Wilno zasługuje na polski teatr

0
128
Na otwarcie festiwalu przybyli dostojni goście: (od lewej) wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego RP Wanda Zwinogrodzka, ambasador RP na Litwie Urszula Doroszewska, dyrektor Biura Polonijnego Kancelarii Senatu RP Grzegorz Seroczyński, minister kultury Litwy Mindaugas Kvietkauskas, prezes Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” Mikołaj Falkowski

IX Międzynarodowy Festiwal Teatralny „Wileńskie spotkania sceny polskiej” przeszedł do historii. Wydarzenie kulturalne, zorganizowane przez Polskie Studio Teatralne w Wilnie pod kierownictwem reżyser i dyrektor festiwalu Lilii Kiejzik, odbyło się w Wilnie w dniach 24-28 października pod hasłem „Tylko prawdziwe przeżycia”. O swoich zespołach teatralnych, repertuarze, doświadczeniach uczestnicy festiwalu opowiedzieli podczas konferencji prasowej 25 października w kawiarni Sakwa w Wilnie. Spotkanie poprowadził Piotr Wyszomirski z Fundacji Pomysłodalnia.

Jak podkreśliła Lilia Kiejzik, dyrektor Wileńskich spotkań sceny polskiej, festiwal został zapoczątkowany w roku 1994. Wtedy udział w wydarzeniu wzięły 4 zespoły. Potem nastąpiła przerwa, Polskie Studio Teatralne w Wilnie borykało się z problemem braku siedziby. Od roku 2000 polskie teatry zaczęły się spotykać ponownie. W tegorocznym festiwalu wzięły udział zespoły teatralne z 8 krajów, w tym z dalekiej Australii.

„Wilno zasługuje na polski teatr, który przyjeżdża do nas z całego świata. W tym roku dołączyły do nas również nowe zespoły, niektóre tradycyjnie pozostają z nami. Czy to jest potrzebne? Po premierowym spotkaniu było widać, że mamy widza, który potrzebuje słowa polskiego” – podczas briefingu powiedziała Lila Kiejzik.

Uczestnicy festiwalu prezentują na scenie wileńskiej przedstawienia, zaczerpnięte z bogatego dorobku literatury polskiej. W tegorocznych spotkaniach teatralnych zostały zaprezentowane sztuki według utworów Sławomira Mrożka, Ireneusza Iredyńskiego, Aleksandra Fredry, Stanisława Wyspiańskiego. Jeden z teatrów wziął na warsztat utwór klasyka wspaniałej literatury rosyjskiej, Dostojewskiego. „To są przeżycia, emocje, dobre czy złe, którymi poruszamy publiczność” – twierdzi Kiejzik.

Świeczka zgasła” w wykonaniu aktorów z Czech

W tym roku festiwal zgromadził rekordową liczbę gości: przybyło nań 120 osób z aktorami i gośćmi włącznie. „Niestety, w tym roku nie przyjechał Lwów, bo mają kłopoty, ale mamy nadzieję, że dojadą na „Polskie poniedziałki na Pohulance” – powiedziała organizatorka festiwalu.

Grzegorz Seroczyński, dyrektor Biura Polonijnego Kancelarii Senatu RP, zaznaczył, że festiwal „Wileńskie spotkania sceny polskiej” musi być. Jak wyznał, na spektaklu „Dziewczynki”, inaugurującym festiwal, bardzo się wzruszył. „Inauguracja odbyła się na deskach teatru na Pohulance, bardzo ważnego dla polskiej kultury tutaj, w Wilnie, ale też dla polskiej kultury w ogóle. Spektakl był bardzo aktualny, wręcz perfekcyjnie zagrany. Sądzę, że środki, które Senat RP przeznaczył na wsparcie festiwalu, zostały jak talenty biblijne pomnożone. Polską kulturę tutaj, w Wilnie, należy wspierać” – powiedział Seroczyński.

Tegoroczny, międzynarodowy festiwal teatralny można też nazwać interkontynentalnym, ponieważ wśród uczestników z Europy – teatrów z Polski, Czech, Rosji, Ukrainy, Austrii, Litwy – tym razem w wydarzeniu wziął udział również zespół z Australii.

„Jest to niezwykłe, że jesteśmy tutaj” – mówiła Joanna Borkowska-Surucic, reżyser z Australii, której podróż z aktorami z Sydney do Wilna trwała 24 godziny. Jak opowiadała, Polski Teatr Dramatyczny „Fantazja” z Sydney działa od 18 lat. W repertuarze ma spektakle oparte wyłącznie na literaturze polskiej, a wybór sztuki „Damy i Huzary” Aleksandra Fredry, przedstawionej na festiwalu, był oczywisty. „Damy i Huzary” to sztuka bardzo narodowa, bardzo polska. Jest to sztuka wieloobsadowa, a chodziło nam o to, aby zrobić prezent aktorom za długoletnią współpracę i żebyśmy przylecieli tutaj wszyscy, w 14-osobowym składzie” – wyjaśniła reżyser teatru Joanna Borkowska-Surucic.

„Nasz teatr jest amatorski z tego względu, że nie zarabiamy na teatrze, nie mamy gaży. Mamy sponsorów, naszym głównym sponsorem jest pani dr Łukaszewicz, która od 18 lat zawsze nas corocznie wspiera. Co roku dostajemy dofinansowanie z konsulatu. Teatr to dla nas pasja, pewnego rodzaju odskocznia od rzeczywistości, a jednocześnie spełnienie marzeń” – wyznała Joanna Borkowska-Surucic.

