4
Ujednolicony program z litewskiego, czyli nieuczciwe wymagania

I uczniom, i ich rodzicom zależy na opanowaniu języka litewskiego, ale jest to mocno utrudnione z powodu nieodpowiedniego programu nauczania

W bieżącym roku szkolnym wszyscy uczniowie klas początkowych na Litwie (zarówno w szkołach z litewskim językiem nauczania, jak i w szkołach mniejszości narodowych) rozpoczęli naukę według ujednoliconego programu nauczania języka litewskiego jako ojczystego.

Zdaniem lituanistów i rodziców jest to ogromny problem dla siedmio- czy ośmiolatków w szkołach mniejszościowych. Jeżeli w szkołach litewskich język państwowy jest językiem ojczystym, to w szkołach polskich czy rosyjskich język litewski jest przedmiotem, który dziecko dopiero zaczyna poznawać.
– Nauka litewskiego w pierwszej klasie to 4 godziny tygodniowo w szkołach mniejszości narodowych i 7-8 godzin lekcyjnych w szkołach litewskich. Jest to nieuczciwe, skoro jedni i drudzy uczą się według tego samego programu i składają w następstwie ujednolicony egzamin – podkreśla lituanistka z Gimnazjum im. Michała Balińskiego w Jaszunach, Łucja Mickiewicz-Ozarowska.

Problem ma swoje źródło w czasach, gdy w 2011 r. wbrew protestom polskiej społeczności została przeforsowana sławetna nowelizacja ustawy o oświacie, która od 2013 r. wprowadzała ujednolicenie maturalnego egzaminu z języka litewskiego, a następnie również stopniowe ujednolicenie programów nauczania. O ile przed reformą uczniowie szkół mniejszości narodowych uczyli się według odrębnego programu nauczania języka litewskiego jako państwowego, o tyle po reformie zostali zmuszeni do jego nauki jako… ojczystego, choć, bez wątpienia, nie jest on tym językiem, którym posługują się na co dzień polskie czy rosyjskie rodziny.
Już od września 2017 r. obowiązują ujednolicone programy nauczania nie tylko w klasach starszych, ale też w klasie pierwszej. W praktyce oznacza to, że polskojęzyczne dzieci, które na co dzień nie posługują się językiem litewskim, muszą się uczyć według tych samych programów, z tych samych podręczników, co dzieci z rodzin litewskich. Co więcej, mają na naukę dwukrotnie mniej godzin niż „gimtakalbiai“, czyli rodzimi użytkownicy języka.

