Więcej

    Rząd myśli, jak (nie)zwrócić klasztoru franciszkanom

    Czytaj również...

    rząd postanowił przekazać budynki klasztorne w centrum Wilna Funduszowi Majątku Państwowego
    rząd postanowił przekazać budynki klasztorne w centrum Wilna Funduszowi Majątku Państwowego

    Wkrótce minie już rok, od kiedy kościół i budynki klasztorne franciszkańskiego Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych w Wilnie ostateczną decyzją Litewskiego Sądu Najwyższego zostały odebrane oszustom i zwrócone państwu. Zgodnie z prawem rząd musiałby zwrócić budynki braciom zakonnym, jednak wydaje się, że szuka powodów, żeby majątku nie oddawać.

    Do takiego wniosku doszedł prawnik Vilius Bernatonis, który bronił interesów franciszkanów w sądzie.
    — Zgodnie z prawem majątek kościelny musi być zwrócony jego właścicielom, jeśli nie ma ku temu przeczących okoliczności prawnych. Takich okoliczności nie ma, jednak majątku rząd nie zwraca, a wygląda na to, że szuka też powodów, żeby w ogóle jego nie zwracać — powiedział prawnik podczas wczorajszej konferencji prasowej w Sejmie. Jak wyjaśnił, zgodnie z ustawą restytucyjną znacjonalizowany majątek kościelny musi być zwrócony byłym właścicielom, jeśli budynki nie zostały powiększone o 1/3 powierzchni w porównaniu do powierzchni sprzed nacjonalizacji oraz jeśli przebudowa nie przekracza 50 proc. stanu sprzed odebrania, w tym przypadku, klasztoru zakonowi.

    Jak „Kurier” już pisał, 30 października rząd postanowił przekazać budynki klasztorne w centrum Wilna Funduszowi Majątku Państwowego, który w ogóle nie zajmuje się restytucją prawa majątkowego. Z kolei Ministerstwu Sprawiedliwości zlecono ustalenie, czy kościół i budynki poklasztorne podlegają restytucji, jak też sprawdzenia, czy wniosek zakonników o zwrot majątku odpowiada kryteriom prawnym i terminowym.
    Uczestniczący we wczorajszej konferencji prasowej prawnicy, politycy i eksperci zabytków historycznych zgodnie uznali zachowanie się rządu za szukanie dziury w całym, czyli sposobu na to, żeby nie oddawać braciom zakonnym ich własności.

    Reklama (dobiera algorytm zewnętrzny na podst. ustawień czytelnika)

    Przewodnicząca Państwowej Komisji Zabytków Kultury Gražina Drėmaitė powiedziała, że jeszcze w maju tego roku eksperci Departamentu Spuścizny ustalili, że zespół budynków poklasztornych jest autentyczny w 90 proc. Dlatego, zdaniem Drėmaitė, nie ma jakichkolwiek przyczyn prawnych, żeby nie zwracać majątku braciom zakonnym. Przewodnicząca Komisji zwróciła uwagę na to, że przekazanie budynków Funduszowi jest co najmniej dziwne, bo — jak powiedziała — Fundusz nie zajmuje się zwrotem majątku, może jedynie go sprzedać. Zauważyła też, że jak wynika ze współpracy Komisji z Funduszem Majątkowym, to Fundusz niewłaściwie troszczy się o stan znajdujących się pod jego nadzorem zabytków kultury.

    — Jesteśmy demokratycznym państwem prawa, toteż klasztor franciszkanów musi być zwrócony jego właścicielom — powiedziała Drėmaitė.
    Tymczasem prawnik Vilius Bernatonis zauważył, że ustawa restytucyjna zawiera jeszcze jeden wyjątek, który wyklucza zwrot majątku kościelnego.
    — Według ustawy, majątek nie podlega restytucji, jeśli jest wykorzystywany przez placówki naukowe lub zdrowotne — powiedział Bernatonis. Jak zauważył, w tym kontekście co najmniej dwuznacznie brzmi apel Uniwersytetu Wileńskiego do rządu o przekazanie budynków poklasztornych na potrzeby uniwersytetu.

