12
Nic co polskie Polakom na Litwie

07_grudzien_gmach_1
image-62263

Gmach przedwojennego Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Wilnie, obecnie muzeum Vytautasa Kasiulisa Fot. Marian Paluszkiewicz

Ostatnio na Litwie głośno jest o szukaniu przez władze litewskie sposobu na to, żeby wbrew prawu nie zwrócić zagrabionego przez sowietów majątku zakonu franciszkanów przy ulicy Trockiej w Wilnie. Nieoficjalnie mówi się, że władze nie chcą oddawać kościoła i budynków poklasztornych prawowitym właścicielom, bo wśród braci zakonnych jest kilku Polaków.

Sprawa skandaliczna, ale na Litwie niewyjątkowa, bowiem wszystkie kolejne władze niepodległej Litwy, niezależnie od ich zboczenia ideologicznego, w jednym są zgodne absolutnie — „nic Polakom!”.
Jest jednak nadzieja, że majątek franciszkanów powróci pod pieczę jego właścicieli, bo nawet ślepa litewska Temida uznała bezapelacyjnie, że tak ma być.

Tymczasem żadna sprawiedliwość, a tym bardziej litewskie władze nie chcą pochylić się nad problemami tysięcy Polaków od ponad 20 lat litewskiej niepodległości wciąż walczących o restytucję swojej ojcowizny.
Żadne statystyki nie podają, ilu z nich tę walkę przegrało. Symbolem tej przegranej są osiedla willowe nowobogackich Litwinów rosnące jak grzyby po deszczu na całej Wileńszczyźnie. W samym Wilnie też są dowody przegranej walki społeczności polskiej o historyczny dorobek praojców.

Los przedwojennych polskich zabytków — Teatru na Pohulance czy Stanicy Harcerskiej wydaje się, że jest już przesądzony. Dziś mieszczą się tam Rosyjski Teatr i ambasada Stanów Zjednoczonych. Kolejnym z takich obiektów jest siedziba Towarzystwa Przyjaciół Nauk, o którą wciąż toczy się walka z kolejnymi rządami Litwy.
— Od ponad 20 lat trwa nasza „korespondencja” z instytucjami władzy — Henryk Sosnowski, prezes Fundacji Kultury Polskiej im. Józefa Montwiłła, w kilku słowach przedstawia historię prawie ćwierćwiecznych zmagań z kolejnymi władzami o historyczną spuściznę. Założona w 1989 roku fundacja działająca pod patronatem założyciela przedwojennego polskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Wilnie jest kontynuatorką tradycji organizacji, działającej w latach 1906-1940.

07_grudzien_gmach_3
image-62264

Gmach Teatru na Pohulance, w którym obecnie mieści się Rosyjski Teatr Dramatyczny Fot. Marian Paluszkiewicz

— Organizacji, która nigdy nie została zlikwidowana, a jej majątek nie uległ nacjonalizacji — zaznacza prezes Sosnowski. Ta uwaga ma też bardzo ważkie znaczenie prawne, ponieważ dowodzi, że Towarzystwo Przyjaciół Nauk jest do dziś właścicielem budynku przy ulicy Goštauto 1.
Według Henryka Sosnowskiego, fundacja ma dowód w postaci testamentu sporządzonego przez Hilarego Łęskiego, założyciela i fundatora Towarzystwa, który — po sprawdzeniu pracy i statutu Fundacji — przekazała rodzina Łęskich z Toronto, spadkobierczyni dziedzictwa Hilarego Łęskiego. Z testamentu wyraźnie wynika, że po zaprzestaniu działalności Towarzystwa należące do niego mienie musi wrócić do spadkobierców fundatora budynku przy obecnej ulicy Goštauto 1.

Litewska władza z jej ślepą Temidą na czele wyraźnie ma w nosie zapis wieczysty, bo nie tylko nie zwraca majątku prawowitemu właścicielowi, ale oddaje go na potrzeby swoich instytucji — Litewskiemu Muzeum Sztuki, który za europejskie pieniądze nie tylko restauruje budynek, ale też zaciera w nim i na nim wszelkie ślady jego historycznej polskości.

Według planów muzealników w byłej siedzibie polskiego towarzystwa ma mieścić się muzeum Vytautasa Kasiulisa — jednego z nielicznych uznawanych na świecie — litewskiego artysty. Toteż nowym właścicielom siedziby Towarzystwa wyraźnie przeszkadzał historyczny polski napis na głównej fasadzie budynku — TOWARZYSTWO PRZYJACIÓŁ NAUK, który został po cichu zniszczony.

