Strajk polskich szkół za przykładem Wrześni

157
Zdaniem Alberta Narwojsza (pierwszy z prawej) i Mirosława Szejbaka (drugi z prawej) wiec przed Urzędem Prezydenta oraz strajki w poszczególnych szkołach nie są inspiracją polityczną, lecz podyktowane desperacją rodziców i uczniów walczących o zachowanie szkolnictwa polskiego na Litwie Fot. Marian Paluszkiewicz

Za przykładem dzieci Wrześni uczniowie większości polskich szkół na Litwie początek roku szkolnego powitają strajkiem. W ten sposób polscy rodzice i dzieci zaprotestują przeciwko, ich zdaniem, dyskryminacyjnej nowej Ustawie Oświatowej. Ustawę tę parlament Litwy przyjął w połowie marca tego roku wbrew woli, a nawet bez konsultacji z mniejszościami narodowymi.

Minister oświaty i nauki Gintaras Steponavičius uważa, że akcje protestacyjne mają charakter polityczny i są inspirowane przez polskich polityków na Litwie.

— Planowane akcje protestacyjne są w rękach polskich polityków na Litwie. (…) Zasłaniając się rodzicami czy uczniami polscy politycy wywierają presję na środowiska szkolne, usiłują skłócić przedstawicieli różnych narodowości mieszkających na Litwie — powiedział minister Steponavičius w on-line wywiadzie na portalu internetowym DELFI.

Później, w specjalnej odezwie do uczniów, rodziców i nauczycieli Litwy z okazji początku nowego roku szkolnego, minister oświaty i nauki raz jeszcze wrócił do problemu nowej Ustawy Oświatowej, czemu poświęcił większą część swojego listu. Apelował on do przedstawicieli mniejszości narodowych, żeby „nie poddawali się nieodpowiedzialnym inicjatywom organizującym akcje ignorowania języka urzędowego oraz nieposłuszeństwa wobec Ustawy o Oświacie”.

Poseł Jarosław Narkiewicz i europoseł Waldemar Tomaszewski mówią, że popierają walkę przeciwko dyskryminacyjnej Ustawie Oświatowej nie tylko jako politycy, ale przede wszystkim jako rodzice Fot. Marian Paluszkiewicz

Polscy politycy na Litwie w środę próbowali uświadomić ministrowi, że akcje protestacyjne nie są ich inspiracją polityczną, lecz wywołane politycznymi decyzjami obecnej koalicji rządzącej, w tym też samego ministra, do czego minister Steponavičius przyznał się bezpośrednio w swoim liście skierowanym do rodziców uczniów szkół mniejszości narodowych. Zwrócił na to uwagę podczas środowej konferencji poświęconej akcji protestacyjnej przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, europoseł Waldemar Tomaszewski, który zacytował słowa listu ministra:

„Zwracam się do Was osobiście, pragnąc wytłumaczyć, że podjęta decyzja obecnego rządu RL nie była spontaniczna, czyli wymysłem obecnego rządu. Przed dziesięcioma laty w aktach prawnych i programach politycznych została zapisana ustawa o ujednoliceniu programu i egzaminu maturalnego z języka litewskiego we wszystkich szkołach”.

— Toteż, jak widzimy, była to decyzja polityczna zrealizowana przez obecną koalicję — zauważył europoseł. Zaznaczył też, że realizacja tej decyzji wiąże się z naruszeniem szeregu unijnych aktów prawnych, które Litwa w swoim czasie ratyfikowała, przez co stały się one częścią składową krajowego systemu prawnego.

Odnosząc się do słów ministra oraz doradcy prezydent Dali Grybauskaitė, którzy oświadczyli, że litewski system szkolnictwa mniejszości narodowych jest jednym z najlepszych w Europie, Waldemar Tomaszewski zaznaczył, że obecny system gwarantowała przyjęta w 2003 roku Ustawa o Oświacie, która właśnie została zmieniona, wobec czego ten system został złamany.

— Obowiązujący system nie był może najlepszy, ale właściwie był do zaakceptowania. Teraz ten system został złamany, co pogarsza sytuację szkolnictwa mniejszości narodowych. I właśnie przeciwko temu protestują rodzice i dzieci — zauważył europoseł.

Konsternację, a zarazem oburzenie rodziców i uczniów szkół polskich wywołały pytania dziennikarzy litewskich mediów, którzy dopytywali się, za jakie profity ze stron władz kraju polska społeczności gotowa odstąpić od swoich żądań w zakresie zmian w systemie szkolnictwa.

