Tegoroczna matura coraz bliżej — litewski znów jako „ojczysty”…

230
Władze chcą, by język litewski stał się drugim ojczystym Fot. Marian Paluszkiewicz
Władze chcą, by język litewski stał się drugim ojczystym Fot. Marian Paluszkiewicz

Już drugi rok z kolei maturzyści szkół polskich na Litwie będą składali maturę z języka litewskiego na zasadach narzuconych przez polityków litewskich.

Zresztą politykom wolno zabiegać o względy swego elektoratu na różne sposoby. Najgorsze w tym rwetesie jest to, że skutki nierozsądnych decyzji politycznych bardzo boleśnie odczuwają na sobie uczniowie.
Protesty społeczności polskiej na Litwie — rodziców, nauczycieli, uczniów — przeciwko nowelizacji Ustawy o Oświacie, wyrażone przez strajk ostrzegawczy, wielokrotne pikiety i petycja przeciwko nowelizacji Ustawy o Oświacie — zostały po prostu zlekceważone.

Na nic się zdała wola rodziców wyrażona przez 60 tys. podpisów — zostały one przez władze po prostu zignorowane. Bezwzględna nowa redakcja Ustawy weszła w życie, a wraz z tym uczniowie szkół mniejszości narodowych (polskich, rosyjskich, białoruskich) stali się ofiarami bezdusznych decyzji, królikami doświadczalnymi eksperymentów oświatowych. Maturzyści 2013 w ciągu dwóch poprzednich lat musieli nadrobić luki z programu nauczania przewidzianego dla szkół z litewskim językiem nauczania, co się w praktyce przełożyło na ponad 800 godzin lekcyjnych do nadrobienia (!) i forsowną naukę. Po 2-letnim maratonie — tzw. okresie przejściowym — na uczniów czekał egzamin maturalny z państwowego języka litewskiego, na którym co prawda, obowiązywały jeszcze ulgi, według których uczniowie szkół polskich mogli pisać wypracowanie krótsze o 100 słów i wybierać spośród 7, a nie 3 autorów. Życie jednak wykazało, że uczniowie nie skorzystali z ułatwień i pisali w przeważającej większości wypracowania o objętości powyżej 500 słów.

Stres przedmaturalny dodatkowo został pogłębiony przez niezdrowe emocje polityczne wokół Ustawy o Oświacie, wprowadzającej ujednolicony egzamin z litewskiego. Z pozoru niewinny egzamin urósł do rangi sprawy politycznej najwyższej wagi, stał się przyczyną przepychanek w rządzie o 100 słów więcej lub mniej w wypracowaniu, a nawet obiektem spraw sądowych i protestów „intelektualistów”, którzy oskarżyli koalicję rządzącą o wprowadzenie ulg dla mniejszości narodowej, które jakoby „szkodzą litewskiej kulturze, wspólnocie obywatelskiej i państwu”. Nic to, że uczniowie zostali zmuszeni do aż nazbyt forsownej nauki. Nic to, że egzamin stał się przyczyną podziału w społeczeństwie.

W kwestii oświatowej już po zakończonej ubiegłorocznej maturze wypowiedział się również Sąd Administracyjny, który określił, że „państwo ma obowiązek stworzenia możliwości nauki przedstawicielom mniejszości narodowych w języku ojczystym”, ale też „ma prawo do określenia i wymagania pewnego poziomu opanowania języka państwowego”, przy tym stwarzając „odpowiednie warunki do nauki języka państwowego”. Z tym ostatnim jest najgorzej — bo odpowiednie warunki nie zostały w ogóle stworzone. Zamiast przygotować odpowiednie programy dla wzmożonego nauczania języka litewskiego, dopasowane do potrzeb uczniów mniejszości narodowych, stosowne pomoce naukowe dla nauczycieli i podręczniki dla uczniów, odpowiednio przeszkolić pedagogów i rozpocząć stopniowe zmiany od pierwszej klasy — maturzyści zostali postawieni przed faktem, że od zaraz muszą znać język państwowy w tym samym stopniu co ich koledzy ze szkół litewskich.

Lituanistka z Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie przyznaje, że ubiegły rok był dla polskich maturzystów składających egzamin z języka litewskiego i nauczycieli lituanistów szokiem:
— Trzeba było się szybko przystosować do zmian. Była to szokująca sytuacja. W tym roku już się przyzwyczailiśmy do nowych wymagań, pracujemy, szykujemy się do matury. Wyniki zaś w każdej promocji bywają ró żne — jedni składają egzamin lepiej, inni — gorzej.

