Polskie nazwiska nie tym razem…

117
Konserwatysta Andrius Kubilius uważa, że projekt socjaldemokratów o pisowni nazwisk jest sprzeczny z Konstytucją, aczkolwiek w 2010 roku sam proponował Sejmowi taki projekt Fot. Marian Paluszkiewicz
Konserwatysta Andrius Kubilius uważa, że projekt socjaldemokratów o pisowni nazwisk jest sprzeczny z Konstytucją, aczkolwiek w 2010 roku sam proponował Sejmowi taki projekt Fot. Marian Paluszkiewicz

Rzekomo dążące do normalizacji relacji z polską mniejszością na Litwie, tudzież z Polską, litewskie władze mają dla Polaków kolejną złą wiadomość.
Dotyczy ona projektu ustawy o pisowni nielitewskich nazwisk, który wczoraj, 15 kwietnia, miał być przedstawiony Sejmowi.

W ostatniej chwili Zarząd Sejmu postanowił jednak wycofać projekt z harmonogramu głosowań. Oficjalnie dlatego, że projekt nie był zaplanowany w pracach wiosennej sesji parlamentu oraz dlatego, że dokument nie był omówiony w Radzie Politycznej koalicji rządzącej.

Nieoficjalną przyczyną wycofania projektu była obawa jego autorów, że projekt zostanie odrzucony już w pierwszym czytaniu.
4 lata temu podobny los raz już spotkał podobny projekt. Wtedy, 8 kwietnia 2010 roku, podczas wizyty w Wilnie (ostatniej zagranicznej przed katastrofą smoleńską) śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, litewski parlament odrzucił rządowy projekt pisowni nielitewskich, w tym też polskich nazwisk.
Żeby sytuacja nie powtórzyła również tym razem (bo w ocenie nawet litewskich analityków, byłby to afront litewskich władz w przededniu obchodów 20. rocznicy podpisania Traktatu Polsko-Litewskiego), autorzy projektu — posłowie stojącej na czele koalicji rządzącej Partii Socjaldemokratycznej Irena Šiaulienė i wiceprzewodniczący Sejmu Gediminas Kirkilas — chcą przekonać ugrupowania parlamentarne w potrzebie takiej ustawy nie tylko dla polskiej mniejszości, ale również dla samych Litwinów.

Wcześniej bowiem premier, a zarazem lider socjaldemokratów, mówił, że o przyjęcie nowej reglamentacji pisowni nielitewskich nazwisk dziś apelują głównie Litwinki, małżonki obcokrajowców, które nie mogą mieć nazwisk swoich zagranicznych mężów ze względu na różnicę zapisu nielitewskich nazwisk w języku litewskim.
Šiaulienė i Kirkilas w najbliższym czasie chcą spotkać się z frakcjami partii parlamentarnych, żeby wytłumaczyć o potrzebie ustawy również dla samych Litwinów. Z kolei jedna z partii koalicji rządzącej — „Porządek i Sprawiedliwość” — chce, żeby projekt został przedyskutowany i zaaprobowany przez Radę Polityczną koalicji rządzącej.
Starosta frakcji Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (AWPL), posłanka Rita Tamašunienė, uważa, że takie tłumaczenie się z wycofania projektu ustawy jest marne. Posłanka nie wyklucza, że za tymi tłumaczeniami kryje się zwykła niechęć litewskich polityków do przyjęcia projektu ustawy.

— Było już wiele dyskusji i wyjaśnień, więc tłumaczenie, że znowu potrzebne są dyskusje i wyjaśnienia, wywołuje co najmniej pożałowanie — powiedziała „Kurierowi” posłanka. Starosta frakcji AWPL wyraziła jednak nadzieję, że rządzący dotrzymają słowa i po „przedyskutowaniu” i „wytłumaczeniu” w przyszłym tygodniu projekt w końcu trafi pod obrady Sejmu. Z taką zapowiedzią wystąpił jeden z autorów projektu, Gediminas Kirkilas.
Projekt socjaldemokratów zakłada, że również obywatele Litwy w swoich paszportach będą mogli zapisać nazwisko używając liter alfabetu łacińskiego nieistniejących w litewskim alfabecie, czyli liter X, Q i W. Obecnie takie prawo przysługuje wyłącznie obcokrajowcom otrzymującym na Litwie stały pobyt.
Tymczasem Europejska Fundacja Praw Człowieka (EFHR) zauważa, że projekt socjaldemokratów nie rozstrzyga problemu pisowni imion i nazwisk przedstawicieli polskiej mniejszości narodowej. Zdaniem Fundacji, bezpośrednimi adresatami projektu są małżeństwa mieszane, co umożliwi jednolity zapis nazwiska małżonków, gdy mąż jest cudzoziemcem.

