37
W interesie państwa litewskiego leży wyrównanie stosunków z Polską

Przemysław Żurawski vel Grajewski Fot. archiwum

Przemysław Żurawski vel Grajewski Fot. archiwum

Wywiad z Przemysławem Żurawskim vel Grajewskim, profesorem Uniwersytetu Łódzkiego, polskim politologiem, od 2015 członkiem Narodowej Rady Rozwoju powołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę. W rozmowie o problemach Polaków na Litwie i stosunkach polsko-litewskich zaznacza, że nie reprezentuje stanowiska państwa polskiego, lecz wypowiada się w swoim własnym imieniu.

Jak ocenia Pan obecne relacje polsko-litewskie?

Jest kilka płaszczyzn tych relacji: stosunki strategiczne, w płaszczyźnie bezpieczeństwa są bardzo dobre. Polska i Litwa podobnie oceniają zagrożenia ze strony Rosji. Podobnie dążą do wzmocnienia wschodniej flanki NATO i do konsolidacji wokół tych zadań innych państw Europy Środkowej, czemu dały wyraz na spotkaniu w Bukareszcie w zeszłym roku. W wymiarze tzw. twardego bezpieczeństwa, bezpieczeństwa militarnego, w wymiarze oceny sytuacji geopolitycznej stanowiska Polski i Litwy są zatem zbieżne.

Polskie samoloty chronią bezpieczeństwo Litwy, jednak jeżeli chodzi o zapewnienie praw polskiej mniejszości narodowej na Litwie, wiele jest jeszcze do zrobienia…

Polskie samoloty na litewskim niebie chronią bezpieczeństwo tak Litwy, jak i Polski. Oba kraje zawsze razem upadały i razem się odradzały. Nie ma powodu sądzić, by ta reguła miała ulec zmianie. Natomiast nie jest dla nikogo tajemnicą, że w płaszczyźnie praw mniejszości polskiej na Litwie i w dziedzinie praktyki politycznej ich przestrzegania, relacje między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Litewską są przedmiotem troski ze strony licznych gremiów politycznych obu państw i obu narodów. Jest to problem, który nadal wymaga rozwiązania.

Prawa polskiej mniejszości narodowej na Litwie ulegają ciągłemu pogorszeniu mimo podpisania Traktatu Polsko-Litewskiego w 1994 r. oraz zobowiązań wynikających ze wspólnego udziału w strukturach UE. Jakie drogi rozwiązania tego problemu widzi obecna polska ekipa rządząca?

To nie jest przedmiot moich kompetencji. Natomiast trzeba zdawać sobie sprawę z pewnego kalendarza politycznego. Litwę niebawem czekają wybory parlamentarne i myślę, że ten nowy układ, jaki się z nich jesienią wyłoni, będzie właściwym adresatem zabiegów dyplomacji polskiej. Teraz trudno zgadnąć, jak ten układ ukształtuje się po wyborach.
Po drugie, myślę, że trzeba zdać sobie sprawę z tego, że mamy do czynienia z czterema podmiotami uczestniczącymi w rozgrywce politycznej wokół kwestii mniejszości polskiej na Litwie. Aktorami tej rozgrywki są: państwo litewskie, państwo polskie, mniejszość polska na Litwie i Rosja, grająca na skłócenie trzech wymienionych uprzednio podmiotów. Polacy litewscy, przeżywszy zagładę swych dawnych elit przywódczych, czy to poprzez ich wymordowanie przez sowietów i Niemców, czy też przez ich ekspatriację, w warunkach półwiekowej sowieckiej niewoli, pozbawieni byli możliwości odtworzenia tej grupy społecznej w drodze swobodnego kształcenia. W ciągu 26 lat istnienia niepodległej Litwy zdołali jednak wyłonić nowe elity. Mniejszość polska na Litwie ma więc obecnie odrodzone własne warstwy przywódcze z własnym programem politycznym i z własną hierarchią priorytetów.

Jak na razie toczy się gra o zachowanie polskiej oświaty, czyli w ostatecznym wyniku przetrwanie polskiej społeczności na Litwie…

Z punktu widzenia Polaków na Litwie jest to naczelnym priorytetem. Z punktu widzenia państwa litewskiego — co innego jest priorytetem, z punktu widzenia państwa polskiego jest to jeden z priorytetów. A jeszcze czwarty aktor, czyli Rosja, zamierza, jak powiedziałem, skłócić nas wszystkich nawzajem i wyciągać z tego własne korzyści. W tym rozumieniu należy odróżnić interesy i płaszczyzny działania tych czterech podmiotów, które w przypadku państwa polskiego i mniejszości polskiej na Litwie nie są sprzeczne, w przypadku Polski powiedziałbym, są bogatsze, a uboższe w przypadku mniejszości polskiej na Litwie, która nie zajmuje się polityką w regionie Europy Środkowej, tylko, co naturalne, własną polityką, dotyczącą obrony praw Polaków na Litwie, podczas gdy państwo polskie musi brać pod uwagę inne czynniki i ma też inne instrumenty działania i środki nacisku albo perswazji.
Jednym z błędów debaty na temat sytuacji jest ograniczenie się do jednowymiarowego zagadnienia, bardzo ważnego, ale nie jedynego, a mianowicie pozycji polskiej mniejszości na Litwie. Prawa litewskich Polaków naruszane są w pięciu obszarach: w dziedzinie obecności języka polskiego w przestrzeni publicznej (w tym też mieści się kwestia zapisu nazwisk w paszportach i innych dokumentach z zachowaniem zasad ortografii języka polskiego); w dziedzinie oświaty w języku polskim na rozmaitych szczeblach, w tym jej statusu w prawie litewskim (obejmuje to również jakość oświaty w sensie wydolności organizacyjnej, merytorycznej i państwa polskiego, i mniejszości polskiej na Litwie szczególnie w zakresie jakości nauczania języka polskiego).