Wypada zaznaczyć, że nikt o zdrowym rozsądku nie neguje potrzeby uczenia się państwowego języka litewskiego. Także przed nowelizacją Ustawy o Oświacie w marcu 2011 r. uczniowie pomyślnie się uczyli tego języka (może aż nazbyt pomyślnie?), składali egzaminy, dostawali się na studia na Litwie, włączali się w normalne życie. Po 2011 r. zostali zmuszeni do forsownej nauki języka państwowego, gdyż władze zażyczyły sobie, by język litewski stał się dla Polaków, Rosjan, Białorusinów drugim ojczystym, co w praktyce oznaczało, że mniejszości narodowe musiały raptem na skinienie palcem nadrobić różnice programowe w ponad 800 godzin lekcyjnych w krótkim okresie 2 lat.
Proces nauczania przypominał galop z przeszkodami, gdyż nie zostały opracowane żadne specjalne programy ani pomoce naukowe.

Żądania polskich uczniów i rodziców są notorycznie ignorowane Fot. Marian Paluszkiewicz
Żądania polskich uczniów i rodziców są notorycznie ignorowane Fot. Marian Paluszkiewicz

— Naprawdę niewiele mieliś my czasu, żeby nadrobić różnice, które dzielą nas od szkół z litewskim językiem nauczania — mówi Angėlė Jundo, lituanistka z Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego w Solecznikach o decyzji ujednolicenia egzaminu z języka litewskiego. — Dzisiejsi maturzyści ze szkół polskich zaczęli uczyć się języka litewskiego dopiero od klasy 2 (gdy tymczasem ich rówieśnicy — pierwszacy ze szkół litewskich mają nawet po 7 godz. tygodniowo już w 1 klasie — od aut.). W klasach 2-10 uczniowie uczyli się według programu ułożonego dla szkół mniejszości narodowych, maturę w ubiegłym roku musieli składać już według programu dla szkół litewskich. Dzisiejsi 12-klasiści w 2, 3, 4 klasie mieli tylko po 2 godziny języka litewskiego tygodniowo (w szkołach litewskich odpowiednio 8+7+7 godz. — od aut.). Zaczęli uczyć się języka od zera, zupełnie inaczej niż dzieci z rodzin litewskich. W 5-10 kl. mieli po 4 godziny. Ogólnie godzin mieli znacznie mniej.

Jakie były skutki ujednolicenia egzaminu? Oczywiście, dużo gorsze niż zazwyczaj wyniki egzaminu z języka litewskiego wśród uczniów szkół mniejszości narodowych. Według danych litewskiego Państwowego Centrum Egzaminacyjnego, w szkołach mniejszości narodowych, w tym polskich, egzamin z języka litewskiego zdało 88,83 proc. uczniów. W szkołach z lite wskim językiem nauczania egzamin zdało 90,19 proc. uczniów.
— Na ubiegłorocznej maturze z języka litewskiego nasi uczniowie wypadli znacznie gorzej aniżeli w poprzednich latach — mówi dyrektor Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie Adam Błaszkiewicz. — Nie mogło być inaczej, bo uczniowie uczyli się według różnych programów (języka litewskiego jako ojczystego i języka litewskiego jako państwowego – od aut.). Poza tym wypracowanie to egzamin, który bardzo trudno jest obiektywnie oceniać.

Lituanistka Angėlė Jundo przyznaje, że jest niemożliwością opanowanie obcego przecież języka w takim samym stopniu, jak posługują się nim „gimtakalbiai” — użytkownicy języka, którzy z nim wyrośli.
— Uczniowie Polacy mówią i piszą po litewsku, ale myślą w swym ojczystym języku, to się czuje. Kuleje gramatyka, pisownia, styl — mówi lituanistka. — Styl może podstawić nogę na egzaminie. Litewski dla nich nie jest językiem ojczystym, to jest język wyuczony.
Podobnego zdania jest lituanistka Łucja Mickiewicz-Ozarowska ze Szkoły Średniej im. M. Balińskiego w Jaszunach w rejonie solecznickim:

— Uczniowie Polacy najwięcej trudności mają z gramatyką. Samo komponowanie wypracowań mają opanowane już na lekcjach języka polskiego, struktura, kompozycja wypracowania jest im znana. Największym problemem zostaje poprawność wypowiedzi i styl. A czasu na nadrabianie zaległości już nie ma. Dlatego teraz w klasach średnich dużo czasu poświęcam na zagadnienia gramatyki.
Żeby było weselej, w projekcie kryteriów oceniania egzaminu z państwowego języka litewskiego opracowanym do 2020 r. i opublikowanym na stronie NEC, stopniowo dąży się do wyeliminowania błędów gramatycznych w pracach ocenianych najwyższą punktacją. Jeżeli teraz maksymalną liczbę punktów przyznaje się za prace pisemne, w których zdarzają się 1-3 błędy gramatyczne, po dwa błędy leksykalne i interpunkcyjne, to już w 2020 r. w pracach punktowanych maksymalnie nie ma prawa wystąpić ani jeden błąd dla wszystkich uczniów bez względu na narodowość.

