Maturzyści polskich szkół zakładnikami polityków

157
Ratując swoje stanowisko minister oświaty zasłania się dziećmi polskich szkół<br/>Fot. Marian Paluszkiewicz
Ratując swoje stanowisko minister oświaty zasłania się dziećmi polskich szkół
Fot. Marian Paluszkiewicz

Zagrożony dymisją minister oświaty Dainius Pavalkis poinformował, że zostaną zniesione ulgi egzaminacyjne dla maturzystów szkół mniejszości narodowych, które były jednym z warunków przystąpienia Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (AWPL) do koalicji rządzącej. Lider AWPL, europoseł Waldemar Tomaszewski uważa, że minister blefuje chcąc odciągnąć uwagę od dyskusji o jego ewentualnej dymisji. Głowy ministra domaga się nowa przewodnicząca Sejmu Loreta Graužinienė, która od niedawna jest również szefową Partii Pracy (laburzyści). Pavalkis jest jednym z ministrów tej partii w rządzie Algirdasa Butkevičiusa.
„Od przyszłego roku uczniowie szkół polskich i rosyjskich będą zdawali taki sam egzamin jak uczniowie szkół litewskich” — powiedział minister podczas poniedziałkowego spotkania z Loretą Graužinienė. Według niego, odwołane zostaną ulgi, które wiosną tego roku zostały wprowadzone na mocy rozporządzenia ministra. Pozostaną ulgi wcześniej wprowadzone przez poprzednika Pavalkisa — ministra Gintarasa Steponavičiusa. Obecny szef resortu oświaty uważa jednak, że do 2019 roku wszelkie ulgi powinny zostać zniesione, żeby uczniowie szkół mniejszości narodowych mogli składać ujednolicony i na jednakowych warunkach ze szkołami litewskimi egzamin z języka państwowego.
Minister zapowiedział, że stosowne rozporządzenie ws. zniesienia ulg podpisze do 15 listopada.
Tymczasem prezes AWPL słowa ministra ocenia jako „polityczny blef”. Poproszony przez dziennikarzy o skomentowanie słów ministra, Waldemar Tomaszewski powiedział, że oświadczenie ministra nie było dla niego zaskoczeniem.
„Nie jest to żadna gorąca wiadomość, a pewien blef Pavalkisa, który chce odwrócić uwagę od dyskusji na temat jego stanowiska. Była przecież taka dyskusja w Partii Pracy” — powiedział Tomaszewski. Dodał, że stanowisko ministra ocenia raczej jako „krok polityczny”.
Zgodnie z rozporządzeniem ministra oświaty, uczniowie szkół mniejszości narodowych mogli pisać wypracowanie o objętości 400 słów na egzaminie państwowym i do 250 na egzaminie szkolnym. Ich rówieśnicy w szkołach litewskich mają odpowiednio pisać 500- i 350-wyrazowe wypracowania. Uczniowie wszystkich szkół mogli też wybierać z 7, a nie jak poprzednio z 3 autorów do napisania wypracowania. Wcześniejsze rozporządzenie ministra Gintarasa Steponavičiusa pozwala uczniom szkół mniejszości narodowych na popełnienie większej liczby błędów. Zróżnicowane kryterium oceniania prac ma obowiązywać do 2019 roku i co roku będzie korygowane w zależności od wyników ocen prac maturalnych z poprzedniego roku.
Dodatkowym ulgom, o które postulowała AWPL, sprzeciwiła się prezydent Dalia Grybauskaitė, a opozycyjni posłowie ze Związku Ojczyzny — Chrześcijańskich Demokratów Litwy — zaskarżyli do sądu rozporządzenie Pavalkisa. W czerwcu tego roku Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że rozporządzenie ministra Pavalkisa jest sprzeczne z Konstytucją. Sad pozbawił dokument jego mocy prawnej. Organizacje mniejszości polskiej uznały, że orzeczenie sądu ma polityczny charakter i zapowiedzieli dalszą walkę z dyskryminacyjną polityką oświatową narzuconą mniejszościom przez poprzednią ekipę rządzącej centroprawicy. Kontrowersje budzi sama treść orzeczenia sądowego, w którym z jednej strony mówi się o sprzeczności ulg egzaminacyjnych z konstytucyjną zasadą równości praw, zaś z drugiej strony stwierdza się potrzebę takich ulg, jeśli nie stworzono jednakowych warunków do przygotowania się do egzaminu.
„Po orzeczeniu sądu sytuacja jest bardzo klarowna, ponieważ sąd stwierdził, że maturzystom muszą być stworzone równe warunki. A w ciągu roku nie da się zlikwidować różnic, jeśli w szkołach mniejszości narodowych i w szkołach litewskich liczba lekcji języka litewskiego różni się o 800 godzin. To kwestia 8, a być może nawet 12 lat. To orzeczenie sądu, że musi być jednakowa liczba godzin, obowiązuje wszystkich, zarówno ministra Pavalkisa, jak też przyszłego ministra” — powiedział Waldemar Tomaszewski.
W czerwcowym orzeczeniu sądu mówi się, że ujednolicając egzamin państwo powinno też zapewnić równe warunki do przygotowania się do tego egzaminu, w przeciwnym razie mogą być stosowane zróżnicowane wymagania.