07_grudzien_gmach_2
image-62265

Dawny gmach Stanicy Harcerskiej, dzisiaj ambasada Stanów Zjednoczonych na Litwie Fot. Marian Paluszkiewicz

Wandalizmu w tym przypadku nie dopatrzył się nawet Departament Spuścizny, który — jak sama nazwa wskazuje — powinien dbać o zachowanie pamięci historycznej. Polski napis wyraźnie nie pasował do tej pamięci, a zwłaszcza do nowej nazwy, która proteguje choć wybitnego, ale nie mającego nic wspólnego z budynkiem przy ulicy Goštauto 1, człowieka.

07_grudzien_gmach_4
image-62266

Gmach zakonu Franciszkanów w Wilnie Fot. Marian Paluszkiewicz

W wolnej i demokratycznej ponoć Litwie pod tym adresem ma działać muzeum ze stałą ekspozycją prac litewskiego malarza na uchodźstwie, Vytautasa Kasiulisa. Projekt ten jest realizowany za grube miliony, w tym za 4 mln litów, przydzielonych z funduszy strukturalnych Unii Europejskiej. Muzeum afiszuje (sic!) litewskie przewodnictwo w Unii Europejskiej, a patronat nad realizacją projektu objęła głowa państwa litewskiego, prezydent Dalia Grybauskaitė.

Zdaniem prezesa Sosnowskiego, właśnie „proeuropejskie” nastawienie władz kraju jest przyczyną niezwracania polskiej organizacji majątku zagrabionego przez sowietów.
— Wystarczyłoby dobrej woli i jednego postanowienia rządu, żeby budynek wrócił do spadkobierców Towarzystwa — mówi nam Henryk Sosnowski.

Obecny rząd, kolejny zresztą, nie zważa na roszczenia własnościowe miejscowych Polaków, bo nie tylko nie zwraca budynku prawowitym spadkobiercom właściciela, ale też wbrew wieczystemu zapisowi, że w przypadku zaprzestania przez Towarzystwo swojej działalności, majątek przy obecnej ulicy Goštauto 1 wraca na własność do fundatora i jego spadkobierców.
Tu wystarczy tylko zaznaczyć, że ani litewski rząd, ani Litewskie Muzeum Sztuki, któremu rząd przekazał budynek, nie są ani kontynuatorami działalności przedwojennego polskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauki, ani tym bardziej spadkobiercami fundatora siedziby Towarzystwa.

 

 

12 odpowiedzi to Nic co polskie Polakom na Litwie

  1. Kmicic mówi:

    Strasburg

  2. Kmicic mówi:

    cd1;
    protesty i okupacja zagrabionych budynków.
    Narzekania nic nie pomogą na lt bezprawie

  3. Jurgis mówi:

    Nie jest to odosobniony przypadek politycznego rozstrzygania praw własności Polaków na Litwie.W Połandze jest pałac Tyszkiewiczów ,w którym obecnie mieści się muzeum bursztynu.Do własności miał prawo jeden z synów właściciela,który chciał odzyskać należny mu majątek jako prawny spadkobierca i zachować aktualny charakter użytkowania Pałacu.Spadkobierca Hr Tyszkiewicz Polak i obywatel polski powracał do Pałangi był szanowany, a nawet zapraszany jak potomek tych co założyli Połange, znał również biegle język żmudziński z dzieciństwa zaś rodzina jego była dobrze wspominana przez miejscowych i zamierzał nawet powrócić na Litwę.Niestety postawiono mu warunki nie realne do spełnienia mianowicie zrzeczenie się obywatelstwa polskiego,przyjęcie obywatelstwa litewskiego i zamieszkiwanie na Litwie co najmniej 20 lat.Ten okres czasu nie gwarantował pozytywnego zwrotu majątku a po nad to Pan Hrabia musiał by żyć grubo ponad sto lat.Zresztą nie dożył stu lat i zmarł w Polsce.

  4. Maur mówi:

    Jedno pytanie: czy ambasador USA jest świadom, że zajmuje gmach Stanicy Harcerskiej?

    Tym samym wystepuje w roli pasera. Może nawet o tym nie wie. Może niech KW wyśle dziennikarza na taką rozmowę. Może niech dziennikarz zapyta o to wprost…

  5. andrzej mówi:

    Popieram pomysł Maura. Warto zapytać się Ambasadora USA czy zdaje sobie sprawę ze stanu prawnego nieruchomości, którą zajmuje, a przy okazji poinformować o innych skandalicznych sprawach dotyczących nieruchomości Polaków zajętych prawem (litewskiego) kaduka.
    Pozdrawiam

  6. Zbyszko mówi:

    @3. POŁĄGA!

