10
Z historii Wilna: Insurekcja wileńska i jej skutki (1)

image-43532

Główna uwaga powstańców prócz odwachu, skierowana była na kwatery oficerów rosyjskich i mieszkanie hetmana Kossakowskiego. Arsienjewa ujął kapitan Nielepiec w pałacu Paca Fot. Marian Paluszkiewicz

21 kwietnia przybył do Wilna hetman Szymon Kossakowski, który szczęśliwie zdołał się wymknąć z zastawionej nań przez gen. Antoniego Chlewińskiego (ok.1750-1800 r.) pułapki w Janowie.

Niezwłocznie zwołał radę wojenną i przedstawił podwładnym niebezpieczeństwo wybuchu, zalecając najrychlejsze przygotowania obrony. Z rady wojennej udał się hetman do gen. Nikołaja Dmitriewicza Arsieniejewa (1739-1796 r.), który mieszkał w pałacu Paca przy ulicy Zamkowej i usilnie nalegał, aby wojska rosyjskie wyszły niezwłocznie do obozu, gdyż położenie jest bardzo groźne, Arsienjew miał odpowiedzieć, że najmniejszego nie widzi niebezpieczeństwa i rad Kossakowskiego nie usłuchał.

Decyzję o podjęciu działań zbrojnych, po uprzednim przygotowaniu planu insurekcji, podjął Jakub Jasiński. Poczynił on pośpiesznie ostatnie przygotowania. Wojsko należące do spisku i rzemieślników podzielił na kilka części, poleciwszy im równoczesne wykonanie ataku, który miał nastąpić w nocy z 23 na 24 kwietnia.

Północ wybiła na zegarach wileńskich — pisze świadek wydarzeń — miasto zdawało się spać: w istocie czuwało, pełne było niedostrzegalnego ruchu, gorączkowego działania. Rozdzielono broń i naboje, wydawano ostatnie wskazówki i rozkazy. O wpół do pierwszej z arsenału rozległ się głośny wystrzał armatni, odpowiedziały mu echem wzgórza sąsiednie, we wszystkich kościołach nagle poczęto bić w dzwony, na cichych do niedawna ulicach zagrzmiały bębny, z licznych zaułków poczęły wylegać gromady uzbrojonego ludu, co chwila rozlegała się bądź krótka, donośna komenda, bądź okrzyki: „Do broni, do broni!”. Gdzieniegdzie padł strzał lub smolna błysnęła pochodnia. Wrzawa rosła, potężniała, gniewliwym zgiełkiem, szczękiem oręża, koni tętentem, uderzając w prastare mury Giedyminowego grodu, zbudzonego dziś do świtania dni innych, innego bytowania.

Ulice przebiegał na siwym koniu Jasiński, w każdym punkcie odwagą i przykładem zachęcając i zagrzewając wszystkich do świętej sprawy, wśród wystrzałów i kul z obu stron. Żołnierze nieprzyjacielscy brali go podobno za św. Jerzego i nie śmieli w niego mierzyć. Już miasto całe było na nogach. Wszyscy śpieszą do arsenału, gdzie się naprędce, jak kto mógł, uzbrajają. Major Sobecki opanowuje ratusz i odwach główny.

Plac Ratuszowy niezwykły nad ranem przedstawiał widok: tu i ówdzie trupy, broń porozrzucana w nieładzie, a po obu stronach odwachu wał wysoki, usypany z ogromnych czap i kaszkietów rosyjskich. Walka była zaciekła. Nieprzychylny nam pułkownik Tuczkow, wódz artylerii rosyjskiej w Wilnie, oddaje w swych pamiętnikach sprawiedliwość dzielności i energii wilnian. Natarcie było istotnie niezwykle silne. Moskale tak byli zaskoczeni, że bez walki prawie oddawali się do niewoli. Wzięto ogółem przeszło tysiąc żołnierzy i oficerów, „armaty, chorągwie, sztandary, amunicja, magazyny, kasza, wszystko dostało się w ręce nasze”.