Wypełnienie tego ostatniego zadania wymaga wsparcia i wysiłku ze strony państwa polskiego. Jest problem reprywatyzacji — zwrotu majątku, który został zagrabiony przez sowiety, co jest przedmiotem manipulacji ze strony państwa litewskiego w odniesieniu do Wileńszczyzny. Istnieje również kwestia dostępu do polskich mediów i to nie tyle mniejszościowych, ale tych z Polski, aby mniejszość polska chociażby w przestrzeni informacyjnej została uwolniona od dominacji mediów rosyjskich, nad którymi panuje Putin, i które prezentują wizję świata zgodną z interesem Rosji.
Zagrożenie „putinizacją” przestrzeni medialnej jest wyzwaniem zarówno dla państwa polskiego, jak i litewskiego, powinno być także przedmiotem troski przywódców Polaków litewskich. Najlepszą metodą jest powszechna dostępność mediów polskich: nie lituanizacja przestrzeni medialnej, bo tym się nie da skutecznie zastąpić „putinizacji” tejże przestrzeni, tylko jej polonizacja. Został jeszcze problem „salamandryzacji” okręgów wyborczych, czyli manipulacji granicami tychże okręgów.

Istnieje też problem podwyższania progów wyborczych…

Próg wyborczy powinien być zniesiony w stosunku do mniejszości, tak jak jest w Polsce, co leży w interesie państwa litewskiego. Litwa, chcąc dobrze realizować swoje interesy, powinna przyjąć takie rozwiązanie, albowiem będzie to krok w kierunku rozerwania sojuszu wyborczego mniejszości polskiej i mniejszości rosyjskiej na Litwie, który nie podoba się ani w Warszawie, ani w Wilnie, a który nie wziął się znikąd.
Nie wystarczy narzekać na ten fakt, tylko tak zmienić sytuację, by ten sojusz przestał mieć sens polityczny także dla litewskich Polaków. W interesie Polski i Litwy jest stworzenie warunków dla powszechnej dostępności mediów polskich (jak największej ilości kanałów radia i telewizji) na Litwie i likwidacja progu wyborczego dla mniejszości narodowych. To są kwestie, które, mam nadzieję, przy nowym rozdaniu powyborczym będą przedmiotem skutecznych negocjacji.

Kwestia oświaty w kontekście wymienionych problemów jest kluczowa, jest to „być albo nie być” litewskich Polaków…

W kwestii oświaty są rozmaite płaszczyzny: pewna część zależy od ustawodawstwa litewskiego, inna zależy od skali zaangażowania środków materialnych dla wsparcia oświaty polskiej na Litwie. Są tu rozmaite możliwości działania dla państwa polskiego. Trzeba rozpatrywać poszczególne kwestie do załatwienia, pamiętając, że działamy w kontekście bardzo realnego militarnego zagrożenia rosyjskiego, które może doprowadzić do zburzenia pokoju w naszej części świata i po prostu śmierci ludzi, czego przykład mieliśmy i mamy wciąż na Ukrainie w Donbasie. Na Litwie — tak po stronie litewskiej, jak i polskiej — istnieją grupy, które są zainteresowane politycznym konfliktem polsko-litewskim, dzięki temu konfliktowi istnieją i wokół niego konsolidują swoich wyborców.
Gdyby chodziło tylko o wzajemną kłótnię obu tych środowisk, moglibyśmy ubolewać nad tym i spokojnie szukać dróg wyjścia. Coś, co jest jednak dla obu spierających się stron sporem politycznym, może być wykorzystane przez Rosję do zapoczątkowania konfliktu militarnego. Skutkiem będzie rozlew krwi i ludzkie nieszczęścia, a nie wymiana najbardziej nawet dosadnych wyzwisk i to jest główne zagrożenie, któremu trzeba się wspólnie przeciwstawić. A nic nie wskazuje na to, żeby Moskwa miała zmienić naturę swej polityki.

Czy gorzka konstatacja z listu Forum Rodziców Szkół Polskich, że „szanse życiowe polskich dzieci są składane na ołtarzu polsko-litewskiego strategicznego partnerstwa” staje się rzeczywistością?

Nie, oczywiście. Czego by oczekiwali autorzy tego apelu?

Przede wszystkim odwołania dyskryminacyjnej Ustawy o Oświacie, która narusza zasadę równych szans edukacyjnych.

Jest oczywiste, że Sejm litewski musi się tym zająć, a nie Sejm polski ani rząd polski. To zależy od woli Litwinów.

To zależy od woli Litwinów, ale Polacy litewscy, niestety, nie zdołali nakłonić władz litewskich do zmiany tej ustawy…

To jest błąd ze strony Litwy. Prowadzenie polityki, która odpycha od państwa litewskiego istotną grupę obywateli — ludności Litwy — czyli Polaków, jest działaniem wbrew interesom państwa litewskiego.
Pozostaje nadal problem: co państwo polskie może z tym zrobić i przy pomocy, jakich instrumentów? Jak może skutecznie przekonać czy zmusić Litwę do zmiany zachowań? Nie chodzi wszak o to, by wygłosić parę buńczucznych zdań (jak czynił to minister Sikorski) z wyrazami poparcia dla litewskich Polaków i potępienia dla Litwy, z których to słów żadne realne zmiany na lepsze nie wynikają.

