Więcej

    Studenci i opozycja wspólnie przeciwko ministrowi oświaty

    Czytaj również...


    Minister oświaty i nauki Gintaras Steponavičius jet pierwszy ministrem tzw. rządu przemian, któremu grozi interpelacja. Na szefa resortu zawzięły się wszystkie partie opozycyjne. Ich przedstawiciele twierdzą, że również kilku przedstawicieli koalicji rządzącej zapowiedziało swoje poparcie dla wotum nieufności wobec Steponavičiusa.

    Przedstawiciele opozycyjnych Partii Pracy, partii „Porządek i Sprawiedliwość” (PiS) oraz Partii Socjaldemokratów przedstawili swoje zarzuty wobec szefa resortu oświaty podczas zorganizowanej w poniedziałek wspólnej konferencji prasowej. Jednym z głównych argumentów opozycji są błędy w reformie oświaty, głównie studiów wyższych. Błędy te dotyczą głównie zapewnienia kredytowania studiów wyższych. Okazało się bowiem, że zamiast obiecanych 6 proc. odsetek, studenci muszą dziś płacić powyżej 11 proc. za kredyty studenckie. Minister oświaty w swoich oświadczeniach prasowych kategorycznie odrzuca te zarzuty twierdząc, że rząd podjął się zobowiązania rekompensaty odsetek kredytowych powyżej 5 proc.

    — Faktem jest, że przed podpisaniem porozumienia z organizacjami studenckimi Ministerstwo Oświaty i Nauki gwarantowało, że kredyty dla studentów będą oprocentowane około 6 proc. Dwa dni po podpisaniu porozumienia okazało się, że oprocentowanie sięga nawet powyżej 11 proc. Kolejnym faktem jest to, że minister oświaty deklarował, iż państwo zrekompensuje oprocentowanie kredytów studenckich sięgające powyżej 5 proc. Postanowienie rządu w tej sprawie stanowi, że rekompensata będzie obowiązywała tylko na okres studiów, co oznacza, że w ciągu następnych lat  po ukończeniu studiów będzie obowiązywała cała ustalona stawka procentowa. Co więcej, wbrew oczekiwaniom studentów, rząd postanowił, że studiujący już od pierwszego roku studiów będą musieli płacić odsetki z tytułu kredytu, co stanowi około 130 litów, tymczasem stypendium wynosi około 125 litów. Z tych faktów każdy dla siebie może wywnioskować, czy rzeczywiście studenci zostali oszukani, czy też nie, jak to twierdzi minister oświaty — powiedziała „Kurierowi” Indrė Vareikytė, prezes Litewskiego Związku Organizacji Studenckich (LZOS).

    Reklama (dobiera algorytm zewnętrzny na podst. ustawień czytelnika)

    Te i inne postulaty Vareikytė przedstawiła również na konferencji prasowej zorganizowanej przez sejmową opozycję. Jej przedstawiciele zapowiedzieli ująć wszystkie kwestie w interpelacji do ministra Steponavičiusa. Nie prognozowali jednak, czy w jej wyniku dojdzie do wyrażenia wotum nieufności wobec szefa resortu.

    Starosta frakcji Partii Pracy Vytautas Gapšys nie wykluczył nawet, że interpelacja może skończyć się na zadowoleniu z odpowiedzi ministra na pytania zawarte w interpelacji.

    W tym kontekście premier Andrius Kubilius dopatruje się w interpelacji intencji partii opozycyjnych sprawdzenia koalicji rządzącej na trwałość.
    Wykorzystania problemów studentów do doczesnych celów politycznych nie wykluczają również sami studenci, ale jak twierdzi ich przedstawicielka Indrė Vareikytė, muszą oni wykorzystać wszelkie możliwości nagłośnienia problemów i uzyskania odpowiedzi na stawiane pytania.

    —Chcemy dialogu z ministrem i resortem oraz wyjaśnienia naszych problemów — mówi nam Indrė Vareikytė. Przyznaje jednak, że ostatnio dialog ten odbywa się za pośrednictwem mediów, gdyż ani sam minister, ani ministerstwo nie reagują na postulaty studenckich organizacji.

    — Minister kategorycznie nie przyznaje się do popełnionych błędów i wydaje się nie zamierza ich naprawiać, czego najbardziej oczekujemy od władz — wyjaśnia nam przedstawicielka LZOS.

    A tymczasem z badań przeprowadzonych przez tę organizację wynika, że jeśli sytuacja w szkolnictwie wyższym nie ulegnie zmianie, to nawet do 85 proc. Abiturientów gimnazjów zamierzających podjąć studia podejmą je za granicą.

    — Już dziś przedstawiciele zagranicznych uczelni wyższych, głównie skandynawskich, prowadzą w klasach gimnazjalnych rekrutacje wśród najbardziej uzdolnionych uczniów. Zapraszają ich na studia do siebie i udzielają gwarancji socjalnych. Również najbardziej uzdolnieni artystycznie absolwenci szkół, którzy wobec ewidentnego błędu w reformie oświaty nie mogli dostać się na bezpłatne studia wyższe, w większości zostali zaproszeni na studia za granicę. Ta tendencja jest dziś bardzo wyraźna i może tylko nasilać się, jeśli sytuacja na Litwie się nie zmieni — powiedziała nam Indrė Vareikytė.

    Wobec analizy porównawczej LZOS, warunki finansowania studiów wyższych na Litwie są jednymi z najgorszych w Unii Europejskiej. Gorzej jest tylko na Łotwie oraz w Estonii.

    Reklama (dobiera algorytm zewnętrzny na podst. ustawień czytelnika)

    Afisze

    Więcej od autora

    220. rocznica III rozbioru Rzeczypospolitej Obojga Narodów

    Dokładnie 220 lat temu z mapy Europy, w jej samym centrum, zniknął unikalny organizm państwowy, który na parę lat przed jego unicestwieniem zdążył jeszcze wydać na świat pierwszą na kontynencie konstytucję. Na jej podstawie miało powstać współczesne, demokratyczne na...

    Kto zepsuł, a kto naprawi?

    Przysłowie ludowe mówi, że „gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”. I tak zazwyczaj w życiu bywa. W polityce też. Po zakończeniu maratonu wyborczego w Polsce nasz minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius wybiera się do Warszawy. Będzie szukał kontaktów z...

    Oskubać siebie

    Będący już na finiszu przetarg na bojowe maszyny piechoty został raptem przesunięty, bo Ministerstwo Ochrony Kraju tłumaczy, że otrzymało nowe oferty bardzo atrakcyjne cenowo i merytorycznie. Do przetargu dołączyli Amerykanie i Polacy. Okazało się, co prawda, że ani jedni,...

    Odżywa widmo atomowej elektrowni

    Niektórzy politycy z ugrupowań rządzących, ale też część z partii opozycyjnych, odgrzewają ideę budowy nowej elektrowni atomowej. Jej projekt, uzgodniony wcześniej z tzw. inwestorem strategicznych — koncernem Hitachi — został zamrożony po referendum 2012 roku. Prawie 65 proc. uczestniczących w...