– Ujednolicony program nauczania języka litewskiego jest źródłem wielu problemów – w rozmowie z „Kurierem Wileńskim“ mówi Łucja Mickiewicz-Ozarowska – Szczególnie wyraźnie ten problem występuje w klasach początkowych. Zasadnicza zmiana jest taka, że nie ma już odrębnych programów: programu nauczania języka litewskiego jako państwowego (dla szkół mniejszości narodowych) i programu nauczania litewskiego jako ojczystego (dla szkół z litewskim językiem nauczania).
Nowy ujednolicony program z języka litewskiego przewiduje, że w początkowych klasach więcej uwagi poświęca się rozwijaniu umiejętności czytania oraz pisania. Po raz pierwszy w programie nauczania początkowego pojawia się też lista literatury obowiązkowej.
– W tym miejscu rozpoczynają się kłopoty wszystkich dzieci mniejszości narodowych. Prawda jest taka, że rozpoczynają one naukę litewskiego, nie znając podstawowych wyrazów, całkowicie nie rozumiejąc języka litewskiego, nie potrafiąc budować nawet elementarnych zdań – zaznacza lituanistka.
Podobny problem sygnalizuje również Irena Samulevičienė, lituanistka z Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego w Solecznikach.
– Nowy program został przygotowany z myślą o użytkownikach języka litewskiego, dla których jest on ojczystym. Dziecko w szkole litewskiej nie zastanawia się, jak i kiedy poprawnie użyć literki „e“, „ė“ czy „ia“. Natomiast w szkole polskiej uczeń nie zdaje sobie nawet sprawy z tej nieznacznej różnicy. Dopiero kiedy się powtórzy ze sto razy „knygelė“, zaczynają czuć niuanse wymowy – dodaje Irena Samulevičienė, która uczy w klasach początkowych.
Mimo że wymagania wobec uczniów z różnych szkół są identyczne, jednak na naukę litewskiego w szkołach z różnym językiem nauczania przeznacza się nierówną liczbę godzin. Co prawda, w pierwszej klasie polskiej szkoły została w tym roku dodana jedna godzina na naukę litewskiego. Tym sposobem polskie dzieci mają w tym roku już nie trzy, tylko cztery lekcje litewskiego tygodniowo, tymczasem w szkołach litewskich to siedem, a nawet osiem godzin.
– Jeżeli w szkole litewskiej na naukę literki „o“ czy „a“przeznacza się po dwie lekcje, to w naszym przypadku jest to tylko jedna lekcja na wszystko: opanowanie literki, poznanie słówek, tworzenie zdań. Praktycznie rzecz biorąc, mamy o połowę mniej lekcji niż w szkołach litewskich – podkreśla Irena Samulevičienė.
Tymczasem już na starcie siły są nierówne. Żaden z polskojęzycznych czy rosyjskojęzycznych pierwszoklasistów nie mówi płynnie po litewsku, jak to przewiduje ujednolicony program. Dopiero zaczynają uczyć się podstaw języka, słówek.
– Musimy się śpieszyć, ale śpieszyć powoli, ponieważ musimy realizować program i w żaden sposób nie możemy zwiększyć tempa. Żaden pierwszoklasista nie potrafi jeszcze spójnie i poprawnie posługiwać się językiem litewskim. Nie da się „przeskoczyć“ przez dziecko i jego umiejętności, tylko krok po kroku trzeba zaczynać od podstaw, od tego, że „stalas“ to stół, a „kėdė“ to krzesło, pozostawiając na razie zasady pisowni na boku – zaznacza Irena Samulevičienė.
W drugiej klasie nauka litewskiego wygląda trochę lepiej, ale i tu trudno wymagać od ucznia spójnej wypowiedzi. Trudno też mówić o wymaganym w programie „przerobieniu“ literatury. Zalecana lista lektur nie jest odpowiednia względem możliwości uczniów.
– Uczniowie z całą pewnością nie potrafią przeczytać tego, czego się od nich wymaga. To już jest moja odpowiedzialność i moja inwencja, jak zdołam to podać i jak uczniowie to przyjmą. Sami tego naprawdę nie potrafią zrobić, jest to zbyt trudne – przekonuje Irena Samulevičienė.
Lituanistka pracuje z nowo wydanym podręcznikiem „Taip“, który jest przeznaczony do nauki w szkołach litewskich.
– W tym roku kupiliśmy go dla klasy pierwszej, w następnym roku planujemy zakupienie tego podręcznika dla klasy drugiej, w następnym roku – dla trzeciej itd. Nieustannie muszę dopasowywać treści nauczania do możliwości uczniów – mówi Irena Samulevičienė.
Wszystkim – i uczniom, i ich rodzicom – zależy na opanowaniu języka państwowego, ale jest to mocno utrudnione z powodu nieodpowiedniego programu nauczania. Nie zważając na zarzuty wobec władzy i oczekiwanie pozytywnych zmian, nauczyciele są zmuszeni pracować według narzuconego programu i dosłownie stawać na głowie, żeby znajomość języka i wyniki uczniów ze szkół mniejszości narodowych nie były gorsze.
– Oswajamy z językiem, uczymy słówek, puszczamy nagrania, których na szczęście jest coraz więcej. Niestety, nie możemy korzystać z podręczników, które są oddane do użytku w litewskich szkołach, ponieważ są one zbyt trudne, przerastają siły uczniów i zabijają jakąkolwiek chęć do nauki – mówi Łucja Mickiewicz-Ozarowska.
Co prawda, ostatnio zwiększa się liczba pozycji do nauki języka litewskiego w szkołach mniejszości narodowych. Jedną z nich jest nowoczesna wielofunkcyjna gra „Frepy“, która służy wzbogacaniu słownictwa. Inna pomoc – to książka „Kalba mane augina“ skierowana do uczniów 1-2 i 3-4 klasy. Zawiera ona zadania dźwiękowe w formacie MP3 skierowane na rozwijanie umiejętności językowych uczniów i zrozumienie tekstu. Przygotowane też zostały pomoce dla lituanistów „Kelionė į Lietuvą“ i „Laiškai iš Lietuvos“, przeznaczone do pracy z dziećmi 6–9 i 10–13 lat.
– Nie zważając na to, że pomocy do nauki języka jest coraz więcej, nauczyciel musi być elastyczny i stosować w każdej klasie inne treści i środki, często sam musi przygotować odpowiednie zadania – mówi Łucja Mickiewicz-Ozarowska – Sądzę, że nie trzeba śpieszyć się z nauką liter, czytania i pisania w pierwszej klasie. Przede wszystkim należy zgromadzić odpowiedni zapas słów, nieustannie go wzbogacać. Jest to najtrudniejsze, dlatego konieczna jest tu współpraca z rodzicami – dodaje nauczycielka.
Zarzuty wobec niedoskonałego programu nauczania z litewskiego można by mnożyć. Przykładowo uczeń 5-6 klasy już musiałby przeniknąć kurs fonetyki, morfologii i składni.