Myślę, że deklaracja ministra Sikorskiego, że „noga jego nie postanie w Wilnie”, zanim państwo litewskie nie zmieni swego stosunku do mniejszości polskiej, było bardzo na rękę władzom litewskim niezamierzającym wprowadzać zmian…

Jak wskazałem, nie chodzi o to, żeby powiedzieć parę twardych słów w słusznej sprawie, tylko o to, by osiągnąć zamierzony rezultat, czyli poprawić położenie Polaków na Litwie. Należy zidentyfikować instrumenty, które mogą do tego posłużyć.

Czyli na przykład, jakie?

Jednym z instrumentów jest wykazywanie Litwinom, że w interesie strategicznej współpracy w obliczu zagrożenia rosyjskiego, w interesie państwa litewskiego leży wyrównanie stosunków z Polską po to, aby polska opinia publiczna była w stanie poprzeć politykę współpracy strategicznej z Litwą. Polska i Litwa są krajami demokratycznymi.
Nasze rządy w wymiarze strategicznym mogą prowadzić tylko taką politykę, na którą godzą się nasi obywatele. Polska polityka strategicznej współpracy z Litwą wymaga zatem zbudowania poparcia dla niej wśród obywateli polskich. To zaś wymaga takiej polityki państwa litewskiego wobec mniejszości polskiej na Litwie, aby psychologicznie było to w Polsce możliwe.
Nie spełniając tych postulatów, Litwini niszczą możliwości budowy poparcia społecznego dla tego typu polityki w Polsce i muszą to brać pod uwagę. Niestety, w istotnym wymiarze nie brali tego pod uwagę w ostatnich latach, co doprowadziło do odczuwalnego ochłodzenia relacji polsko-litewskich. Z tego jednakże nie wynika, że to ochładzanie w jakikolwiek pozytywny sposób przekłada się na pozycję Polaków na Litwie. Nie jest więc to droga do osiągnięcia celu. Nie chodzi o to, żeby okopać się na swoich pozycjach i upierać się przy swoich racjach, tylko o to, by osiągnąć cel w postaci poprawy położenia Polaków mieszkających na Litwie.

Wymaga to zrozumienia ze strony obu państw, jak również w aktywnym politycznie środowisku Polaków litewskich tego, co jest możliwe do wykonania, w jakim czasie i jakimi siłami.
Czynnik czasu gra przeciwko nam. Rosja nie czeka, aż się porozumiemy, lecz podjudza ten spór. Polska zaś mogła w 1994 r. przyjąć założenie, że młode państwo litewskie po traumatycznej okupacji sowieckiej musi mieć pewien czas na zbudowanie dojrzałej klasy politycznej.
Minęły już jednak 22 lata. To dostatecznie długo, by oczekiwać od Litwy dojrzałości w spojrzeniu na kwestię mniejszości polskiej. Nie jest to oczekiwanie daremne. Są na Litwie środowiska polityczne rozumiejące konieczność ugody z Polakami w obliczu wspólnego rosyjskiego zagrożenia. Pytanie polega na tym, czy są dostatecznie silne, by przekuć to na politykę państwa litewskiego. Czy złoży ono stosowną ofertę litewskim Polakom – ofertę w postaci konkretu (media, próg wyborczy, oświata, język, mienie), a nie w postaci obietnicy – i czy przez tych ostatnich zostanie ona uznana i dla wspólnego dobra przyjęta. Odpowiedź na nie dadzą najbliższe wybory na Litwie.
Czas przystąpić do rozwiązania tych sporów z dostrzeżeniem, że niestety i po stronie litewskiej, i po stronie polskiej są środowiska, które żywią się tym konfliktem. Gdyby konflikt został rozwiązany, one straciłyby rację bytu.

Co Polacy na Litwie mogliby zrobić w sprawie wyegzekwowania swoich praw, ratowania oświaty?

Są tu dwie płaszczyzny: prawna, która, moim zdaniem, nie zależy od decyzji Polaków. Ich nacisk, zgłaszanie postulatów czy żądań, demonstrowanie swojej woli w tym zakresie jest formą normalnej obywatelskiej presji na struktury państwa, którego obowiązkiem jest realizować żądania obywateli. To należy podtrzymywać w wymiarze, który nie będzie niszczący dla państwowości. Z drugiej strony należy zlikwidować wszelkie preteksty do oskarżania Polaków litewskich o to, że są rosyjską „piątą kolumną”.
Pogarsza to sytuację negocjacyjną Polaków, bez względu na to, czy jest to prawda, czy wytwór propagandy litewskiej. Niedopuszczalne jest zatem, aby przywódcy polscy nosili wstążeczkę georgijewską, która obecnie jest symbolem rosyjskiej agresji zbrojnej na Ukrainę, albo by swe programy wyborcze emitowali w kontrolowanym przez Rosję kanale telewizyjnym Pierwym Bałtyjskim, będącym tubą propagandową Kremla. Po takich posunięciach nie da się zbyć litewskich obaw wzruszeniem ramion i stwierdzeniem, że „to nic takiego”. W Polsce także nie rodzi to sympatii dla autorów tych posunięć. Jak mówił mistrz dyplomacji – Talleyrand – „to gorsze niż zbrodnia, to błąd”. Za błędy w polityce płaci się zaś wysoką cenę. Niekiedy cenę życia ludzkiego, szczególnie gdy gra się z Moskwą.
Po drugie, dostrzegam rolę państwa polskiego przede wszystkim w zakresie wsparcia dyplomatycznego, politycznego i finansowego, także merytorycznego, w rozumieniu nauczycieli, którzy byliby w stanie prowadzić zajęcia w poprawnej polszczyźnie. By osiągnąć konkretne rezultaty, trzeba zaangażować adekwatne środki materialne. Jest to oczywiście poważne zadanie dla Rzeczypospolitej, od którego nie wolno się uchylać.

