Polska szkoła w Połukniu zaczyna rok jako filia. Zmarnowano sześć lat mieszkańców i podatników Litwy, by w ostatniej chwili rozłożyć ręce: „Aj, aj, mleko zostało rozlane”. Rozlane mleko się wyciera, nim skiśnie, a nie nad nim płacze – jak w przysłowiu.
Na szczęście pojawiła się pierwsza minister, której naprawdę zależy na przestrzeganiu prawa krajowego i międzynarodowego. Raminta Popovienė zostawia światełko w tunelu: przejęcie szkoły przez ministerstwo jest możliwe, ale wymaga bardzo dużo czasu dla zmian aktów prawnych. Jednak możliwości są. Zaskakujące, jak niewiele dokonali tu politycy i doradcy polskiej narodowości – mimo kolejnych „historycznych sukcesów wyborczych”.
Rozmawiamy z ks. Józefem Makuciem o Matce Bożej Trockiej, „opiekunce Litwy”. Warto się do niej pomodlić o wolę polityczną, by przyspieszyć pewne procesy wokół Połuknia, nim wspomniane mleko skiśnie. Szczególnie gdy Kreml na nasze zwady zaciera ręce i wykonuje wciąż nieczytelne manewry – o czym opowiada „Kurierowi Wileńskiemu” Žygimantas Pavilionis.
Wróćmy na nasze ziemie, daj Boże nigdy nie „wyzwolone”. Wileńszczyzna jest wszędzie tam, gdzie są jej ludzie. Takim „człowiekiem Wilna” była pisarka Róża Ostrowska – postać wyjątkowo ciekawa, bo z wyboru… Kaszubka. Jej los, przepleciony z upadkiem komunizmu w Polsce, pokazuje, że historia transformacji w Macierzy to też historia Wileńszczyzny.
Drogi Czytelniku, nie zrozum nas źle – świat się nie wali, a słońce wciąż świeci. To smutny nakaz dziennikarskiego fachu, że nie piszemy tylko o tym, co przyjemne. Otrzymaliśmy jednak informację, że jedna ze szkół w Wilnie ma się czym pochwalić na początek roku szkolnego. Z tą nutką optymizmu zostawiam Czytelników z kolejnym, jeszcze letnim wydaniem magazynowym.
Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 34 (98) 29/08-04/09/2026