Problem ma swoje źródło w czasach, gdy w 2011 r. wbrew protestom polskiej społeczności metodą buldożera została przeforsowana nowelizacja ustawy o oświacie

– Powstaje pytanie: jak to może objąć dziecko w takim wieku? Program podstawowego nauczania nie musiałby być rozszerzony aż w takim zakresie, kiedy to jedenastolatek musi zrozumieć cały system gramatyki od literki do zdania. Lekcje na temat struktury zdania pojedynczego czy złożonego ani w piątej, ani w szóstej klasie nie są potrzebne, ponieważ uczniowie są zwyczajnie zbyt mali, żeby pojąć ten system. Może jest to łatwy temat dla uczniów, dla których język litewski jest ojczystym, ale nie dla tych uczniów, którzy uczą się podstaw – argumentuje lituanistka.

Wątpliwie wygląda również wymóg, by uczeń 5-6 klasy zrozumiał doniosłość poezji Mažvydasa, Donelaitisa, Kudirki czy Daukšy, co więcej – pojął treść i wartość tekstu napisanego heksametrem i rojącego się od archaizmów.
– Ponieważ jest to okres, gdy uczniowie wzbogacają jeszcze słownictwo, będą oni musieli sprostać nieodpowiednim do ich wieku wymaganiom: zrozumieć archaiczne, nieużywane już wyrazy, złożoną wersyfikację, nieodpowiednią do wieku tematykę. Doniosłości tych utworów uczniowie w tym wieku nie zrozumieją, a wymagać od nauczycieli, że potrafią oni te treści zaszczepić, jest co najmniej naiwne – uważa lituanistka.

Co gorsza, argumentów nauczycieli i rodziców nikt nie słyszy.
– Postawiono nas przed faktem, że zostanie wprowadzony ujednolicony program. Czy to ujednolicenie rzeczywiście jest potrzebne, nikt nas nie zapytał. Choć dzwoniliśmy we wszystkie dzwony i twierdziliśmy, że osiągnięcie jednakowego poziomu nie jest możliwe dla większości uczniów – nikt nas słyszał – mówi Irena Samulevičienė.
Nie ulega wątpliwości, że narzucone reguły gry są nieuczciwe: niemożliwością jest oczekiwanie takiej samej wiedzy od użytkowników języka ojczystego i języka wyuczonego, zwłaszcza że zasady gry ustawiają uczniów szkół mniejszości narodowych na gorszych pozycjach z racji na znacznie mniejszą ilość godzin lekcyjnych.