37 odpowiedzi to W interesie państwa litewskiego leży wyrównanie stosunków z Polską

  1. wielki brat mówi:

    Bardzo konkretnie. Myślę wszystkim doszło jak daleko to zaszło. Jednak rozwiązanie leży na Litwie, w rękach Litewskich Polaków. Jeżeli nadal będą biernie przyglądać się jak rosyjska propaganda i miejscowi sługusi Putina w Polskich organizacjach robią z nich pożytecznych idiotów, to skutki będą tragiczne.

  2. ziuutek mówi:

    Przemysław Żurawski vel Grajewski to taki sam wyznawca doktryny Giedroycia jak inni zdrajcy Polski.

  3. vox mówi:

    Ziuutek, a ty przypadkiem nie z Kremla nadajesz?

  4. Tadeusz mówi:

    A czy nie mówiłem,że to paradowanie ze wstążką naszego “nieomylnego” przyniesie tylko szkody ?I jeszcze powiem,co się spełni jesienią,a mianowicie :AWPL już nie osiągnie tego,co osiągnęła w ostatnich wyborach.Był to kres jej możliwości,bo na Litwie nieuchronnie zwiększa się ilość myślących Polaków.Wspomnijmy historię.Czy bezprawne odsunięcie Jana Sinkiewicza,Ryszarda Maciejkiańca,szkalowanie Jana Ciechanowicza dało Polakom na Litwie jakieś dywidendy,ale tak się zechciało komuś,kto pragnął pozbyć się ludzi myślących,kto duszę sprzedał diabłu ,by stale być u władzy i nie ważne z czyjej protekcji – Warszawy czy Moskwy.Ten zaś politolog każe nam nienawidzieć Rosji,ale kochać nazistów ukraińskich i nie zrażać Litwinów,bo tak takim typom kazano “zza wielkiej wody”.

  5. Roland mówi:

    Polacy na Litwie znają bardzo dobrze język rosyjski, dlatego z łatwością “padają ofiarą” kremlowskiej propagandy, mają do niej dostęp. I co widzą? Że ta kremlowska propaganda niesie ze sobą dużo więcej prawdy, aniżeli prawidłowa europejska. Chociażby w przypadku muzułmańskich imigrantów, albo gdy w Odessie ludzi żywcem palono – trąbiła o tym jedynie Rosja, cały prawidłowy zachód cichutko tak pieprzył “oni sami się podpalili”. Nie było demonstracji “Je suis Odessa”, nadal twierdzą, że UPAińcy to przyjaciele… Jeżeli Polska nie może zapewnić normalnych warunków dla kultywowania polskości na Wileńszczyźnie, bo “dobre stosunki z Litwińcami są ważniejsze”, to może warto się zwrócić o pomoc do wujka Putina? Może się Polska wtedy opamięta?

  6. Ali mówi:

    Ten ekscentryczny politolog postępuje jak generałowie, którzy zawsze rozgrywają bitwy z minionej wojny. W głowie mu tylko Putin i Rosja, Rosja i Putin. Przy całym szacunku, ale uwarunkowania historyczne ciągle się zmieniają. Rosja to nie jest ZSRR, choćby Putin stawał na głowie. Jest to państwo dużo mniejsze i słabsze. Jest nadal mocarstwem, ale nie jest supermocarstwem. Ponadto jest mocarstwem powoli chylącym się ku upadkowi.
    Grajewski vel Żurawski nawiązuje do doktryny Giedroycia, ale Giedroyć opracował ją w czasach zimnej wojny. Dzisiaj mamy inne realia geopolityczne. Już Heraklit z Efezu wskazywał, że nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki, bo za każdym razem inne w niej wody płyną.
    Krótko mówiąc nie można całej polityki wschodniej Polski odnosić wyłącznie do posunięć Kremla, bo to prowadzi na manowce. Na Litwę trzeba umiejętnie naciskać, aby zrealizowała w końcu postulaty mniejszości polskiej. Czy jednak dzisiejszy rząd polski to potrafi ?

  7. bliźniak mówi:

    do Ali:

    To prawda, że Rosja to już nie ZSRR i chyli się ku upadkowi, głównie przez fatalną sytuację demograficzną i rewolucję w łupkach. Lecz zanim armia rosyjska się skurczy o połowę (brak mężczyzn w wieku poborowym), minie jeszcze 5-6 lat. Moskwa ma jeszcze kilka lat na duże działania militarne w celu zabezpieczenia swojego terytorium. Jako potęga równinna, Moskwa zawsze robiła to przez jak najdalszą ekspansję w kraje sąsiednie. Moskwa już zaczęła zabezpieczać luki geopolityczne: Kaukaz, Krym i Ukraina. Genialnie też pozbyła się potencjalnego problemu tureckiego na co najmniej kilkanaście/kilkadziesiąt lat, bombardując Syrię i wysyłając do Turcji miliony uchodźców. Rosji zostało tylko zatkanie przesmyku suwalskiego, odcinając kraje bałtyckie oraz zatkanie przesmyku besarabskiego w Rumunii i Mołdawii, od Karpat do Morza Czarnego. Gdyby to się udało, Rosja byłaby w dużej mierze bezpieczna na następne kilkadziesiąt lat niżu demograficznego.

