Więcej

    Mój rodowód na starych fotografiach: Tak liczną rodzinę łączyło i nadal łączy Wilno [Z GALERIĄ]

    Z zainteresowaniem czytamy zamieszczane ostatnio w magazynie „Kuriera Wileńskiego” artykuły o rodowodzie wilnian. Wspaniałe bogactwo naszego życia ukazują nam stare fotografie. Z tych pamiątek, które zatrzymały mgnienie życia naszych dziadków i pradziadków, naszego kochanego miasta, naszej małej ojczyzny, gdzie mieszkamy i gdzie przyszliśmy na świat, uczymy się historii.  

    Czytaj również...

    O czym opowiadają nasze zdjęcia? Jest ich mnóstwo. Zachowaliśmy razem z mężem tę bogatą spuściznę naszego rodowodu. Były w nim zarówno smutek i radość, jak też duma, że mamy w swej rodzinie znanego w Stanach Zjednoczonych i w Polsce muzyka, że mamy też bohatera wojny w osobie ukochanego wujka. Nigdy nie zniknie ból utraty kochanej cioci Krysi, jak też radość przyjścia na świat nowego życia, co zawdzięczmy mojej babci Helenie, która była położną. Różnorodność jest dla nas czymś bardzo wzruszającym – to nasze życie. Jedno nas łączy – wszyscy jesteśmy wilnianami z dziada pradziada.

    Do historii naszego rodowodu jak najbardziej wpisuje się nasze mieszkanie przy ul. Mickiewicza (dziś ul. Gedymina). Bywały lata, że mieszkały w nim cztery pokolenia. Wszystkim starczało miejsca i gościnności. W naszej relacji przeplatają się rody Januszkiewiczów ze strony mojej Mamy, jak też Jacewiczów ze strony Ojca. Nie znałam swojej prababci Felicji, z domu Januszkiewicz, ale opowiadano, że była to osoba wyniosła, a jednocześnie serdeczna, mówiono też, że jest z rodu szlachetnie urodzonych. Niestety, zawierucha rewolucyjna 1917 r. nam ją zabrała. 

    Rok 1930, rodzina ze strony mojej Mamy. Na kolanach babci Heleny – córeczka Krysia, od  lewej u góry syn Bronek, obok syn Staszek, na kolanach u dziadka Sylwestra moja mama Jadwiga i pośrodku starsza siostra Janina

    Mój dziadek Sylwester Januszkiewicz ubóstwiał prace ze sprzętem mechanicznym, stale coś wymyślał, był człowiekiem uzdolnionym technicznie, miał pracownię przy ul. Mickiewicza. Był jednym z pierwszych kierowców transportu miejskiego, pierwszych autobusów oraz pierwszych taksówek w Wilnie. Jego żoną, czyli moją babcią, była Helena z domu Zajączkowska, z zawodu położna. Była to osoba łagodna i często opowiadała nam o dzieciach, którym miała szczęście pomóc przyjść na świat. 

    Moja mama Jadwiga Januszkiewicz (z prawej) z koleżanką podczas spaceru ulicą Mickiewicza w Wilnie

    Nie da się zapomnieć mojej cioci Krystyny, córki Januszkiewiczów. Zginęła w ostatnich dniach wojny podczas działań wojennych w Wilnie. Wyszła z domu i nie wróciła. Poszukiwano jej długo, ale niestety… Zachowało się zdjęcie z Pierwszej Komunii Świętej Krysi. Bardzo to zdjęcie cenimy. 

    Trzej koledzy wileńscy. Mój dziadek Sylwester Januszkiewicz to ten pierwszy od prawej

    W naszym rodowodzie jest też piękny wątek miłosny. Dziadek Sylwester pracował jakiś czas w Teatrze na Pohulance jako maszynista sceniczny, a syn Stanisław był dekoratorem scenicznym. Pracując w teatrze, Stanisław zapoznał się z przyszłą żoną, śpiewaczką operową Ludmiłą. Gdy skończyła się wojna, młodzi wyjechali do Polski, do Szczecina. Ich syn Ludomir Marcin Januszkiewicz był chłopakiem uzdolnionym muzycznie. Studiował w konserwatorium w Gdańsku. Jako utalentowany w tej dziedzinie został wysłany na stypendium do Stanów Zjednoczonych. Tam czekała na niego prawdziwa kariera, grał w zespołach jazzowych oraz komponował utwory muzyczne.

