XXV Zlot Turystyczny

Pomysłodawcy zlotu zaprezentowali pierwszą flagę wydarzenia Fot. Jolanta Paluszkiewicz
Pomysłodawcy zlotu zaprezentowali pierwszą flagę wydarzenia Fot. Jolanta Paluszkiewicz

Namiot i śpiwór spakowane, buty gumowe wyciągnięte z szafy, puszki z konserwami zakupione. Jeszcze kilka drobiazgów i można jechać! Dokąd? Oczywiście, że na jubileuszowy, bo XXV Zlot Turystyczny Polaków na Litwie. Ruszamy!

W miniony, jeden z najbardziej deszczowych weekendów w lipcu, Polacy na Litwie i goście z Polski obchodzili święto, na które czekali niemal rok.
Prawdziwi turyści nie mogą zrazić się takiej błahostki jak deszcz. Więc zlotowicze wyposażeni w sprzęt turystyczny i gotowi na nowe przygody, młodzi ciałem i duchem, spotkali się nad jeziorem Oświe (Asveja). Niestety, skorzystać z kąpieli w najdłuższym jeziorze litewskim odważyli się nieliczni. Tylko najbardziej zahartowani zlotowicze z entuzjazmem biegali po polu Bieliszek, owinięci w ręcznik.

Jubileuszowa impreza miała przyciągnąć jeszcze więcej niedoświadczonych turystów. Niestety, tym razem pogoda nie dopisała. Chyba po raz pierwszy od wielu lat, nie trzeba było się martwić o zajęciu lepszego miejsca na wiejskim polu.
Były obawy, czy przypadkiem nie stanie się tak, że przyjedzie zaledwie kilkanaście osób? Nic z tych rzeczy! Dziesiątki samochodów rozmnażały się w polu przed jeziorem jak grzyby po deszczu. Miłośnicy turystyki zapewniali, że błoto czy też skomplikowane warunki dojazdu — to nie mniej luksusowa atrakcja dla zaawansowanych kierowców.

Jubileuszowy zlot skupił wielu dostojnych gości Fot. Jolanta Paluszkiewicz
Jubileuszowy zlot skupił wielu dostojnych gości Fot. Jolanta Paluszkiewicz

— Przecież tylko raz na rok mogę pozwolić sobie zaszaleć i skoczyć z rozpędu autem w kałużę! — śmieje się Adam, który w zlocie uczestniczy już po raz szósty z kolei.
Po rozbiciu namiotów, po rozpaleniu pierwszego ogniska, zebrani nieśmiało zaczęli chodzić po kempingu.
Drużyny, przebrane w najdziwaczniejsze stroje szykowały się do przedstawienia. Deszcz ustąpił, a nawet wyszło na chwilę słońce, witając przybyłych — wreszcie rozpoczął się zlot. Tego roku w konkursach wzięło udział dziesięć drużyn.

Zebrani uczcili minutą ciszy inicjatorów, którzy już odeszli. Wielu gości przypomniało, jak wyglądały pierwsze zloty, ile trudu i entuzjazmu kosztowały. Następnie przekazano flagę zeszłorocznym zwycięzcom — „Klubowi Włóczęgów Wileńskich”, którzy z dumą wciągnęli ją na maszt. Następnie świadkowie wydarzenia odśpiewali hymn zlotu. Rozpoczęły się długo oczekiwane przedstawienia drużyn.
Występy każdej z drużyn było dużą frajdą. Dawni tubylcy zlotów, tacy jak „Studium”, „Guciawka” czy „Klub Włóczęgów Wileńskich” zaprezentowali się niczym profesjonalni aktorzy. Wystawili oni dobrze zaplanowane, dopięte na ostatni guzik, miniscenki.

Chłopcy ze „Studium” pokazali, jak wyglądali na pierwszych zlotach Fot. Jolanta Paluszkiewicz
Chłopcy ze „Studium” pokazali, jak wyglądali na pierwszych zlotach Fot. Jolanta Paluszkiewicz

Niezwykle oryginalny pomysł stworzyli Włóczędzy. Występ rozpoczęli od efektów specjalnych, którymi dosłownie zadymili zebranych. I oto z dymu wyłonili się pierwsi aktorzy. Przedstawili historię zlotu, któremu grozi zagłada. Jednak z pomocą i przestrogą na Ziemię przybywa nijaki Złoty, który ratuje spotkanie turystyczne. Zebrani podziwiali wehikuł czasu i inne dekoracje, których nie zabrakło na zielonej scenie. Widowisko uwieńczyła autorska piosenka Włóczęgów, wykonana na żywo, z potańcówką w tle. Tak to brzmiało: „I już się ziemia rozpada, i bije grzmot, i leci Złoty z przyszłości, ratować Zlot” — miła uchu melodia w mig poruszyła publiką.