  8. bliźniak mówi:

    Największym problemem mniejszości polskiej z punktu widzenia jej przetrwania jest dostępność / obecność mediów z Polski. Wielu, wielu młodych Polaków nie ma kontaktu z polską kulturą popularną – nie słucha polskiego rocka i hip-hopu, nie ogląda polskich filmów, telewizji. Nie dlatego, że ich nie lubią – po prostu ich nie znają, nie mają z nimi kontaktu. Nie słyszeli, że blues to nie tylko Eric Clapton, ale też Tadeusz Nalepa. Gdy nucą przedwojenną “Ta ostatnia niedziela”, to myślą, że to “Утомлённое солнце”. Znają slang rosyjski, ale nie polski. Na kryzys ukraiński patrzą częściej przez pryzmat mediów rosyjskich niż polskich. Bardziej znane są rosyjskie i litewskie gwiazdy pop, politycy, sportowcy, programy telewizyjne itd. Ogląda się Eurosport nie polski, ani nawet oryginalny angielski, tylko ten z lektorem rosyjskim.

    Niedawno wpadłem do księgarni “Przyjaźń” (później “Draugystė”, teraz po prostu część sieci “Vaga”), w której jako dziecko/nastolatek się zaopatrywałem w “Już czytam”, “Motomagazyn”, “Focus” itd. Po 10 latach zamiast całego działu polskojęzycznego zostały tylko 3 małe półki z “Panem Tadeuszem” i tłumaczeniami Harlana Cobena…

    Dla wielu młodych wilniuków polskość kojarzy się tylko z właśnie lekcjami języka polskiego, szkołą i kotletami w domu. Gwara wileńska coraz bardziej czerpie z współczesnego rosyjskiego i litewskiego, niż z polskiego. Ci, którzy uczęszczali do szkół litewsko- albo rosyjskojęzycznych (jeżeli jeszcze nie zaczęli udawać Litwinów czy Rosjan – znam takie przypadki), najczęściej nie tylko nie znają kultury polskiej, ale też nie potrafią pisać i nierzadko czytać; niedawno pewna znajoma czytała Pilcha i Kapuścińskiego w tłumaczeniu na litewski, „bo tak wygodniej” i „tak więcej rozumie”.

    Jeżeli ten fundamentalny problem nie będzie rozwiązany, nie pomogą ani zwroty ziemi, oryginalna pisownia w paszportach, traktaty, ani dwujęzyczne nazwy ulic, bo nam Polaków na Litwie po prostu nie zostanie.

  9. Tadeusz mówi:

    Tez mialem trudności z oglądaniem programów TVP,ale ostatnio mi sie powiodło :oglądam legalnie i bezpłatnie w internecie.Z ruskimi zaś programami nigdy nie było problemów,bo wańka wie ,co robi i nie żałuje pieniążków na propagandę.Ja też,jak i “bliźniak”,znam takich Polaków,którym lepsze są wzorce kultury rosyjskiej,a Litwinom to na rękę,gdyż pomimo krzyków o “sowieckiej okupacji” widzą w Ruskich mniejsze zło i przeciwwagę polskości.Tak już było,gdy problem Wilna i Wileńszczyzny zaciemnił im rozum ,że zostali częścią składową ZSRR,ale za to odzyskali historyczną stolicę ,co znalazło wyraz w wiecznym i aktualnym dla nich stwierdzeniu :”Vilnius mūsų,o mes rusų”.Nie wykluczam powtórki z historii.

  10. Ali mówi:

    @ Bliźniak i Tadeusz : Niczego nie przesądzam, bo nie jestem prorokiem, ale przyznam uczciwie, że nie wierzę w spełnienie Waszego czarnowidztwa. To, że Rosja utraciła status supermocarstwa ma swoje konsekwencje. Do gry na dawnym obszarze ZSRR weszły Stany Zjednoczone. To Amerykanie dwukrotnie sfinansowali w Kijowie “majdan”, a teraz praktycznie dyktują Ukraińcom, kto ma wejść, a kto ustąpić z tamtejszego rządu. Wydane na drugi “majdan” 5 mld dolarów to suma znacząca. Nie wiem zresztą, czy się nie powiększy. Rosjanie chcąc nie chcąc muszą najpierw zająć się Ukrainą. Ze względów strategicznych oraz prestiżowych. Za kraje bałtyckie będą się mogli zabrać tylko pod warunkiem, że uzyskają od Waszyngtonu wyraźną zgodę na takie działania. Na dzisiaj zgody takiej nie ma i państwa te nadal należą do NATO i UE. Nie sądzę, aby Amerykanie ot tak z dobrego serca wpuścili tam armię rosyjską. Rosja musiałaby coś w zamian zaoferować, ale co może zaproponować na dzień dzisiejszy ? Niemcom może zaoferować dostawy gazu, innym państwom UE również, ale Ameryce ?
    Zgadzam się natomiast z twierdzeniem, że Polska systematycznie traci w obszarze kultury na Wileńszczyźnie. Ja mieszkam w Polsce, ale często bywam w Wilnie i ten postępujący proces widzę gołym okiem. Nie wiem jak temu zaradzić, zwłaszcza w sytuacji, gdy polskie elity nadal kierują przebrzmiałą doktryną Giedroycia. W myśl tej doktryny można poświęcić interesy polskiej mniejszości na Litwie i Białorusi ( na Ukrainie takowa już od dawna ledwie dyszy) w imię wspólnej walki naszych krajów z Moskwą. Chciałbym być dobrze zrozumiany : Nie jestem rusofilem, ani byłym komunistą. Wiem co to rusyfikacja i co to bolszewizm. Uważam wszakże ( może się mylę), że są to ą zjawiska wyraźnie odchodzące w przeszłość. Doktrynę Giedroycia należałoby odstawić do lamusa i zająć się promocją kultury polskiej na Wschodzie na naprawdę dużą skalę. Nawet jeśli Litwinom lub Białorusinom nie będzie się to podobało.

