Geneza antypolskości a… witaminki na pamięć

371
Wbrew opinii liderów Litwy, że polsko-litewskie relacje są dobre jak zawsze, wiele środowisk, w tym aptekarzy, nie tylko dostrzega problemy, ale na swój sposób stara się im „zaradzić”... Fotomontaż Apolinary Klonowski

W obliczu rosnącego napięcia w relacjach między Polską i Litwą oraz Polakami i Litwinami niecodziennej inicjatywy podjęli się aptekarze z litewskiej sieci „Litfarma vaistinė”.

W ramach historycznego konkursu-dyskusji nie tylko przybliżają oni swoim klientom zarys wspólnej historii Polski i Litwy, ale też przedstawiają (dla niektórych w sposób kontrowersyjny) genezę niechęci Litwinów do Polaków. Jak pisze się w gazetce reklamowej tej sieci aptek, niechęć ta bierze swoje początki z antypolskości, na której w okresie międzywojennym była budowana państwowość Litwy jak też pisana jej historia.

Później, jak pisze doc. dr Rūstis Kamuntavičius, autor zamieszczonego w gazetce „Litfarma vaistinė” artykułu „Jakie są przyczyny antypatii Litwinów wobec Polaków?”, ta niechęć Litwinów wobec Polaków była umiejętnie podsycana przez sowietów w okresie powojennym.

„W okresie sowieckim (1940-1990) ten negatywny wizerunek Polaków nie przeszedł zasadniczej transformacji. Władzom sowieckim doskonale bowiem pasowało  nieprzyjazne nastawienie Litwinów wobec Polaków, ponieważ w ten sposób było im łatwiej przekonać Litwinów do »bratniego« narodu rosyjskiego. Kartkując napisane w okresie sowieckim historię Litwy, znajdziecie, że Polacy są tam przedstawiani jako panowie i ciemiężcy, Litwini zaś, jako ciemiężony lud roboczy, który  wreszcie wyzwoliła władza sowiecka. Reasumując, mogę powiedzieć, że w okresie międzywojennym oraz podczas całego okresu sowieckiego była przedstawiana historia Litwy przeciwna Polakom. Z nią wyrosły prawie trzy pokolenia Litwinów”, — pisze w swoim artykule doc. dr Rūstis Kamuntavičius z kowieńskiego Uniwersytetu Witolda Wielkiego i zastanawia się, czy Litwini, już dwadzieścia lat jak wyzwoleni spod okupacji sowieckiej, mający Wilno i razem z Polakami będący w Unii Europejskiej i niemający pretensji terytorialnych, potrafią spojrzeć na swoją historię bez cienia animozji z przeszłości?

Zdaniem naukowca, nie jest to proste, gdyż litewskie społeczeństwo wciąż kieruje się poglądami sprzed stu laty, które były uformowane specyficzną (wyjątkową) sytuacją polityczną. Dr Kamuntavičius przekonuje się do tego, na co dzień obcując ze studentami na uczelni.

„Z doświadczenia pracy na uniwersytecie odnoszę wrażenie, że wielu z młodzieży czuje antypatię wobec Polaków. Poczynając od tego, że Polacy mówią wyłącznie w swoim języku i po angielsku ani też w żadnym innym języku z nimi nie da się dogadać. Że Polacy są agresywni i chcą odebrać Wilno i Wileńszczyznę. Że Polacy są niewychowani, »brudasy«, dużo klną, piją, a z doświadczenia emigrantów — wykonują najprostsze roboty. Bardziej wyrafinowany student może też dodać, że w przeszłości Polacy wykorzystali Litwinów (Jagiełło, dynastia Giedyminowiczów, Unia Lubelska), żeby spolonizować ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego i w końcu włączyć ich do Polski. Ostatecznie, prawie każdy twierdzi, że nie słyszał w życiu brzydszej mowy niż polska” — pisze w swoim artykule naukowiec z kowieńskiej uczelni. Jego zdaniem, te negatywne stereotypy Polaków są na tyle mocne, że po zasadniczej zmianie sytuacji geopolitycznej nawet 20 lat nie wystarczyło, żeby zmienić mentalność ludzi. Nawet dziś, podróżując po Europie, młodzi ludzie podświadomie czy też nie szukają w kontaktach faktów, mogących potwierdzić ich negatywne stereotypy o Polakach.

Doc. dr Rūstis Kamuntavičius uważa, że sytuację mogłoby zmienić dogłębne poznanie historii wspólnych relacji Polski i Litwy, do czego też ma zachęcić artykuł naukowca w gazetce reklamowej sieci litewskich aptek.

— Pomysł, żeby w ten sposób zachęcić ludzi do myślenia i pobudzić do dyskusji należy do dyrektora sieci aptek. Owszem, jest to niecodzienna inicjatywa, ale być może właśnie tą drogą dotrzemy do szerszej rzeszy ludzi — mówi w rozmowie z „Kurierem”  Rūstis Kamuntavičius, który, jak przyznał, chętnie zgodził się na propozycję dyrektora sieci aptek „Litfarma”.

— Po wysłuchaniu wykładu profesora Kamuntavičiusa w naszym Klubie Biznesu nie miałem wątpliwości, że temat o relacjach polsko-litewskich wymaga szerszej dyskusji. Szczególnie jest to potrzebne w obecnej sytuacji, gdy dzieje się tyle niedobrych rzeczy, które nikomu nie służą na dobre. Przecież od wieków Polacy są nam bliskim narodem i o tym musimy pamiętać — mówi nam dyrektor zarządzającej siecią aptek spółki „Saulėgrąžų vaistinė”, Vaidas Sliesoraitis.

O tym też mówi w swoim artykule historyk Kamuntavičius. Zauważa on, że obecnie na relacje Polski i Litwy patrzy się głównie przez pryzmat „Historii Litwy” Adolfasa Šapoki, która była napisana w okresie międzywojennym, gdy Polska była uważana za największego wroga Litwy i jeśli już była o niej mowa to tylko w kontekście negatywnym.  Tymczasem, przypomina Kamuntavičius, należy pamiętać, że w ciągu wielu wieków Polska była jedynym państwem, dla którego Litwa była jedynym prawdziwym partnerem, wobec pozostałych krajów ościennych —  zarówno Niemców, jak też Rosjan — Litwa była celem planów aneksyjnych.

O tym też przypomnieć i podyskutować proponuje swoim klientom sieć aptek „Litfarma vaistinė”. Podstawą do tej dyskusji ma właśnie stanowić artykuł Rūstisa Kamuntavičiusa zamieszczony w gazetce reklamowej „Litfarmy”. Jak dowiedzieliśmy się, gazetka ta jest dostępna w sieci kilkudziesięciu aptek w całej Litwie oraz jest wrzucana do skrzynek pocztowych w największych miastach. Jej nakład w sumie wynosi około 180 tys. egzemplarzy.

Żeby zachęcić swoich klientów do dyskusji na temat relacji polsko-litewskich aptekarze z „Litfarma vaistinė” przewidzieli też nagrody dla najbardziej aktywnych uczestników dyskusji. Jak pisze się w ulotce, trzech  najciekawszych dyskutantów otrzymają w nagrodę suplement witamin „Memor-Amino”. Jak sama nazwa wskazuje, suplement ten działa na poprawę pamięci. Mamy nadzieję, że również pamięci historycznej…