XVII Festiwal Kultury Kresowej Mrągowo — każdy rok coś nowego

441
Burmistrz Otolia Siemieniec (w środku) z gośćmi z Wilna — Edytą Tamošiūnaitė i Apolonią Skakowską Fot. Jerzy Karpowicz

Na zakończonym przed tygodniem XVII Festiwalu Kultury Kresowej, który się odbył pod honorowym patronatem Senatu RP oraz Małżonki Prezydenta RP Pani Anny Komorowskiej, bez wątpienia nowością stał się występ „Syberyjskiego Krakowiaka”.

Ten Ludowy Zespół Folklorystyczny Polskiej Pieśni i Tańca, działający w dalekim Abakanie, zadziwił mistrzowskim wykonaniem tańców z różnych regionów Polski oraz piosenek rosyjskich, chakaskich i polskich. Widzowie nie szczędzili oklasków dla syberyjskich artystów, którzy jechali do Polski cztery doby, przebyli ponad sześć tysięcy kilometrów — początkowo docierając do Brześcia, następnie do Mrągowa.

Solistki zespołu „Fajerlach” wykonały ludowe żydowskie piosenki Fot. Jerzy Karpowicz

Chakasja ze stolicą w Abakanie — to autonomiczny obwód w składzie Federacji Rosyjskiej. Zamieszkuje tam wielu potomków polskich zesłańców. Jak powiedział wiceprezes Kongresu Polaków w Rosji dr. Sergiusz Leończyk i kierownik ekipy z Abakanu, ostatnie dwa dziesięciolecia — to okres wielkiego ożywienia w życiu społecznym i kulturalnym Polaków Syberii. Założono czasopismo „Rodacy” („Sootieczestwienniki”) z dopiskiem „Pismo syberyjskich Polaków w Rosji”. Działają niedzielne i wyjazdowe szkoły języka polskiego. Nauczyciele przyjeżdżają z Polski. Powstały liczne zespoły artystyczne, w tej liczbie „Syberyjski Krakowiak” i dziecięcy „Syberyjski Krakowiaczek”. Działają Domy Polskie, stowarzyszenie „Rodzina”, pomagające ustalić pochodzenie lub miejsce pochówku zesłańców syberyjskich.

Pani Barbara Wachowicz — honorowy gość festiwalu Fot. Jerzy Karpowicz

Wśród niezapomnianych przeżyć tegorocznej kresówki było spotkanie z Barbarą Wachowicz. Mówią czasami o niej „Fioletowa Dama”, gdyż ubiera się w stroje koloru fioletowego. Jednak ten fiolet, moim zdaniem, oddaje jej nastrój, gdy wspomina o wielkich Polakach, gdy w tonacji romantyczno-patriotycznej przedstawiła dzieje życia Henryka Sienkiewicza, Adama Mickiewicza, Stefana Żeromskiego, jak też Bohatyrowiczów z powieści Orzeszkowej „Nad Niemnem”, Józefa Piłsudskiego i przywołała pamięć o twórcach harcerstwa polskiego. Monologi Barbary Wachowicz, o której Agnieszka Osiecka napisała, że jest ona „najwybitniejszą popularyzatorką polskości w Polsce” są tak pełne emocjonalnego ładunku, że nie da się ich opisać. Najlepiej usłyszeć i zobaczyć panią Barbarę, ewentualnie przeczytać piękne książki jej autorstwa.

Pani Barbara, pochodząca z Podlasia, kocha Festiwal Kresowy i wysoko oceniła starania dwóch pań w jego zorganizowaniu: burmistrz Mrągowa Otolii Siemieniec oraz prezes-dyrektor Centrum Kultury Polskiej im. Stanisława Moniuszki na Litwie Apolonii Skakowskiej i jako nagrodę wręczyła im swoje najnowsze książki.

Teresa Adamowicz z mieszkanką Mrągowa Janiną Sibik Fot. Jerzy Karpowicz

Festiwal Kultury Kresowej, na który z Litwy, Białorusi, Ukrainy i Rosji przyjechało w tym roku około 400 osób, był pełen niespodzianek. O jednej z nich dziennikarzom opowiedziała Teresa Adamowicz, solistka i kierowniczka zespołu „Matczyna piosenka” ze wsi Taniewicze spod Grodna. Otóż przed dwoma laty po jej występie na scenie nad jeziorem Czos podeszła do niej mieszkanka Mrągowa, 88- letnia Janina Sibik. Ze łzami w oczach objęła panią Teresę, dziękując za piękne wykonanie białoruskich ludowych piosenek z jej stron. A pani Janina pochodzi z Ziemi Oszmiańskiej, z którą pożegnała się na zawsze w 1958 r. Jest matką 9 dzieci, kilkunastu wnuków i prawnucząt. Od wczesnej młodości pani Janina lubiła śpiewać i zapisywała do zeszytu znane sobie piosenki ludowe. Właśnie ten zeszyt wręczyła Teresie Adamowicz.

— Jednak w domu stwierdziłam, że ani ja, ani też nikt w moim zespole nie zna melodii zapisanych pieśni — opowiadała pani Teresa. Znalazła wyjście, a mianowicie, kupiła dyktafon i w pierwszym dniu pobytu na tegorocznej kresówce odwiedziła panią Janinę, aby zapisać piosenki w jej wykonaniu i w ten sposób utrwalić ich melodię.

