„Pamiętniki, które przywracają dawną Warszawę”. Rozmowa o Leonie Babińskim i jego spuściźnie

O trzeciej części wspomnień Leona Babińskiego opowiadają jej autorzy — prof. Janusz Faryś i prof. Henryk Walczak.

Czytaj również...

Leszek Wątróbski: Skąd wziął się pomysł, aby zająć się właśnie Leonem Babińskim — postacią dziś raczej zapomnianą, a funkcjonującą w tak rozległych kontekstach jak Warszawa przełomu wieków, dyplomacja II Rzeczypospolitej czy powojenny Szczecin?

Prof. Janusz Faryś i prof. Henryk Walczak: Impulsów było kilka. Przede wszystkim Leon Babiński był współtwórcą polskiej nauki w powojennym Szczecinie. Po II wojnie światowej znalazł się właśnie tutaj i uczestniczył w organizowaniu filii Akademii Handlowej z Poznania, a po jej usamodzielnieniu został pierwszym rektorem uczelni. To fakt, który sam w sobie zobowiązuje do pamięci.

Drugim, równie istotnym powodem były pozostawione przez niego pamiętniki, przechowywane w zbiorach Książnicy Pomorskiej. Szybko okazało się, że mamy do czynienia nie tylko z zapisem osobistych losów, lecz z rozległą, przemyślaną narracją o świecie, który przestał istnieć — o elitach intelektualnych, administracyjnych i dyplomatycznych II Rzeczypospolitej.

spol-Warszawa-2026-06-25-1a-PORTAL
Prof. Henryk Walczak | Fot. Leszek Wątróbski

Jak doszło do odkrycia i udostępnienia tych pamiętników?

Podczas jednej z konferencji historycznych pani Cecylia Judek wspomniała o rękopisach Leona Babińskiego znajdujących się w bibliotece. Babiński nie był postacią anonimową, dlatego niemal natychmiast podjęliśmy decyzję o zapoznaniu się z tym materiałem. Lektura rękopisów ujawniła ich ogromny potencjał — były to zapiski systematyczne, spójne i bardzo świadome.

Jak wyglądał proces przygotowania pamiętników do publikacji?

Od strony merytorycznej byliśmy dobrze przygotowani. Najwięcej czasu zajęła jednak praca techniczna i archiwalna: przepisanie rękopisów, sprawdzanie zgodności z oryginałem, weryfikacja faktów, nazwisk, instytucji i wydarzeń. W wielu przypadkach konieczne było sięganie do rozproszonych archiwów i dawnych publikacji. Była to praca żmudna, ale niezwykle satysfakcjonująca.

spol-Warszawa-2026-06-25-1b-PORTAL
Prof. Janusz Faryś | Fot. Leszek Wątróbski

Pierwszy tom pamiętników poświęcony jest Warszawie. Co czyni go tak wyjątkowym?

To portret miasta, którego już nie ma. Babiński opisuje Warszawę przełomu XIX i XX w. z niezwykłą precyzją — prowadzi czytelnika ulicami dawnej stolicy, opisuje domy, mieszkańców, rody, ich pochodzenie, majątki i wykształcenie. To zapis świata inteligenckiej Warszawy, zniszczonej przez wojnę, a dziś istniejącej już tylko w pamięci i archiwach. Dla varsavianistów (badacze, historycy, przewodnicy oraz miłośnicy, którzy zajmują się wszechstronnym dokumentowaniem i popularyzacją wiedzy o Warszawie – od. red.) a także dla zwykłych czytelników zainteresowanych historią codzienności to źródło bezcenne.

W pamiętnikach ważne miejsce zajmuje również historia samej rodziny Babińskich.