image-43533

Wszystkich aresztowanych żołnierzy i oficerów niższych stopni zamknięto w kościele św. Kazimierza Fot. Marian Paluszkiewicz

Główna uwaga powstańców prócz odwachu, skierowana była na kwatery oficerów rosyjskich i mieszkanie hetmana Kossakowskiego. Arsienjewa ujął kapitan Nielepiec w pałacu Paca, czy też jak niektórzy twierdzili, w mieszkaniu Wołodkowiczowej na Antokolu. Kossakowski, usłyszawszy strzały w mieście, polecił warcie swej, złożonej z 18 karabinierów, bronić się do upadłego, sam z pistoletem w dłoni biegał po domu, wreszcie przewidując zgubę nieuchronną, postanowił uciekać; na schodach spotkał swego adiutanta Michałowskiego, który na okrzyk „to bunt!” miał odpowiedzieć czynną obelgą. W trakcie walk powstańcy wpadli do domu Millera przy ulicy Dominikańskiej, zabili Rudzińskiego, adiutanta hetmana Kossakowskiego, samego zaś hetman wielkiego litewskiego Szymona Kossakowskiego 24 kwietnia aresztowali i osadzili w Arsenale razem z gen. Arsienjewem, komendantem miasta pułkownikiem Rebokiem, dowódcą pułku pskowskiego Jazykowem i kilkoma innymi oficerami. Wszystkich aresztowanych żołnierzy i oficerów niższych stopni zamknięto w kościele św. Kazimierza. Ogółem wzięto do niewoli jednego generała, 2 pułkowników, 5 majorów, jednego plac-majora, 4 kapitanów, 11 poruczników, 8 podporuczników, jednego adiutanta, 8 chorążych, 2 lekarzy, jednego kapelana, 94 podoficerów i „gemeynów”, razem 1 013 ludzi.

image-43534

Uciekając z bateriami artylerii z miasta, Tuczkow ogniem artyleryjskim zniszczył wiele budynków na Pohulance Fot. Marian Paluszkiewicz

Zabitych i rannych po stronie rosyjskiej było zaledwie kilkunastu, straty polskie wynosiły tylko dwóch zabitych i sześciu rannych.  Tylko major Tuczkow, dowódca artylerii, stacjonujący na Pohulance, z kilkoma oficerami i żołnierzami ratował się ucieczką w kierunku Grodna. Uciekając z bateriami artylerii z miasta, Tuczkow ogniem artyleryjskim zniszczył wiele budynków na Pohulance. Wilno było wolne.

24 kwietnia na placu Ratuszowym odczytano „Akt Powstania Narodu Litewskiego”, który określił jedność celów insurekcji wileńskiej z celami powstania kościuszkowskiego. Tego samego dnia powstała Rada Tymczasowa Najwyższa, na której czele stanął wojewoda nowogródzki Józef Niesiołowski (1728-1814). W skład rady weszło też 29 zasłużonych obywateli Wilna. Pisarze litewscy Benedykt Morikoni i Stanisław Mirski, starosta miński Michał Brzostowski, wojski lidzki Dominik Narbutt, starosta wilejski Józef Piotr Pac, koniuszy wielki litewski Michał Grabowski, podkomorzy rzeczycki Stanisław Wołłowicz, eks-chorąży litewski Tomasz Wawrzecki, marszałek orszański Mikołaj Chrapowicki, wojski wileński Walenty Gorecki, chorąży upicki Benedykt Karp, marszałek upicki Michał Straszewicz, pułkownik wojsk Wielkiego Księstwa Litewskiego Józef Kociełł, chorąży powiatu szawelskiego Kajetan Nagurski, podkomorzy preński Szymon Wiszniewski, eks-pisarz wojskowy Mikołaj Morawski, wojski preński Tadeusz Wyszogierd, eks-pisarz litewski Alojzy Sulistrowski, płk. wojsk litewskich Samuel Korsak, eks-strażnik litewski Ignacy Giełgud, profesor Szkoły Głównej WKL ks. Michał Franciszek Karpowicz, pisarz wojskowy litewski Jerzy Białopiotrowicz, generał-major wojsk litewskich Romuald Giedroyć, płk. inżynierów i komendant miasta Wilna Jakub Jasińński, wiceprezydent Wilna Antoni Lachnicki. Zaprzysiężony został wówczas Akt Powstania Narodu Litewskiego. W skład rady wchodziły 4 magistratury: Sąd Kryminalny, Deputacja Opatrzenia, Deputacja Bezpieczeństwa Publicznego, Deputacja Skarbu Publicznego.