  11. Kmicic mówi:

    Czekamy na uznanie języka polskiego jako -pełnoprawnego-pomocniczego na Wileńszczyżnie i w Wilnie. DOPIERO WTEDY BĘDZIE MOŻNA MÓWIĆ O POCZĄTKU POPRAWY SYTUACJI POLSKIEJ – RDZENNEJ MNIEJSZOŚCI NA LT. Cała reszta to ble , ble , ble i tak od 26 lat.

  12. Kmicic mówi:

    Już samo określenie “litewscy Polacy” obraża naszych Rodaków na LT.. To są po prostu POLACY NA LT.

  13. Kmicic mówi:

    Polska ma możliwość pozwać RL przed wszelkimi międzynarodowymi instytucjami za rażące i notoryczne nieprzestrzeganie traktatów i umów międzynarodowych. Obawianie się ,że to popsuje PL-LT stosunki jest naiwnością. Niezależnie od tego , czego będziemy się domagać od lt władz w sprawie z decydowanej poprawy Wilniuków i Laudzian, i tak LT będą z nami współpracowali na innych polach. To po prostu ich być albo nie być . Nie wykorzystanie tej sytuacji ,z zagrożeniem Rosją, dla skończenia z dyskryminacją Polaków na LT zakrawa na zdradę Racji Stanu Polskiego Państwa.

  14. Kmicic mówi:

    Liczenie na kolejne wybory jest wręcz skandalicznym argumentem.W Polsce są tylko dwie partie : Polska i antypolska, Na LT jest jedna partia lt – ANTYPOLSKA.

  15. Karol mówi:

    Mowa, mowa, i nic z tego nie wynika. Nie szukajcie obcego wroga jak mówił Pawlak skoro swojego mamy pod bokiem.

  16. wielki brat mówi:

    Sytuacja polityczna na Litwie jest bardzo skomplikowana. Wydarzenia na Ukrainie dużo komu otworzyli oczy, Litwinie zrozumieli że bez Polski nie dadzą radę i może być powtórka z 1939 roku. Dlatego zaczeli ubiegać się o sympatie Polaków, co widać w mediach od półtora roku. Jeszcze nie mogą zgodzić się na nieszczęsne “tabliczki” i literki nielitewskie w dokumentach – bo to porażka, a Litwin jak mówił Marszałek – uparty, ale i to tylko kwestia czasu. Teraz dużo zależy od Polaków na Litwie. Jeżeli nadal będziemy kierować się w stronę Moskwy, zdradzimy jak państwo Litewskie tak i Polskie i pózniej nikt nie zechce pomagać i starać się zrozumieć (oprócz Moskwy). Z praktyki wiemy ile kosztuje pomoc Rosji.

  17. józef III mówi:

    bełkot pana Żurawskiego vel … to anachroniczny giedroycista

  18. Kowieńczyk mówi:

    “Jednym z instrumentów jest wykazywanie Litwinom, że w interesie strategicznej współpracy w obliczu zagrożenia rosyjskiego, w interesie państwa litewskiego leży wyrównanie stosunków z Polską” – Panie Przemysławie to jest logiczne bez wątpienia, ale od 100 lat w ogóle nie działa, w sytuacji zagrożenia współcześni Litwini stawali przeciwko Polsce wielokrotnie jak i staną po raz kolejny. Już Józef Piłsudski był pewien że oni myślą logicznie i staną przy Polsce. Po bitwie warszawskiej zamiast to wrogie, wspierające bolszewików i nieuznane międzynarodowo, bo stworzone pod niemiecką okupacją państwo zlikwidować dał im czas na “przemyślenia”, który wykorzystali do zniszczenia 200 tys. polskiej mniejszości. Teraz chcą zrobić to samo na Kowieńszczyźnie.
    Dla czego ci nasi analitycy są tak straszliwie oporni na przyjęcie do wiadomości, że świat nie jest uporządkowany logicznie ….

  19. Kowieńczyk mówi:

    oczywiście nie na “Kowieńszczyźnie” a “Wileńszczyźnie” (przed ostatnie zadanie), przepraszam

  20. Tadeusz mówi:

    Watykan już zapomniał o Polakach na Ukrainie,Białorusi oraz zapomni o tych na Litwie,mimo że są katolikami – stawia na innych : grekokatolików i nawet prawosławnych cerkwi ukraińskiej oraz Białorusinów i Litwinów.Dlatego to robi ,by tamtejsi Polacy nie naruszali jednolitego frontu w parciu na wschód i nie byli piątym kołem u wozu.Wszystkie te deklaracje,że Polska jest wierną córką K.K. są tylko pustymi frazesami,kiedy się zapomina o innych katolikach za polską wschodnią miedzą,a przecież mieliśmy papieżem Polaka.I co ? I nic !

  21. LT-PL mówi:

    Myślę,że kluczem do zrozumienia i rozwiązania dzisiejszej, bardzo trudnej sytuacji Polaków na Litwie jest spojrzenie i wyjaśnienie sytuacji społeczno- politycznej na Kresach, po powstaniu Styczniowym. Lietuvisi jako nacja zostali powołani do życia, czy też wskrzeszeni przez rosyjską policję polityczną jako przeciwwaga dla żywiołu polskiego, bo Rosja Iwana Groźnego, Romanowów, bolszewica czy putinowska uważała i uważa Polskę i Polaków za głównych przeciwników. Tak więc klucza do rozwiązania problemów na Litwie nie należy szukać w Wilnie ale w Moskwie. Z mojego punktu widzenia pan politolog wykazuje się lekkim brakiem zrozumienia sytuacji Polaków na Litwie, nie rozumie,że grabież Polaków dokonała się i dokonuje się przez sowiecko- emigracyjno-partyzancką sitwę a polityka wszystkich władz ‘”wolnej ” Lietuvy było realizacją koncepcji carskiej ochrany.