Babiński bardzo świadomie osadza swoją opowieść w kontekście rodowym. Pokazuje proces budowania pozycji społecznej rodziny — od lekarzy i przemysłowców po urzędników państwowych i dyplomatów. To nie jest jedynie genealogia, lecz opowieść o formowaniu się warszawskiej elity inteligenckiej XIX wieku i jej dramatycznym końcu w XX stuleciu.

spol-Warszawa-2026-06-25-2-PORTAL
Okładka książki „Szlacheckie gniazdo — pamięć świata utraconego” | Fot. Leszek Wątróbski

Drugi tom przenosi czytelnika w zupełnie inną rzeczywistość — do Ministerstwa Spraw Zagranicznych II Rzeczypospolitej.

Drugi tom, zatytułowany „W służbie Najjaśniejszej”, dotyczy działalności Leona Babińskiego w MSZ II RP. Do ministerstwa trafił on 1 stycznia 1919, w momencie formowania się polskiej dyplomacji. Przez wiele lat pełnił funkcję radcy prawnego i należał do grona kluczowych ekspertów resortu. Doradzał ministrom spraw zagranicznych, brał udział w delegacjach międzynarodowych i przygotowywał stanowiska prawne państwa polskiego.

Był stałym uczestnikiem prac Ligi Narodów, działał w komisjach eksperckich i reprezentował Polskę w obszarach, które wówczas dopiero się kształtowały, takich jak międzynarodowe prawo prywatne czy prawo żeglugi powietrznej. Szczególnie istotna była jego praca w Mieszanej Polsko-Niemieckiej Komisji dla Górnego Śląska, gdzie reprezentował stronę polską w skomplikowanych sporach międzynarodowych.

Czy można mówić o niespełnionej karierze międzynarodowej?

Zdecydowanie tak. W roku 1939 Leon Babiński był realnym kandydatem na sędziego Stałego Trybunału Sprawiedliwości Międzynarodowej w Hadze. Przygotowywano go do tej roli merytorycznie i dyplomatycznie, prowadził wykłady i budował międzynarodowe kontakty. Wybuch II wojny światowej przekreślił te plany i przerwał karierę, która mogła zakończyć się jednym z najwyższych stanowisk w międzynarodowym wymiarze sprawiedliwości.

spol-Warszawa-2026-06-25-2a-PORTAL
Leon Babiński (1891-1973) | Fot. archiwum Książnicy Pomorskiej w Szczecinie

Jakie znaczenie mają te pamiętniki dzisiaj?

To źródło, które pozwala lepiej zrozumieć mechanizmy funkcjonowania państwa, dyplomacji i elit II Rzeczypospolitej. Babiński pisał swoje wspomnienia z perspektywy lat 50. i 60., co nadaje im refleksyjny, dojrzały charakter. To zapis świata utraconego, ale także ważna lekcja odpowiedzialności za państwo i jego instytucje.

Afisze

Więcej od autora

Gazeta, która nie chciała opuścić Kijowa…

Jego najdłużej urzędującym redaktorem naczelnym był Stanisław Panteluk. Nawet wojna nie zdołała przerwać jego historii. Były jednak chwile, kiedy kolejne wydanie zależało nie tylko od pieniędzy, lecz także od prądu, bezpieczeństwa...

35 lat Straży Granicznej. Historia, tradycja i morska służba na straży bezpieczeństwa Polski

Konferencja w Szczecinie przypomniała okoliczności powołania Straży Granicznej, przemiany polskich formacji granicznych po 1989 r. oraz trzy i pół dekady rozwoju Morskiego Oddziału Straży Granicznej. 35 lat służby, zmian organizacyjnych i budowania nowoczesnej formacji odpowiedzialnej za ochronę granic państwowych stało się okazją do spotkania historyków, funkcjonariuszy, pracowników instytucji naukowych oraz młodzieży.

Powrót cara Samuela po tysiącu lat. Jak Sofia powitała władcę bez tronu

Sofia przywitała go jak władcę. Był hymn, salwy armatnie, wojskowa asysta i uroczysty pochód. Nie było jednak ani tronu, ani korony. Była niewielka trumna ze szczątkami człowieka, który zmarł ponad tysiąc lat temu. A jednak tego dnia Bułgarzy mieli poczucie, że do kraju wraca nie tylko jego ciało, ale także pamięć o państwie, za które walczył.