— Uczniowie odczuwają presję, zwłaszcza II półrocze mają trudne: rozpoczynają się egzaminy próbne, zaliczenia na egzamin, mają dużo zadanych lekcji do odrobienia, wielu się skarży na zbytnie obciążenie, są przemęczeni — mówi psycholog szkolny Lucyna Gilewska z Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie. — Niektórzy uczniowie próbują się ratować przed nadmiarem obowiązków, ustalając priorytety – które przedmioty są najważniejsze, a które można „odpuścić”. Ale też wiele zależy od uczniów, od ich stosunku do nauki, są tacy, którzy dają z siebie wszystko, ale i tacy, którzy przechodzą z klasy do klasy na najniższych ocenach. Uczniowie ogólnie się skarżą na presję czasu, że dużo zadają, że czasami mają nawet 9 lekcji.

W tym roku, żeby uzyskać maturę, dwunastacy muszą złożyć co najmniej dwa egzaminy państwowe: obowiązkowy egzamin z języka litewskiego i literatury oraz jeden do wyboru (np. z biologii, chemii, fizyki, geografii, technologii informacyjnych, historii, matematyki, języków obcych — angielskiego, francuskiego, rosyjskiego, niemieckiego). Łącznie z egzaminem z języka litewskiego uczeń może, choć nie musi, składać maksymalnie 7 egzaminów państwowych. W kategorii egzaminów szkolnych można składać egzamin z muzykologii, technologii, sztuki oraz języka ojczystego (białoruskiego, polskiego, rosyjskiego, niemieckiego).

Na egzaminie z języka litewskiego uczniowie otrzymają 2 tematy rozprawek oraz 2 tematy wypracowania literackiego. Toteż będą mogli wybierać 1 z 4 podanych tematów. W trakcie składania egzaminu będą mogli się posługiwać „Słownikiem współczesnego języka litewskiego”. W rozprawce będą musieli rozwinąć temat, opierając się na twórczości jednego (z 3) autorów wskazanych przy temacie. W wypracowaniu literackim będą musieli analizować twórczość 2 autorów — jednego autora trzeba będzie wybrać z podanych 3 nazwisk, do twórczości innego odnieść się samemu. Żeby złożyć egzamin, należy zebrać co najmniej 30 proc. punktów przyznawanych za wypracowanie.

— Przy ocenianiu prac dopuszczalna jest trochę większa liczba błędów gramatycznych, interpunkcyjnych, stylistycznych w wypracowaniach uczniów szkół mniejszości narodowych — mówi lituanistka Angėlė Jundo. — Objętość prac musi być taka sama jak dla uczniów szkół litewskich.
Takie same wymagania są, jeżeli chodzi o rozwinięcie tematu, właściwie dobrane argumenty, ukazanie kontekstu historycznego, biograficznego.
Jak się czują przed egzaminami maturzyści?

Jarosław Narkiewicz Fot. Marian Paluszkiewicz
Jarosław Narkiewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

— Jest naprawdę ciężko — mówi Aleksandra Paramonowa z Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Wilnie. — Wczoraj miałam 9 lekcji, dzisiaj 8, jutro będzie 7. Kładę się spać o 24, wstaję o 6.30, niektórych lekcji już nie wyrabiam, zostawiam na „doczytanie” na przerwie między lekcjami.
Maturzystka planuje studia na kierunku biologii, stąd wybór egzaminów maturalnych: składa chemię, biologię, z języków — koniecznie polski ojczysty, litewski państwowy, także rosyjski. Dodatkowo matematyka. W sumie 6 egzaminów.
— Pani od litewskiego bardzo się poświęca — mówi Aleksandra. — Już kilka razy pisaliśmy próbne zadania egzaminacyjne — pracowaliśmy po lekcjach, przez 4 godziny, tak jak na egzaminie. Takie próby są dobre, bo można wyczuć czas, no i ogólnie spróbować sił. Jak dotąd szło mi nieźle.