Teatr AA Vademecum z Wiednia powstał również 18 lat temu, ale wciąż nie posiada własnej placówki. Próby odbywają się w różnych pomieszczeniach. Teatr stara się wystawiać sztuki polskich autorów, bierze się za trudne tematy, jest często zapraszany na różne festiwale. Uczestnicy teatru wzięli również udział w sobotnim koncercie grupy proYektone, który się odbył w ramach „Nocy Jazzu i Bluesa”.

Zespół teatralny znad Olzy zaprezentował jednoaktówkę Fredry „Nikt mnie nie zna”

Aktor Paweł Gładyś na briefingu opowiedział o polsko-angielskim projekcie teatralnym „A to Polska właśnie” na podstawie „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego. Projekt powstał w Londynie, zaś premiera tego spektaklu muzycznego odbyła się rok temu z okazji Święta Niepodległości. W wystawienie tej sztuki w reżyserii Sławomira Gaudyna zaangażowały się wspólnie Teatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie, Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie, Teatr Żydowski w Warszawie oraz Teatr Syrena w Londynie. „To jeden z najsłynniejszych dramatów, które mówią najwięcej o Polsce, o Polakach i o tym, jacy jesteśmy” – mówił Paweł Gładyś.

Poszczególne sceny spektaklu zostały połączone piosenkami Jacka Kaczmarskiego, Marka Grechuty, Jana Pietrzaka, Zbigniewa Preisnera, Zbigniewa Raja. „Wesele” jest o Polakach, jest gorzkie, jest bolesne, ale niesie ze sobą ogromną ilość nadziei, siły, wiary. Co jest bardzo ważne, odnosi się do naszej ogromnej wyobraźni, do tej przestrzeni imaginacji, w której funkcjonujemy, do ogromnej duchowości, którą mamy w sobie” – twierdził aktor.

„Ferdydurke” to tytuł wielkiej powieści Witolda Gombrowicza, ale też nazwa zespołu teatralnego, który przybył na festiwal z Tomska w Rosji. Studio Teatralne „Ferdydurke” działa od ponad 10 lat. Siedziba teatru znajduje się w Domu Polskim, gdzie są prowadzone kursy języka polskiego prowadzone przez nauczycieli z Polski. Pierwszą teatralną próbą było wystawienie „Dam i Huzarów” Fredry, potem „Wesela” Wyspiańskiego. Aleksej Wojtowicz, jeden z kierowników „Ferdydurke”, podkreśla, że działalność teatru jest bardzo ważna, jeżeli chodzi o pielęgnowanie polskości na obczyźnie. „Jesteśmy Rosjanami – nie mówimy w domu po polsku. Dlatego wybieramy polską klasykę i współczesne dramaty – Różewicza, Gombrowicza, Mrożka. Są dla nas aktualni. Przez cały rok pracowaliśmy nad „Portretem” Mrożka – utwór pozostaje aktualny. Już 20 lat temu rozumieliśmy wszyscy w Rosji, czym był stalinizm dla naszego kraju, dla naszego myślenia. Niestety, znowu musimy mówić o tym, jakim jest złem” – twierdził Wojtowicz.

Teatr Wolandejski z Polski zaprezentował spektakl na podstawie powieści Fiodora Dostojewskiego „Bracia Karamazow”.

Debiutantem na festiwalu teatralnym w Wilnie jest Zespół teatralny im. Jerzego Cienciały MK PZKO Wędrynia z Czech. „Reprezentujemy duch teatralny znad Olzy, który ma ogromną tradycję. Powstanie teatru datuje się rokiem 1903 i przetrwał do dziś. W okresie, gdy tworzyły się państwa polskie i czechosłowackie, utknęliśmy po drugiej stronie granicy. Tak się stało, że jesteśmy polskim teatrem działającym poza granicami Polski” – mówił członek zespołu, zapraszając na wieczór teatralny z Aleksandrem Fredrą. Czechy zaprezentowały na scenie dwie jednoaktówki znakomitego polskiego komediopisarza: „Świeczka zgasła” oraz „Nikt mnie nie zna”.

W ofercie festiwalu teatralnego znalazł się też spektakl dla dzieci, połączony z warsztatami. Nietypowa sztuka „Mała Oj-czy-zna” w reżyserii Magdaleny Olszewskiej została przygotowana przez Fundację Pomysłodalnia z Polski. To już drugi występ Fundacji Pomysłodalnia przed wileńską publicznością. W ubiegłym roku, podczas Festiwalu „Monowschód”, został zaprezentowany spektakl „Baczyński. Apokalipsa”. „Spektakl „Mała Oj-czy-zna” to spektakl kukiełkowy. Z Katarzyną Witkowską bawimy się na scenie kukiełkami, wcielając się w postaci pszczoły, jeża, kornika, pająka, mrówki, ogółem 10 zwierzątek. A przy okazji przekazujemy ważne przesłanie dotyczące naszej planety. To lekki, przystępny spektakl na ważny temat” – opowiadał aktor Grzegorz Miller.

Na zakończenie festiwalu została wystawiona sztuka w języku litewskim „Zagubieni we mgłach” w reżyserii Edwarda Kiejzika i Sławomira Gaudyna, w wykonaniu Polskiego Teatru „Studio” w Wilnie i Teatru Królewskiego w Trokach.

Fot. Marian Paluszkiewicz

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.