„Halo, mama!” i „Dam pracę”: ostrożnie — oszuści w akcji

Czego dla starej przyjaźni nie zrobisz Fot. Marian Paluszkiewicz

Jeden z mieszkańców Wilna pewnego dnia odebrał telefon. „Cześć, czy wiesz kto dzwoni?” — zapytał głos w słuchawce.

„Petras, to ty? Dawno nie widzieliśmy się…” — mieszkaniec Wilna skojarzył głos ze starym znajomym, którego nie widział już wiele lat.

Girl in a jacket

„No właśnie. Akurat jestem w Wilnie i moglibyśmy się jakoś spotkać…” — nawijał „stary znajomy” i słowo po słowie rozmowa potoczyła się. Okazało się jednak, że „Petras” nie ma teraz czasu na spotkanie, bo ma poważne kłopoty finansowe i potrzebuje pilnie pożyczki — 3 tys. litów. I chociaż mieszkaniec Wilna takich pieniędzy nie miał, ale czego dla starej przyjaźni nie zrobisz. Uzbierał więc wszystkie oszczędności i na prośbę „starego znajomego” przelał na wskazane przez niego konto pozostając z błogą nadzieją, że pomaga przyjacielowi i w oczekiwaniu na spotkanie ze znajomym z młodych lat.

— Gdy po jakimś czasie ten pan skontaktował się wreszcie z właściwym Petrasem, zrozumiał, że padł ofiarą oszustów telefonicznych. I to, niestety, nie jest odosobniony przypadek tego rodzaju przestępstwa, którego liczba ostatnio dynamicznie wzrasta, a ofiarami przestępców telefonicznych coraz częściej stają się nie tylko starsze osoby, ale też dzieci, od których oszuści potrafią wyłudzić nie tylko pieniądze, ale też cenną biżuterię,  sprzęt RTV — wyjaśnia w rozmowie z „Kurierem” Ramūnas Šilobritas, naczelnik Komisariatu nr. 3 Policji Komendy Głównej Policji w Wilnie. Dodaje też, że chociaż opisany przypadek mieszkańca Wilna wydaje się być nieprawdopodobny, nie jest to jednak przykład najbardziej spektakularnego oszustwa telefonicznego.

— Przestępcy po drugiej stronie słuchawki są bardzo doświadczeni, znający psychikę człowieka, działają ostrożnie, wyrafinowanie i stale kształcą swoje sposobności, dlatego potrafią wyłudzić przez telefon pieniądze nawet przy najbardziej niewiarygodnych okolicznościach — mówi nam naczelnik komisariatu i przypomina przypadek innej wilnianki, do której zadzwonili przestępca przedstawiając się jej synem. Rzekomo miał wypadek samochodowy, w którym ucierpieli ludzie i że on jest temu winien, ale za łapówkę można będzie wszystko załatwić. Kobieta w szoku oddała wtedy wszystkie swoje oszczędności i gdy po oddaniu pieniędzy pośrednikowi wchodziła na piętro do mieszkania, dopiero uświadomiła sobie, że nie ma żadnego syna.

— W żargonie więziennym ten rodzaj przestępstwa nazywa się „Halo, mama!” i to właśnie zza ścian zakładów penitencjarnych te przestępstwa najczęściej są dokonywane przez osoby już odsiadujące wyrok. Mają oni faktycznie nieograniczony czas i niestety mają też telefony komórkowe, mimo że jest to niedozwolone — mówi nam Ramūnas Šilobritas. — Taki przestępca potrafi w ciągu dnia wykonać setki przypadkowych telefonów i niestety wciąż znajduje nowe ofiary, mimo że jest wiele informacji ostrzegającej przed tego typu przestępstwami, policja również prowadzi działania prewencyjne — zauważa naczelnik 3 komisariatu. Dodaje też, że policja zwróciła się o pomoc do duchowieństwa, żeby w kościołach po nabożeństwach ostrzegano wiernych przed tego typu przestępstwami, szczególnie starsze osoby, które najczęściej stają się ofiarami.

Metoda przestępcza „Halo, mama!”, czy też, jak w Polsce, „na wnuczka” jest stosunkowo nowym rodzajem przestępstwa, które pojawiło się przed kilku laty w okresie upowszechniania się telefonii komórkowej i wraz z nią się rozwija. Ostatnio, wraz z powszechną dostępnością do Internetu, rozwija się również oszustwo internetowe, którego zasada działania ma swoją specyfikę, ale polega jednak głównie na wyłudzeniu drogą oszustwa pieniędzy od ofiary. Jak wyjaśnia nam naczelnik  Šilobritas, przestępcy w Internecie mają znacznie szersze możliwości, gdyż nie muszą typować swoich ofiar w sposób przypadkowy lub też zbierać informacji o konkretnej osobie. Dzięki popularności internetowych sieci socjalnych mają faktycznie nieograniczony dostęp do kontaktów z setkami tysięcy osób, wśród których poszukują swoje ofiary.