Zakochani rywalizowali na tytuł najlepszej pary Fot. Jolanta Paluszkiewicz
Zakochani rywalizowali 0 tytuł najlepszej pary Fot. Jolanta Paluszkiewicz

Nastawieni muzycznie zlotowicze z niecierpliwością czekali na koncert ukraińskiego zespołu folkowego „Horpyna” z Olsztyna. Po koncercie, przy stole, muzycy chętnie zaśpiewali kilka piosenek wraz z gośćmi, a także przeszli się po obozowisku.
— Jesteście niesamowici! Energia, z jaką bawiliście się pod sceną, sprawiła, że chciało nam się grać coraz dłużej — żywo komentował po występie perkusista zespołu, Aleksander Pestowski. Świetną zabawę przedłużyła dyskoteka, prowadzona przez profesjonalnego didżeja, który przybył specjalnie na imprezę z Warszawy.

Drużyna Ł3KS z Kowalczuk podczas prezentacji Fot. Jolanta Paluszkiewicz
Drużyna Ł3KS z Kowalczuk podczas prezentacji Fot. Jolanta Paluszkiewicz

Następnego dnia zlotowicze od samego rana sprzątali teren. O godz. 10 rozpoczęły się konkursy. Uczestnicy mogli wykazać się w wielu dziedzinach, od sportowych począwszy, na kulinarnych skończywszy. Na drużyny czekało niemało wyzwań: gra orientacyjna, która odbyła się poza terenem zlotu, konkurs artystyczny, konkurs kulinarny oraz sprawdzian z wiedzy o historii zlotu.
Największą popularnością cieszyły się wybory miss i mistera. Młodzi wykazali się umiejętnościami tanecznymi, tworzeniem strof miłosnych wybrankom, a nawet…  inscenizowaniu kłótni.

Paweł Stefanowicz ze „Studium” pozwolił sobie nawet zgolić brodę, byle koledzy wygrali!

 „Guciawka” zaprezentowała zsynchronizowany taniec Fot. Jolanta Paluszkiewicz
„Guciawka” zaprezentowała zsynchronizowany taniec Fot. Jolanta Paluszkiewicz

Jurorzy — weterani zlotu życzyli „młodym parom” za kilka lat przyjechać już z nowym pokoleniem.
W sobotni wieczór zebrało się najwięcej Polaków z Wileńszczyzny i też przyjaciół z Polski, którzy szaleli na wystrzałowej dyskotece.
Niedziela, ostatni dzień zlotu, minęła nie mniej aktywnie. Sztafety sportowe, artystyczne oraz konkurs najpiękniejszej zagrody były klamrą zamykającą imprezę. Po raz pierwszy od dwudziestu pięciu lat zwycięzcami zlotu zostały dwie drużyny — Klub Włóczęgów Wileńskich i Legion 32. Trzecie miejsce wywalczyła drużyna Ł3KS z Kowalczuk.
Zmęczeni, aczkolwiek pełni wrażeń zlotowicze odjechali w różne strony, żeby za rok spotkać się ponownie!

 

Uczestnik Paweł, w imię zwycięstwa ofiarował swoją brodę! Fot. Jolanta Paluszkiewicz
Uczestnik Paweł, w imię zwycięstwa ofiarował swoją brodę! Fot. Jolanta Paluszkiewicz

DOSTOJNI GOŚCIE ZLOTU

Na zlot przybyło wiele dostojnych gości. Zebranych przywitali m. in.: przewodniczący AWPL, europoseł Waldemar Tomaszewski, Iwona Frączek, I radca wydziału konsularnego ambasady RP w Wilnie, starosta frakcji AWPL, posłanka na Sejm Rita Tamašunienė, prezes ZPL, poseł na Sejm Michał Mackiewicz, posłanka na Sejm Wanda Krawczonok, wicemer Wilna Jarosław Kamiński, Lucyna Kotłowska, dyrektor administracji samorządu rejonu wileńskiego oraz wiceminister kultury Edward Trusewicz.
Weterani wydarzenia zaprezentowali pierwszy sztandar zlotu, którego logo wymyślił śp. Aleksander Żyndul. Wśród zgromadzonych znalazły się legendy zlotu: Anna Adamowicz, była prowadząca zlotu z dwudziestoletnim stażem, Henryk Mażul, autor hymnu zlotu, Stefan Kimso, prezes klubu sportowego Polonia, Czesław Sokołowicz, organizator zawodów sportowych, mer rejonu solecznickiego Zdzisław Palewicz, Jan Szpakow, Algimant Baniewicz i in.