Debiut Kabaretu Lewickiego „Chata” na wileńskiej scenie

Kabaret Lewickiego „Chata” bawił wileńską publiczność m. in. discopolowym hitem „Miała matka syna” Fot. Marian Paluszkiewicz

W niedzielne popołudnie mieszkańcy Wilna oraz jego okolic spieszyli z Kiermaszu Kaziukowego na premierę Kabaretu Lewickiego „Chata”.

Tego wieczoru w Domu Kultury Polskiej było bardzo wesoło i nastrojowo. Kabaret Lewickiego rozbawił najbardziej ponurego widza żartem, wesołą piosenką i tańcem, gawędą oraz skeczem. Przygotował dobrą wspólną zabawę z miłymi niespodzianki oraz prezentami dla publiczności. A to wszystko, by uczcić Dzień Kobiet oraz uświetnić Wileński Kiermasz Kaziukowy.

Girl in a jacket
Nastroje „z Wileńszczyzny” przedstawili stary Maciej i Maciejowa Fot. Marian Paluszkiewicz

— „Chata” to pododdział Domu Kultury Polskiej. Dawno chcieliśmy zrobić taki program, dlatego, że wszystkie zespoły wyjeżdżają na Kaziuka do Polski, a tutaj, w Wilnie, ludzie nie mają szczególnej atrakcji, a teraz myślę, że państwo spędzicie czas wesoło! – mówił przed rozpoczęciem zabawy Zbigniew Lewicki, kierownik i pomysłodawca Kabaretu Lewickiego „Chata”.

Program wieczoru był poświęcony przede wszystkim kobietom. A więc nie obyło się bez żartów o kobietach, takich oczywiście „z Wileńszczyzny”, jak to się dobrze i niedrogo w okresie kryzysu na przykład namalować rumieńce buraczkiem, włosy natapirować i usztywnić lakierem samochodowym. Nastroje typowo z Wileńszczyzny przedstawili stary Maciej i Maciejowa, gawędząc z przesadą „po wileńsku”, nie dbając o poprawność języka ojczystego, a nawet gęsto używając rusycyzmów. Zabrzmiały także nieco ostre „czastuszki” w wykonaniu artystów trupy Kabaretu Lewickiego „Chata”, jednak w końcu piosenki był tekst: „My czastuszki ciut nieprzyzwoicie zaśpiewali, jeśli kogo obrazili, Pana Zbyszka bijcie”.

Parodia na litewską grupę „Yva”. Pierwszy od prawej w postaci głupiej blondynki Zbigniew Lewicki Fot. Marian Paluszkiewicz

Publiczność bawiły liczne dowcipy, konkurs, niekonwencjonalne pozdrowienia dla kobiet, jak „śpiew” (miauczenie) kotów marcowych. Nie jeden pan na sali się popisał dobrym miauczeniem.

W Kabarecie Lewickiego „Chata” zebrali się utalentowani artyści. Zarówno dobrze znani publiczności, jak aktorka Polskiego Teatru Renata Szymanel, tancerz zespołu „Lietuva” – Jerzy Judycki, śpiewający artyści — Sylwester Stankiewicz i Edwin Wasiukiewicz, jak też aktorzy nowej generacji: Maciej i Maciejowa oraz Klaun, czyli Dariusz Dimitrow, Rajmond Klimowicz i Robert Wróblewski.

Ewelina Saszenko dziękowała publiczności za ciepłe powitanie i wsparcie podczas litewskiej eliminacji Konkursu Piosenki Eurowizja Fot. Marian Paluszkiewicz

Gośćmi wieczoru były Agata Jachimowicz, która przedstawiła solowy numer z finału konkursu jedynego polskiego dziennika na Wileńszczyźnie „Kurier Wileński”, jak również Ewelina Saszenko.  Ewelina koncert uświetniła balladą „C’est ma vie”, która wygrała litewską Eurowizję. Tym razem jednak była wykonana w języku polskim, „aby każdy mógł zrozumieć treść piosenki”. Publiczność laureatkę spotkała gorącymi brawami na stojąco.

Trupa Kabaretu Lewickiego „Chata” w premierowym wieczorze ujęła najważniejsze wydarzenia z ostatnich tygodni: zwycięstwo Eweliny Saszenko w narodowych eliminacjach Konkursu Piosenki Eurowizji, sukces AWPL w wyborach samorządowych oraz konkurs „Dziewczyna »Kuriera Wileńskiego« – Miss Polka Litwy 2011”. Całości blasku dodały pokazy Miss Polek Litwy – najpiękniejszych dziewczyn Wileńszczyzny ostatnich lat.

Panowie pozdrawiali panie kocim „śpiewaniem” (miauczeniem) Fot. Marian Paluszkiewicz

„Dziewczyna »Kuriera Wileńskiego« – Miss Polka Litwy 2011” Agata Jachimowicz podczas wieczoru satyrycznego przedstawiła swój solowy popis Fot. Marian Paluszkiewicz

 

Renata Szymanel, aktorka Polskiego Teatru w Wilnie, doradza paniom jak niedrogo i efektownie można zrobić rumieńce buraczkiem Fot. Marian Paluszkiewicz