Litwa pożegnała prezydenta w atmosferze skandalu

237
Fot. ELTA

Litwa w czwartek pożegnała pierwszego prezydenta po odzyskaniu przez nią niepodległości — Algirdasa Mykolasa Brazauskasa. Został on pochowany na Cmentarzu Antokolskim. Pogrzeb poprzedziła msza żałobna w Katedrze Wileńskiej, lecz została ona zignorowana przez drugą żonę prezydenta, Kristinę Brazauskienė, z którą Brazauskas pobrał się przed kilkoma laty.

W nabożeństwie w wileńskiej świątyni nie uczestniczyły również Audronė Usonienė i Laima Mertinienė, dwie córki prezydenta z pierwszego małżeństwa z żoną Julią. Razem z macochą wybrały one nabożeństwo w kościele w Koszedarach, skąd pochodził Algirdas Brazauskas. To „alternatywne” nabożeństwo zorganizowali koledzy partyjni prezydenta z Partii Socjaldemokratów na znak protestu wobec decyzji zwierzchników kościoła litewskiego, którzy nie zgodzili się na wystawienie trumny z ciałem prezydenta w Katedrze Wileńskiej podczas czwartkowego nabożeństwa.

Z powodu tej decyzji biskupów również prezydent Dalia Grybauskaitė, która uważała Brazauskasa za swego nauczyciela politycznego, zrezygnowała z udziału w nabożeństwie żałobnym w wileńskiej świątyni. Nie pojechała jednak ona też do Koszedar. Jej rzecznik prasowy, Linas Balsys poinformował media, że decyzja prezydent jest podyktowana jej niechęcią do udziału w zagrywkach kościelnych i politycznych. Wcześniej, krytykując decyzję hierarchów Kościoła, prezydent oświadczyła, że decyzja biskupów „pozostanie na sumieniu Kościoła”.

Początkowo hierarchowie Kościoła nie ujawniali powodów, dla jakich odmówili wniesienia trumny z ciałem prezydenta do Katedry Wileńskiej. W czwartek jednak, po trwających już kilka dni spekulacjach i dyskusjach politycznych, hierarchowie przyznali, że podstawowym powodem do podjęcia odmownej decyzji było prywatne życie prezydenta — Brazauskas nie miał z drugą żoną ślubu kościelnego.

„Nie jest tajemnicą, co też sam prezydent nie negował, że jego małżeństwo nie było normalne. Prezydentowi, podobnie, jak i biskupowi są stawiane większe wymaganie — jeśli stoisz na czele Kościoła, to musisz służyć dobrym albo mniej dobrym, ale jednak przykładem. Przed śmiercią przystąpił (prezydent — przyp. red) do spowiedzi, prawdopodobnie, wierzmy w to, serdecznie prosił Boga o przebaczenie i dziś możemy jedynie za niego się modlić. Z tego powodu nie trzeba robić żadnego zamieszania, swoistej agitacji przedwyborczej” — powiedział w telewizji publicznej przewodniczący Konferencji Biskupów, arcybiskup kowieński Sigitas Tamkevičius.

Również premier Andrius Kubilius zaapelował w czwartek do polityków i społeczeństwa, by zaprzestano sporów o decyzji Kościoła nad grobem prezydenta. Premier wraz z żoną był wśród nielicznego grona państwowych dygnitarzy uczestniczących w nabożeństwie w Katedrze Wileńskiej. W świątyni nie było też tłoku, mimo że każdy chętny mógł uczestniczyć w nabożeństwie celebrowanym przez J.E. kardynała metropolitę Audrysa Juozasa Bačkysa. Oprócz małżeństwa Kubiliusów w mszy uczestniczył prezydent Valdas Adamkus z małżonką Almą, przewodnicząca Sejmu Irena Degutienė oraz kilku ministrów i posłów na Sejm.

Wobec nieobecności prezydent Dali Grybauskaitė w wileńskim nabożeństwie nie uczestniczyli również ambasadorowie państw Unii jak również zagraniczne delegacje. Prezydenta Algirdasa Brazauskasa pożegnali oni, w tym polska delegacja na czele z prezydentami Lechem Wałęsa i Aleksandrem Kwaśniewskim, w południe w Sali Kolumnowej Pałacu Prezydenckiego, skąd trumnę z ciałem prezydenta przewieziono w procesji na Cmentarz Antokolski. Prezydent Algirdas Brazauskas spoczął w miejscu, gdzie w przyszłości ma powstać panteon przywódców kraju i wybitnych osobowości Litwy.