Ejszyszki — polskie miasteczko na litewsko-białoruskim pograniczu

W Ejszyszkach jest wiele tabliczek po polsku Fot. Marian Paluszkiewicz
W Ejszyszkach jest wiele tabliczek po polsku Fot. Marian Paluszkiewicz

„Sennie jak w Ejszyszkach” — mówi stare tradycyjne porzekadło. Coś chyba w tym jest, gdyż życie się toczy tutaj niespiesznie, zaś miasteczko ma swój niepowtarzalny klimat.

Środkiem ulicy (same drewniane domki!) powolutku toczy się wóz zaprzężony w konie, na wozie na worku z sianem dwaj przytuleni staruszkowie jadą w sobie wiadomym kierunku, wymijani przez auta osobowe. Ulica osłonięta gęstym cieniem lip, powyżej przelatują bociany.

Skąd się wywodzi nazwa tego miasteczka? Jak dowodzą prace naukowe M. Balińskiego, T. Narbutta i innych, Ejkszyszki albo Ejszyszki powstały jako osada w roku 1070. Wszyscy naukowcy kojarzą powstanie nazwy tego miasteczka z nazwiskiem bojara żmudzkiego Ejkszysa lub Ejszysa.

Ejszyszki są często określane jako najbardziej polskie miasteczko na Wileńszczyźnie — mieszka tu około 85 proc. ludności polskiej. Przy centralnym placu — Placu Majowym, o czym głosi polska tabliczka umieszczona na ścianie budynku — mieszczą się władze lokalne, Dom Polski, przychodnia, jest posterunek policji, hotel „Pas Rišardą”.

 Starosta gminy ejszyskiej Tadeusz Zimiński Fot. Marian Paluszkiewicz
Starosta gminy ejszyskiej Tadeusz Zimiński Fot. Marian Paluszkiewicz

Od 2011 r. budynek starostwa zdobi herb miasta Ejszyszki, który przedstawia Najświętszą Marię Pannę z Dzieciątkiem Jezus na błękitnym tle, stojącą na srebrnym półksiężycu na tle słońca otoczonego złotymi, sześcioramiennymi gwiazdami. Postacie na herbie są ozdobione złotymi koronami. Autorem herbu, zatwierdzonego dekretem prezydenta 9 grudnia 1997 r., jest malarz Arvydas Každailis.

Tadeusz Zimiński, starosta gminy ejszyskiej, ma w swym rewirze prawie 5 tys. mieszkańców.
— Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy — śmieje się. — Chyba muszę już iść na emeryturę. Na tym stanowisku pracuję już 10 rok. Cóż powiedzieć, po prostu pracujemy. Robimy chodniki, oświetlenie, nawierzchnie, przyjeżdżała komisja w sprawie renowacji parku.

Z jakimi problemami zwracają się mieszkańcy?
— Różnie. Najczęściej sprawy dotyczą „podziału majątku” — chodzi o ziemię. Ludzie potrzebują dokumentów, rozstrzygamy różne codzienne sprawy. Przykładowo, w pobliskich wsiach zostały umieszczone tabliczki z nazwami ulic, teraz trzeba załatwiać formalności z umieszczeniem numeracji domów — mówi starosta.

Ulice w Ejszyszkach chronią przed skwarem: jest tu ulica Dębowa, Akacjowa, Kasztanowa, Polna, także Łazienna oraz Wileńska.
Są też nazwy ulic historycznie osadzone: jest ulica Raduńska — na pamiątkę tzw. „gościńca raduńskiego” — szlaku wiodącego niegdyś z Wilna do Krakowa, podobno to tutaj były zmieniane pierwsze konie po drodze z Wilna; jest także akcent patriotyczny — ulica 3 Maja, jest także ulica im. Jana Pawła II, a także tablica pamiątkowa ku czci papieża-Polaka. Jest też ulica Witolda — z Ejszyszek wywodzi się pierwsza żona księcia Witolda — księżna Anna, zaś sam książę Witold miał tutaj swoje włości, o czym świadczy jego list pisany do cesarza Zygmunta Luksemburczyka, podpisany słowami: „Pisany w naszych włościach, w Ejszyszkach”. Zachowały się ruiny, fragmenty fundamentów zamku.