    Jak już pisaliśmy, apel naukowców pojawił się właśnie przed październikową decyzją rządu o przekazaniu klasztoru funduszowi majątkowemu. W tym samym czasie w mediach pojawiła się nagonka na franciszkanów. Prasa akcentowała, że wśród braci zakonnych są Polacy i straszyła opinię publiczną, że po przekazaniu klasztoru franciszkanom powstanie tam „rozsadnik polskości”. Media grając na uczuciach narodowych podkreślały, że budynek franciszkański jest ściśle związany z prekursorem litewskości Jonasem Basanavičiusem i międzywojennym litewskim dyktatorem Antanasem Smetoną oraz innymi wielkimi osobistościami. A na początku ubiegłego wieku w pomieszczeniach klasztornych założono pierwszą w Wilnie litewską szkołę, zaś w latach 1908-1917 swoją siedzibę miało tu Litewskie Stowarzyszenie Naukowe. Wobec tego profesorowie uniwersytetu oraz media przekonywali opinię, że klasztor jest ważnym obiektem dla kultywowania litewskości na Wileńszczyźnie.

    Zdaniem posła Mantasa Adomėnasa, insynuacje, że klasztor nie może być zwrócony franciszkanom, bo wśród nich jest kilku Polaków, ocierają się o ideologię faszystów, którzy odmawiali Żydom prawa majątkowego właśnie ze względu na narodowość.
    — Autorzy tych insynuacji muszą przeprosić za swoje słowa — oświadczył poseł. Dodał też, że franciszkanie wiedzą najlepiej, dlaczego te zabytki powstały, jakie pełniły funkcje i jak najlepiej należy je wykorzystać.

    Uczestniczący w konferencji prasowej gwardian i rektor kościoła franciszkańskiego o. Marek Dettlaff poinformował, że zakon ma wizję i przygotowany plan wykorzystania budynków na cele ewangelizacyjne i kulturowe. Zapewnił, że w ekspozycjach muzealnych zostanie upamiętniona obecność pierwszej litewskiej szkoły w Wilnie, jak też związek Basanavičiusa z tym miejscem. Franciszkanin poinformował, że będzie kontynuowana współpraca z instytucjami kulturowymi i oświatowymi mającymi obecnie swoje siedziby znajdującymi się w pomieszczeniach klasztoru.

    O. Marek Dettlaff poinformował też, że wszystkie firmy, które obecnie wynajmują biura w pomieszczeniach klasztornych, będą mogły pozostać na miejscu, jeśli wyrażą taką chęć. Zapytany, czy zakon przewiduje nawiązanie współpracy z Uniwersytetem Wileńskim zabiegającym o budynki poklasztorne, powiedział, że bracia zakonni składali kierownictwu uczelni propozycję współpracy, jednak władze uniwersytetu nawet nie podtrzymują z nimi kontaktów.

    Reklama (dobiera algorytm zewnętrzny na podst. ustawień czytelnika)

    Afisze

    Więcej od autora

    220. rocznica III rozbioru Rzeczypospolitej Obojga Narodów

    Dokładnie 220 lat temu z mapy Europy, w jej samym centrum, zniknął unikalny organizm państwowy, który na parę lat przed jego unicestwieniem zdążył jeszcze wydać na świat pierwszą na kontynencie konstytucję. Na jej podstawie miało powstać współczesne, demokratyczne na...

    Kto zepsuł, a kto naprawi?

    Przysłowie ludowe mówi, że „gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”. I tak zazwyczaj w życiu bywa. W polityce też. Po zakończeniu maratonu wyborczego w Polsce nasz minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius wybiera się do Warszawy. Będzie szukał kontaktów z...

    Oskubać siebie

    Będący już na finiszu przetarg na bojowe maszyny piechoty został raptem przesunięty, bo Ministerstwo Ochrony Kraju tłumaczy, że otrzymało nowe oferty bardzo atrakcyjne cenowo i merytorycznie. Do przetargu dołączyli Amerykanie i Polacy. Okazało się, co prawda, że ani jedni,...

    Odżywa widmo atomowej elektrowni

    Niektórzy politycy z ugrupowań rządzących, ale też część z partii opozycyjnych, odgrzewają ideę budowy nowej elektrowni atomowej. Jej projekt, uzgodniony wcześniej z tzw. inwestorem strategicznych — koncernem Hitachi — został zamrożony po referendum 2012 roku. Prawie 65 proc. uczestniczących w...