Ciekawa instalacja Muzeum Pamięci Sybiru na placu Krasińskich w Warszawie [Z GALERIĄ]

W sobotę 17 czerwca br. na placu Krasińskich w Warszawie z inicjatywy Muzeum Pamięci Sybiru prezentowana była instalacja „RzeczyViste”.

Czytaj również...

Była to wspaniała okazja, by dowiedzieć się więcej o Sybirze, Muzeum Pamięci Sybiru oraz jego misji.

„RzeczyViste” to instalacja, która ma na celu zwrócenie uwagi na losy obywateli Polski deportowanych w głąb Związku Sowieckiego w latach 1940–1941. Przez swoją niezwykłą formę ma odbiorców zaintrygować i zaskoczyć. Instalacja była metaforą otwartej walizki. Zebrane w niej przedmioty zostały tak dobrane, by odpowiadały tym, które towarzyszyły osobom deportowanym na Sybir. Przed każdym z przedmiotów znajdowała się czarna lub biała płytka z krótkim opisem losów jego właściciela. Zawarto na niej podstawowe informacje o deportowanym: imię, wiek oraz miejsce zsyłki.

Autorką instalacji jest Karolina Mosiej–Zambrano, a za opracowanie merytoryczne odpowiadał Paweł Kalisz. Instalację tę można było do tej pory zobaczyć także w Poznaniu, Lublinie, Białowieży, Łodzi, Supraślu czy Białymstoku.


Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku poświęcone jest ludziom, którzy od końca XVI aż do połowy XX wieku byli niewoleni i zsyłani w głąb Rosji, a później Związku Sowieckiego, jak też tym, którzy podążali tam dobrowolnie. Muzeum opowiada o jeńcach, więźniach, zesłańcach i deportowanych.

| Fot. Leszek Wątróbski

Afisze

Więcej od autora

Pamięć, która domaga się prawdy… Szczecin uczcił ofiary ludobójstwa na Wołyniu

Pod pomnikiem Ofiar Nacjonalistów Ukraińskich z lat 1939-1947 w Szczecinie zapanowała cisza. Przerywał ją jedynie szelest sztandarów, wojskowe komendy i dźwięk werbla. W tym miejscu — będącym symbolicznym grobem dziesiątek tysięcy Polaków zamordowanych na Kresach — odbyły się obchody 83. rocznicy apogeum rzezi wołyńskiej oraz Narodowego Dnia Pamięci o Polakach — Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej.

83. rocznica Zbrodni Wołyńskiej. Historia nie kończy się wraz z odejściem świadków

Historia nie zawsze krzyczy. Czasem mówi szeptem, ukryta w rodzinnych opowieściach, w starych fotografiach, w nazwach miejscowości, które dziś brzmią obco albo nie istnieją już wcale. Są jednak ludzie, którzy potrafią ten szept usłyszeć — i nie pozwalają mu zamilknąć.

Myszyniec — tam, gdzie czas nie biegnie prosto, a historia wciąż oddycha…

Do Myszyńca nie prowadzi jedna droga. Prowadzą do niego ścieżki pamięci, wydeptane przez pokolenia Kurpiów, przez sosnowe bory, w których cisza ma swoją wagę, a ziemia — swój głos. Tu czas nie biegnie prostą linią. Raczej krąży, zatacza kręgi, wraca w świętach, procesjach i opowieściach przekazywanych szeptem przy kuchennym stole.