— Mówimy tu o przyszłości naszych dzieci, które są przyszłością naszego państwa. Dziś nasze dzieci są poddawane eksperymentom, które mogą zniweczyć ich przyszłość, a zarazem przyszłość naszego kraju. Toteż mówmy o sednie problemu, a nie urządzajmy tu targów politycznych — apelował do dziennikarzy Mirosław Szejbak, przewodniczący Forum Rodziców Szkół Polskich, które jest inicjatorem wiecu protestacyjnego przeciwko nowej Ustawie Oświatowej.

Wiec jest zaplanowany 2 września o godzinie 10 na Placu Daukantasa przed Urzędem Prezydenta.

W tym samym dniu w większości szkołach polskich na Litwie rozpocznie się strajk zainspirowany przykładem dzieci Wrześni, które 110 lat temu protestowały przeciwko przymusowej germanizacji szkolnictwa polskiego pod zaborem pruskim.

Jak mówią przedstawiciele szkolnych komitetów strajkowych, podobnie jak dzieci Wrześni, dziś uczniowie, absolwenci szkół polskich oraz ich rodzice zamierzają wystąpić przeciwko dyskryminacyjnej litewskiej Ustawie Oświatowej, która zakłada już w ciągu dwóch lat ujednolicenie egzaminów z języka litewskiego w szkołach mniejszości narodowych oraz w szkołach z nauczaniem w języku państwowym; faworyzuje szkoły litewskie kosztem szkół mniejszości narodowych w miejscowościach, gdzie działają obydwie placówki, jak też faktycznie dyskwalifikują szkoły mniejszości narodowych do rangi szkół z nauczaniem w języku państwowym i w języku mniejszości narodowych, czyli do rangi szkół dwujęzycznych.

Przedstawiciele Forum Rodziców apelują do władz kraju o rozpoczęcie dialogu w sprawie uregulowania wynikających kwestii po głębokiej analizie problemu oraz wespół z przedstawicielami mniejszości narodowych.

— Uchwalając obecną ustawę, tego dialogu niestety zabrakło — zaznaczył Mirosław Szejbak. Zauważył też, że ustawa ta został przyjęta bez uzgodnienia i wbrew protestom mniejszości narodowych, nie zważając nawet na 60 tys. podpisów zebranych pod protestem przeciwko projektowi ustawy.

Albert Narwojsz, przedstawiciel jednego ze szkolnych komitetów strajkowych poinformował, że akcja protestacyjna wspólnot szkolnych rozpocznie się 2 września i będzie trwała w zależności od sytuacji w poszczególnych placówkach.

— Niektórzy uczniowie i rodzice są zdesperowani i zamierzają stanowczo protestować. Inni są mniej aktywni, bo są zastraszeni i obawiają się ewentualnych represji ze stron władz — poinformował Albert Narwojsz. A nawiązując do tematu obaw i represji poseł Jarosław Narkiewicz zauważył, że nie są to czcze obawy, gdyż są już przykłady prześladowań osób uczestniczących w obronie szkolnictwa polskiego.

— Jeden z rodziców, który uczestniczył w akcji protestacyjnej przed Ministerstwem Oświaty i Nauki został „delikatnie” poproszony o zwolnienie się z pracy — powiedział poseł Narkiewicz. Wyjaśnił, że kierownictwo firmy, w której pracował ten rodzic, rozpoznało go na zdjęciu z wiecu zamieszczonym na portalu DELFI.

— Najpierw poproszono go o pójście na urlop, a potem w ogóle o porzucenie pracy — wyjaśnił poseł Narkiewicz. Zaznaczył też, że represje te nie zniszczyły determinacji rodzica w walce o szkolnictwo polskie. Bierze on aktywny udział w kolejnych akcjach protestacyjnych, a nawet przeznaczył swoją odprawę otrzymaną po zwolnieniu z pracy na potrzeby organizowanego wiecu oraz strajków w placówkach mniejszości narodowych.

Jak podkreślił Albert Narwojsz, akcje protestacyjne w szkołach są wyłącznie oddolną inicjatywą zdesperowanych rodziców i uczniów. Do środy już powstało około 70 komitetów strajkowych w polskich szkołach na Wileńszczyźnie, co oznacza faktycznie, że w strajku weźmie udział większość ze 100 polskich i polsko-rosyjskich szkół na Litwie.