Państwowa Komisja Języka Litewskiego jak ognia wystrzega się wydania opinii ws. pisowni polskich nazwisk — czyżby dlatego, że byłaby ona przychylna Polakom? Fot. Marian Paluszkiewicz
Państwowa Komisja Języka Litewskiego jak ognia wystrzega się wydania opinii ws. pisowni polskich nazwisk — czyżby dlatego, że byłaby ona przychylna Polakom? Fot. Marian Paluszkiewicz

Mimo to litewscy politycy, głównie z opozycyjnej partii konserwatywnej — Związku Ojczyzny/Chrześcijańscy Demokraci Litwy — próbują storpedować przyjęcie nawet tego projektu, który w pisowni polskich nazwisk dopuszczałby jedynie literę W, nieistniejącą w alfabecie litewskim.
Lider konserwatystów, poseł Andrius Kubilius, apeluje do rządzących o wycofanie projektu, bo jak twierdzi, jest on sprzeczny z Konstytucją. Kubilius zauważa, że zgodnie z orzeczeniem Sądu Konstytucyjnego, projekt ustawy o pisowni nazwisk musi uwzględniać opinię językoznawców, czyli Państwowej Komisji Języka Litewskiego. Warto zaznaczyć, że Kubilius, będący w 2010 roku szefem rządu sam proponował Sejmowi przyjęcie analogicznego projektu. Projekt rządowy został wtedy storpedowany przez alternatywny projekt ustawy, którego autorem był, między innymi, kolega partyjny Kubiliusa, poseł Valentinas Stundys. Zaproponował on wtedy rozwiązanie prawne, które umożliwiałoby zapisywanie nazwisk nielitewskich w języku oryginalnym, ale na dalszych stronach paszportów. Takie rozwiązanie jest przyjęte na Łotwie. Jednak według litewskiego Sądu Konstytucyjnego, zapis nazwiska na dalszych stronach paszportu nie miałby żadnej mocy prawnej, bo obligatoryjnym byłby zapis z pierwszej strony, czyli nazwisko zlituanizowane.

Poseł Valentinas Stundys również tym razem próbuje storpedować inicjatywę socjaldemokratów i zarejestrował swój projekt analogiczny temu sprzed 4 laty. Miał on być we wtorek omawiany razem z projektem Šiaulienė-Kirkilasa, ale również został wycofany z planu obrad do przyszłego tygodnia.
Zdaniem EFHR projekt konserwatystów nie spełnia ani standardów ochrony praw mniejszości narodowych, ani nie uwzględnia problemów przedstawicieli narodowości litewskiej.
Fundacja wyjaśnia, że wpis „imienia i nazwiska” w oryginalnej formie na oddzielnej stronie w paszporcie nie identyfikuje osoby w życiu publicznym. Oznacza to, że zapis nie jest ani oficjalny, ani obowiązujący prawnie. Obywatel Litwy nadal więc będzie identyfikowany na podstawie wpisu na głównej stronie paszportu, a więc według litewskiej „wersji” nazwiska. Litwini zawierający związek małżeński z cudzoziemcami nadal będą borykać się z problemami prawnymi, gdzie nazwisko męża będzie zapisane inaczej.
„Dodatkowy wpis nawet nie można nazwać „imieniem i nazwiskiem”, bo takim jest tylko zapis widniejący w aktach stanu cywilnego. Jest to kolejna fikcja prawna, która ma odwrócić uwagę od istniejącego problemu. Tego typu wpis nic nie zmienia” — zauważa EFHR w swoim komentarzu.