Sezon ogórkowy w pełni – z polityką w tle

W tym roku ogórków mamy zatrzęsienie — i w ogrodach i na bazarach Fot. Marian Paluszkiewicz

Tym razem w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Sierpień jest właśnie okresem gdy wileńskie bazary są najbardziej bogate w dary ogrodów i pól. Jednak tegoroczne targowiska (pomimo przychylnego lata) są uboższe w warzywa. Bo jak twierdzą sami sprzedawcy, brakuje dostaw z Polski.

Tegoroczne lato mamy wyjątkowo ogórkowe, bo dopisywała pogoda: padało i było dość ciepło. Czyli lepszych warunków dla ogórków już chyba nie może być. Nic więc dziwnego, że ludzie na bazarach całymi koszami kupują je do stawiania i kiszenia. „Taniej już chyba, że nie będzie. Trzeba brać” – postanawia starsze małżeństwo po spenetrowaniu Kalwaryjskiego bazaru. Mają rację bo za ledwo półtora lita za kilogram można kupić ogóreczki jeden w jeden.

Girl in a jacket
Najpiękniejsze to są tykwy Fot. Marian Paluszkiewicz

Zresztą nie tylko ogórki ludzie stawią na zimę. Robią też różne sałatki. Gwoli prawdy, ogórków jest jednak najwięcej i są najtańsze, bo z innymi warzywami w tym sezonie jest nieco kryzysowo i to nie tylko z powodu ceny, ale także ze względu na ich wybór. Wyraźnie brakuje papryki — zarówno czerwonej, jak też żółtej. Zielonej gdy zwiedzałam bazary w ogóle nie było. Stosunkowo drogie są cukinie i kabaczki, a już całkiem zawrotne cenny są na patisony, bo aż po 5 litów kilogram — i ich prawie nie ma.

– Może i drogo, ale jak na rynku więcej prawie tym nikt nie handluje to może kupią i za 5 litów. Na razie nie będę spuszczała cenę” – odzywa się na moją uwagę sprzedawczyni. Za kilogram cukinii  prosi 3 lity. Jeśli na sztuki, to zależy od wielkości, bo od 3 do 6 litów. Cena papryki (której jest bardzo niewiele) waha się od 3,50 do 4,50, wszystko zależy od wielkości i wyglądu zewnętrznego. A w tym roku akurat słabo (przynajmniej na Litwie) obrodziła.

Możemy się jeszcze z powodzeniem (z powodu ceny) pokusić na pomidory, których kilogram kosztuje zaledwie 2 lity. Nie do kupienia są też buraczki, bo trzy średniej wielkości kosztują dwa lity.

Całkiem dobrze obrodziły także rodzime pomidory Fot. Marian Paluszkiewicz

Można natomiast z powodzeniem zrobić zapasy z jagód. Wyjątkowo tanie są w tym roku borówki, bo już nawet ładne można kupić po 4 lity za litr i jest ich w tym roku mnóstwo. „Jagód w lesie rzeczywiście jest w brut. Z córką za dzień średnio zbieramy po 20-30 litrów, więc nie mamy czasu za długo stać na rynku, lepiej trochę spuścić cenę i znowu wybrać się do lasu” – mówi Agne.

Zaznaczyć także należy, że sezon borówkowy jest aktualnie w całej pełni i można się spodziewać, że za tydzień borówki będą jeszcze tańsze. Można także już się pokusić na stawianie na zimę grzybów, szczególnie kołpaczków. Jest ich pełno w lesie, jak też na targowiskach i nie są drogie, bo za litrowe wiaderko pod sklepem proszą 3 lity, a na rynku pod koniec targu można kupić nawet za dwa.

Ogólnie jednak biorąc tegoroczne targowiska (pomimo przychylnego lata) są ubogie w warzywa.

Dlaczego? Jak twierdzą sami sprzedawcy, w ogóle prawie nie ma dostaw z Polski. Zawsze było mnóstwo papryki polskiej, mołdawskiej, pomidorów z Polski, czosnku — a teraz właściwie wszystko jest litewskie. Z jednej strony, to zapewne dobrze dla rodzimych hodowców, ale na pewno nie dla kupujących, dla których tego roczne wizyty na bazary stali się znacznie droższe. Kilogram np. średnio ładnego czosnku kosztuje 14-15 litów. Takiej ceny na Litwie chyba nigdy nie było.

Wygląda na to, że gdy zabrakło polskich towarów, to nasi rolnicy i badylarze nie są w stanie zaspokoić potrzeb konsumenta. Dlaczego raptem zabrakło warzyw z Polski (wczesną wiosną jeszcze można było nabyć polską sałatę i koperek)? Nikt z bazarowych handlarzy z którymi rozmawialiśmy o tym nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie. Czyżby i tu, na rynkach, zaczęli odczuwać się pogarszające się z dnia nadzień polsko-litewskie relacje?