Szef litewskiej dyplomacji Kęstutis Budrys oświadczył, że reakcja państw NATO na rosyjski pocisk w Polsce była niewystarczająca. „Artykuł 5 uruchamia się wtedy, gdy istnieje zamiar, gdy dochodzi do ataku, aktu agresji przeciwko innemu państwu. Artykuł 4 dotyczy konsultacji i określonych działań. We wszystkich przypadkach, gdy NATO może podjąć działania bez aktywowania artykułu 4, właśnie tak postępuje” — oświadczył w rozmowie z LRT minister.
Rosyjska rakieta Ch-101
W ubiegłym tygodniu podczas rosyjskiego ataku na Ukrainę w polską przestrzeń powietrzną trafiła rakieta, która spadła mniej więcej 100 kilometrów od granicy polsko-ukraińskiej. Zdaniem prokuratury najprawdopodobniej był to rosyjski pocisk manewrujący Ch-101. Budrys zaznaczył, że na wstępie trzeba ocenić, co zadziałało, a co nie, czy radary i inne systemy wykryły rakietę i czy szybko podjęto decyzję o poderwaniu myśliwców. „Wtedy będziemy wiedzieć, czy doszło do jakiegoś błędu systemowego, czy też brakuje nam zdolności operacyjnych. Jeśli brakuje nam takich zdolności, musimy je zwiększyć, ponieważ nie możemy uznawać za normę sytuacji, w których rakiety wkraczają w naszą przestrzeń powietrzną” — powiedział szef resortu.
Litewski polityk oświadczył, że chęć deeskalacji sytuacji jest zrozumiała, ale są sytuacje kiedy reakcja ma być bardziej kategoryczna. „Widzimy, że spokój udało się zachować. Jednak moim zdaniem, po tym incydencie powinna nastąpić twarda odpowiedź, przede wszystkim poprzez wzmocnienie sił. Być może także poprzez niepubliczną komunikację skierowaną do Rosji, ponieważ zarówno operacja „Wschodnia Straż”, jak i „Bałtycki Strażnik” pokazały, że gdy zwiększamy siły w regionie, a Rosja uznaje to za nieakceptowalne, podejmuje środki ostrożności. Dzięki temu ustały incydenty wobec Polski, a także przypadki uszkadzania infrastruktury na Morzu Bałtyckim. Nie oznacza to, że w każdym przypadku było to działanie zaplanowane, celowe czy przeprowadzone z zamiarem wyrządzenia szkody. Po tym wydarzeniu powinno być dokładnie tak samo” — wytłumaczył swoje stanowisko Budrys.

Odpowiednia reakcja
Wiceprzewodniczący sejmowego Komitetu Spraw Zagranicznych Žygimantas Pavilionis uważa, że odpowiedź NATO w pierwszej kolejności zależy od reakcji kraju, który został zaatakowany.
– Z moich informacji, które opieram na doniesieniach ambasady Litwy w Warszawie, wynika, że strona polska samodzielnie podjęła decyzję o niezestrzelaniu rakiety. Polskie siły zbrojne były gotowe do tego, tym niemniej podjęto inną decyzję. Z tego, co się orientuję, rząd Donalda Tuska nie ma żadnych zastrzeżeń, jeśli chodzi o reakcję państw członkowskich w regionie — oświadczył „Kurierowi Wileńskiemu” poseł.
Polityk dostrzega inny problem.
– NATO jest sojuszem obronnym. Reaguje przede wszystkim na świadomy atak. Bardzo często stara się również nie eskalować sytuacji. Moim zdaniem dzisiejsze wojny odbywają się na trochę innych zasadach niż wcześniej. Bardzo często działania wojskowe odbywają się w szarej strefie. Tym razem strona polska wtargnięcie rosyjskiego pocisku w polską przestrzeń odebrała jako niezamierzone działanie. Trzeba jednak pamiętać, że liczba tych niezamierzonych ataków rośnie. Często nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć, czy atak był zamierzony, czy też nie. Dlatego NATO powinno się dobrze zastanowić, jak musimy adekwatnie reagować na tego typu incydenty. Sojusz musi odpowiedzieć, czy w obecnej sytuacji powinno się stosować bardziej kategoryczne narzędzia? Czy musimy eliminować te zagrożenia? Czy my, jako sojusz, możemy eliminować zagrożenie w dali od własnego terytorium na terytorium wroga? To są pytania o charakterze strategicznym — powiedział Pavilionis.
Regionalny sojusz
Zdaniem rozmówcy Litwa wraz z innymi państwami w regionie powinna tworzyć lokalne sojusze.
– Po pierwsze, musimy posiadać zdolność do eliminowania tego typu zagrożeń. Dzisiaj oprócz Amerykanów i Ukraińców ich nie mamy. Oczywiście Polska jest o wiele bardziej zaawansowana w tej kwestii, tym niemniej jej możliwości są niewystarczające. Trzeba też powiedzieć, że my, jako Europejczycy, nie mamy zdolności widzenia odpowiednich celów na terytorium Rosji. Te zdolności posiadają tylko Amerykanie oraz obecnie są tworzone w Niemczech. Teraz powstaje pytanie: dlaczego nie możemy mieć tych zdolności wspólnie z Polską lub Niemcami? Drugie pytanie brzmi: czy jesteśmy w stanie zabezpieczyć się przed atakiem rakietowym? Zwłaszcza rakietami balistycznymi. Tak naprawdę to potrafią to tylko amerykańskie patrioty. Być może teraz swoje rozwiązania mają też Ukraińcy. Niestety w wielu wypadkach tych zdolności nie mamy. Dlatego może warto wspólnie z Polską, państwami bałtyckimi i nordyckimi oraz Wielką Brytanią stworzyć własny regionalny system, który będzie mógł reagować bardziej strategicznie na zagrożenia? — zasugerował polityk.
Pavilionis sądzi, że nie patrząc na pewne niuanse, państwa członkowskie NATO coraz bardziej zdają sprawę z zagrożenia idącego ze Wschodu.
– Sądzę, że Sojusz idzie w tym kierunku, ale idzie bardzo powoli. W mojej partii Związku Ojczyzny trwają dyskusje i sądzę, że w najbliższym czasie zaproponujemy odpowiednie propozycje. Naszym zdaniem przede wszystkim musimy zacieśniać współpracę w regionie. Musimy rozumieć, że nie wszystkie państwa NATO i UE będą tego chciały. Natomiast my w regionie, wspólnie z Brytyjczykami, być może też Amerykanami, musimy mieć zdolność do szybszego reagowania. W pierwszej kolejności musimy posiadać fizyczną możliwość do odpowiedniej reakcji, ponieważ obecne nie są wystarczające — zaznaczył poseł.
Pavilionis sądzi, że wojskowa współpraca polsko-litewska również nie jest wystarczająca.
– Tworzymy z Niemcami brygadę. Niestety z Polską nie mamy praktycznie żadnej wspólnej i silnej jednostki wojskowej. Stworzona dawno temu brygada LitPolUkr jest niewystarczająca. Moim zdaniem to jest nieporozumienie — dodał polityk.