    Wujek Bronisław Januszkiewicz wraz z żoną Rozamundą Joy (Wielka Brytania)

    Naszą dumą z czasów wojny bez wątpienia jest Bronisław Januszkiewicz, łącznościowiec z wojennego okrętu ORP „Grom”. To słynny okręt-niszczyciel, jeden z najlepiej wyposażonych okrętów wojennych w czasie drugiej wojny światowej, nazywany przez Niemców „Polskim Diabłem”, bo skutecznie niszczył wrogie jednostki. Bronek w roku 1937 wyjechał do Polski, na studia do Akademii Żeglugi Morskiej w Gdyni. Gdy rozpoczęła się wojna, Bronisław służył na tym światowej sławy kolosie żeglugi morskiej. 4 maja 1940 r. w bitwie o Narwik, strategicznym, niezamarzającym porcie na północy Norwegii, ORP „Grom” zatonął trafiony przez dwie niemieckie bomby lotnicze i do dziś leży na dnie Morza Norweskiego. Poległo wówczas 59 marynarzy. Bronek należy do tych marynarzy, którzy zostali uratowani przez brytyjskie okręty. Po długotrwałej rehabilitacji Bronek zdecydował się zostać w Wielkiej Brytanii, ponieważ Wilno nie było już polskie. O dzielnym marynarzu wojennym Bronisławie Januszkiewiczu można pisać tomy. Świadczą też o tym nagrody, które otrzymał dzielny wilnianin.

    Okręt Polskiej Marynarki Wojennej ORP „Grom”
    | Fot. domena publiczna

    Natomiast mój dziadek ze strony Ojca, Jan Jacewicz, był również człowiekiem wszechstronnie uzdolnionym. Pochodził ze szlachty. Fachowo grał na skrzypcach. Miał piękną dorożkę, pojazd, który świadczył usługi w Wilnie na wszelkie uroczystości rodzinne i weselne. W roku 1912 wybudował dom rodzinny na Zwierzyńcu i prężnie przyczynił się do budowy kościoła Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Wilnie. Cieszymy się, że cegiełka od naszego rodu jest w tym kościele. 

    Obie rodziny, Januszkiewiczów i Jacewiczów, były uzdolnione muzycznie i cieszy mnie, że jest kontynuacja pokoleniowa. Tak w wielkim skrócie mogę przytoczyć historię naszego rodu i miło mi, że mogę podzielić się nią z czytelnikiem.

    Zdjęcia pochodzą z archiwum rodzinnego Krystyny Nausewicz. Zdjęcia opracował Henryk Nausewicz.


    Krystyna Nausewicz z d. Jacewicz


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” Nr 23 (68) 15-21/06/2024

    Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Afisze

    Więcej od autora

    Spotkanie z twórczością Czesława Miłosza. Most między kulturami

    W czwartkowy wieczór Polski Teatr „Studio” zaprosił na literacką ucztę do Glinciszek. Pałac Jeleńskich odzyskał dawną świetność i jego podwoje są dziś idealnym miejscem do spotkań z kulturą. Pretekstem stał się ustanowiony w Polsce Rok Czesława Miłosza. Wieczór poezji...

    Letnie spotkanie słuchaczy PUTW w Solecznikach

    Swą obecnością zaszczyciła nas Regina Markiewicz, kierowniczka Wydziału Oświaty i Sportu administracji Samorządu Rejonu Solecznickiego, która złożyła seniorom życzenia zdrowia, spokoju oraz wielu lat życia wypełnionego szacunkiem, życzliwością i miłością najbliższych. Uczestnicy spotkania udowodnili, że każda pora roku ma...

    Bolesna decyzja Archidiecezji Wileńskiej i burzliwe reakcje wiernych

    Ta decyzja, uznawana przez wielu za niesprawiedliwą i niezrozumiałą, wywołała falę wzburzenia i protestów. W odpowiedzi na nią, członkowie parafii natychmiast wystosowali list do arcybiskupa wileńskiego Gintarasa Grušasa podpisany przez radę kościelną, domagając się uzasadnienia oraz ponownego rozważenia decyzji. Pomimo...

    Prawda sumienia, odbita w czynach. Z moich belferskich doświadczeń

    Czasami można odnieść wrażenie, że niektórzy nauczyciele rzeczywiście zostali tą klątwą skrzywdzeni. Wbrew swoim chęciom i predyspozycjom podjęli się wykonywania tego niezwykle trudnego, bardzo często niewdzięcznego, ale jakże szlachetnego zawodu, wymagającego uczciwości, odpowiedzialności, zaangażowania w nauczanie i wychowanie dzieci...