Jak wynika z danych policji, przestępcy w Internecie proponują swoim ofiarom zrobienie „szybkiego biznesu” i zarobienia dużych pieniędzy. W ten sposób wyłudzają od swojej ofiary jej dane bankowości internetowej albo proszą o założenie nowego konta w bankowości internetowej i przekazanie im danych tego konta, przez które rzekomo zostaną przeprowadzone operacje finansowe, a po załatwieniu tego biznesu na koncie ofiary ma pozostać pokaźna suma jej zarobku. Zamiast tego po pewnym czasie ze wskazanego konta ofiary znikają nie tylko jakiekolwiek tam będące pieniądze, ale też przestępcy zostawiają na nich zadłużenie po pobranych kredytach w spółkach oferujących tzw. szybkie kredyty, które, jak się okazuje, udzielają kredytów nawet dzieciom.

Ofiarami przestępców internetowych często też padają kupujący samochody lub nieruchomości, których przestępcy proszą o przelanie na wskazane konto sumy zastawu za kupowane auto lub mieszkanie. W rezultacie klient pozostaje bez nabytku i bez pieniędzy.

Kolejną metodą oszustów internetowych jest „na pracodawcę”, gdy do osoby poszukującej pracy zgłasza się rzekomy pracodawca oferujący dobrą pracę za jeszcze lepsze pieniądze. Na tę ofertę „pracodawca” wyłudza od swojej ofiary jej dane osobowe oraz informacje o koncie bankowym, na które rzekomo będzie przelewane wynagrodzenie. „Pracodawca” często też prosi kontakty osób, które mogłyby udzielić referencji. W ten sposób przestępcy uzupełniają swoją bazę danych ewentualnych ofiar.

Z kolei oszuści telefoniczni mają swój sposób na uzupełnienie swoich kont telefonicznych.

— Najczęściej działają w ten sposób, że dzwonią do przypadkowej osoby i przekonują ją, że jej numer telefonu wygrał na loterii jakąś rzecz, ale jest szansa, że może wygrać główną nagrodę, na przykład samochód. „Zwycięzca” musi tylko nabyć kod uzupełniający określoną kwotę wskazanego operatora telefonicznego i podyktować go „organizatorom loterii”. W ten sposób przestępcy dopełniają swoje konta telefoniczne — wyjaśnia naczelnik Šilobritas.

Zdaniem policji, na Litwie przestępstwami telefonicznymi zajmują się poszczególni przestępcy, bo nie jest to domeną organizowanych grup mafijnych. Aczkolwiek, jak zaznacza naczelnik  Ramūnas Šilobritas, oszust telefoniczny nie działa w pojedynkę, bo musi mieć pomocnika, który przekazuje pozyskiwane informacje w trakcie rozmowy telefonicznej z ofiarą  pośrednikom na wolności (jeśli przestępca działa z więzienia), którzy odbierają pieniądze i przekazują je przestępcy pozostawiając sobie określony procent od wyłudzonej kwoty. Z danych policyjnych wynika, że pośrednikami są najczęściej byli więźniowie, ale też taksówkarze.

Mimo całej złożoności metody przestępczej policji często udaje się nie tylko wykryć przestępców, ale też odzyskać wyłudzone od ofiary pieniądze.

— Niektórzy z przestępców lub pośredników czują się na tyle bezpiecznie, że nie śpieszyli z pobraniem skradzionych pieniędzy ze swoich kont. Dlatego w niektórych przypadkach udało się nam odzyskać skradzione kwoty. Najbardziej pomocnym w tym przypadku jest to, jak szybko i czy w ogóle ofiara zgłosi się na policję — mówi naczelnik komisariatu nr. 3. I dodaje, że niestety, nie wszystkie ofiary zgłaszają się na policję i bardzo rzadko zgłoszenie składa niedoszła ofiara przestępstwa telefonicznego.

— To jest poważny błąd, bo jeśli nawet osoba nie dała się oszukać, to każda informacja o przestępcach jest dla nach ważna. Dlatego zwracamy się do wszystkich, którzy mieli do czynienia z oszustami telefonicznymi, żeby każdy przypadek zgłaszali na policję — zaznacza naczelnik Šilobritas.

Policja ostrzega również, jak można uchować się przed oszustami telefonicznymi i internetowymi. Podstawową zasadą jest zachowanie spokoju w każdej sytuacji, nawet jeśli informacja dotyczy rzekomego nieszczęścia bliskiej osoby. Jeśli są podejrzenia, że bliskiej osobie rzeczywiście przydarzyło się nieszczęście, to należy jak najszybciej skontaktować się bezpośrednio z tą osobą, albo z innymi bliskimi, którzy mogą mieć informację o niej. W każdym przypadku nie należy przekazywać pieniędzy przez pośrednika, jeśli nawet pośrednikiem jest policjant, bo to na pewno będzie oszust. Taki przypadek trzeba niezwłocznie zgłosić na policję. W żadnym przypadku nie należy też przekazywać osobom nieznanym danych swego konta bankowego.

Bliskie osoby starsze oraz dzieci należy uczulić na tego rodzaju przestępstwa oraz poinstruować ich, jak się należy zachowywać wobec ewentualnego przestępstwa i jakie działania należy podjąć.