Most energetyczny — ma połączyć, ale na razie tylko dzieli

134

Według rządowych planów już w połowie 2015 roku Litwę i Polskę połączy most energetyczny. Łącza te mają zintegrować litewski system przesyłu energii elektrycznej z systemami Unii Europejskiej i zapewnić naszemu krajowi alternatywną drogę importu i eksportu energii elektrycznej.

Na razie jednak plany budowy mostu energetycznego wniosły rozgłos między strategicznymi interesami państwa a interesami wspólnot lokalnych na Litwie. Spór ten trwa już od 2010 roku i choć nie wiadomo kiedy się zakończy, to pewne jest, że skończy się decyzją arbitralną struktur europejskich. Przynajmniej na to liczą mieszkańcy miasteczka Rudamina (rej. łoździejski), które ma przeciąć planowana linia energetyczna.

„Oczekujemy na rozpatrzenie naszego wniosku w sądzie apelacyjnym. Swoją drogą przygotowaliśmy skargę do Komisji Europejskiej, którą tam złożymy po zakończeniu procesowania się w kraju” — wyjaśnia „Kurierowi” Rūta Cimakauskienė, prezes Wspólnoty Lokalnej Rudaminy. Jej słowa świadczą też, że miejscowa społeczność nawet już nie liczy na przychylne orzeczenie krajowego sądu w ich sprawie. Jak mówi Cimakauskienė, jest to raczej formalność, po spełnieniu której wspólnota będzie mogła złożyć swój wniosek do Komisji Europejskiej.

Mieszkańcy liczącego zaledwie 300 mieszkańców miasteczka od kilku lat próbują zmienić plany budowy mostu energetycznego. Proponują linię wysokiego napięcia, która według planu rządowego ma przecinać okolice ich miejscowości, skierować wzdłuż istniejących już trakcji energetycznych w sąsiednich rejonach olickim i kalwaryjskim, ewentualnie budować podziemną linię.

Tymczasem wykonawcy projektu — litewska spółka energetyczna „Litgrid” oraz powołane do realizacji projektu łączy energetycznych polsko-litewskie przedsiębiorstwo „LitPolLink” — nawet nie wdają się z mieszkańcami w dyskusje. Tłumaczą się, że budowa łączy według propozycji mieszkańców Rudaminy znacznie zwiększałaby i tak ogromne koszta projektu. Tymczasem, jak pisze dziennik „Lietuvos žinios”, który przeprowadził dochodzenie w sprawie protestu mieszkańców rejonu łoździejskiego, jeszcze w 2010 roku na posiedzeniu sejmowej Komisji Ochrony Środowiska przedstawiciele „Sweco” — wykonawcy studium środowiskowego budowy łączy energetycznych — potwierdzili, że zlecenie na wykonanie studium nie zawierało alternatywnych planów przebiegu linii przesyłowych. Niemniej, spółka „Litgrid” stoi na swoim, gdyż uważa, że wszystkie formalności zostały spełnione.
„Mówią nam, że mogliśmy zgłaszać swoje zastrzeżenie podczas publicznego omawiania studium środowiskowego” — mówi nam Rūta Cimakauskienė. Wyjaśnia zaraz, że o przebiegu tzw. publicznej dyskusji miejscowi mieszkańcy po prostu nie wiedzieli.

„Niestety, mamy do czynienia z totalną ignorancją władz wobec opinii publicznej, gdyż najpierw zapada decyzja, a potem już nikt nie uwzględnia opinii publicznej” — mówi prezes wspólnoty Rudaminy. Jej zdaniem, tych, którzy bronią swoich interesów, wyzywa się od ciemnoty, zwyczajnie ignoruje się, lub próbuje się zastraszyć. Właśnie wszystko to mieszkańcy Rudaminy odczuli na sobie. Mer rejonu Artūras Margelis, podczas niedawnych obchodów Dnia Odrodzenia Niepodległości, nazwał protestujących mieszkańców „nieświadomym elementem”, który stoi na drodze do niezależności energetycznej kraju.

„Rozumiemy, że są strategiczne projekty, ale muszą one być realizowane dla obywateli, a nie wbrew ich interesom” — zauważa Rūta Cimakauskienė, która jako najbardziej aktywna przeciwniczka planów budowy linii energetycznej w Rudaminie, przed rokiem doczekała się tajemniczego telefonu z Departamentu Bezpieczeństwa Kraju. Niewymieniony z nazwiska agent „saugumy” chciał spotkać się z aktywistką właśnie w sprawie protestów mieszkańców Rudaminy.
„Jeszcze przed tym telefonem dochodziły do nas informacje, że jesteśmy na podsłuchu, że jesteśmy śledzeni. Radzono nam, byśmy byli cicho” — mówi Cimakauskienė. Sprawa tajemniczego telefonu trafiła do mediów, więc nikt z bezpieki więcej nie dzwonił, ani też nie spotykał się z Cimakauskienė. Dziś jest ona przekonana, że była to próba jej zastraszenia.

„Przecież u nas każdy, kto nie zgadza się z planami władzy, jest nazywany agentem Kremla, Gazpromu, czy kogoś tam jeszcze” — mówi prezes wspólnoty mieszkańców Rudaminy.

Tymczasem „Litgrid” właśnie wczoraj zapowiedział, że niebawem zostanie ogłoszony przetarg na budowę trakcji z Olity do granicy z Polską, tudzież przez okolice Rudaminy. Jej mieszkańcy obawiają się, że budowa ta zniweczy miejscowy krajobraz, który jest dziś największym bogactwem miejscowej ludności, dzięki czemu w okolicach rozwija się sektor agroturystyczny. Zostaną oni też wywłaszczeni z gruntów potrzebnych pod maszty, na których zawiśnie strategiczna dla energetycznej niepodległości kraju linia przesyłowa. Wykonawcy przekonują, że obawy i pretensje mieszkańców są bezpodstawne i że ze swojej strony zrobili wszystko, by zminimalizować ewentualne straty. Obiecali nawet, że słupy elektryczne pomalują na kolor zbieżny z otaczającym ich środowiskiem.