Korepetycje — potrzeba, moda czy zła szkoła?

Hanka Grzybowska, dyrektor Szkoły Średniej w Grzegorzewie jest przekonana, że o potrzebie korepetycji decydują rodzice, którzy najlepiej znają możliwości i predyspozycje swego dziecka Fot. Alina Sobolewska

Dziś już nikt nie kwestionuje potrzebę korepetycji. Rodzice, nauczyciele i dzieci są przekonani, że obecny system edukacji w naszym kraju daleki jest od idealnego. Nadal brakuje współgrania pomiędzy programami, podręcznikami i wymaganiami uczelni wyższych.

Na rynku korepetycji rodzice już rozpoczęli „polowanie” na najlepszych korepetytorów. I chociaż w internecie nie brak ogłoszeń typu: udzielam korepetycji…, najlepsze są rekomendacje ludzi znajomych. Ceny „lekcji po lekcjach” na Litwie, nie zważając na kryzys — idą w górę. Najdroższy, bo sięgający nawet 60 litów za godzinę lekcyjną i najchętniej wybierany jest język angielski. Chociaż tak naprawdę nie ma przedmiotu, z którego uczniowie nie douczają się poza szkołą. Powstaje pytanie, kto jest temu winien — nauczyciele, uczniowie czy jednak system edukacji?

Girl in a jacket

Zdaniem Hanki Grzybowskiej, dyrektora Szkoły Średniej w Grzegorzewie dziś na maturze państwowej jest wiele zadań ponadprogramowych. Nauczyciel w klasie liczącej 28 – 30 uczniów realizuje program nauczania polegający przede wszystkim na wymaganiach programowych, na swym doświadczeniu i metodyce.
— Jednak każde dziecko jest indywidualne, inaczej uzdolnione, ma różne predyspozycje. Indywidualne lekcje ujawniają, z czym sobie dziecko nie radzi. Z własnego doświadczenia, kształcąc własne dzieci, wiem, że zdolne dzieci również potrzebują dodatkowych lekcji, aby dostać się na wymarzone studia. Rodzice wyliczają sobie, że taniej jest zainwestować w lekcje indywidualne, teraz gdy dziecko jest w szkole niż płacić kilkadziesiąt tysięcy za studia później — twierdzi pedagog.

Większość rodziców wychodzi z założenia, że wiedza zdobyta w szkole nie wystarcza, aby w przyszłości dziecko dostało się na dobre studia, miało szanse zaistnienia na rynku pracy. Korepetycje dziś to nie moda. Wzrasta wartość wykształcenia. Jeszcze do niedawna na prywatne lekcje posyłały swoje pociechy osoby zamożniejsze — obecnie, często kosztem wielu wyrzeczeń, płacą za dodatkowy angielski, historię czy matematykę również osoby zarabiające minimum.

Jolanta Kimsa z Wilna, mama szesnastoletniego Rafała jest przekonana, że korepetycje dziś są koniecznością, a nie wymysłem ambitnych rodziców.
— Pierwsze korepetycje mój syn miał w wieku 3 lat. Nie mam zarzutów do nauczycieli, mają trzydzieści uczniów w klasie, których muszą nauczyć podstaw. I to robią. W szkole nie jest możliwe jednakowo efektywne dotarcie z wiedzą do wszystkich uczniów ze sporej grupy. Ale ja chcę, aby moje dziecko było traktowane indywidualnie. Korepetytor może przekazać swojemu uczniowi wiele rzeczy, których z różnych powodów nie można zrealizować na lekcji. Może dostosować poziom nauczania do poziomu wiedzy ucznia.

Nie stawia stopnie, nie jest związany z programem w tym stopniu, co nauczyciel szkolny i może skupić się dokładnie na tym, co najbardziej memu dziecku jest potrzebne. Za to płacę — mówi pani Jolanta.

Katarzyna M. z Wilna, mama dwóch nastolatków, która chciała zachować swą anonimowość, stwierdza, że dziś polska szkoła na Litwie wraz z jej problemami finansowymi, ciągłymi reformami, niestabilnością polityczną, obciążeniem nauczycieli pracą i obowiązkami biurokratycznymi, nie ma szansy przygotować odpowiednio do państwowej matury uczniów. Nawet tych najzdolniejszych. Korepetytor, który całą swoją uwagę poświęca jednemu uczniowi, daje naprawdę duże szanse na dotarcie do przyczyn szkolnych problemów i rozwijania indywidualnych zdolności dziecka.

