Kto chce skłócić Polaków i Litwinów w Solecznikach?

Na portalu internetowym „Delfi” ukazał się szkalujący Polaków artykuł „Litwini z Solecznik deklarują, że się czują nie w Litwie” („Šalčininkuose lietuviai teigia besijaučią ne Lietuvoje”). Ukazały się tam niektóre fakty i refleksje związane ze stosunkami narodowościowymi. Każdy może mieć własne zdanie, nawet co do pochodzenia narodowości, lecz powinien umieć w cywilizowany, kulturalny i w miarę możliwości naukowy sposób bronić tego zdania.

Nawet panu Kazimierasowi Garšvie można myśleć, że nasz język praojczysty białoruski. Przybyliśmy, według pana Kazimierasa, do solecznickiego kraju z Białorusi mniej więcej 100 lat wstecz. Podejrzewam, że nietrudno o przeprowadzenie badań i sprawdzenie tego faktu, bo zarzut 100 lat – to nie 1000, a nawet nie 200 lat naszego życia na Litwie.

Girl in a jacket

Ten krzywdzący Polaków artykuł zbulwersował całą społeczność szkolną, szczególnie z powodu części tekstu, w którym są przywołane fakty związane z naszymi uczniami. Rzeczywiście, już nie pierwszy rok komitety uczniowskie polskiego gimnazjum im. Jana Śniadeckiego i litewskiego Tysiąclecia Litwy praktykują swoistą „wymianę” uczniów.

29 marca część naszych uczniów klas drugich gimnazjalnych poszło do sąsiedniej szkoły.

Z kolei do naszej szkoły przyszli bardzo sympatyczni uczniowie z Tysiąclecia Litwy, chętnie pracowali i nie zwagarowali nawet z ostatnich lekcji, czyli języka polskiego. Lekcja zakończyła się tłumaczeniem w grupach wiersza Czesława Miłosza – noblisty „obojga narodów”. Na lekcji panowała twórcza i przyjazna atmosfera, bo uczniowie pomagali sobie nawzajem, jedni tłumaczyli niuanse językowe metafor Czesława Miłosza, inni pomagali dobrać odpowiedni wyraz i zwrot litewski. Uczniowie tak zaangażowali się do pracy, że zapomnieli, że byli filmowani. Teraz sobie na marginesie tak się zastanawiam, czy to filmowanie kamerą było z własnej inicjatywy gości, czy też na „specjalne zamówienie”.

Tymczasem po lekcjach nasi uczniowie klasy GII wrócili do swojej szkoły. Byli tak podekscytowani „wymianą”, że nie czekając jutra, chcieli podzielić się wrażeniami z koleżankami i kolegami. Zaczęli od tego, że zapytali nauczycielkę, co znaczy słowo „Lach”. „Lach — dawna wschodnia nazwa Polaków, Turcy nazywali Polskę „Lechistan” — usłyszeli w odpowiedzi.

„Nie! – chórem zaprzeczyli uczniowie – nam w Gimnazjum Tysiąclecia Litwy nauczyciel historii wytłumaczył, że wyraz »lachi« pochodzi od wyrazu »łachudra« i napisał ten wyraz na tablicy”.

Kontynuując lekcję wychowania obywatelskiego, historyk zapytał, kto z uczniów wybiera się w przyszłości na studia do Polski. Kilka osób podniosło rękę. „To nie wracajcie do Litwy! – oburzył się pan i pokazał świnię na gablocie. – To są Polacy”.

Uczniowie byli bardzo oburzeni i dotknięci takim traktowaniem. Wyjeżdżają na zawody sportowe, biorą udział w różnych konkursach i olimpiadach przedmiotowych w rejonie i w Litwie, odnoszą zwycięstwa i cierpią porażki, lecz ani razu nie zetknęli się z tak obraźliwym traktowaniem człowieka innej narodowości. A historyk, podejrzewam niechcący, obok uczucia ubliżenia godności ludzkiej pobudził poczucie godności narodowej i reakcję obronną. Pewnie nie byli zbyt dyplomatyczni, lecz nie uciekli z lekcji, nie obrażali innych narodowości, tylko stanęli w obronie własnej godności, więc spontanicznie napisali na kartce A4 napis w obronie polskości i wręczyli nauczycielowi. Historyk przyjął kartkę, „wzruszył się”, powiedział, że rozumie, iż ten temat jest dla uczniów bolesny i współczuł polskim dzieciom, powiedział, że żałuje uczniów polskiej szkoły, bo tylko „po pijanemu” rodzice mogli oddać dziecko do polskiej szkoły.

Co do znajomości języka litewskiego, historii, Konstytucji LR i prawa. Na lekcjach w litewskim gimnazjum nasi uczniowie rozmawiali po litewsku, a lekcje języka litewskiego im się spodobały. Gdyby zaś na lekcjach historii uczyliby się nie przedmiotu, myślenia, dyskusji, a „ketmanienia” czy jakichś frazesów, z których przetestował nauczyciel, to wyrecytowaliby pięknie, że zgodnie z rządowym zdaniem myślą, że napisy w dwóch językach są szkodliwe dla ludzi. Dlaczego? Bo tak jest w rządowych dokumentach, więc – nie rozważać, nie myśleć, bo to niebezpieczne, a wykonywać. Okazało się, że nie najgorzej uczą się nasze dzieci, skoro w rejonowym konkursie „Temidė” uczniowie klasy GIII zdobyli I miejsce, a w republice drużyna z Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego ulokowała się na XIV miejscu z ponad 20 drużyn.

Każda rzecz może się zmienić w swe przeciwieństwo. Jak dobrze, że w litewskim gimnazjum uczy właśnie taki nauczyciel historii. Dopóki taki człowiek pracuje w litewskim gimnazjum, a polskie gimnazjum daje porządne wykształcenie, nie będziemy odczuwali braku w rekrutacji do klas pierwszych. Przecież rodzice rozumieją, że jeżeli ich dziecko nielitewskiej narodowości pójdzie do litewskiej szkoły, to albo będzie poniżane, albo będzie musiało wyrzec się narodowości swego ojca i dziadka.

Będzie też wielką szkodą dla całej społeczności Solecznik, jeżeli „intrygi” dorosłych wpłyną na stosunki między młodzieżą z różnych szkół, jeżeli dyrekcja i nauczyciele zamiast zbliżać młodych ludzi do siebie, ograniczy kontakty uczniów. Zostaje jednak nadzieja, że młodzież okaże się mądrzejsza od co poniektórych dorosłych.

Lilia Kutysz
wychowawczyni klasy GIIa
Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego
w Solecznikach