Więcej

    Litewski sektor budowlany na wstecznym biegu

    Czytaj również...

    Budowlańcy, którzy przed rokiem cieszyli się z wysokich wynagrodzeń obecnie otrzymują minimum  Fot. Marian Paluszkiewicz
    Budowlańcy, którzy przed rokiem cieszyli się z wysokich wynagrodzeń obecnie otrzymują minimum Fot. Marian Paluszkiewicz

    Budownictwo — lokomotywa litewskiej gospodarki przystopowana kryzysem gospodarczym coraz bardziej zwalnia. Upadają lub balansują na krawędzi bankructwa  największe firmy budowlane. Coraz to większe rzesze wysoko i mniej wykwalifikowanych pracowników budowlanych pozostaje bez pracy.

    — Od sześciu miesięcy siedzę w domu bez pracy. Na szczęście firma płaci dla mnie i dla moich kolegów minimalne wynagrodzenie, ale w porównaniu z rokiem ubiegłym, gdy jeszcze latem i jesienią miałem co najmniej 3600 litów „na ręce”, to minimum — to jest nic. Jeżeli żona straci pracę, to będziemy zmuszeni sprzedać trzypokojowe mieszkania i poszukać mniejszego — użalał się dla „Kuriera” Romas, pracownik firmy budowlanej „Fegda”. Zdaniem Romasa, najgorsze jest to, że kierownicy żadnej poprawy nie obiecują. Przymusowe urlopy, które ciągną się miesiącami, szefowie usprawiedliwiają walką o przetrwanie firmy.

    — Mimo że teraz, gdy siedzę na przymusowym urlopie, oszczędzamy z żoną każdy cent, nasza sytuacja materialna z każdym miesiącem się pogarsza. Mamy kredyt w banku, za ubezpieczenie naszego syna płacimy każdy miesiąc kilka setek litów — mówi Romas. Mężczyznę szczególnie martwi zbliżająca się zima. Obawia się, że nawet razem z żoną nie będą w stanie spłacić raty za mieszkanie i ubezpieczenie dziecka. Ostatecznie jest gotów tymczasowo pozostawić rodzinę i szukać pracę, jak mówi „im dalej od Litwy, tym lepiej”.

    Tymczasem Adakras Šeštakauskas, przewodniczący stowarzyszenia spółek budowlanych Litwy mówi, że sytuacja w sektorze budowlanym jest krytyczna. Šeštakauskas dla „Kuriera”, że „wolumen prac budowlanych w porównaniu do ubiegłego roku zmniejszył się co najmniej o 46 proc. W 2009 roku wyprodukowano o 50 — 70 proc. materiałów budowlanych mniej niż w roku 2008”. Zdaniem przewodniczącego, spółki, próbując się ratować, sięgają po wszelkie sposoby, ale w warunkach kryzysu gospodarczego i mocno wyśrubowanych warunkach kredytowania, dotychczas łatwą ręką udzielanych przez banki — szanse przetrwania dla wielu są wręcz minimalne.

    — Obecnie około 30 budowlanych spółek wstrzymało swoją działalność, wobec niektórych z nich toczą się sprawy o przyznanie bankructwa i co gorsze,  wygląda na to, że jest to dopiero początek — prognozował przyszłość litewskiego sektora budowlanego Šeštakauskas. Przewodniczący wśród podstawowych problemów, z jakimi  borykają się spółki budowlane wymienia „zaostrzone przez banki warunki, na jakich można zaciągać kredyty”. Szefowie budowlanych firm ratunku się spodziewają raczej po rządowych programach dotyczących renowacji rządowych budynków oraz  bloków mieszkalnych wybudowanych w czasach sowieckich. Niestety, oba te programy, zdaniem Šeštakauskasa, są realizowane przez rząd bardzo powoli, więc nie są tak skutecznym kołem ratunkowym dla budowlańców, jak spodziewano się. W najbardziej czarnym scenariuszu, który, zdaniem przewodniczącego, jest bardziej niż realny — litewski sektor budowlany może stracić do 50 tys. pracowników.

    — Wygląda na to, że na razie sytuacja na rynku  nieruchomości powoli się stabilizuje. Liczba transakcji kupna – sprzedaży  powoli wzrasta. Co prawda, większa liczba transakcji wcale nie oznacza, że spółkom budowlanym recesja już nie grozi — powiedział „Kurierowi” Saulius Vagonis, kierownik działu ds. szacowania i badań marketingowych agencji nieruchomości „OberHaus”. Vagonis, jak i Šeštakauskas pośród największych problemów sektora budowlanego uznaje wysokie wymagania banków, które w zasadzie stawiają wiele spółek budowlanych  na krawędzi bankructwa. Zdaniem przedstawiciela „OberHaus”, dobrej passy dla sektora budowlanego w najbliższych  latach  nie należy spodziewać się. — Ten sektor gospodarki  litewskiej powróci do życia wówczas, gdy kondycja ekonomiczna naszego kraju zacznie się polepszać — podsumował Vagonis.

    Więcej od autora

    Ukraiński żołnierz dla „Kuriera”: „Przyszli mordować nasze dzieci, kobiety i starców. Nie żałuję ich, jestem żołnierzem”

    Anton ma 28 lat, urodził się w Mukaczewie, w obwodzie zakarpackim na Ukrainie. Brał udział w wydarzeniach na Majdanie. Po tym, gdy w 2014 r. wspierani przez Rosję separatyści opanowali część miast w obwodach donieckim i ługańskim, zgłosił się...

    Jesteśmy źli na to piekło, które Rosja urządziła na Ukrainie

    „Kurier Wileński” rozmawia z Andriusem Tapinasem, litewskim dziennikarzem i działaczem społecznym, który ostatnio uruchomił społeczną zbiórkę na zakup dla walczącej z rosyjską napaścią Ukrainy nowoczesnego drona Bayraktar TB2. Skąd się u Pana pojawił pomysł zorganizowania społecznej zbiórki na dużego drona...

    Sławomir Olenkowicz: „Bez wiedzy zdobytej w szkole dobrej pracy nie da się znaleźć nawet na budowie”

    Nauczyciel jest zobowiązany wykonać swoją pracę jak najlepiej, ponieważ najczęściej to właśnie od pedagoga zależy, jaki start w życiu będą mieli jego uczniowie – przekonuje nas Sławomir Olenkowicz, nauczyciel fizyki ze Szkoły Podstawowej im. Czesława Miłosza w rejonie wileńskim...

    Marek Pszczołowski: „Szkoła musi łączyć konserwatyzm i innowacje”

    Zdaniem dyrektora i nauczyciela historii i wychowania fizycznego Gimnazjum w Zujunach Marka Pszczołowskiego współczesna szkoła jako miejsce, gdzie młodzi ludzie uczą się tego, jak poradzić sobie w dużym świecie, musiałaby zachować równowagę pomiędzy konserwatyzmem a zmianami, jakie zachodzą w...