Więcej

    Szczyt PW — czeka nas sukces czy porażka?

    Czytaj również...

    28_front
    Polityczne ambicje naszych liderów i ich marzenia o sukcesie szczytu legły w gruzach Fot. Marian Paluszkiewicz

    Z racji litewskiego przewodnictwa w UE nasz kraj jest gospodarzem szczytu. Wilno więc stoi przed jednym z największych w swojej najnowszej historii wyzwaniem politycznym, a faktycznie już tylko logistycznym.

    Polityczne ambicje naszych liderów i ich marzenia o sukcesie szczytu legły w gruzach po tym, jak Ukraina wstrzymała negocjacje w sprawie umowy stowarzyszeniowej z UE. Podpisać umowę przewidywano właśnie w Wilnie.

    Na przysłowiowe otarcie łez rozczarowanych polityków w Wilnie zostaną parafowane umowy stowarzyszeniowe z Gruzją i Mołdawią. Zdaniem analityków, te dwa państwa nawet razem nie mają ani znaczenia, ani wagi dla integracji europejskiej, co ukraińskie aspiracje proeuropejskie.
    W Wilnie jednak nie tracą nadzieję na sukces na szczycie Partnerstwa Wschodniego. W środę minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius oświadczył, że w razie zmiany ukraińskiej pozycji Unia Europejska jest gotowa negocjować w Wilnie podpisanie umowy stowarzyszeniowej.

    — Jeśli nastąpi zmiana sytuacji i Ukraina powie „Tak, chcemy”, to zbierzemy się pilnie i będziemy rozmawiali o tym, co możemy zrobić w tej sytuacji. Jeśli zajdzie taka potrzeba, to jesteśmy gotowi do organizowania niezbędnych posiedzeń — powiedział w środę dziennikarzom minister Linkevičius. Nie wykluczył też możliwości, że umowa stowarzyszeniowa zostanie jednak przez Ukraińców podpisana.
    Pewnym optymizmem naszych polityków napawają też sygnały ostatnio przesyłane z Kijowa.

    W środę również ukraiński premier Mykoła Azarow oświadczył, jego kraj wciąż jest zainteresowany podpisaniem dokumentu stowarzyszeniowego z Unią. Zapewnił też, że prace przygotowawcze nad umową „nie zostały przerwane ani na chwilę”. To, co za granicą odebrano jako wycofanie się z podpisania umowy, czy też wstrzymanie negocjacji w tej sprawie, Azarow nazwał „pauzą”. I, jak wyjaśnił, pauza jest potrzebna do dopracowania szczegółów porozumienia z Unią.

    Wcześniej, po rozmowie tel

    efonicznej ukraińskim prezydentem Wiktorem Janukowyczem, nasza prezydent Dalia Grybauskaitė oznajmiła, że Ukraina nie podpisze umowy i robi to pod presją Kremla, który aktywnie sprzeciwia się europejskiej integracji Ukrainy. Żeby zniechęcić Ukraińców do europejskich aspiracji, władze rosyjskie stosują taktykę kija i marchewki — w razie podpisania umowy grożą władzom w Kijowie wprowadzeniem sankcji gospodarczych, a nawet zerwaniem współpracy gospodarczej w ogóle, zaś w razie odstąpienia od umowy obiecują Ukraińcom wielomiliardowe kredyty oraz preferencje cenowe w sprzedaży rosyjskich surowców energetycznych na Ukrainę.

    Zdaniem wielu obserwatorów, ta rosyjska taktyka okazała się skuteczną, bo skutecznie zniechęciła władze Kijowa do umowy stowarzyszeniowej z Unią. Pojawiają się też opinie, że to sam Kijów rozgrywa sytuację i ją wykorzystuje do wynegocjowania z Brukselą najlepszych warunków, na jakich umowa zostanie podpisana. Głównie chodzi o pieniądze, czego w negocjacjach z unijnymi politykami Kijów nie ukrywał od dawna. Wymieniano nawet kwoty, jakie przekonałyby władze w Kijowie do stowarzyszenia z Unią — 20 mld dolarów amerykańskich potrzebnych niezwłocznie Ukrainie na podtrzymanie znajdującej się w złym stanie sytuacji gospodarczej i rekompensowanie ewentualnych strat w razie odwetu gospodarczego ze strony Rosji.

    Premier Ukrainy, również wcześniej, mówił też o kwocie 150 mld USD, jakich jego kraj będzie potrzebował w ciągu najbliższych 10 lat na przeprowadzenie reform politycznych i gospodarczych wynikających z umowy stowarzyszeniowej.