Rada utworzyła deputację do kierowania wojskiem, administracją i skarbem. Na czele litewskich wojsk powstańczych stanął płk. Jakub Jasiński. Sąd kryminalny 25 kwietnia skazał hetmana Szymona Kossakowskiego na śmierć przez powieszenie.

Opowieść o powieszeniu Kosakowskiego

image-43535

Hetman Szymon Kossakowski został powieszony w żółtym szlafroku na szubienicy przed Ratuszem Fot. Marian Paluszkiewicz

25 kwietnia ustawiono szubienicę na rynku „przy latarni w kształcie paryskiego latarniowego sznura”. Tłumy od rana otaczały ratusz i plac stracenia. Około czwartej po południu rozległ się z ulicy Zamkowej grzmot bębnów, zwiastujący pochód ze skazanym. Najpierw szedł oddział piechoty 7 regimentu, za nim w karecie niebieskiej, która należała podobno do Jasińskiego, w parę białych koni zaprzężonej, jechał hetman litewski; pojazd otaczał szwadron jazdy brygady kowieńskiej. Kossakowski był w tym samym szlafroku nankinowym.  Został powieszony w żółtym szlafroku na szubienicy przed Ratuszem. W momencie zaciskania pętli na szyi zdrajcy odezwały się dzwony kościoła św. Kazimierza, a tłum wiwatował, niech żyje Rzeczpospolita!

Po powieszeniu Kossakowskiego w Wilnie rozpowszechniano wierszyk anonimowego autora:

Nagrobek Szymonowi Kossakowskiemu

Przechodniu! Wstrzymay twe modły, BÓG ie za Prawych odbiera;
Jam Oyczyzny zdrayca podły — Jak kto żyie, tak umiera.
Straciłem życie i sławę, Niż pierwsze ostatnie wprzodu;
Sam sobie dałem Buławę, Stryczek był z Woli Narodu.
Śmierć mą nie głosiły Dzwony, Wyrok słuszny dni mych przerwą,
Jam tu został powieszony, I tu moje ginie ścierwo.

*

25 kwietnia komendant miasta pułkownik Jakub Jasiński dowiedział się, że pod Niemenczynem stoi niewielki oddział rosyjski pułkownika Kirejewa liczący 450 żołnierzy. Składał się on z niedobitków garnizonu rosyjskiego Wilna. Jasiński postanowił wysłać 26 kwietnia przeciwko Rosjanom podpułkownika Stefana Grabowskiego (1767-1747). W tym czasie nocą z 26 na 27 kwietnia Kirejew połączył się z liczącym 1 000 żołnierzy oddziałem Fiodora Lewitza, który cofał się z Wilna prawym brzegiem Wilii. Nieświadomy tego Grabowski, który miał ze sobą jedynie 360 żołnierzy i 2 działa, wyruszył o świcie 27 kwietnia z Niemenczyna i zaatakował czterokrotnie silniejsze wojska rosyjskie.

