Armaty prokuratury wycelowane na broniących się Polaków

Europosłowi, Waldemarowi Tomaszewskiemu grożą dwa lata więzienia za stwierdzenie, że Litwini na Wileńszczyźnie muszą uczestniczyć w procesie integracyjnym Fot. Marian Paluszkiewicz

Polacy na Litwie od lat są prześladowani za używanie języka ojczystego w nazewnictwie topograficznym i na tablicach informacyjnych, a ostatnio są ścigani nawet za zachęcanie do integracji. Muszą tłumaczyć się w urzędach z upublicznienia antypolskich napadów, czy też przepraszać litewskich nacjonalistów za krytykę ich antypolskiej retoryki.

Na początku maja, prokuratura wileńska wszczęła dochodzenia przeciwko liderowi Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, europosłowi Waldemarowi Tomaszewskiemu, który w jednym z wywiadów powiedział, między innymi, że również proces integracyjny na zamieszkałej w większości przez miejscowych Polaków Wileńszczyźnie nie musi dotyczyć mniejszości narodowych, lecz też Litwinów osiadłych w ostatnich latach na tych terenach.

Girl in a jacket

„My tu żyjemy od zawsze. […] To wy w tym regionie musicie się integrować, gdyż wy tu przyjechaliście. […] To jest nasza ziemia. Pójdźcie na stary wileński cmentarz — same polskie nazwiska” — tak Tomaszewski odpowiedział dziennikarce „Respubliki” na pytanie o integracji polskiej mniejszości. Litewscy nacjonaliści uznali te słowa za obrazę i podjudzanie do waśni narodowościowych i zgłosili sprawę do prokuratury.

Źródła w Prokuraturze Generalnej potwierdziły, że na wniosek Litewskiej Partii Centrum wszczęto dochodzenie, które miało ustalić, czy Tomaszewski w rzeczywistości podjudza do waśni narodowościowej. We wtorek po południu prokuratura zawiesiła dochodzenie, ponieważ nie znalazła znamion przestępstwa.

Poważne sankcje finansowe, a także grzywny administracyjne mogą grozić również „Kurierowi Wileńskiemu” za to, że upublicznił skandaliczne porównanie dzieci z polskich przedszkoli przez litewskich nacjonalistów do „Hitlerjugend”.

Jak już pisaliśmy na podstawie portalu DELFI, słowa te padły podczas wyjazdowego posiedzenia do rejonu solecznickiego Komisji Sejmu i Światowej Wspólnoty Litwinów.

Członkowie Komisji odwiedzili litewskie i polskie przedszkola i szkoły działające w rejonie.

„Tam (w polskich przedszkolach — przyp. red.) dziś wychowują Hitlerjugend, od przedszkola dzieci nie uczą języka (litewskiego — przyp. red.), niczego nie wiedzą one o tym kraju, o Litwie, mimo że tu się urodziły i wychowały” — te słowa członkowie komisji usłyszeli od byłego dyrektora litewskiego Gimnazjum im. S. Rapolionisa w Ejszyszkach, Vytautasa Dailydki.

Jego opinię poparła też dyrektorka litewskiej szkoły średniej w Turgielach Aušra Voverienė. Wtórował im też nauczyciel historii litewskiej Szkoły Tysiąclecia w Solecznikach, Artūras Andriušaitis: „Nie będę owijał w bawełnę, że wychowujemy antypaństwowy element. Te szkoły (polskie — przyp. red.) są rozsadnikami antypaństwowego elementu i wylęgarnią piątej kolumny”. Warto zauważyć, że nikt z uczestniczących w spotkaniu posłów na Sejm, czy też przedstawicieli litewskiej diaspory nie potępił skandaliczne wypowiedzi litewskich działaczy.

Tymczasem za upublicznienie tych słów jest teraz prześladowana redakcja „Kuriera Wileńskiego”, która musi tłumaczyć się przed Inspektorem Etyki Dziennikarskiej właśnie ze słów, które w Solecznikach padły z ust litewskich nacjonalistów.

W donosie na „Kurier”, który do inspektora napisał znany z ataków na nasz dziennik prezes „Vilniji” Kazimieras Garšva, właśnie nasza gazeta jest oskarżana o nazywanie polskich dzieci mianem „Hitlerjugend”. „Kurier” oskarżany też jest o dezinformację, mimo że upublicznione przez cytaty litewskich działaczy były jedynie przetłumaczone z relacji z wizyty Komisji zamieszczonej na portalu DELFI.

Za „obrazę” szowinistycznych uczuć litewskich nacjonalistów ma też odpokutować doradca premiera Andriusa Kubiliusa — sygnatariusz Aktu Niepodległości, Czesław Okińczyc. Podczas posiedzenia polsko-litewskiego okrągłego stołu miał on zauważyć, że przewodnicząca Sejmu Irena Degutienė, która walczy z premierem o stołek prezesa partii Związek Ojczyzny-Litewscy Chrześcijańscy Demokraci, w swojej walce używa antypolskiej retoryki, żeby zjednać sobie przychylność w partii skrajnie prawicowej frakcji narodowców i chrześcijańskich demokratów. Degutienė, między innymi, zarzuciła Tomaszewskiemu podjudzanie do waśni narodowościowych, jak też była zagorzałą zwolenniczką przyjęcia dyskryminującej polskie szkolnictwo Ustawy o Oświacie.

— Jeden z amerykańskich filozofów stwierdził, że patriotyzm jest dla nieudaczników ostatnią szansą na ratunek. Dlatego nie sądzę, żeby ona (Degutienė — przyp. red.) miałaby szansę na osiągnięcie wyraźnych rezultatów w wielkiej polityce — miał powiedzieć Okińczyc. Teraz zwolennicy przewodniczącej Sejmu z frakcji partii konserwatywnej żądają od niego publicznych przeprosin Degutienė.