Punktem kulminacyjnym festiwalu, rzecz jasna, był koncert galowy w amfiteatrze nad jeziorem Czos, zapoczątkowany przez mrągowski zespół młodzieżowy „Sukces” oraz „Kapelę Podwileńską” pod kierownictwem Rafała Jackiewicza. Jak się okazało, zdobywca złotego pucharu za mistrzowską grę na saksofonie we Włoszech, jest też świetnym akordeonistą i wokalistą. Założył kapelę, której swoistym hymnem stała się piosenka „Jesteśmy znad Wilii”, a w repertuarze znajdują się „Walc niemenczyński”, „Śni mi się Polska” do słów Apolonii Skakowskiej oraz inne doskonale wykonane przez Rafała melodie.
Cieszyliśmy się, że na Wileńszczyźnie rozkwitają młode talenty, czego potwierdzeniem stał się też występ już dorosłej „Wilenki” pod kierownictwem Janiny Łabul, która później poinformowała, że zespół jest w trakcie przygotowań do 40-lecia. W listopadzie w Domu Kultury Polskiej odbędą się dwa jubileuszowe koncerty „Wilenki”.

Zespół „Sużanianka” jako pierwszy ruszył w tradycyjnym pochodzie do amfiteatru nad jeziorem Czos Fot. Jerzy Karpowicz

Jak zawsze doskonale spisała się „Sużanianka” pod kierownictwem Margaryty Krzyżewskiej. Podwileńskie pieśni i ballady, czasami mało znane, w wykonaniu kobiet z tego zespołu zadziwiają pięknym brzmieniem i świeżością. Nieprzypadkowo marszałek województwa warmińsko-mazurskiego Jacek Protas nagrodził dwa zespoły z Wileńszczyzny: właśnie „Sużaniankę” oraz „Kapelę Podwileńską” z Rafałem Jackiewiczem na czele.

Z kolei wyróżnienie od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP Bogdana Zdrojewskiego otrzymała kowieńska „Kotwica”. Zresztą organizatorzy zadbali o to, aby żaden zespół artystyczny nie wyjechał bez nagrody, w tym też pięknie prezentujący się „Troczanie” i „Randes vous”, oba kierowane przez Bożenę Bielak. Kapela Edwarda Szczęsnowicza „Wesołe Wilno”, chociaż według stażu pracy scenicznej dosyć młoda, to jednak fachowo przygotowana, została nagrodzona przez Fundację „Pomoc Polakom na Wschodzie”.

Edyta Tamošiūnaitė , wicedyrektor Administracji Samorządu m. Wilna, po raz pierwszy obecna na mrągowskiej imprezie, powiedziała, że jest pełna satysfakcji z tego, że wszystkie zespoły artystyczne z Litwy wystąpiły dobrze i cieszyły się powodzeniem.
— Kultura jest uniwersalna i nie chcielibyśmy, aby Festiwal Kresowy traktowano jako nacjonalistyczne przedsięwzięcie — mówiła podczas konferencji prasowej pani burmistrz, dlatego też aprobujemy udział zespołów innych narodowości, jak chociażby „Fajerlach” z Wilna.

Kontynuując tę wypowiedź warto podkreślić, że ten zespół żydowskiego folkloru, którego polska nazwa brzmi „Płomyki”, założony w 1971 r., obecnie prowadzony przez Larysę Vyšniauskienė, odniósł w Mrągowie sukces.

Aż dłonie bolały od serdecznych oklasków Fot. Jerzy Karpowicz

Nie da się opisać występów wszystkich zespołów z Ukrainy i Białorusi. Było ich łącznie ponad dziesięć,wspomnę tylko o „Kresowiance” z Iwieńca, mającej w swym repertuarze polskie pieśni patriotyczne, ludowe, religijne. Iwieniec to białoruskie miasto, zamieszkiwane w znacznej części przez Polaków, od lat miało swój Dom Polski, w którym działały polskie stowarzyszenia oraz zespoły folklorystyczne, w tym też „Kresowianka”. Gdy jednak do działalności Związku Polaków na Białorusi włączyły się oficjalne władze i zainspirowano podziały między miejscowymi Polakami, większość iwieńczan pozostała ze starym związkiem, kierowanym obecnie przez Anżelikę Orechwo. Niestety, pozbawiono tę większość Domu Polskiego. „Kresowiankę” pozbawiono miejsca na próby i przechowywanie strojów. Jednak nie przerwała swej pracy. Próby są prowadzone w domach członkiń zespołu, które bardzo ładnie wystąpiły na festiwalu i zostały wyróżnione nagrodą Ministra Zdrojewskiego.

Po zakończonym koncercie burmistrz Otolia Siemieniec dziękowała sponsorom, artystom kresowym, w tej liczbie Ani Adamowicz (ciotce Franukowej), kierownikom kapel i zespołów oraz Emilii Chmielowej (Ukraina), Renacie Dziemieńczuk (Białoruś) oraz Apolonii Skakowskiej — jako kierowniczkom ekip artystycznych, przybywających na festiwale do Mrągowa. Z kolei kresowiacy wyjeżdżali z Mrągowa z sercem pełnym wdzięczności do pani burmistrz za stworzenie wspaniałego klimatu w tym siedlisku kresowiaków, za wysiłek i serce wkładane do każdego Festiwalu Kultury Kresowej.