Podczas niezwykle zaciętej bitwy doszło do walki na bagnety. Ponieważ przewaga liczebna Rosjan była zbyt duża, Grabowski cofnął się z powrotem do Niemenczyna, gdzie wkrótce nadszedł z posiłkami liczącymi 150 żołnierzy major Ignacy Eydziatowicz. Walki nie zostały wznowione, gdyż ranny Kirejew jeszcze przed przybyciem Eydziatowicza rozpoczął odwrót wzdłuż Wilii w kierunku Michaliszek. W  bitwie wojska litewskie straciły 134 żołnierzy i 2 działa, natomiast Rosjanie — 280 żołnierzy.

W trzecią rocznicę Konstytucji 3 Maja płk.  Jakubowi Jasińskiemu powierzono „generalną komendę siły zbrojnej narodowej Księstwa Litewskiego”. W następnym dniu Jasiński wydał odezwę do szerokich rzesz społeczeństwa, wzywając do walki o niepodległość. Na wieść o zbliżaniu się do Wilna oddziałów rosyjskich, na czele dwutysięcznego wojska i tysiąca powstańców 7 maja wyruszył naprzeciw nieprzyjacielowi. Stoczył bitwę z przeważającym wrogiem pod Polanami w powiecie oszmiańskim. Bitwa nie została rozstrzygnięta, jednak oddalono zagrożenie Wilna.

Za zasługi w insurekcji wileńskiej Jasiński 11 maja 1794 został mianowany generałem lejtnantem.

Jasiński był zwolennikiem walki w sposób rewolucyjny, tzn. opierając się na chłopskich masach. Planował dalszą mobilizację ludności na Litwie i Białorusi. Zwerbował około 6 tysięcy rekruta dymnego, uruchomił produkcję prochu i ludwisarnie. To wywołało nienawiść i intrygi przeciwko generałowi. W wyniku fałszywych oskarżeń i donosów uznany za niebezpiecznego rewolucjonistę typu  Maximiliena Robespierre’a (1758-794), czyli przedstawiciela radykalnego nurtu jakobinów polskich, został 21 maja 1794 r., w wyniku proklamacji Tadeusza Kościuszki zdjęty z Naczelnego Wodza wojsk litewskich i wyznaczony na jednego z dowódców korpusów razem z gen. Jerzym Franciszkiem Grabowskim (1756-po 1800) i gen. Antonim Chlewińskim (1750-1800).

4 czerwca Wodzem Naczelnym wojsk litewskich został wyznaczony gen. Michał Wielhorski (1755-1805). Ponadto Tadeusz Kościuszko na miejsce Rady Tymczasowej Najwyższej, którą uważał za zbyt radykalną, powołał bardziej umiarkowaną, Deputację Centralną Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Mimo doznanej krzywdy, gen. Jakub Jasiński pozostał w armii litewskiej, okazując lojalność wobec gen. M. Wielhorskiego. Ten natomiast dowodził z Wilna, a Jasiński pozostawał z wojskami.

26 czerwca stoczył nierozstrzygniętą bitwę pod Sołami w powiecie oszmiańskim z korpusami generałów Walerija Zubowa (1771-1804) i Leontija Bennigsena (właśc. Levin August Gottlieb Theophil Bennigsen, 1745-1826); siły rosyjskie liczyły około 5 tysięcy żołnierzy i 16 armat, siły polskie — około 4 tysięcy żołnierzy i kosynierów. W bitwie gen. J. Jasiński wykazał duże zdolności dowódcze. Po tej bitwie złożył dymisję.

Po wyjaśnieniu intryg, Jasiński został przez Kościuszkę 15 lipca wyznaczony na dowódcę Dywizji Nadnarwiańskiej, w której rozwinął szeroką działalność patriotyczną. Dywizja ochraniała pogranicze Żmudzkie i Nadnarwiańskie i prowadziła działania osłonowe. Podczas spotkania z Tadeuszem Kościuszką w obozie gen. Stanisława Mokronowskiego (1761-1821) został 29 września wyróżniony złotą obrączką nr 37 z wygrawerowanym napisem „Ojczyzna Obrońcy swemu”.