  22. czarek mówi:

    ” rozerwania sojuszu wyborczego mniejszości polskiej i mniejszości rosyjskiej na Litwie, który nie podoba się ani w Warszawie, ani w Wilnie, a który nie wziął się znikąd.”—- co mozna powiedziec o osobie ktora wypowiada takie opinie ? . Ze nie ma pojecia o temacie o ktorym sie wypowiada ?. Ze nic dobrego ,pozytywnego mozna sie po nim spodziewac odnosnie i cale szczescie ze od niego nic nie jest uzaleznione ?. Ze jest on reprezentantem tego co obecnie jest modne nad Wisla .
    Pani Aniu Pieszko ; nie jest to wywiad ” ku pokrzepieniu serc “. To jest przygnebiajace .

  23. R.W. mówi:

    P. Żurawski vel… w Polsce powszechnie uważany jest co najmniej za dziwaka, a jego opinie budzą poważne wątpliwości co do kierujących nim intencji. Bynajmniej nie jest uważany za reprezentanta myśli i interesu polskiego. Mniejsza zresztą z nim.
    Co do mertitum sprawy wydaje się pewnikiem, że działania władz litewskich, skierowane na bezpardonowe dyskryminowanie autochtonicznej polskiej mniejszości narodowej, są zbieżne z kierunkowym interesem moskiewskim. Kluczem do tej “tajemnicy” może być fakt, że niemal wszyscy obecni litewscy prominenci polityczni byli do 1990 roku aktywnymi działaczami bolszewii, a niektórzy z nich są wprost podejrzewani o służbę w sowieckiej agenturze. Życiorysy wielu z nich zostały gruntownie “wyczyszczone”, najbardziej podejrzane są przypadki pani prezydent i Vytautsa Landsbergisa.
    Zatem głośne i namolne oskarżanie Wilniuków o promoskiewskie sympatie jest po prostu własnym wykręcaniem się litewskich dygnitarzy od osobistej odpowiedzialności.

  24. LT-PL mówi:

    Co się tyczy noszenia przez Polaków na Litwie georgijewskiej wstążeczki, to pragnę przypomnieć,że wstążka św.Jerzego ma na celu upamiętnienie i uczczenie bohaterów Dnia Zwycięstwa 9 maja 1945 roku.
    Warto pamiętać jaki procent żołnierzy 1 Armii WP pochodziło z Wileńszczyzny i Kowieńszczyzny i jak ważne jest to dla nich i ich rodzin te święto- Dzień Zwycięstwa nad niemieckim faszyzmem.
    Te sprawę wyjaśniał już Waldemar Tomaszewski ale widzę,że to tak jak z “polskimi obozami koncentracyjnymi”. Brak dobrej woli i zrozumienia.

  25. ja mówi:

    Otóż praktyka władz litewskich – dyskryminowanie Polaków – to jest ukłon wobec Kremla.Czy szanowny pan “vel” tego nie widzi?!

  26. ja mówi:

    Panie “vel” aby to miało sens, reklamy wyborcze można puszczać tylko w telewizji rosyjskiej, bo polskiej w ogóle nie ma, a litewskiej i tak nikt nie ogląda, więc brak sensu.
    A jakoś trzeba walczyć o przejście ogólnokrajowego progu wyborczego, który jest narzucony dla mniejszości narodowych, co jest sprzeczne z normami europejskimi, no ale LT się tym nie przejmuje.
    Jak na profesora politologii to ocena rzeczywistości na LT czyniona przez pana “vel” jest płytka i fałszywa, chyba że właśnie o to w tym wywiadzie chodzi.

  27. wielki brat mówi:

    Wchodząc w sojusz z Moskwą zdradzamy pamięć naszych bohaterów którzy do końca walczyli z bolszewicką zarazą, nie poszli na żadne układy, nie liczyli procentów, dobrze rozumieli że honor raz splamiony nie da się wyprać. Niestety nasze pokolenie zostało spodlone i chętnie idziemy na układy choćby z diabłem aby opłaciło się procentowo. Cena tych układów będzie bardzo wysoka, którą już płacimy. Popularność mediów rosyjskich ciągle rośnie zawdzięczając także niemałym środkom które płacimy za reklama polityczną , polskich w tym czasie zmniejsza się. Uczniów w rosyjskich szkołach zwiększa się , w polskich katastroficznie maleje. Cała ta zabawa z lentoczkami może skończyć się kolejną tragedią Wileńszczyzny.

