Dla carskich władz wrogiem był Polak katolik

Powołanie guberni chełmskiej było próbą stworzenia rosyjskiego Ulsteru w Królestwie Polskim. Hasła, które towarzyszyły utworzeniu tej jednostki administracyjnej, powracają również we współczesnej Rosji.

Czytaj również...

Powstanie w 1912 r. guberni chełmskiej i wyłączenie jej z Królestwa Polskiego było – zdaniem historyka i politologa dr. Andrzeja Szabaciuka z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II – jednym z najważniejszych przejawów rusyfikacji ziem dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Ówczesna decyzja władz carskich przypominała politykę Wielkiej Brytanii wobec irlandzkiego Ulsteru. Ta jedna z czterech historycznych prowincji Irlandii, ze względu na znaczną liczbę ludności protestanckiej, pozostała w granicach Zjednoczonego Królestwa. Dla władz brytyjskich podstawowym wrogiem w Ulsterze był Irlandczyk katolik. Dla władz rosyjskich takim wrogiem był Polak katolik.

Eksperyment Władimira Hurki

Podobieństwo Chełmszczyzny do Ulsteru dostrzegał już wicegubernator warszawski, a późniejszy wiceminister spraw wewnętrznych Imperium Rosyjskiego Władimir Hurko. Traktował on nową gubernię jako swoisty eksperyment, który miał wypracować skuteczne metody ostatecznej rusyfikacji Królestwa Polskiego.

– Z punktu widzenia Rosji dawna ludność unicka, która licznie zamieszkiwała wspomnianą gubernię, była postrzegana jako ludność prawosławna, siłą przypisana do katolicyzmu. Celem władz rosyjskich było odwrócenie tego procesu. Rosjanie uważali byłych unitów za grupę, która w przyszłości mogła stać się filarem rusyfikacji Królestwa Polskiego. Po likwidacji diecezji unickiej i włączeniu jej do Cerkwi prawosławnej dawni unici uzyskali możliwość robienia kariery w administracji państwowej, środowisku akademickim czy strukturach cerkiewnych – powiedział w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Andrzej Szabaciuk.

chelmski-2026-07-11-2-PORTAL
Mapa administracyjna guberni chełmskiej według stanu na 1914 r. | Fot. domena publiczna

Prawosławie, administracja, naród

Powołanie guberni chełmskiej stanowiło kulminację prowadzonej od powstania styczniowego polityki narodowościowej Rosji wobec Królestwa Polskiego. Jej celem było stworzenie „rosyjskiej wyspy” na ziemiach uznawanych przez Petersburg za „odwiecznie ruskie” poprzez ścisłe powiązanie prawosławia, administracji państwowej i idei rosyjskiej narodowości. Projekt guberni był zatem narzędziem imperialnej strategii rusyfikacyjnej, a nie jedynie reformą administracyjną.

Jednym z fundamentów tej polityki miała być ludność greckokatolicka. Rosjanie traktowali unitów jako część „narodu ruskiego”, który przed wiekami został – ich zdaniem – zmuszony do zawarcia unii z Kościołem katolickim. Przywracanie wiernych do prawosławia odbywało się na wiele sposobów: poprzez rusyfikację liturgii, wymianę duchowieństwa oraz naciski administracyjne.

Ostatecznie unia została zlikwidowana w 1875 r., kiedy wszyscy unici zostali formalnie uznani za wyznawców prawosławia.

Sytuacja uległa zmianie po wydaniu przez cara Mikołaja II ukazu tolerancyjnego w 1905 r., który umożliwił byłym unitom opuszczenie Cerkwi prawosławnej. Jednym z głównych inicjatorów utworzenia guberni chełmskiej był prawosławny biskup chełmski i lubelski Eulogiusz. Duchowny z niepokojem obserwował, że po ogłoszeniu ukazu dawni unici masowo przechodzili do Kościoła rzymskokatolickiego. Dokładna liczba konwertytów nie jest znana, jednak Andrzej Szabaciuk szacuje, że z prawosławia do katolicyzmu mogło przejść ok. 170 tys. osób.

– Wówczas Cerkiew prawosławna zaczęła forsować pogląd, że konwersje były skutkiem prześladowań miejscowej ludności przez żywioł polski i katolicki. Była to narracja całkowicie sztuczna i nieznajdująca potwierdzenia w rzeczywistości. Przeczyły jej raporty warszawskiego generał-gubernatora i innych urzędników z guberni zachodnich. Mimo to biskupowi Eulogiuszowi dzięki wpływom w Petersburgu oraz działalności propagandowej udało się przekonać władze centralne do utworzenia nowej guberni – podkreśla historyk.