  7. Ali mówi:

    @ Jurgis, Zbyszko : Z tą Połągą radziłbym postępować ostrożnie. Jeżeli będziemy domagali się, aby Litwini nie zwracali uwagi na obywatelstwo właścicieli rewindykowanych nieruchomości, powinniśmy tę samą zasadę przyjąć na terenie Polski. U nas wprawdzie nie uchwalono ustawy reprywatyzacyjnej, ale gdyby takową przyjęto, ustawodawca musiałby brać pod uwagę roszczenia obywateli niemieckich. Jedna trzecia obszaru dzisiejszej Polski stałaby się w krótkim czasie własnościowo niemiecka, pominąwszy już połowę dużych majątków ziemskich na Pomorzu Gdańskim i Ziemi Chełmińskiej oraz w dawnej polskiej części Górnego Śląska, a nawet w niemałej części na terenie Wielkopolski.
    Inaczej rzecz się przedstawia ze zwrotem własności na rzecz osób prawnych, przede wszystkim stowarzyszeń i innych korporacji, których członkowie posiadają obywatelstwo litewskie.

  8. Jurgis mówi:

    Myśmy swoich granic nie wybierali.Stalin przesiedlił Polaków na ziemie poniemieckie [co początkowo też nazywało się przesiedleniem] a potem przewrotnie “repatriacją” – co sugerowało powrót do ojczyzny zamiast nazywać adekwatnie jako wypędzenie z ojczyzny.W sensie sprawiedliwości i reparacji wojennych Wrocław,Szczecin,Olsztyn miały być rekompensatą za straty i krzywdy jakie Polacy ponieśli od Niemców w II Wojnie Światowej.Sprawy prawne nieruchomości ziem naszych zachodnich nie zostały uregulowane w odpowiednim czasie bo okres stalinowski kierował się tkz sprawiedliwością społeczną.Niemcy powojenne podtrzymywały że nie roszczą i nie będą wysuwać roszczeń w przyszłości w sprawie ziem utraconych.Słowem od strony moralnej jest tu pewna różnica pomiędzy Polską która należała do koalicji antyhitlerowskiej poniosła ogromne straty i wygrała wojnę wraz z sojusznikami lecz została wypędzona z Wilna,Grodna i Lwowa.
    Jeśli zaś chodzi o Polskę to zwraca ona nieruchomości obywatelom polskim natomiast Litwa odmawia zwrotu nieruchomości swoim obywatelom Litwy narodowości polskiej i żydowskiej.
    Przepraszam za pomyłkę oczywiście POŁĄGA a nie np Pałanga lub Połanga.

  9. MH mówi:

    @Jurgis
    Podziekuj niejakiemu Mazowieckiemu, Bolkowi, ich poplecznikom i następcom za porzucenie rodaków.

  10. ladychapel mówi:

    Dobrze, że mamy Polski Dom – duży i okazały. Szkoda, że w Pałacu Paców, w którym nie wiadomo co się mieści nic się nie dzieje. Ambasada na Antokolu, Instytut Polski pod ratuszem a olbrzymi budynek jakim Pałac Paców jest stoi pusty kilka lat. Czy nie lepiej byłoby by w tym budynku Instytut i ambasada się znajdowała?
    Zresztą nie wiem. To polityka. A nasza – polska polityka to czarna magia jest.

  11. józef III mówi:

    ad.8. Panie “Jurgis” – Polska jest jedynym krajem Europy Środkowej, który nie uchwalił ustawy o reprywatyzacji ! Przyjeto jedynie ułomną ustawę o rekompensatach (20 % przez długie lata) za tzw. mienie zabużańskie.

  12. Jur mówi:

    # józef III To prawda,ale w Warszawie honoruje się prawo własności,Urząd Miasta wypłacił ogromne odszkodowania za teren wokół Stadionu Narodowego a za grunty wokół Pałacu Kultury właściciele otrzymali rekompensaty wg stawek rynkowych i obecnie miasto może dysponować tym terenem.Ustawa o mieniu zabużańskim jest obecnie w Sejmie dla nowelizacji korzystnej dla
    uprawnionych.Oczywiście wyrządzonych krzywd to nie rekompensuje.Na Litwie odzyskanie swojej własności przez Polaków wiadomo jak wygląda.

Leave a Reply

Your email address will not be published.