  28. Ali mówi:

    @wielki brat : Czy nie uważasz, że w historii bywają sytuacje z których nie ma dobrego wyjścia ? Moim zdaniem w takim właśnie położeniu znaleźli się dzisiaj wileńscy Polacy. Władze litewskie bezpardonowo dążą do ich wynarodowienia. Za wzór stawiają sobie przedwojenną Kowieńszczyznę. Polska kierując się, przebrzmiałą moim zdaniem, doktryną Giedroycia, niewiele im pomaga. Ponadto ma związane ręce wspólnym udziałem w NATO i strukturach UE. Z drugiej strony Rosja….
    To jest naprawdę bardzo trudne położenie, podobne do tego z lat 1944-1945. W tamtych latach Polacy również znikąd nie mieli ratunku. Polityk musi być elastyczny i umieć jakoś lawirować dla dobra ludzi, których reprezentuje. Litwini swego czasu doprowadzili sztukę lawirowania do perfekcji, ale dzięki temu przetrwali i mają się nieźle. W latach 1941-1944 popierali hitlerowców ( na szkodę m.in. wileńskich Polaków), później masowo wchodzili w struktury KPZR, gdzie z roku na rok rozszerzali swoje przyczółki w ramach Litewskiej SRR. Gdy nastał Gorbaczow z jego “pieriestrojką” i ZSRR wyraźnie chylił się ku upadkowi, zmienili front i stali litewskimi patriotami-niepodległościowcami. Jaki życiorys ma Dalia Grybauskaite, już dwa razy wybrana na prezydenta Litwy ? Czy Litwini wypominają jej dawne zaprzaństwo i karierowiczostwo w ramach KPZR ? Skądże znowu ! Dzisiaj to Europejka pełną gębą, wręcz modelowa.
    Reasumując, te “lentoczki” nie są niczym strasznym. Wileńscy Polacy nie mogą odwracać się od wszystkich plecami, bo wówczas przepadną w odmętach historii.

  29. Adiii mówi:

    Tak dalejbyc nie moze

  30. LT-PL mówi:

    AWPL zyskała poparcie zwykłych Rosjan mieszkających na Litwie nie dlatego,że Tomaszewski chodzi ze wstążką w klapie ale dlatego,że polska partia twardo stoi na stanowisku obrony praw obywatelskich mniejszości narodowych na Litwie. Obecnie i Rosjanie zdają sobie sprawę,że agresywna polityka lituanizacyjna państwa litewskiego może doprowadzić w krótkim czasie do wynarodowienia i masowej emigracji Rosjan i to niekoniecznie do Rosji. Zwykli Rosjanie dostrzegli w AWPL obrończynie a w Polakach przyjaciół w biedzie.

  31. wielki brat mówi:

    Adiii,
    I nie będzie. Napewno zajdą zmiany.

  32. FK mówi:

    Nie jest trudno przewidzieč do czego doprowadzi histeryczny i zgniły litevski nacjonalizm.

  33. marek mówi:

    Grajewski vel Żurawski kolejny giedroycowiec- prometeista. Typowy przykład szkodnika- rusofoba, który w walce z “putinizacją” sprzeda Polaków z Kresów.

    Problem polskiej polityki wschodniej polega na tym, że albo jest realizowana przez ludzi, którzy Polskę widzą jako ubezpodmiotowiona część UE, albo przez takich, którzy za swoją misję uznali usuwanie wpływów rosyjskich z Europy.
    Oba te kierunki są błędne, a dla polskiej mniejszości na Kresach szkodliwe. Pierwszy, bo dla niego jakaś skansenowa polskość jest passe, drugi bo polskość naraża na ciągłą konfrontację z Rosją, przymykając przy tym oczy na ekscesy lietuvisów, czy ukraińskich szowinistów.

  34. LT-PL mówi:

    Tak to już jest,że różnej maści podpowiadacze, eksperci w dobrej czy też w złej woli w zaciszu swoich gabinetów krytykują , podpowiadają , zarzucają zdradę Polakom na Litwie,że czasami zastanawiam się czy oni kiedykolwiek byli na Litwie, czy kiedykolwiek rozmawiali z Polakami z Litwy, czy kiedykolwiek chcieli zrozumieć tych ludzi, ich problem. Różnej maści oszołomy chcą wmówić ,że Polacy na Liwie są prokremlowscy, że są V kolumną, że są nielojalni wobec państwa litewskiego tylko dlatego ,ze chcą czuć się Polakami , uczyć swoje dzieci po polsku i nie chcą żeby zacierać śladów wspaniałej polskiej kultury na Litwie. Dzisiaj paradoksalnie, po raz pierwszy w historii Polacy i zwykli Rosjanie mają wspólny interes na Litwie- wstrzymanie nacjonalistycznego państwowego lituanizacyjnego walca.i nie dajmy się ponieść lietuviskiej propagandzie,ze współpraca w temacie obrony praw mniejszości z współmieszkańcami pochodzenia rosyjskiego, to zdrada.

  35. MK mówi:

    To wywiad z nawiedzonym giedroyciowcem, dla którego anty-rosyjskość jest ważniejsza od pro-polskości.

  36. Ja mówi:

    “Próg wyborczy powinien być zniesiony w stosunku do mniejszości, tak jak jest w Polsce, co leży w interesie państwa litewskiego. Litwa, chcąc dobrze realizować swoje interesy, powinna przyjąć takie rozwiązanie, albowiem będzie to krok w kierunku rozerwania sojuszu wyborczego mniejszości polskiej i mniejszości rosyjskiej na Litwie, który nie podoba się ani w Warszawie, ani w Wilnie, a który nie wziął się znikąd.
    Nie wystarczy narzekać na ten fakt, tylko tak zmienić sytuację, by ten sojusz przestał mieć sens polityczny także dla litewskich Polaków. W interesie Polski i Litwy jest stworzenie warunków dla powszechnej dostępności mediów polskich (jak największej ilości kanałów radia i telewizji) na Litwie i likwidacja progu wyborczego dla mniejszości narodowych”

    Prof. Żurawski vel Grajewski chyba mnie czyta, bo pisałem wielokrotnie dokładnie to samo.

    do ja: zmień, proszę, nick, ten jest od dawna mój.

  37. Anonymous mówi:

    I okazuje się, że nikt się za sprawami Polaków w Republice Litewskiej oglądać w Polsce nie chce. “Dobra zmiana” ich również nie obejmie. Ciekawe dlaczego? Niedobrzy Polacy z RP? A może coś z “reprezentantami” mniejszości polskiej nie teges?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.