Kowno broni córki Kedysa

Kowno broni córki Drąsiusa Kedysa Fot. ELTA

Dziesiątki ludzi na kolanach odmawiając „Ojcze nasz” nie wypuściło w poniedziałek spod domu mercedes ojca Drąsiusa Kedysa, który miał zawieźć jego córeczkę na spotkanie z matką, oskarżaną o powiązania z pedofilami. Sąd nakazał opiekującej się dzieckiem siostrze Kedysa, Nerindze Venckienė, oddać dziecko matce. Setki ludzi żywym pierścieniem otoczyli dom Venckusów, w którym obecnie przebywa dziecko, obawia się szturmu policyjnych sił specjalnych.

Litwa jest wstrząśnięta decyzją sądu — oddać matce córkę zmarłego w zagadkowych okolicznościach Drąsiusa Kedysa, nazywanego litewskim Robin Hoodem. Drąsius Kedys oskarżał właśnie swoją byłą przyjaciółkę i zarazem matkę ich córki Laimę Stankūnaitė oraz jej siostrę Violetę Naruševičienė o oddanie w ręce pedofilów swoich niepełnoletnich córek. Dzisiaj ludzie dyżurujący pod domem siostry Drąsiusa, mówią, że decyzja sądu jest: „Swoistym triumfem wszechmocnego klanu pedofilów”.

Girl in a jacket

Ludzie nie wykluczają, że dziecko może być wywiezione za granicę i wówczas głośna sprawa kowieńskiej pedofilii stanie w miejscu. Prawdopodobnie za granicę już została wywieziona jej stryjeczna siostra, córka Violety Naruševičienė, która ponoć również była ofiarą klanu wpływowych pedofilów.

Sprawa Drąsiusa Kedysa rozpoczęła się przed niespełna dwoma laty.

Kowieńczyk Drąsius Kedys przez rok bombardował wszystkie możliwe instytucje na Litwie, błagając o pomoc w walce z pedofilami, którzy rzekomo molestowali za zgodą matki i ciotki jego córkę. Wysłał w sumie około 200 listów z wideo nagraniem, gdzie dziewczynka opowiada o tym, jak była molestowana. Założył stronę w internecie. Pisał listy do posłów, eurodeputowanych i mediów. Jednak ani jego skargi na policję, ani listy nie przekonały wymiar sprawiedliwości, polityków i dziennikarzy o konieczności wyjaśnienia sprawy.

Pod domem Venckusów, w którym przebywa dziecko, od kilku dni dyżurują tłumy ludzi Fot. ELTA

O molestowanie córki oskarżył m. in. sędziego Furmanavičiusa, biznesmena oraz byłego doradcę przewodniczącego Sejmu RL Andriusa Ūsasa. Według Kedysa, kontakt pedofilów z dzieckiem umożliwiały jego była konkubina, matka dziewczynki Laima Stankūnaitė oraz jej siostra Violeta Naruševičienė. Jak opowiadała dziewczynka, w molestowaniu brał udział również trzeci „wujek”, którego osobowość jak na razie nie udało się ustalić.

Sprawa nabrała rozgłosu dopiero w październiku ubiegłego roku, gdy w biały dzień ktoś zastrzelił Jonasa Furmanavičiusa i Violetę Naruševičienė.

Niemal natychmiast jako główny podejrzany o podwójne morderstwo został właśnie Kedys. Na jego poszukiwanie rzucono wszystkie siły litewskiej policji, Interpol. Bezskutecznie. Dopiero w końcu kwietnia uczestnicy ogólnej litewskiej akcji sprzątania „Darom 2010” znaleźli jego zwłoki na brzegu sztucznego Kowieńskiego Morza. Jak wykazała oficjalna ekspertyza, Kedys w stanie zamroczenia alkoholowego zakrztusił się własnymi wymiotami. Nie dają temu wiary jego bliscy i dziennikarze.

Drąsius Kedys od października ubiegłego roku mógł być więziony w zakładzie psychiatrycznym nieopodal Kowna, a 10 kwietnia został zamordowany, zaś jego ciało zostało porzucone w pobliżu domu wujka Kedysa — przypuszczają dziennikarze z programu telewizyjnego „Akistata”. Dziennikarze sugerują, że na to miejsce zwłoki mogły być przywiezione łodzią, stąd też wyjątkowo czyste są, jak na podmokłe nabrzeże zalewu, buty sportowe, które miał na sobie Kedys. W wersję prokuratorów nie wierzą również niektórzy wybitni litewscy eksperci jak na przykład prof. Antanas Garmus.

Wszystkie te okoliczności sprawiły, że pod domem Venckusów, w którym przebywa dziecko, od kilku dni dyżurują tłumy ludzi. W akcję ochrony dziecka zaangażowali się nawet bajkerzy z całej Litwy, którzy ustalili harmonogram dyżurów. Tłum nie pozwolił komornikowi wykonać orzeczenie sądu i zabrać dziewczynkę. Nie pozwolono również listonoszowi dostarczyć opiekunom dziecka nakaz sądowy.

Z kolei, w miejscu nad sztucznym Kowieńskim Morzem, gdzie znaleziono zwłoki Kedysa, tworzy się swoiste sanktuarium, są odprawiane nabożeństwa, ludzie składają kwiaty.

Jednak najbardziej zastanawiającą w tej sprawie jest postawa litewskich polityków. Zaledwie kilku posłów na Sejm odwiedziło wczoraj Kowno. Jak przypuszczają bliscy Kedysa — „politycy po prostu się boją, bo wielu z nich, i to bardzo wpływowych jest na haczyku prokuratorów, którzy za wszelką cenę chcą wyhamować sprawę pedofilii”.