Uniwersytet Wileński po włączeniu Wilna do Litwy w 1939 roku

341
Wydział Lekarski USB — brama wjazdowa
Wydział Lekarski USB — brama wjazdowa

„Gdyby światło nie zapaliło się w Wilnie, zgasłoby w Polsce całej” — tak pisał niegdyś o Uniwersytecie Wileńskim Stanisław Staszic, wybitna postać polskiego Oświecenia, filozof, publicysta, mąż stanu.

Placówka założona przez Króla Polski Stefana Batorego jako akademia jezuicka w niedługim czasie stała się pełnoprawnym uniwersytetem. Pierwszym rektorem uczelni — jeszcze o statusie akademii — był ks. Piotr Skarga. Wybitne nazwiska nieustannie zresztą odciskały piętno na dorobku wileńskiej Alma Mater, przez co instytucja ta, jak i całe Wilno, promieniowała na pobliskie ziemie, przyciągając do siebie najlepszych jej synów. Nawet carat tolerował istnienie Uniwersytetu Wileńskiego po rozbiorach, nie dysponując wystarczającą przeciwwagą dla dorobku i rangi uczelni. Dopiero przegrane Powstanie Listopadowe spowodowało zamknięcie Uniwersytetu i stworzenie na jego bazie placówki w odległym Kijowie — mająca być narzędziem rusyfikowania Ukrainy stała się de facto kolejną instytucją umacniającą tamtejszą polskość, którą tolerowano z powodu braku odpowiednich kadr aż do kolejnego powstania — Styczniowego.

Oczekująca na cud niepodległości i rozdzielona między trzy zaborcze państwa Rzeczpospolita doczekała się po 123 latach zerwania pęt niewoli.
„Oby Uniwersytet Wileński, rozpoczynając nowy okres swych dziejów, pomny świetnej swej tradycji, zajaśniał nowym blaskiem, oby stał się, według słów Tadeusza Czackiego, wyrzeczonych do uczniów Szkoły Krzemienieckiej, »świątynią cnoty, a przybytkiem nauk«” — pisał jakby w nawiązaniu do wygłoszonych przed stu laty słów Staszica Wódz Naczelny, Józef Piłsudski, w reaktywującym Uniwersytet Wileński dekrecie z dnia 28 sierpnia 1919. Uczelnia miała nazywać się — zgodnie z dekretem — „po wieczne czasy »Uniwersytet Stefana Batorego w Wilnie«”.

Tablica pamiątkowa ku czci J. Piłsudskiego w klinice ocznej USB
Tablica pamiątkowa ku czci J. Piłsudskiego w klinice ocznej USB

„Sławną uczelnię wileńską […] powołuję po kilkudziesięcioletniej przerwie do wznowienia wiekopomnej działalności, żeby w imię prawdziwej swobody nawiązać odwieczną, złotą nić cnoty, wiedzy i kultury, zerwaną dzikim gwałtem” — głosił wspomniany dekret. Jednak wcielenie jego postanowień w życie wymagało uspokojenia sytuacji na Ziemi Wileńskiej i zapanowania długo oczekiwanego pokoju. Za taki moment można uznać zrealizowanie woli miejscowej ludności w uchwale podjętej przez Sejm Wileński z dnia 20 lutego 1922.
Środowisko akademickie, jak i cała Wileńszczyzna, mogły wreszcie w pełni korzystać z wolności, co odbiło się na wysokiej jakości twórczej pracy Uniwersytetu Stefana Batorego, niejako realizując wyrażony w dekrecie zamysł Naczelnego Wodza, by „w imię prawdziwej swobody nawiązać odwieczną, złotą nić cnoty, wiedzy i kultury, zerwaną dzikim gwałtem”. Wydawałoby się, że czerpiąc ożywczy oddech długo wyczekiwanej swobody, Uniwersytet Stefana Batorego na długie lata będzie wznosić się na wyżyny nauki i wiedzy. Wszystko wskazywało na to, że tak będzie, póki nie nastąpi kolejny „dziki gwałt”.