W wyzwolonym Wilnie od maja do sierpnia 1794 roku ukazywała się „Gazeta Narodowa Wileńska” ks. Filipa Nereusza Golańskiego (1753-1854), pijara, profesora literatury łacińskiej i polskiej w Szkole Głównej Litewskiej.

Mieczysław Jackiewicz

10 odpowiedzi to Z historii Wilna: Insurekcja wileńska i jej skutki (1)

  1. Maur mówi:

    Swietny artykuł.

  2. Paweł1 mówi:

    Kompilacja

  3. Ateista mówi:

    Warto wspomnieć o innym zdrajcy, biskupie Józefie Kossakowskim, który był bratem hetmana targowickiego Szymona.

    Biskup Józef Kossakowski, nienasycony chciwiec, pod osłoną wojsk rosyjskich przejął włądzę na Litwie, konfiskował majątki patriotów, zwolenników Konstytucji 3 maja oraz majątek Komisji Edukacji Narodowej. Był współorganizatorem „sejmu hańby”, na którym doprowadzono do ratyfikacji przez polski sejm II rozbioru. Na pytanie, dlaczego podpisał rozbiór Polski, odpowiedział bezczelnie: „Dlategom podpisał, abym pieniądze wziął”. Pytany, co ma na swoją obronę, oznajmił: „Osoba każdego biskupa święta jest i nietykalna”.

    Z wyroku Sądu Kryminalnego powieszono go 25 kwietnia 1794 przed kościołem św. Anny w Warszawie. Nieco później , bo 28 czerwca 1794 , lud Warszawy wywlókł i powiesił bez sądu na konopnych lejcach innego zdrajcę w sutannie , biskupa wileńskiego Ignacego Massalskiego.

  4. Astoria mówi:

    Jestem coraz bardziej zdziwiony cyklem „Z historii Wilna”. Ta część cyklu, z numerem jeden w nawiasie, ukazuje się tydzień po części z numerem dwa w nawiasie. Ale obie części poprzedziła publikacja części bez numeru. Czy to znaczy, że w przyszłym tygodniu ukaże się część np. siedemnasta, a po niej ósma, czwarta lub dziesiąta? Czy w tym cyklu jest jakiś logiczny porządek narracji, czy też edytorzy „KW” lub autor publikują części na zasadzie widzimisię?

    Ten artykuł Mieczysława Jackiewicza ma kuriozalny feler. Przez pierwszych piętnaście akapitów czytelnik nie wie, w którym roku mają miejsce opisywane wydarzenia, ale autor wielokrotnie podkreśla, że mają miejsce w kwietniu. Kwiecień plecień wciąż przeplata trochę zimy trochę lata. I tym przysłowiem można zreasumować cykl Jackiewicza, który na razie nie wydaje się układać w pracę historyczną, adekwatną nawet do łam gazety codziennej.

  5. Maur mówi:

    @3,

    Nie szkodzi przypomnieć, choć niby wszyscy o tym wiedzą lub co nieco słyszeli.

    No to musiał biskup zdiwić się. Tak pewny swojej świętości. Ba, nietykalności. A tu mu sąd robią. No teatr, prawdziwy teatr -mniemał. To też się wcielił w rolę i zagrał ją doskonale. Pysznego, chciwego sługi własnego megaegoizmu. Gdzie jakaś hołota będzie prawdziwie sądzić biskupa?! Toż w tym kraju świetość! Latarnia szubienicą? No improwizacja inscenizacji. Sznur zarzucają i stryczek szykują? No no… zobaczymy jak będzie dalej. Mnie wloką pod stryczek ?… a jak naprawdę ten naród jest gotów biskupa powiesić? Jednego już wszak w Krakowie i to w kościele mieczami rozsiekli. Było to parę wieków temu, w czasach ciemnoty średniowiecza. Teraz mamy oświecenie. Parę epok minęło.
    Co stryczek już na szyję zkładają? No to może jeszcze do sztuki należeć. Byle za drugi koniec jacys durnie nie chcieli ciągnąć. W takim tłumie nie trudno o wypadek i potem nie będzie wiadomo kto świetokradztwa się dopuścił. A jednak ciągną za drugi koniec. I to tłumem, jeden przez drugiego… takiegom scenariusza nie przewidział…
    To piździec bałałajka…

