„Litwa dla Litwinów” — patriotyzm po litewsku

Organizatorzy marszu 11 marca twierdzą, że z każdym rokiem rośnie liczba ich uczestników Fot. Marian Paluszkiewicz

„Litwa dla Litwinów” — pod takim hasłem kilkaset osób przemaszerowało główną ulicą Wilna w 21. rocznicę proklamowania odrodzenia niepodległości Litwy.

Od kilku lat przemarsz 11 marca tradycyjnie organizują ugrupowania nacjonalistycznej młodzieży Litwy. Władze Litwy otwarcie nie popierają przemarszu nacjonalistów i neofaszystów, aczkolwiek nikt z liderów kraju otwarcie nie potępił „pochodu patriotycznej młodzieży”, jak w prasie litewskiej często jest określany marsz nacjonalistów.

Girl in a jacket

Przemarsz skandującej rasistowskie hasła litewskiej młodzieży tradycyjnie potępiają litewskie i międzynarodowe organizacje praw człowieka oraz litewscy partnerzy z NATO i Unii Europejskiej.

W tym roku przemarsz przeszedł bez większych incydentów. Policja, która zapewniała porządek podczas przemarszu nacjonalistów, usunęła z ich drogi kilka grup pikietujących przeciwko ksenofobii i rasizmowi na Litwie. Jeden z przeciwników neonazistów został też zatrzymany.

Tymczasem uczestniczący w przemarszu nacjonaliści podobno byli wspierani w tym roku przez kolegów z Ruchu Nacjonalistów Niemiec. Po zakończeniu marszu, rzekomy ich przedstawiciel, Mike Muller, wystąpił przed uczestnikami akcji.

„Dzisiaj ulica, jutro Sejm” — skandowali uczestnicy przemarszu nacjonalistów i neofaszystów Fot. Marian Paluszkiewicz

W tym roku pojawiły się też pierwsze otwarte głosy krytyki wobec paradującej z rasistowskimi hasłami litewskiej młodzieży.

Były poseł na Sejm, przewodniczący Litewskiego Związku Więźniów Politycznych i Zesłańców, Povilas Jakučionis, potępił wykorzystywania w doraźnych celach przez radykalne siły idei i bohaterów walki z sowiecką okupacją, w tym też powojennej partyzantki litewskiej.

Jakučionis przypomniał, że jedno z ugrupowań nacjonalistycznych występujące w niedawnych wyborach samorządowych pod hasłem „Bez czarnych, błękitnych, czerwonych i taboru cygańskiego” sugerowało, że opiera się o ideały partyzantów litewskich.

Litewskie media najczęściej opisują przemarsz nacjonalistów, jako „pochód patriotycznej młodzieży” Fot. Marian Paluszkiewicz

— Oni twierdzą, że w ten sposób walczyli partyzanci. Jest to jednak dyskredytacja partyzantki. Partyzanci walczyli wyłącznie przeciwko czerwonym okupantom. Nie walczyli oni ani przeciwko Cyganom, Żydom, czy też przeciwko komuś innemu — zaznaczył Povilas Jakučionis. Ubolewał też, że obecnie nie ma większych możliwości „zatkać gęby” tym pseudopatriotom.

Również doradca premiera Litwy, Virgis Valentinavičius, ubolewał, że w rocznicę odrodzenia niepodległości ulicami Wilna paradują ekstremiści.

— Hasło „Litwa dla Litwinów” jest złym hasłem, szkoda, że się z nim maszeruje ulicami Wilna 11 marca. 11 marca powinno być świętem miłości do ojczyzny — oświadczył w piątek doradca premiera. Uczestników marszu Valentinavičius określił, jako „radykałowie i ekstremiści”.

Nieliczne grupki protestowały przeciwko tradycyjnego marszu nacjonalistów i neonazistów 11 marca Fot. Marian Paluszkiewicz

— Rasizm i neonazizm na ulicach Wilna 11 marca jest sprawą żałosną i przykrą — powiedział Valentinavičius.

Jednak, to właśnie władze Wilna zdominowane przez partię konserwatystów premiera Andriusa Kubiliusa, wydały pozwolenie na paradowanie neonazistów. Uczestników marszu tradycyjnie też wspierają posłowie z partii premiera.

Historyk Valdemaras Klumbys, z wydziału historii Uniwersytetu Wileńskiego, uważa jednak, że litewskie elity potępiają uliczny nacjonalizm i ekstremizm wyłącznie w ramach tzw. poprawności politycznej, gdy tymczasem po cichu popierają, a nawet utożsamiają się z tym nacjonalizmem.