Zgaszenie „Znicza kultury”.  Postanowieniem paktu Ribbentrop-Mołotow Niemcy i Sowiety podzieliły między siebie Wschodnią Europę. Uzgodniono również, że fragment Wileńszczyzny z Wilnem znajdzie się w granicach Republiki Litewskiej. Początkowo teren ten był okupowany przez wojska sowieckie, jednak po miesiącu Litwa przejęła Wilno, jak pisał w broszurze „Witaj Litwo!” z 29 października 1939 prezydent Antanas Smetona, „w rezultacie długotrwałej przyjaźni, jaka łączy ją z Sowietami”. Od tamtej pory Wilno podlegało więc innemu państwu, co nie było bez znaczenia dla Uniwersytetu Stefana Batorego, który od miesiąca działał tolerowany przez władzę sowiecką. Wcześniej jedyną instytucją litewską działającą w Wilnie był tylko konsulat.

Ogłoszenie w  prasie o naborze studentów na rok akademicki 1919/1920
Ogłoszenie w  prasie o naborze studentów na rok akademicki 1919/1920

„Wierzymy gorąco, że naród litewski uszanuje największy skarb Wilna i nie zgasi jasnego Znicza kultury, w ożywczych promieniach którego powstały największe dzieła geniuszów, których ziemia nasza wydała” — pisał „Kurier Wileński” 23 listopada 1939 roku. Wiarę tę, która ostatecznie okazała się zbudowana na kruchych podstawach, utrzymywano do 15 grudnia, bo właśnie tego dnia los Uniwersytetu miał zostać „rozstrzygnięty”. Wynikało to z zapowiedzi prof. Ignasa Končiusa przejmującego od 20 listopada obowiązki rektora na mocy polecenia ministra oświaty Republiki Litewskiej, Leonasa Bistrasa. Wedle pisma ministra z dnia 17 listopada, los Uniwersytetu miał zostać rozstrzygnięty „na mocy ustawowej”. Prof. Michał Römer w swoich „Dziennikach” zauważył, iż „w profesurze Uniwersytetu Stefana Batorego i wśród młodzieży akademickiej wywołało to ogromne poruszenie. Wszyscy zrozumieli to jak likwidację”. Czas pokazał, że środowisko akademickie w swych przeczuciach się nie pomyliło.

 Ostateczne „rozstrzygnięcie” — koniec USB.  Profesor Končius przejął obowiązki retora od pełniącego tę funkcję z woli społeczności akademickiej prof. Ehrenkreutza 20 listopada. Prof. Ehrenkreutz bezskutecznie próbował zwołać w tej sprawie senat uczelni, jednak zmuszony został natychmiastowo przekazać Končiusowi na mocy wcześniej wspomnianej decyzji ministra oświaty obowiązki rektorskie. Następnego dnia wysłał zaś list do kadry Uniwersytetu, w której informował o — tu cytat — „rozkazie” ministra. Cała sprawa zmierzała ku rozwiązaniu z pozycji siły.

„Były rektor mówi tak, jakby Wilno było jeszcze w granicach obcego państwa i jakby mu było powierzone nawiązanie stosunków kulturalnych z Litwą. Ten fakt, że Wilno stało się stolicą Litwy i że tu naturalnie musi dominować litewski język i kultura, rektor b. uniwersytetu wileńskiego ignoruje” — pisał na początku grudnia dziennik narodowców „Vairas” o profesorze Ehrenkreutzu. Postulat „dominacji litewskiego języka i kultury” był jednak ciężki do zrealizowania z prostej do przewidzenia przyczyny. „Na języku mają patriotyczny frazes o ostatecznym przesądzeniu losów państwowych Wilna i gotowi są najzacieklej tę państwowość stwierdzać w najjaskrawszej i najbezwzględniejszej litwinizacji Wilna, ale w sercu tchórzą i są niepewni; w Kownie czują się na razie bezpieczniejsi…” — napisał w swoim dzienniku pod datą 4 grudnia 1939 prof. Michał Römer, ówczesny rektor Uniwersytetu w Kownie.

Ostatecznie jednak w nowej litewskiej stolicy miało nie być uniwersytetu z prawdziwego zdarzenia. Zgłaszany na forum litewskiego sejmu postulat „restytucji” Uniwersytetu Wileńskiego powołanego przez Radę Państwową [Tarybę] 5 grudnia 1918 upadł w wyniku zderzenia się z opisaną przez prof. Römera rzeczywistością. 13 grudnia przegłosowano w parlamencie litewskim ustawę o Uniwersytecie Wileńskim, na mocy której po prostu przeniesiono dwa litewskojęzyczne wydziały z Kowna — Wydział Prawa i Wydział Nauk Humanistycznych.