Irracjonalna decyzja

Gubernia chełmska została ostatecznie powołana 12 lipca 1912 r. Początkowo podporządkowano ją bezpośrednio Ministerstwu Spraw Wewnętrznych Imperium Rosyjskiego. W 1915 r. formalnie wyłączono ją z Królestwa Polskiego.

Zdaniem Andrzeja Szabaciuka decyzja władz carskich miała jednak w dużej mierze charakter polityczny, a nie praktyczny. Autonomia Królestwa Polskiego, gwarantowana postanowieniami kongresu wiedeńskiego, od dawna już nie istniała. Niezależnie od tego, czy dana gubernia formalnie należała do Królestwa Polskiego, czy bezpośrednio do Imperium Rosyjskiego, wszędzie rządzili rosyjscy urzędnicy, porządku strzegła carska żandarmeria, a obowiązywało to samo prawo.

– Moim zdaniem nie chodziło o samo terytorium, lecz o mobilizację środowisk nacjonalistycznych. Projekt z jednej strony zjednoczył rosyjskich nacjonalistów przeciwko Polakom i katolikom, z drugiej zaś zmobilizował polskich narodowców przeciwko Rosjanom i prawosławiu. Polscy posłowie protestowali w Dumie, jednak Roman Dmowski nie zabrał w tej sprawie głosu. Można to tłumaczyć przekonaniem, że nie warto zaogniać sytuacji, skoro sprawa była już przesądzona. Nie zmienia to faktu, że decyzja pogorszyła położenie ludności katolickiej – mówi historyk.

Wróg na Zachodzie

Nowa gubernia stała się także poligonem doświadczalnym dla polityki rusyfikacyjnej. Była pierwszą gubernią w Imperium Rosyjskim, w której wprowadzono obowiązek szkolny. Wszystkie szkoły były rosyjskojęzyczne. Gdyby Rosja utrzymała władzę nad tym obszarem, właśnie stąd mogłyby wywodzić się przyszłe rosyjskie elity administracyjne i polityczne nastawione antypolsko i antyukraińsko. Władze carskie bezwzględnie zwalczały bowiem rodzący się ruch ukraiński, promując koncepcję tzw. Małorosjan jako części narodu rosyjskiego.

Zdaniem Andrzeja Szabaciuka współczesna Rosja w dużej mierze powróciła do narracji sprzed ponad stu lat. – Wówczas władzom rosyjskim udało się przekonać społeczeństwo o istnieniu egzystencjalnego zagrożenia. Dzisiaj stosują identyczny mechanizm wobec Ukrainy. Zmienił się jedynie przeciwnik. Wtedy byli nim Polacy i katolicy, dziś są nim Stany Zjednoczone i NATO. W obu przypadkach wróg znajduje się jednak na Zachodzie. Rosyjska propaganda przekonuje, że wojna przeciwko Ukrainie jest walką o przetrwanie Rosji – podkreśla historyk.

Stalinowski sobór

Kościół greckokatolicki był zwalczany przez Rosję od końca XVIII w. Pierwsze represje rozpoczęły się za panowania Katarzyny II i objęły ziemie dzisiejszej Ukrainy, gdzie unici zostali siłą włączeni do Cerkwi prawosławnej. Druga fala represji nastąpiła po powstaniu listopadowym, kiedy Kościół unicki został zlikwidowany na terenach dzisiejszej Litwy i Białorusi. W 1875 r. likwidacja objęła również Królestwo Polskie. Po ukazie tolerancyjnym z 1905 r. władze rosyjskie zezwoliły wiernym na opuszczenie Cerkwi prawosławnej, jednak nie dopuściły do odtworzenia struktur Kościoła greckokatolickiego.

Ostateczna likwidacja Kościoła greckokatolickiego na terenach Związku Sowieckiego nastąpiła w 1946 roku podczas tzw. pseudosoboru lwowskiego, który podporządkował jego struktury Patriarchatowi Moskiewskiemu.

– Pamiętajmy, że wydarzyło się to w czasach stalinowskich. Pokazuje to, że nawet w okresie oficjalnego ateizmu Cerkiew pozostawała ważnym narzędziem budowania tożsamości państwa i rosyjskich wpływów. Mamy do czynienia z wyraźną ciągłością tej polityki. Dzisiaj Władimir Putin i patriarcha Cyryl ponownie odwołują się do dziewiętnastowiecznych haseł o „Świętej Rusi” – podsumowuje Andrzej Szabaciuk.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 27 (77) 11-17/07/2026

Afisze

Więcej od autora