Czy wirtualna nienawiść do Polaków przerodzi się w realną?

233

Ubiegły rok był kolejnym rokiem wzrostu liczby wyroków sądowych, na mocy których zostali ukarani komentatorzy internetowi publicznie podżegający do nienawiści, nawołujący do dyskryminacji na tle narodowościowym, rasowym, wyznaniowym, czy z powodu orientacji seksualnej.

Jak na razie nikt za takie komentarze jeszcze nie poszedł siedzieć, aczkolwiek 170 artykuł Kodeksu Karnego przewiduje karę pozbawienia wolności do dwóch lat, a w przypadku do nawoływania do przemocy — do trzech lat więzienia.
Dotychczas winnych przestępstw karano głównie karą grzywny. Najniższa kara w tych sprawach wyniosła 100 litów. Została nią ukarana 69-letnia rencistka z Kielm (Kelmė), która pod artykułem o pobiciu czarnoskórych turystów wyzwała ich od „pasożytów”. Kobieta przyznała się do winy oraz ubolewała z powodu swoich słów, które — jak twierdziła — napisała pod wpływem emocji. Zbulwersowało ją to, że takim przypadkom prasa znacznie więcej poświęca uwagi, niż pisze o dobrych czynach Litwinów. Największa zaś kara za obraźliwy komentarz wyniosła 3 tys. litów, a jednemu z komentatorów zarekwirowano też narzędzie „zbrodni” — komputer.

Prowadzący te sprawy śledczy i prokuratorzy przyznają zgodnie, że autorzy obraźliwych komentarzy są odważni wyłącznie za ścianą anonimowości internetowej, natomiast gdy wpada do nich policja z nakazem rewizji, natychmiast przyznają się do winy, wyrażają skruchę i proszą o wybaczenie. Tradycyjnie twierdzą, że ich słowa były sprowokowane przeczytanym artykułem i nie zdawali sobie sprawy, że mogą kogoś obrażać, albo — co gorsza — nawoływać do nienawiści.
I chociaż coraz więcej autorom obraźliwych komentarzy już nie udaje się chować za ścianą anonimowości w Internecie, to z roku na rok wzrasta liczba spraw sądowych. Jeśli na przykład w 2005 roku na Litwie były wszczęte zaledwie 4 dochodzenia w sprawie obraźliwych komentarzy, z czego tylko 2 sprawy trafiły do sądu, to już rok później było prowadzonych 17 dochodzeń, aczkolwiek tylko jedna sprawa w tamtym roku trafiła do sądu. Później już zarówno liczba wszczętych dochodzeń, jak też liczba przekazanych do sądu spraw z roku na rok wzrastała lawinowo — z 34 dochodzeń i 11 spraw przekazanych do sadu w 2007 roku do 264 dochodzeń i 69 spraw sądowych w ciągu 11 miesięcy ubiegłego roku.

Prokuratorzy mówią zgodnie, że to dzięki aktywnej reakcji organizacji pozarządowych (przede wszystkim Europejskiej Fundacji Praw Człowieka) i poszczególnych obywateli wzrasta z roku na rok liczba spraw przeciwko obraźliwym komentarzom. Dominują sprawy o podżegania do nienawiści i nawoływania do dyskryminacji na tle narodowościowym.
Jeśli większość przyłapanych i ukaranych komentatorów wyraża skruchę i zarzeka się, że nigdy więcej, to są też tacy, którzy poczuli się wyróżnieni ściganiem ich za działalność przestępczą. Płacą grzywny i zapowiadają, że nie spoczną w walce z „wrogiem Litwy”, do którego rangi zaliczają mniejszości narodowe. Na forach robią z siebie bohaterów, męczenników i misjonarzy razem wziętych, dla których słowa okazują się dopiero początkiem walki o wyzwolenie kraju spod jarzma „mniejszości narodowych”. Co więcej, ściganie ich z artykułu 170 KK daje im pretekst do kontrataku, toteż obficie płodzą kontrwnioski do prokuratury, policji i służb specjalnych.

Do takich „misjonarzy” na pewno można zaliczyć komentatora o nicku „Katastrofijus” — czyli K. Š. Jak wynika z analizy jego komentarzy, 40-latek z Wilna patologicznie nienawidzi głównych „wrogów Litwy” — Polski i Izraela, zaś działacze polskiej i żydowskiej mniejszości na Litwie są zdrajcami, toteż Katastrofijus w swoich komentarzach otwarcie nawołuje do zagłady tych „wrogów”. Ukaranie w listopadzie ubiegłego roku karą grzywny 910 litów za obraźliwy komentarz pod adresem Polaków nie powstrzymało jego działalności, a wręcz zachęciło do jej zaktywizowania. Sprawę do sądu przekazała wileńska prokuratura na wniosek Europejskiej Fundacji Praw Człowieka. Policja i prokuratura prowadzi równolegle jeszcze kilka spraw również przeciwko obraźliwym komentarzom Katastrofijusa pod adresem Polaków i Żydów, ale też jego twórczości poetyckiej również poniżającej Polaków i Żydów i nawołującej do ich zagłady. Po niedługim poszukiwaniu znaleźliśmy na jednym z forum litewskich nacjonalistów http://lndp.lt/diskusijos/viewtopic.php?f=124&t=9519
wiersz:
„Śmierć wrogom”
Wyzwól swój kraj z narzuconych na nią pęt.
Wystarczy być posłusznymi — cały naród do broni.
Obowiązkiem wobec ojczyzny nie jest tylko oranie roli.
Musimy wrogów wystrzelać i zdrajców wieszać.
Ten pasożytów gatunek był już raz karany.
Zagładę zgotujmy im w drugim „holokauście”.
Będziemy słuchali, jak skrzeczą tu Polacy pod płotami?
W ponarskich rowach miejsca znajdziemy dla ich „praw.”
Niczym wszy napłodziło się tych Polaków w naszym Wilnie.
Chociaż nigdy ich wcześniej nie było w naszej stolicy.

Cyklon „B”, iperyt szkodnikom powinien zaradzić.
Od Odry po Dniepr nie musi zostać Polaków.
(…)

Niebawem doczekamy świtu bez gównopolackiego brudu.
Bez ich rozciągniętej kury i szmaty biało-rudej.
Nastanie dzień na pewno i bez Polski —
tak ja zakończę tę lekką i dziecinną piosenkę.
W innym swoim komentarzu „bojownik” o wolność Litwy nawołuje do „likwidacji tych 6 proc.” społeczeństwa, co według niego nie będzie trudnym przy użyciu wojska, a i część, jego zdaniem, też do tego przyczyni się. Autor komentarzy pisze o sobie, że aktywnie walczył o niepodległość Litwy, był w oddziałach samoobrony, a ostatnio pracuje na budowie. Z jego relacji internetowych wynika, że był wśród tych, którzy próbowali blokować w ubiegłym roku 17 marca przemarsz Polaków protestujących przeciwko ustawie oświatowej. W Internecie nawoływał też innych do tej blokady i zapowiadał, że przyjdzie na wiec z opaską ze swastyką i z „łopatą”. Według niepotwierdzonych danych, komentator był na wiecu i próbował sprowokować zamieszki, lecz został zatrzymany przez policję — jak później napisał „polską policję”.