Ostatnie tchnienie znakomita wileńska Alma Mater wydała 15 grudnia. Odbyło się uroczyste nabożeństwo w kościele akademickim pod wezwaniem śś. Janów. „Śpiewał pięknie chór. Kościół był wypełniony doszczętnie młodzieżą akademicką z profesorami na czele i tłumami społeczeństwa. Po nabożeństwie na dziedzińcu przemówił serdecznie przedstawiciel młodzieży akademickiej, dziękując profesorom za ich pracę i szczery stosunek do młodzieży” — pisała „Gazeta Codzienna” 19 grudnia 1939.
W osobliwy sposób komentowała dalsze losy społeczności akademickiej Wilna prasa litewska. Np. gazeta „Lietuvos Aidas” piórem Vytautasa K. Labunaitisa w artykule pt. „W wileńskim labiryncie cen” w numerze z dnia 23 grudnia pisze o rzekomym najęciu się studentów w charakterze sprzedawców „Kuriera Wileńskiego” w następujący sposób: „Polska kultura rośnie metrami. Sprzedawcami i kolporterami mogą być tylko akademicy”. Jeszcze większą inwencją wykazała się katolicka  gazeta „XX Amžius” — „XX wiek”, która zamieściła karykaturę pt. „Wileńscy żebracy”, gdzie stylizowana na Polaka wąsata postać żebrze o „choćby połowę pensji, by podnieść kulturę Litwy”. Postać ta puszcza z adaptera podpisanego „Uniwersytet Batorego” odgłosy imitujące hasło „Niech żyje Polska”.

Opór mimo wszystko. Tymczasem w niezwykle trudnej sytuacji znaleźli się profesorowie zamkniętej uczelni. Z powodu restrykcyjnej ustawy o obywatelstwie nie mogli oni podjąć żadnej innej pracy. Narzekano na „potworne szpiclowanie i ucisk policyjny, na którym się opiera siła Republiki Litewskiej”. Sytuacja materialna była zaś tak zła, że w stosownym memoriale ze stycznia 1940 roku do rezydującego we Francji Rządu RP zwrócono się o finansową pomoc. Warto podkreślić, iż mimo tego profesorów nadal cechowała siła ducha, zapowiadano utworzenie tajnego uniwersytetu na bazie prywatnych zbiorów i bibliotek (zbiory uniwersyteckie skonfiskowano). Pisano, iż „wśród ogromnej większości profesorów USB panuje przekonanie, że przyjęcie katedr na uniwersytecie litewskim nie da się w obecnej chwili pogodzić ani z poczuciem godności narodowej, ani z interesem polskiej racji stanu”. Podobną postawą wykazała się młodzież wileńska, która zapowiedziała bojkot jakiejkolwiek atrapy starego uniwersytetu w Wilnie.

Rozpoczęły się też czystki w mieszkaniach uniwersyteckich. Od 15 grudnia na bruk wyrzucono 800 rodzin, nie oszczędzono nawet woźnych. Z kolei na 1 stycznia 1940 roku wyznaczono termin usunięcia studentów z burs i domów akademickich, natomiast 15 stycznia wysłano transport 600 studentów do Żagor koło granicy z Łotwą, kolejne transporty ruszyły w marcu. Środowisko akademickie zostało rozbite zarówno instytucjonalnie, jak i materialnie. Wszystkie te zjawiska — interpretowane przez stronę litewską jako „wyzwalanie” — były uzasadniane w osobliwy sposób. Warto zapoznać się z tą argumentacją.

