Emocje ws. córki „ojca-mściciela” sięgają zenitu

219
Laimutė Stankūnaitė już raz z pomocą komornika i uzbrojonych policjantów próbowała odebrać córkę od rodziny Drąsiusa Kedysa Fot. ELTA

We wtorek przez cały dzień wrzało przed domem rodziny Kedysów w Garliawie, pod Kownem. Było też gorąco w Wilnie. Spodziewano się bowiem, że matka 8-letniej córki Drąsiusa Kedysa — Laimutė Stankūnaitė — wspierana przez komornika Sonatę Vaicekauskienė i rzesze funkcjonariuszy policji ponowi próbę odebrania dziecka rodzicom „ojca-mściciela”.

Zamykając ten numer „Kuriera” nie wiemy zresztą, czy tak też się nie stanie, bo według orzeczenia Sądu Dzielnicowego w Kiejdanach, dziewczynka może być zabrana z domu Kedysów w godzinach od 6.00 do 22.00. Tym bardziej że komornik Vaicekauskienė zapowiadając wcześniej ponowienie próby odebrania dziecka rodzinie Kedysa, oświadczyła, że kolejna próba „będzie decydująca”.

Dla kogo i dlaczego decydująca spróbował wyjaśnić europoseł Vytautas Landsbergis. W swoim wtorkowym komentarzu „Dlaczego dziś?” europoseł zauważa, że dwa pierwsze dni tygodnia są decydujące, bo w kraju nie ma prezydent Dali Grybauskaitė, która po piątkowej próbie siłą odebrania córki Kedysa jego rodzinie jednoznacznie stanęła w obronie dziewczynki. W swoim oświadczeniu, które właśnie w piątek ukazało się w formie publicznej odpowiedzi na wcześniejsze zapytanie partii „Szlak Odwagi”, prezydent oświadczyła, że żadna przemoc przeciwko dziewczynce nie może być tolerowana. A problem właśnie polega na tym, że dziewczynka nie chce dobrowolnie opuszczać domu dziadków — rodziców Kedysa oraz jego siostry Neringi Venckienė, która oficjalnie wciąż jest opiekunką bratanicy. Pokazała to piątkowa próba zabrania dziewczynki, która mocno trzymała się babci, płakała i zwyzywała matkę od „paskud”, „pedofilek” i „oszustek”, bo matka właśnie chciała wyrwać dziecko z objęcia dziadków.

„Wciąż nie ma prezydent, która wraca dopiero pojutrze. A właśnie jutro ma się odbyć posiedzenie sądu w Kłajpedzie, który być może unieważni orzeczenie Kondratjewa (sędziego kiejdańskiego sądu, który orzekł, że dziewczynka musi zamieszkać z matką oraz że w razie sprzeciwu dziecko może być zabrane z domu Kedysów przy użyciu siły — przyp. red.). Być może nie ma gwarancji, że (sąd w Kłajpedzie — przyp. Red.) poprze Kondratjewa. A tu jeszcze — jak donoszą — wtorkowe dopełnienie do orzeczenia republiki kiejdańskiej: usunąć urzędników ochrony praw dziecka, żeby znowu nie przeszkodzili innym urzędnikom i matce dokonać rozwiązania siłowego. Oraz pozwolenie policjantom na wejście do prywatnego (przestępców?) domu, żeby tymczasowo pozbawić wolności osób tam znajdujących się, zanim komornik, czy ktoś inny, zabierze z domu potrzebną rzecz. Ta rzecz, co prawda, jest bardzo ważnym świadkiem w sprawie pedofilskiej, która już w kwietniu mogłaby się rozpocząć” — zauważa w swoim komentarzu europoseł Landsbergis.

Sugeruje też, że odebranie dziewczynki Kedysom poddawałoby w wątpliwość sensowność posiedzenia sądu w Kłajpedzie, który ma rozpatrywać apelację w sprawie orzeczenia sędziego Kondratjewa. Landsbergis zauważa też, że po przejęciu dziewczynki na drugi plan odeszłyby naruszenia, jakich ewentualnie dopuścili się komornik oraz funkcjonariusze policji. Co więcej, europoseł uważa, że niezadowolenie społeczeństwa z powodu postawy policji w całej tej sprawie mogą wykorzystać przeciwnicy obecnego szefa policji, komisarza Sauliusa Skvernelisa i żądać jego odwołania.

„W następstwie byłyby naciski na prezydent, żeby zwolniła Skvernelisa. Czyli dwóch zająców jednym strzałem” — zauważa Landsbergis, sugerując, że zamieszanie wokół przejęcia dziewczynki posłużyłoby pretekstem do odwołania „niewygodnego” szefa policji.

Tymczasem we wtorek wrzało również w Wilnie, głównie w Sejmie.

Poseł Saulius Stoma próbował zorganizować odsiecz dla obrońców dziewczynki w Garliawie. Zaproponował swoim kolegom, żeby zgodzili się tam pojechać i po kolei chronić dziewczynkę immunitetem poselskim przed zabraniem jej z domu Kedysów. Niektórzy posłowie podpisali się pod tą inicjatywą. Inni zaś zarzucili Stomie rujnowanie fundamentów państwa prawa.

We wtorek nasiliły się też naciski psychologiczne na Neringę Venckienė. Prokuratura Generalna oświadczyła raptem, że wszczyna przeciwko niej dochodzenie na podstawie doniesienia Laimutė Stankūnaitė z dnia 5 marca tego roku.

We wtorek też Najwyższy Sąd Litwy orzekł w sprawie apelacyjnej Neringi Venckienė, która odwołała się od decyzji Sądu Honorowego o ukaraniu jej surowym upomnieniem za jej wypowiedzi i oświadczenie, które rzekomo godzą w dobre imię litewskich sądów.