W wyborach tylko premier może zagrozić prezydent

67
Kwestią sporną pozostaje tu decyzja Dali Grybauskaitė, bo dotychczas nie złożyła ona jednoznacznej deklaracji, że będzie ubiegała się o reelekcję na stanowisku prezydenckim<br/>Fot. Marian Paluszkiewicz
Kwestią sporną pozostaje tu decyzja Dali Grybauskaitė, bo dotychczas nie złożyła ona jednoznacznej deklaracji, że będzie ubiegała się o reelekcję na stanowisku prezydenckim
Fot. Marian Paluszkiewicz

Prezydent Dalia Grybauskaitė może liczyć na reelekcję w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Jej ewentualne zwycięstwo jednak może nie być już tak łatwym, jak poprzednie. Pod warunkiem, jeśli w szranki z obecną prezydent stanie obecny premier i lider Partii Socjaldemokratów Algirdasa Butkevičius — wynika z sondażu przeprowadzonego przez spółkę „Vilmorus” na zlecenie czasopisma „Valstybė”.

Badania pokazały też, że w walce z Grybauskaitė premier mógłby liczyć na wyraźne poparcie elektoratu Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Tymczasem na obecną prezydent wciąż chciałoby głosować około 35 proc. tzw. polskiego elektoratu. Liczba ta może nieco zaskakiwać, zwłaszcza wobec ostatnio częstych wypadów prezydent przeciwko polskiej mniejszości na Litwie oraz jej wsparcia dla nacjonalistycznych ugrupowań.

Prezydent i premier znaleźli się w czołówce ogólnego zestawienia 11 przewidywalnych pretendentów do fotela prezydenckiego. Z tego wynika, że Dalia Grybauskaitė może liczyć na 41,1 proc. poparcia, gdy tymczasem Algirdas Butkevičius zbiera 20,3 proc. głosów poparcia. Obydwoje musieliby więc spotkać się na dogrywce w drugiej turze. Przypominamy, że w poprzednich wyborach 2008 roku obecna prezydent zwyciężyła już w pierwszej turze.

Jak wynika z sondażu, Grybauskaitė w drugiej turze ma duże szanse na pokonanie Butkevičiusa z wynikiem 47,3 proc. do 30,3 proc. głosów. Politolodzy jednak podkreślają fakt, że ten wynik nie odzwierciedla rzeczywistego wyniku, bo badanie zbiegło się z publiczną deklaracją premiera, że nie zamierza kandydować na prezydenta. I mimo to, aż ponad 30 proc. respondentów oddałoby swój głos na Algirdasa Butkevičiusa.

Zdaniem politologa Laurasa Belinisa, w przypadku zgody premiera na swój udział w kampanii prezydenckiej, wyniki sondażu mogłyby być zupełnie inne i niekoniecznie na korzyść obecnej prezydent.

Kwestią sporną pozostaje tu również decyzja Dalia Grybauskaitė, bo dotychczas nie złożyła ona jednoznacznej deklaracji, że będzie ubiegała się o reelekcję na stanowisku prezydenckim. Jednak polityczni obserwatorzy zauważają, że ostatnie działania prezydent, w tym również populistyczne akcje „pijarowskie” i dalsze dystansowanie się od rządu i parlamentu, dowodzi, że Grybauskaitė nie tylko już podjęła decyzję, ale też prowadzi swoją kampanię wyborczą. Kampania ta, jak wynika z sondażu „Vilmorus”, tylko w jednym przypadku może zakończyć się niepowodzeniem — jeśli o fotel prezydencki zechce powalczyć premier Butkevičius.

Pozostali ewentualni kandydaci — przynajmniej tak wynika z badań sondażowych — nie mają większych szans w rywalizacji ani z Grybauskaitė, ani też z Butkevičiusem.

W ogólnym zestawieniu ewentualnych kandydatów — na trzecim miejscu znalazła się posłanka socjaldemokratów Vilija Blinkevičiūtė, która mogłaby liczyć na 5,9 proc. głosów. Nieco mniej — 5,8 proc. respondentów poparłoby Irenę Degutienė ze Związku Ojczyzny-Chrześcijańscy Demokraci Litwy. Z kolei ewentualny kandydat Partii Pracy Artūras Paulauskas zdobył 3,6 proc. sympatii respondentów prezydenckiego rankingu.

 

W nim, na szóstym miejscu, z 3-procentowym poparciem znalazł się minister ochrony środowiska Valentinas Mazuronis z partii „Porządek i Sprawiedliwość”. Pozostali politycy mogliby liczyć na 1-2 proc. poparcia. Jednak żaden z nich nie miałby większych szans na zwycięstwo w rywalizacji z Dalią Grybauskaitė.

Co więcej, z sondażu wynika, że niektórzy z kandydatów w rywalizacji z obecną prezydent nie mogliby nawet liczyć na większościowe poparcie elektoratu swoich partii. W ewentualnej drugiej turze wyborów na lidera socjaldemokratów Butkevičiusa głosowałby zaledwie co drugi członek jego partii.

 

Tymczasem konserwatystkę Irenę Degutienė poparłoby mniej niż 20 proc. jej kolegów, gdy większość ich głosowałaby na obecną prezydent. Podobnym „zaufaniem” swoich partii cieszą się również pozostali kandydaci kampanii prezydenckiej.

Tylko niecały 1 proc. respondentów nie wiedziało, na którego z ewentualnych kandydatów chciałoby głosować w przyszłorocznych wyborach. Tymczasem 12,5 proc. uczestników sondażu deklarowało, że w ogóle nie pójdzie głosować.

Sondaż został przeprowadzony w dniach 10-14 kwietnia na reprezentacyjnej grupie 1 003 osób w wieku powyżej 18 lat.