Ogłoszenie w  prasie o naborze studentów na rok akademicki 1919/1920
Ogłoszenie w  prasie o naborze studentów na rok akademicki 1919/1920

Głos drugiej strony.  „Wilno od czasów średniowiecza było historyczną stolicą Litwy i aż do okupacji polskiej 1920 roku miasto było centrum życia kulturalnego narodu litewskiego. Dotychczasowy Uniwersytet „Stefana Batorego” nie był tworem świeżej daty, albowiem jego narodzenie było równoznaczne z okupacją polską. Jest błędem twierdzić, że Uniwersytet Wileński wyprowadza swe tradycje z uniwersytetów, jakie znajdowały się w Wilnie w latach 1578-1773 oraz 1803-1832. Uniwersytety te były zawsze litewskie w znaczeniu narodowym” — pisali Litwini w styczniu 1940 w szwedzkiej gazecie „Dagens Nyheter”. Swoją politykę na zajętych terenach Litwini tłumaczyli następująco: „Nie zapominajmy wreszcie, że Litwa musi uważać ponowne połączenie Wilna z państwem litewskim nie jako »podbój«, ale jako naprawienie zamachu na międzynarodowy stan prawny”. Ten przymus poczuł również pełniący obowiązki rektora prof. Končius, który w książce pt. „Droga, którą przebyłem. Wspomnienia” pisze, iż „Uniwersytet Stefana Batorego był instytucją państwa polskiego, dlatego, po zniknięciu tutaj polskiego państwa, musiał także zniknąć powołany jego aktem uniwersytet (…)”.

Podsumowanie.

Głęboka wiara w to, iż powyższe twierdzenia odpowiadały stanowi faktycznemu, musiała być gorliwie umacniania w skonfrontowaniu z rzeczywistością ówczesnego Wilna, którą opisał m. in. cytowany wcześniej prof. Römer. Trudno inaczej tłumaczyć zapanowanie „potwornego szpiclowania i ucisku policyjnego”, o którym pisali profesorowie, stąd brała też swoje źródło gorliwa lituanizacja, a wreszcie zamknięcie Uniwersytetu Stefana Batorego. Absolutnym priorytetem dla strony litewskiej musiało być nie tyle ukrycie faktów, a przekonanie samej siebie, że tworzona nowa rzeczywistość to po prostu przywracanie stanu sprzed roku 1920. Tymczasem — jak stwierdzono w uchwale Senatu USB z grudnia 1939 — „na terenie ziem, położonych na Wschód od Niemna i Bugu, język polski stanowi nie od 20 lat, a od czterech wieków naturalny łącznik między różnymi narodowościami […] w samym zaś Wilnie pozostał językiem macierzystym najszerszych warstw ludności”. Uniwersytet samym swoim istnieniem przypominał, że nie ma w tym stwierdzeniu niczego nieprawdziwego. Dlatego właśnie pod władzą litewską los uczelni był przesądzony.

Postscriptum. Mimo upływu lat likwidatorzy Uniwersytetu Wileńskiego znajdują swoich naśladowców. Trudno inaczej zinterpretować Rozporządzenie Ministerstwa Kultury i Oświaty Republiki Litewskiej nr 14-05-76 z 18 czerwca 1993 roku zaadresowane do Wileńskiego Oddziału do spraw Oświaty i Młodzieży. Stwierdza się w nim, iż treść książki pt. „Likwidacja Uniwersytetu Stefana Batorego przez władze litewskie w grudniu 1939 roku” — tu cytat — „nie jest zgodna z interesami państwa litewskiego, a także może wpłynąć ujemnie na stosunki między polskim i litewskimi narodami”. Rekomenduje się też „wyeliminować znajdujące się tam [w katalogach bibliotek] egzemplarze”.

Racja stanu, stosunki między narodami, a może po prostu wyrzuty sumienia? Wszak Uniwersytet Wileński został w końcu uniwersytetem „litewskim w znaczeniu narodowym”, więc jako owoc polityki litewskiej z lat 1939-40 przypomina o tamtym okresie. Okresie dla Wilna ponurym, co wszystkie strony tamtych wydarzeń ostatecznie przyznały. Mniej lub bardziej otwarcie, choć nie wszystkie jeszcze przed samymi sobą.

Marcin Skalski
Na podstawie: Piotr Łossowski, „Ostatnie dni Uniwersytetu Stefana Batorego. Świadectwo dokumentalne”, Warszawa 2012
Zdjęcia udostępnione dzięki uprzejmości i za zgodą Narodowego Archiwum Cyfrowego oraz Wydawnictwa WDiNP UW