– Uważam, że zarówno egzaminy, jak i programy nauczania musiałyby być odrębne dla uczniów szkół litewskich i dla uczniów szkół mniejszości narodowych. Nie można na jednym poziomie stawiać języka ojczystego i języka wyuczonego. Program musi być dostosowany do poziomu wiedzy ucznia. Nauczanie w szkołach mniejszości narodowych powinno odbywać się stopniowo: od treści podstawowych do bardziej skomplikowanych. Proces nauczania w tej postaci, jak to jest wymagane obecnie, dzieje się z ogromną krzywdą dla dziecka, zwłaszcza w klasach początkowych – twierdzi Józef Kwiatkowski, prezes Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie „Macierz Szkolna“.

Fot. Marian Paluszkiewicz

4 odpowiedzi to Ujednolicony program z litewskiego, czyli nieuczciwe wymagania

  1. wioskowy mówi:

    Bracia Litwini dalej robią wszystko zeby zlituanizowac, starsze pokolenie nie poddalo się, wzieli się za dzieci. Tylko pozazdroscic takiej konsekwencji i upartosci. Tylko ze kiedys przyjdzie czas na rozliczenie za te wszystkie ich sztuczki.

  2. W.Litwin mówi:

    Chrześcijańska Europa budzi się z letargu. Można było się o tym przekonać słuchając i czytając doniesienia z międzynarodowego Kongresu Europa Christi.

    Warto posłuchać rozmowy z Waldemarem Tomaszewskim, która została nagrana 21 października 2017 r. w Łodzi w kuluarach II sesji Kongresu Europa Christi.
    https://youtu.be/ax4DMLNFSZg

  3. Marko mówi:

    Nie każdy ma jednakowe doświadczenia z emigracji. Z moich doświadczeń jednak jednoznacznie wynika, że powodzenie na emigracji wynika przede wszystkim – jest to warunek sine qua non! – od znajomości języka kraju, w którym przyszło nam żyć, albo zmusiło nas do tego tzw. “życie”. Im bardziej prostacka osobowość, tym mniejsze jest zrozumienie tego problemu. Ludziom prostym w wieku dorosłym jest bardzo trudno nauczyć się obcego języka. Ludzie z wyższym wykształceniem radzą sobie lepiej. Ale nie tylko chodzi tu o wykształcenie. Chodzi przede wszystkim o zrozumienie, co jest dla mnie w danej sytuacji najwaśniejsze. Jak mogę polepszyć moje szanse na lepsze życi. Czy podjąć trud umożliwiający życie zgodnie z kulturą danego kraju, czy też wybrać postawę ślimaka i skryć się w muszelce. Ludzie mądrzejsi życiowo, łatwiej pojmują ten interes.

    Kto mieszka w Polsce, powinien posługiwać się językiem polskim. Kto żyje w RL, tego interesem jest jak najlepsza znajomość języka litewskiego. Tak jest! Jak najlepsza! Tym bardziej, że RL prowadzi nieżyczliwą politykę wobec społeczności polskiej w RL. Kto więc zaniedbuje naukę języka litewskiego, ten sam sobie szkodzi! Nie oznacza to, że należy rezygnować z nauczania języka polskiego. Ale oznacza to – bardzo jednoznacznie!!! – że język litewski ma istotniejsze znaczenie dla społeczności polskiej w RL. Bowiem nieznajomość języka litewskiego ogranicza albo i niweczy szanse życiowe takich osób, szanse zawodowe, pracownicze, kulturowe. Kto zaniedbuje znajomość języka litewskiego, stawia siebie na marginesie normalnego życia społecznego w tym państwie. Tym bardziej, że chodzi tu o państwo, którego polityka zdradza wyraźne cechy nacjonalistyczne.

  4. Marko mówi:

    W. Litwin, 23 października 2017 o godz. 17:16

    Mój Przyjaciel, W. Litwin, chyba nadal nie rozumie instrumentalnego wykorzystywania społeczności polskiej w RL przez Kościół oraz przez działacza kościelnego, który udaje polityka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.