Księgarnia w Ejszyszkach funkcjonuje, o dziwo, od kilkunastu lat Fot. Marian Paluszkiewicz
Księgarnia w Ejszyszkach funkcjonuje, o dziwo, od kilkunastu lat Fot. Marian Paluszkiewicz

O czasach Witolda przypomina tzw. Majak — resztki dawnego dworu, z zachowanymi wałami i fosą. Jak mówi pochodząca spod Ejszyszek Renata Cytacka, obecnie wiceminister w Ministerstwie Energetyki (żartuje, że jest „dobrze urodzona w Ejszyszkach” — mieścił się tu przed laty szpital położniczy), z Majakiem związane są różne koleje historii — w czasie „potopu” szwedzkiego stacjonowały tu wojska zaborcy, a miasto zostało spalone i zrabowane; tu zachowały się resztki telegrafu optycznego Petersburg – Warszawa z I połowy XIX wieku. Z historii najnowszej zaś (ludzie głośno o tym nie mówili, ale wszyscy wiedzieli) — na Majaku do nieczynnej studni żołnierze NKWD powrzucali ciała zamordowanych w 1945 r. żołnierzy AK, dodatkowo rozszarpując je wybuchającymi granatami — ku przestrodze miejscowej ludności:

— Przed kilkoma laty — mówi Renata Cytacka — ekshumowano ze studni pomiędzy ruinami Majaka szczątki 3 ciał, przypuszczalnie żołnierzy AK, w tym, możliwe, dowódcy „Krysi” (jego tożsamości mimo badań DNA nie udało się ustalić), zamordowanych przez oddziały NKWD. Szczątki zostały z honorami złożone na kwaterze wojskowej na cmentarzu w Ejszyszkach.
Absolwenci tradycyjnie po balu maturalnym idą na wzgórze Majaku spotykać świt.
— Też tam byłam, nasza klasa wtedy spisała na kartce swoje przemyślenia na temat „O czym marzę i czego oczekuję od życia” i ukryliśmy je z nadzieją, że kiedyś zajrzymy tam po latach.

Gmina ejszyska ma 2 gimnazja — w polskim uczy się ok. 480 dzieci, w gimnazjum z litewskim językiem nauczania — 360.
„Rodzice mają możliwość wyboru szkoły” — stwierdza starosta. Procent Litwinów, zamieszkujących Ejszyszki, jest znikomy — w szkole litewskiej uczą się też Polacy, Rosjanie, Cyganie, czy też jak się teraz mówi poprawnie politycznie — Romowie. Jest tu ich, jak mówi starosta Tadeusz Zimiński, około 100 osób zameldowanych, mają wydzielone mieszkania socjalne. Dzieci chodzą do litewskiej lub rosyjskiej szkoły. Są tu dość liczną wspólnotą narodową, zresztą Ejszyszki są ich historyczną ojczyzną. Cyganie przybyli na ziemie dzisiejszej Litwy za czasów Jagiełły, ok. 1417 r. W Ejszyszkach było centrum Cyganów, tu mieszkał ich król Jakub Znamierowski, któremu zwierzchnictwo nad Cyganami litewskimi nadał król Stanisław August Poniatowski w 1780 r.

Spory procent ludności przez wieki aż do II wojny światowej stanowili Żydzi.

Funkcjonuje tu też biblioteka publiczna Fot. Marian Paluszkiewicz
Funkcjonuje tu też biblioteka publiczna Fot. Marian Paluszkiewicz

Gmina ma rozległą granicę z Białorusią, która się ciągnie w 3 km od Ejszyszek, jest tu przejście dla miejscowych mieszkańców, którzy mają krewnych po drugiej stronie granicy.

Przy ulicy Szpitalnej mieści się duże Centrum Opieki Zdrowotnej, które łączy jednocześnie przychodnię, szpital oraz dział opieki dla ciężko chorych. Przed budynkiem — duży posąg Jezusa (podobno kiedyś był tu kościół).

Tadeusz Zimiński opowiada, że pracy w Ejszyszkach nie brakuje: jest tu zakład krawiecki, spółka budowlana, spółka produkująca składane domki dla zagranicy, spółka produkująca łódki i jachty, są piekarnie, spółka produkująca galanterię skórzaną. Sieciowe sklepy „Maxima” i „Norfa” w Ejszyszkach mają nabywców — w okręgu kilku kilometrów to jedyne większe sklepy. Mimo dużych sklepów nadal funkcjonuje uroczy ryneczek, na którym można kupić „mydło i powidło”, jakieś zioła, produkty od rolnika, no i przy okazji się spotkać i porozmawiać. Jest też kwiaciarnia, fryzjer, drobne sklepiki.

Państwo Jundowie od lat prowadzą w Ejszyszkach polską księgarnię. W warunkach kryzysu utrzymywanie księgarni w tak małym miasteczku jest godne podziwu. Wielki wybór książek po polsku (ale także po litewsku) — są tu słowniki, literatura dziecięca, piękne albumy, kolorowe książeczki dla maluchów, ćwiczeniówki, zeszyty.
— Najczęściej ludzie kupują polskie książeczki dla dzieci — mówi sprzedawczyni. — W okresie szkolnym także ćwiczeniówki, zeszyty.

Tuż obok biblioteka, bogaty wybór książek po polsku, litewsku, rosyjsku, pod ścianą rząd komputerów, chłopak surfuje w internecie. Ogłoszenie na drzwiach biblioteki informuje, że można tu się wpisać na nieodpłatny kurs komputerowy.

