Ukraińcy wyszli na ulice — chcą do Europy

270
Na głównym kijowskim placu — Majdanie — zebrało się, według różnych źródeł , od ponad 100 tys. do pół miliona osób       Fot. ELTA
Na głównym kijowskim placu — Majdanie — zebrało się, według różnych źródeł , od ponad 100 tys. do pół miliona osób Fot. ELTA

Ukraińcy na ulicachwalczą o swoją przyszłość w zjednoczonej Europie, a tymczasem za wschodnią i zachodnią granicą ich kraju toczy się zacięta walka o samych Ukraińców.

Rosja i jej kremlowska machina propagandowa oczernia manifestujących na kijowskim Majdanie nazywając ich chuliganami, a prorosyjscy ukraińscy politycy apelują do prezydenta Władimira Putina o interwencję wojskową na Ukrainie. Zachód z kolei, głównie za sprawą aktywnych działań Polski, popiera proeuropejskie aspiracje Ukraińców i domaga się od władz w Kijowie, głównie od prezydenta Wiktora Janukowycza, poszanowania żądań pokojowych manifestantów. Zachęca też ukraińską opozycję do wszczęcia negocjacji z prezydentem i wspólnego szukania wyjścia z kryzysowej sytuacji. Eurodeputowani z Polski chcą, żeby sprawa Ukrainy znalazła się w harmonogramie prac Parlamentu Europejskiego, a w samej Polsce zwołana została Rada Bezpieczeństwa Narodowego ws. sytuacji na Ukrainie.

W niedzielę polska delegacja z udziałem polityków, zarówno z opozycji, jak też z koalicji rządzącej, uczestniczyła w Kijowie w największej dotąd manifestacji Ukraińców. 1 grudnia w południe, na głównym kijowskim placu — Majdanie — zebrało się, według różnych źródeł, od ponad 100 tys. do pół miliona osób. Manifestacja na Majdanie przebiegała pokojowo. Do zamieszek doszło natomiast na ulicy Bakowej przed siedzibą prezydenta Janukowycza, gdzie manifestanci starli się z oddziałami specjalnymi i milicją.

W poniedziałek liderzy opozycji oświadczyli, że zamieszki zostały sprowokowane przez władzę, która wykorzystała tzw. sportowców, którzy udając manifestantów zaatakowali milicjantów. Informacja o tym, że może dojść do prowokacji ze strony „sportowców”, pojawiła się jeszcze w sobotę. Wobec tego zrzeszenie sportowców Ukrainy również w sobotę wystosowało apel do adeptów szkół sportowych, żeby nie uczestniczyli w prowokacjach organizowanych przez władze. Według poniedziałkowych doniesień opozycji, w Kijowie działa około 5 tys. prowokatorów ze szkół sportowych.

Do Kijowa ściągają też dodatkowe siły oddziałów specjalnych i wojsk z wiernego prezydentowi Janukowyczowi wschodu kraju, bo miejscowi milicjanci, również z oddziałów „Berkut”, nie chcą uczestniczyć w pacyfikacji kijowskiej manifestacji. W poniedziałek opozycja potwierdziła, że siłowej pacyfikacji miasteczka studenckiego na Majdanie w sobotę w nocy dokonały oddziały „Berkut” z Połtawy, właśnie ze wschodu kraju. Z kolei milicjanci i „berkutowcy” na zachodzie Ukrainy nie tylko odmawiają działań przeciwko manifestantom, ale zapowiedzieli też, że staną w ich obronie, jeśli na miejsce zostaną sprowadzeni milicjanci i „berkutowcy” ze wschodu.

Sobotnią pacyfikację studentów na Majdanie potępił prezydent Wiktor Janukowycz, a prokurator generalny poinformował o wszczęciu dochodzenia, mającego ujawnić i ukarać winnych przemocy. Przedstawiciele opozycji nie ufają jednak prezydentowi, a jego oświadczenia traktują jako samozachowawcze. Opozycja, na czele której stoją liderzy trzech partii — Oleg Tiahnybok od OZ „Swoboda”, Witalij Kliczko od „UDARu” i Arsenij Jaceniuk od „Batkiwszczyny” — domaga się odejścia prezydenta Janukowycza oraz dymisji rządu Mykoły Azarowa.

Opozycja domaga się odejścia prezydenta Janukowycza   Fot. ELTA
Opozycja domaga się odejścia prezydenta Janukowycza Fot. ELTA

Rząd może zostać odwołany już we wtorek, 3 grudnia. Pod wtorkowe obrady parlamentarne już zostało wniesione postanowienie ukraińskiej Rady o odwołaniu obecnego gabinetu ministra. Zdaniem obserwatorów, dymisję rządu może poprzeć również koalicja rządząca, na czele której stoi prezydencka „Partia Regionów”. Do poniedziałkowego wieczoru parlamentarną frakcję tej partii opuściło już kilku deputowanych Rady. Zrezygnowali z partyjnej przynależności w znak protestu przeciwko brutalnej pacyfikacji Majdanu. Partia rządząca wciąż jednak ma większość parlamentarną. Według ocen opozycji, PR straci większość, jeśli opuści ją co najmniej 20 deputowanych.

W niedzielę wieczorem rosyjskie media poinformowały, że Janukowycz rozważa wprowadzenie stanu wyjątkowego. Takiej możliwości zaprzeczył w poniedziałek minister spraw zagranicznych Ukrainy, Leonid Kożara. Poinformował o tym polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Rozmawiał on z ukraińskim kolegą przed posiedzeniem zwołanej przez prezydenta Bronisława Komorowskiego Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
— Minister Kożara zapewnił, że rząd nie ma planów wprowadzenia stanu wyjątkowego — powiedział w poniedziałek minister Sikorski. Jeszcze w niedzielę do jego resortu był wezwany ambasador Ukrainy, który musiał tłumaczyć się z przemocy w Kijowie, gdzie zostało pobitych też dwóch obywateli Polski.

Tymczasem pełniąca przewodnictwo w Unii Europejskiej Litwa zachowuje się powściągliwie wobec sytuacji na Ukrainie. Prezydent Dalia Grybauskaitė wydała oświadczenie w tej sprawie dopiero w poniedziałek. Przestrzegła ukraińskie władze w Kijowie przed siłowym rozstrzyganiem kryzysu oraz apelowała do opozycji o negocjacje w celu uregulowania sytuacji, która z godziny na godzinę dynamicznie rozwija się.