    I tak haniebny żywot zwieńczył zdrajca…

  6. Czesław mówi:

    Czy nazwiska bohaterów z powstania zdobią dziś ulice i place Wilna, Kowna czy Mińska ? Myślę, że pamięć o nich muszą nieść potomkowie wypędzonych z ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego. Chwała bohaterom powstania na Litwie!

  7. Maur mówi:

    @ Astoria,4;

    …”21 kwietnia przybył do Wilna hetman Szymon Kossakowski, który szczęśliwie zdołał się wymknąć z zastawionej nań przez gen. Antoniego Chlewińskiego (ok.1750-1800 r.) pułapki w Janowie.”…

    Ta data w nawiasie zakreśla czas opisywanych zdarzeń. PIERWSZE ZDANIE ARTYKUŁU. Skoro generał urodził się w 1750 roku to generałem raczej nie był w wieku 22 lat czyli okresu I rozbioru RON. II i III dzieliły tylko 3 lata. Agresorów tak uwierała konstytucja III maja, że nie wystarczył im II rozbiór. Oczywiście jeszcze bardziej Konstucja III maja uwierała polskich magnatów. Stąd ich zdrada.
    Przy tej okazji dygresja – Konstytycja 3 maja została uchwalona mimo obowiązywania tak bezmyślnie krytykowanego „liberum veto”. !!!???
    (Obok, na prawym marginesie, jest link do GENEALOGIA. Tam można znaleźć nazwiska z 1765 roku -czyli na 7 lat przed I rozbiorem RON.)
    Wilno dopiero po III rozbiorze RON padło łupem Rosji.

  8. Rozważalski mówi:

    Ciekawy artykuł warty przeczytania.
    Ciekawe też stwierdzenia: „Zabitych i rannych po stronie rosyjskiej było zaledwie kilkunastu, straty polskie wynosiły tylko dwóch zabitych i sześciu rannych”, „siły rosyjskie liczyły około 5 tysięcy żołnierzy i 16 armat, siły polskie – około 4 tysięcy żołnierzy i kosynerów”.

  9. Astoria mówi:

    @ Maur:

    Obawiam się, że z lat życia generała nie da się wydedukować o kwietniu którego roku mówi autor. Ale można to wydedukować z poprzedniej części cyklu. Co wskazuje chyba, że autor zamierzał publikację w całości. Błąd byłby więc po stronie edytorów gazety, którzy niezdarnie podzielili cykl na części, nie zważając na to, że każda z nich jest osobną i powinna jak najpełniej informować czytelnika, bez zmuszania go do szukania i dedukowania takiej podstawowej sprawy, jak rok opisywanych wydarzeń.

  10. JAQ mówi:

    Maur: „Jednego już wszak w Krakowie i to w kościele mieczami rozsiekli” to legenda, Gall Anonim i Wincenty Kadłubek o tym milczą.
    Biskup Kossakowski stracony został 9 maja wraz trzema innymi targowiczanami (ludźmi świeckimi). Biskup Massalski w dobie I rozbioru zasłynął z szabrowania miania pojezuickiego, a wcześniej w pierwszych latach panowania Poniatowskiego donosił do Petersburga że reformy Czartoryskich podkopują wpływy caratu w Rzeczypospolitej (Władyslaw Konopczyński „Liberum veto”). Nikogo nie karano za samo bycie biskupem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.