Ejszyszki znalazły też swoich fanów w internecie. Barbara Jundo-Kaliszewska, rodowita ejszyszczanka, podjęła się sympatycznej inicjatywy: założyła na Facebooku fanpage pt. „Ejszyszki — Nasze Miasto”, gdzie swój wpis może zostawić każdy ejszyszczanin, pragnący podzielić się myślami lub dokonać konstruktywnych zmian w miasteczku.

Przy Placu Majowym mieści się także przychodnia Fot. Marian Paluszkiewicz
Przy Placu Majowym mieści się także przychodnia Fot. Marian Paluszkiewicz

Nie sposób nie wspomnieć o zespołach, które przechowują najpiękniejsze tradycje polskie: to i „Ejszyszczanie”, w których się śpiewa całymi rodzinami, i szkolny zespół „Kwiaty Polskie”, uczestnicy którego zasilają „dorosłych” „Ejszyszczan”.
W Ejszyszkach warto odwiedzić piękny kościół pw. Wniebowstąpienia Pańskiego z poł. XIX w., wybudowany według projektu Teodora Narbutta, jedyny w swoim rodzaju, gdyż za budulec dla jego fundamentów posłużyły zwyczajne kamienie, zbierane przez miejscowych mieszkańców z okolicznych pól. Parafia ejszyska powstała w 1398 r. jako szesnasta z kolei po chrzcie Litwy na rozkaz Witolda Wielkiego.  Opiekę duszpasterską sprawuje tu dziś ks. Tadeusz Matulaniec.

Kościół się właśnie szykował do przyjęcia gości — później zjechały tu 24 zespoły z Polski, Litwy, Białorusi oraz Rosji. O „Złotą Wstęgę Solczy” walczyły tu chóry i zespoły muzyczne w ramach II Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Chóralnej, zorganizowanego przez kierowniczkę Centrum Kultury Samorządu rejonu solecznickiego Grażynę Zaborowską.

Dlaczego właśnie Ejszyszki miejscem festiwalu? — pytam.
— Kościół w Ejszyszkach jest duży i piękny, poza tym posiada dobrą akustykę — mówi kierowniczka. — Zmieścili się tutaj i goście festiwalu, których było sporo, i słuchacze. No i robię to w ramach promocji Ziemi Solecznickiej oraz Ejszyszek.

Grażyna Zaborowska też pochodzi spod Ejszyszek. Tu ukończyła szkołę polską:
— Dobrze było mi w szkole, bardzo dużo mi dała, po jej ukończeniu mogłam podjąć studia na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. To była zasługa i nauczycieli, i mamy, także moja. Początki są zawsze bardzo istotne — mówi Grażyna Zaborowska.

Piękny kościół pw. Wniebowstąpienia Pańskiego ma dobrą akustykę Fot. Marian Paluszkiewicz
Piękny kościół pw. Wniebowstąpienia Pańskiego ma dobrą akustykę Fot. Marian Paluszkiewicz

Z Krakowa wróciła do Ejszyszek — tu podjęła pracę w Domu Polskim — była jego pierwszym dyrektorem:

— Był to w ogóle pierwszy Dom Polski na Litwie, zależało mi, żeby ta polskość wrosła w świadomość ejszyszczan, by Dom Polski promował polską kulturę, by był też otwarty dla wszystkich — by mógł przyjść nie tylko Polak, ale też Litwin. Wiele ważnych rzeczy tam się działo — edukacja artystyczna, koncerty, spotkania, wczasy dla młodzieży…

Co jest cechą szczególną tego klimatu w Ejszyszkach?

— Człowiek jest tu bezpieczny, bo jest rodzina i najbliżsi. Dalej jestem w Ejszyszkach — wyjechałam na chwilę i znowu wróciłam — mówi Grażyna Zaborowska.

— Ejszyszki mają swój klimat — mówi Renata Cytacka. — Ejszyszczanie są bardzo wierni swemu miastu — znam człowieka, który miał możliwość się wyprowadzić, ale nie przeniósł się mieszkać gdzie indziej, bo nie chciał zostawić swego miasta. Ejszyszczanie mają odrębną mentalność, tego nie da się do końca opisać, to jest szósty zmysł… Być Polakiem na Wileńszczyźnie — to jest honor, być Polakiem z Ejszyszek to honor do kwadratu. Ejszyszczanie zawsze aktywnie uczestniczyli w walkach o swoją wolność — czy to Powstanie Styczniowe, czy Armia Krajowa, czy ruch narodowościowy w transformacjach postsowieckich, przecież pierwsze głośne zjazdy założycielskie odbywały się właśnie w Ejszyszkach. Plus solidarność, pomoc wzajemna, otwartość, symbioza pokoleń — to jest niesamowite. Ejszyszki mają swoją siłę przyciągania.