Rozwód rządu z „Leo LT” za 680 milionów czy więcej

153
Protesty opozycji oraz organizacji społecznych przeciwko tworzeniu „LEO LT”, który obecnie jest coraz bliższy rozwiązania, zostały zignorowane	Fot. Marian Paluszkiewicz
Protesty opozycji oraz organizacji społecznych przeciwko tworzeniu „LEO LT”, który obecnie jest coraz bliższy rozwiązania, zostały zignorowane Fot. Marian Paluszkiewicz

Szefowie prywatnej spółki „NDX energija” (będącą własnością grupy MAXIMA LT), do której należy 38 proc. udziałów w strategicznym inwestorze „LEO LT”, chcą większej rekompensaty niż 680 mln litów proponowanych przez rząd w zamian za udziały w „LEO LT”. Spodziewają się również przywrócenia ich spółce dobrej renomy, ich zdaniem, poważnie nadszarpniętej podczas konfliktu z rządem na skutek konfliktu o rozwiązanie „LEO LT”.

— Nie jesteśmy przeciwni planom rządu,  dotyczących rozwiązania „LEO LT”, tyle że, naszym zdaniem, należy osiągnąć to w drodze kompromisu. Właśnie dlatego przede wszystkim chciałbym w tej sprawie spotkać się z ministrem energetyki, a później przedstawić wyniki spotkania  radzie akcjonariuszy „NDX Energii” — powiedział Ignas Staškevičius w wywiadzie  udzielonemu dla Litewskiego Radia.

Tymczasem Arvydas Sekmokas, minister energetyki, w swoim liście skierowanym do „NDX Energija” twierdzi, że rząd oczekuje od kierownictwa spółki podjęcia decyzji w ciągu najbliższych 15 dni, dotyczących odstąpienia udziałów w „LEO LT”.

— Propozycję odbieramy jako chęć podjęcia z nami dialogu. Chciałbym jednak zaznaczyć, że nie wymagaliśmy od rządu ani takiej propozycji, ani wynagrodzenia za posiadane przez nas udziały — to wszystko jest inicjatywa rządu  — powiedział Staškevičius wczoraj po zgromadzeniu udziałowców „LEO LT”. Staškevičius twierdzi, że dla spółki szczególne ważne jest oczyszczenie jej imienia ze wszelkich zarzutów oraz podejrzeń o próbę manipulowania rządem, politykami oraz opinią społeczną w celu uzyskania kontroli nad przyszłą litewską elektrownią jądrową w Ignalinie.

Do zatargu pomiędzy „NDX Energia” a rządem doszło, gdy Sąd Konstytucyjny orzekł, że przyjęta w połowie 2007 roku ustawa o powołaniu „LEO LT” jest sprzeczna z Konstytucją. Rząd postanowił przejąć kontrolę nad „LEO LT”, odkupując 38 proc. udziałów „NDX Energii” oraz doprowadzić do jego rozwiązania. Zdaniem rządu, 680 mln litów stanowią równowartość wykupionych w 2003 – 2004 latach przez „NDX Energija” udziałów wówczas rządowej spółki „Vakarų skirstomieji tinklai”. Udziały w „Vakarų skirstomieji tinklai” zostały przekazane przez biznesmenów na własność „LEO LT” podczas jego tworzenia i obecnie mają stać się własnością rządu. Tymczasem kierownicy „NDX Energii” twierdzą, że obecnie wartość tych udziałów jest o wiele większa i sięga 2,816 mld litów. Przedstawiciele prywatnego kapitału twierdzą również, że same dywidenda wypłacone przez nich w ramach działalności spółki „LEO LT” opiewają na sumę 608 mln litów.


SKANDALICZNY „LEO”

Spółce „LEO LT” od chwili założenia towarzyszyła otoczka skandalu. Podczas dyskusji w Sejmie minionej kadencji, opozycja, do której należały między innymi obecnie rządzący Litwą konserwatyści, apelowała do prezydenta Adamkusa o zawetowanie nowelizacji ustawy elektrowni atomowej, na mocy której później powołano „LEO LT”. Założenie tej spółki wzbudziło również wiele wątpliwości poza granicami kraju. Tak brytyjski dziennik „The Economist” podał wówczas, że, jego zdaniem, powołanie litewskiej spółki „Leo LT” — inwestora narodowego do budowy nowej elektrowni w Ignalinie jest korzystne tylko dla spółki „NDX energija” i nie broni interesów państwa litewskiego.