    W odpowiedzi od unijnych polityków Ukraińcy usłyszeli, że mogą liczyć na 1 miliard dolarów pomocy po podpisaniu umowy stowarzyszeniowej. Oferta ta jeszcze bardziej zniechęciła Kijów do negocjacji z Unią, a prezydent Janukowycz nazwał ją „jałmużną”, której Kijów nie potrzebuje.
    Dynamiczny rozwój sytuacji wokół u

    janukowicz 28
    Wiktor Janukowycz Fot.archiwum

    mowy stowarzyszeniowej z Ukrainą może świadczyć, że za kulisami i oficjalnymi oświadczeniami wciąż trwają napięte negocjacje, a raczej targ o europeizację Ukrainy. Wczorajszy ton prezydenta Janukowycza wobec Rosji może dowodzić też, że unijnym negocjatorom, przynajmniej na razie, udaje się przekonać władze w Kijowie do przystąpienia stowarzyszeniowego do UE. W środę prezydent Ukrainy ostro skrytykował rosyjską politykę handlową wobec Ukrainy i oświadczył, że jego kraj będzie nadal zmniejszać objętości zakupu rosyjskiego gazu, żeby zmusić Rosję do zmniejszenia cen na gaz, które dla Ukrainy są jedne z największych w Europie.

    Ukraińskie władze znajdują się również pod presją społeczeństwa, bo od tygodnia w ukraińskich miastach nie milkną protesty przeciwko wycofania się Ukrainy z umowy stowarzyszeniowej. Główny wiec — Euromajdan — odbywa się w Kijowie na Placu Niepodległości, gdzie przed laty odbywała się Pomarańczowa Rewolucja. Wczoraj zwolennicy ukraińskiej eurointegracji oświadczyli o zjednoczeniu swoich sił ponad rozbieżności polityczne. Z ostatnich badań opinii społecznej wynika również, że większość (41 proc.) Ukraińców chce stowarzyszenia z Unią, a nie z Rosją (33 proc.).

    Póki Ukraińcy protestują u siebie, a w korytarzach Moskwy, Kijowa i Brukseli trwają zmagania polityczne o przyszłość Ukrainy, Wilno tymczasem przygotowuje się na przyjęcie licznych delegacji ze wszystkich krajów unijnych oraz objętych Partnerstwem Wschodnim. Już od środy w centrum Wilna oraz na trasie z lotniska do centrum są ograniczenia w ruchu, które potęgują korki. Od środy do piątku przewidziano wiele imprez kulturowych, dyskusji, a przede wszystkim spotkań politycznych. Najważniejsze z nich — robocza kolacja uczestników szczytu — odbędzie się w czwartek w Pałacu Władców.
    W szczycie weźmie udział ponad 1 500 członków zagranicznych delegacji i akredytowanych dziennikarzy.

    Afisze

    Więcej od autora

    220. rocznica III rozbioru Rzeczypospolitej Obojga Narodów

    Dokładnie 220 lat temu z mapy Europy, w jej samym centrum, zniknął unikalny organizm państwowy, który na parę lat przed jego unicestwieniem zdążył jeszcze wydać na świat pierwszą na kontynencie konstytucję. Na jej podstawie miało powstać współczesne, demokratyczne na...

    Kto zepsuł, a kto naprawi?

    Przysłowie ludowe mówi, że „gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”. I tak zazwyczaj w życiu bywa. W polityce też. Po zakończeniu maratonu wyborczego w Polsce nasz minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius wybiera się do Warszawy. Będzie szukał kontaktów z...

    Oskubać siebie

    Będący już na finiszu przetarg na bojowe maszyny piechoty został raptem przesunięty, bo Ministerstwo Ochrony Kraju tłumaczy, że otrzymało nowe oferty bardzo atrakcyjne cenowo i merytorycznie. Do przetargu dołączyli Amerykanie i Polacy. Okazało się, co prawda, że ani jedni,...

    Odżywa widmo atomowej elektrowni

    Niektórzy politycy z ugrupowań rządzących, ale też część z partii opozycyjnych, odgrzewają ideę budowy nowej elektrowni atomowej. Jej projekt, uzgodniony wcześniej z tzw. inwestorem strategicznych — koncernem Hitachi — został zamrożony po referendum 2012 roku. Prawie 65 proc. uczestniczących w...