Obóz młodzieżowy dla „białych” vel Bałtów!

Obozy młodzieżowe dla nacjonalistycznej młodzieży na Litwie odbywają się nie tylko za przyzwoleniem władz, ale też przy ich aktywnym poparciu, w tym też finansowym Fot. Marian Paluszkiewicz

Głosząc rasistowskie i szowinistyczne hasła nacjonalistyczna młodzież z Litewskiego Związku Młodzieży Narodowej (LZMN) organizuje dla młodzieży obóz letni w zamieszkałych w większości przez mniejszość polską i białoruską Dziewieniszkach, na pograniczu litewsko-białoruskim w rejonie solecznickim. Inicjatywę nacjonalistów współfinansuje rząd Litwy.

Obóz LZMN wspierają Ministerstwo Oświaty i Nauki oraz Służba Ochrony Granicy Państwowej przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych.

Girl in a jacket

Hasło obozu brzmi: „Dzięki Bogu (bogom), że urodziłem się białym!” (Ačiū Dievui(-ams), kad gimiau baltas). Organizatorzy obozu nie dostrzegają jednak jego rasistowskiego wydźwięku, gdyż w języku litewskim (na co dały się nabrać nawet niektóre agencje informacyjne i media) może bowiem mieć też wydźwięk patriotyczny — „Dzięki Bogu (bogom), że urodziłem się Bałtem!”.

Jeśli uznamy jednak, że słowo „baltas” w zdaniu użyto nie we właściwym przypadku i oznacza rzeczownik (Bałt), a nie przymiotnik „biały”, co w języku litewskim określa się tym samym słowem „baltas”, to hasło nabiera zupełnie drugiego, rasistowskiego odcienia.

Trudno jednak przypuszczać, że organizatorzy obozu nieświadomie dopuścili się błędu gramatycznego, ponieważ lingwistyczną opiekę nad obozowiskiem nacjonalistycznej młodzieży objął znany litewski językoznawca, prezes „Vilniji”, dr Kazimieras Garšva. Deklarujący swoje szczególne sympatie do Polaków na Litwie prezes organizacji zajmującej się odradzaniem litewskości na Wileńszczyźnie.

Niemniej, jeden z organizatorów obozu, Julijus Panka, prezes LZMN, przekonuje, że hasło obozowiska ma wydźwięk narodowy, nie zaś rasistowski.

— Hasło te inspiruje być dumnym z pochodzenia bałtyckiego, co jest niezmiernie ważnym w rejonie solecznickim. Kiedyś ten region był bowiem centrum ziem bałtyckich, a dziś jest uściskany — z jednej strony słowiańską kulturą Białorusinów, z drugiej zaś strony — sztucznie narzucaną przez niektórych polityków kulturą polską, jak też należy wspomnieć o 50 latach bolesnej rusyfikacji. Tak się już złożyło, że kultura słowiańska zadała bolesne ciosy tej ziemi. Tymczasem, my dążymy do tego, żeby ludzie tego regionu szczycili się, że są pochodzenia bałtyckiego — tak Julijus Panka tłumaczy dla portalu balsas.lt przekaz hasła obozu. Prezes LZMN dodaje też, że dopatrzeć się dwuznaczności hasła mogą „tylko ludzie bardzo zepsuci wewnętrznie”, bo — jak tłumaczy — oficjalna nazwa obozu brzmi: „Rzemiosła, Kultura i Tradycje Bałtów”.

Jednak nie tylko hasło obozowiska nacjonalistycznej młodzieży zanosi rasizmem, ale też niektóre z zasad imprezy trudno określić inaczej, jak tylko szowinistyczne. Uczestnikom obozu grozi kara za używanie narkotyków, alkoholu i… języków innych niż litewski bądź łotewski.

Jak podaje portal delfi.lt, uczestniczącej w obozie młodzieży z Litwy i Łotwy zabrania się rozmawiać w jakimkolwiek języku słowiańskim lub germańskim. Organizatorzy obozu uważają bowiem, że Litwini z Łotyszami muszą porozumieć się w swoich językach. Temu, kto jednak złamie zasadę językową obozu, jego organizatorzy obiecują „szarym mydłem wymyć gębę”.

Obóz nacjonalistycznej młodzieży współfinansuje rządowa „Fundacja Wspierania Kultury”, zaś odbywa się on w podlegającej Ministerstwu Oświaty i Nauki Szkole Technologicznej i Przedsiębiorczości w Dziewiniszkach. W święcie nacjonalistycznej młodzieżówki wzięli udział przedstawiciele miejscowej Służby Ochrony Granicy Państwowej oraz proboszcz parafii pw. Matki Bożej Różańcowej w Dziewieniszkach.

Organizatorzy obozowiska zapowiadają, że w programie pobytu młodzieży w Dziewieniszkach są przewidziane pokazy walk Bałtów oraz ich obrzędów pogańskich, ale też udział we mszy w miejscowym kościele.

W swoim komunikacie organizatorzy obozu zapowiadają, że chcą przybliżyć uczestniczącej w nim młodzieży pradawną kulturę Bałtów, ich tradycje i obyczaje. Jednak, jak wynika z wypowiedzi Julijusa Panki, jednym z podstawowych celów spotkania w Dziewieniszkach jest „nawrócenie” miejscowej ludności na litewskość.

— Sprawa kultury jest pierwszorzędną, dzięki której można odbić ten kraj. Odbić dla Litwy i dla litewskości — powiedział dziennikarzom Julijus Panka, który uważa, że miejscowi mieszkańcy są oszukani i myślą, że Soleczniki są polskie.

— Przecież nie jest tajemnicą, że miejscowi mieszkańcy, którzy uważają siebie za Polaków, w większości mają litewskie korzenie. Mamy nadzieję, że przedstawiając całe bogactwo kultury Bałtów i wszystkie jej zalety część tych ludzi przyciągniemy do siebie. Jeśli nie oni, to przynajmniej ich dzieci będą rozmawiały po litewsku i będą uważały się za Litwinów — powiedział dziennikarzom prezes LZMN.

***

Związek Młodzieży Narodowej jest jednym z głównych organizatorów już tradycyjnych marszy ulicami Wilna pod hasłem „Litwa dla Litwinów”. Organizatorzy nie ukrywają, że wybór zamieszkałego w większości przez mniejszość polską rejonu solecznickiego na miejsce obozu, nie był przypadkowy.

„16 lutego (Dzień Niepodległości Litwy — przyp. red.) LZMN maszerował w Kownie, 11 marca (Dzień Odrodzenia Niepodległości — przyp. red.) zaś nasze hasła wstrząsnęły Aleją Giedymina w Wilnie, 21 maja nasze pieśni zaś rozbrzmiewały na terenie Memoriału Ponarskiego (miejsce masowej zagłady podczas II wojny światowej głównie Żydów oraz Polaków i mieszkańców Wilna innych narodowości dokonanej przez faszystów i miejscowych kolaborantów z oddziałów litewskiej policji — przyp. red.). A teraz nadszedł czas na rejon solecznicki, którym obecnie rządzą nieprzechylne litewskości siły (w rejonie rządzi niepodzielnie Akcja Wyborcza Polaków na Litwie — przyp. red.).

Obóz organizowany przez LZMN będzie chciał udowodnić, że Ziemia Solecznicka była od wieków i jest oraz pozostanie litewską” — czytamy w komunikacie organizatorów.