Maturzystka Anna Vostruchovaitė również stwierdza, że obciążenie w szkole jest znaczne. Każdy nauczyciel wymaga od uczniów dobrej znajomości przedmiotu. Zajęcia w szkole, zajęcia pozalekcyjne, odrabianie prac domowych zabierają dużo czasu.
— Po dodatkowych zajęciach z plastyki wracam do domu o 20, wtedy zabieram się do odrabiania lekcji — mówi. — Wybieram się na studia do Polski, dlatego składam 3 egzaminy: język polski, język litewski i angielski. Myślę, że dzisiaj łatwiej by mi było napisać wypracowanie z języka litewskiego niż z polskiego, gdyż mamy tyle godzin na opanowanie tego przedmiotu, tyle zajęć praktycznych, że naprawdę nie będzie problemu.

Ani maturzyści, ani nauczyciele nie mają wyjścia — muszą realizować rozdmuchany program. Uczniom zależy na dobrych wynikach, bo od tego przecież zależy ich przyszłość, ich „być albo nie być” na studiach, najlepiej na kierunkach finansowanych przez państwo. Jedna z nauczycielek z bólem stwierdza, że dzisiejsi uczniowie przypominają jej koni pociągowych z klapkami na oczach, którzy wprzężeni do załadowanego wozu posłusznie ciągną swój ciężar.

O tym, że litewski system oświaty jest fatalnie zorganizowany, świadczą badania PISA (Programme for International Student Assessement), przeprowadzone przez Organizację Rozwoju i Współpracy Gospodarczej (OECD). W porównaniu ze swymi rówieśnikami z 65 krajów świata 15-latkowie z Litwy wypadli poniżej średniej pod względem umiejętności matematycznych, czytelniczych oraz nauk przyrodniczych. Badania wykazały, że uczniowie szkół na Litwie nie potrafią zastosować posiadanych wiadomości w konkretnej sytuacji, nie posiadają umiejętności analizowania, twórczego zastosowania informacji w nowych sytuacjach, prognozowania, przyjmowania decyzji popartych dowodami.
Wygląda na to, że w ślepej pogoni za doskonaleniem, wywyższaniem, wynoszeniem na piedestał języka państwowego politykom umknęła rzecz o wiele ważniejsza — stworzenie jakościowego systemu oświaty, kształcenie myślących, inteligentnych młodych ludzi.

W tym roku na uczniów czeka kolejne sito egzaminacyjne Fot. Marian Paluszkiewicz
W tym roku na uczniów czeka kolejne sito egzaminacyjne Fot. Marian Paluszkiewicz

Zmian Ustawy o Oświacie bez przerwy domaga się Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie w rejonie solecznickim:
„Rodzice Szkół Polskich na Litwie kategorycznie nie zgadzają się z wprowadzeniem ujednoliconego egzaminu z języka państwowego. Nasze dzieci nie były i w dalszym ciągu nie są przygotowywane do przedmiotu w taki sam sposób jak ich rówieśnicy ze szkół litewskich. Nie ma żadnego okresu przejściowego do nadrobienia zaległości programowych, brak opracowanego przez specjalistów programu wyrównania naturalnych różnic językowych, brak podręczników i pomocy naukowych — jest to haniebne i podłe zachowanie się władz wobec osób, które właśnie wchodzą w dorosłe życie” — napisali rodzice w liście skierowanym do posła z ramienia AWPL Jarosława Narkiewicza.
Jak powiedział wiceprzewodniczący Sejmu, przewodniczący sejmowego komitetu oświaty Jarosław Narkiewicz, poprawki do Ustawy o Oświacie są już zarejestrowane w Sejmie i przewiduje się ich rozpatrywanie w czasie tegorocznej sesji wiosennej:
— Przed dniem 20 lutego musimy poprawki do Ustawy o Oświacie wciągnąć do programu sejmowej sesji wiosennej. Poprawki dotyczą zmiany decyzji o ujednoliceniu języka litewskiego i nauczania części przedmiotów.
Jedna z poprawek głosi: „Wszystkie szkoły ogólnokształcące zapewniają nauczanie języka litewskiego według programu z państwowego języka litewskiego i programu z litewskiego języka ojczystego zatwierdzonych przez ministra oświaty i nauki ze względu na niejednakowe warunki używania i nauczania litewskiego języka państwowego i litewskiego języka ojczystego”.
W uzasadnieniu podane jest, że Litwini (gimtakalbiai) przyswajają język w sposób naturalny, zaś uczniowie, dla których jest to język obcy, poznają go formalnie, tzn. w trakcie nauki w szkole. Różnice w umiejętnościach językowych są potęgowane przez niejednakową liczbę godzin, przeznaczaną na naukę języka w szkole początkowej i średniej, ponieważ użytkownicy obcego języka litewskiego mają znacznie mniejszą liczbę godzin, dlatego programy nauczania języka litewskiego i ocenianie uczniów też muszą się różnić.

Print