— Szeregowy nauczyciel powinien pamiętać o wszystkich uczniach. I tych, bez motywacji, często przeszkadzających na lekcji, i o uczniach z adoptowanymi programami, i o szczególnie uzdolnionych, i o tych średnich. Tylko naprawdę bardzo dobry pedagog może sprostać tym wszystkim wymaganiom. W czasie lekcji ma trzy, maksimum pięć minut dla każdego z uczniów. Nauczyciel ma trzydziestu uczniów, ja mam dwoje dzieci, i to ode mnie zależy, aby dostały się na studia, zdobyły dobry zawód, a w przyszłości pracę. Płacę za korepetycje sporo — do sześciu tysięcy w rok, ale mamy rezultaty. Jednak nie inwestowałabym, gdyby dzieci nie miały motywacji. Wiedzą, czego chcą, a ja im w tym jedynie pomagam — wyznaje szczerze nasza rozmówczyni.

Joanna Vaicilionis, nauczycielka języka angielskiego ze Szkoły Średniej im. H. Sienkiewicza w Landwarowie jest przekonana, że korepetycje są wymuszone brakiem systematycznego nauczania dowolnego przedmiotu. Częsta zmiana nauczycieli, opuszczanie lekcji, brak chęci do nauki są powodem luk w nauczaniu dzieci.

— W młodszych klasach wielu uczni pewne przedmioty sobie „odpuszcza”. Jednak w klasie maturalnej zmienia zdanie — potrzebuje raptem chemii, angielskiego, matematyki. Wtedy bez zewnętrznej pomocy i samodzielne nadgonienie materiału z tych przedmiotów z kilku lat może być zbyt trudne. Jeżeli jednak dziecko od początku nauki w szkole uczy się systematycznie, to da radę bez korepetycji. Sama kiedyś skorzystałam z korepetycji z matematyki, ponieważ chciałam mieć bardzo dobre stopnie, a na zrozumienie i nabycie pewnych nawyków właśnie z matematyki potrzebowałam więcej czasu niż inni. Szkoły dziś mają dziś możliwości dodatkowych zajęć, module, zajęcia pozalekcyjne. Ważne, aby uczniowie chcieliby z tego skorzystać — twierdzi nauczycielka.

Ile dziś kosztują korepetycje? Nie ma jednej stawki. Ceny zaczynają się już od 15 Lt za godzinę lekcyjną, choć można znaleźć nauczycieli, którzy bardzo wysoko (i drogo!) oceniają swoje kwalifikacje. Jednak uwzględniając koszta studiów na uczelniach litewskich, większość rodziców decyduje się na korepetycje z dwóch, a nawet trzech przedmiotów, wydając na to do 5-7 tysięcy litów rocznie. Dlaczego jednak pokolenia sprzed 15, 20 i więcej lat dostawały się na studia i pomyślnie studiowały bez korepetycji? Zdaniem doświadczonych nauczycieli odpowiedź jest prosta — istniał system i współzależność pomiędzy szkolnymi programami, podręcznikami i wymaganiami na uniwersytetach. I władze oświatowe nie bawiły się każde pięć lat w postępowych reformatorów edukacji…


Porady psychologów

Nie należy brać korepetycji „na wszelki wypadek”, bo „może się przyda”, na wyrost. Jeśli dziecko będzie zbyt daleko do przodu z wiedzą na szkolnych lekcjach, wtedy będzie się nudziło, męczyło w szkole. Później może to zagrozić zniechęceniem do nauki i lekceważącym stosunkiem do niej.
Nie warto płacić za korepetycje, jeśli uczeń jest w stanie samodzielnie uporać się ze swoimi chwilowymi problemami. Wiedza osiągnięta bez pomocy z zewnątrz daje większą satysfakcję i świadczy o dojrzałości młodego człowieka.

Korepetycje są konieczne, gdy szkoła lub klasa, do której uczęszcza uczeń, ma „słaby poziom”, a wiedza jest niezbędnie potrzebna z powodu studiów, egzaminów itp.

Nauczyciel w szkole nie potrafi nawiązać kontaktu z dzieckiem. Wciąż przybywa konfliktów, stresów, uczeń traci chęć do nauki i do szkoły.
Gdy środowisko rówieśnicze (np. grupa klasowych „wesołków”) skutecznie zaniża poziom nauki. Lekcje sam na sam z korepetytorem, bez rozpraszającej obecności kolegów, mogą dać o wiele lepsze wyniki niż te standardowe.

Uczeń ma problemy natury emocjonalnej — boi się nauczyciela w szkole, nie potrafi pokonać tremy. W takiej sytuacji często mądry, życzliwy korepetytor jest w stanie wyrwać zestresowanego młodego człowieka z zaklętego kręgu lęków i paraliżu emocjonalnego.