w rejonach młodzi mężczyźni, którzy mają niskie lub średnie zarobki.
Wśród przyczyn, które pchają ludzi do opuszczenia własnego kraju, przeważają ekonomiczne.