Nie będzie podziału żywności na zdrową i niepożyteczną

Konsumenci powinni bardziej odpowiedzialnie wybierać produkty żywnościowe Fot. Marian Paluszkiewicz

Litewski przemysł spożywczy mogą triumfować — w Sejmie została odrzucona inicjatywa posłanki Agnė Zuokienė, dotycząca oznakowywania produktów spożywczych, które mogą być niepożyteczne dla zdrowia.

Co prawda, jeszcze we wtorek sejmowy Komitet do Spraw Gospodarczych przyjął propozycję Agnė Zuokienė i miała ona być rozpatrywana na posiedzeniu sejmowym. Jednak już następnego dnia, czyli wczoraj, Komitet zmienił zdanie.

Zuokienė proponowała, aby jako możliwie szkodliwe dla zdrowia były oznakowywane wszystkie artykuły spożywcze, które nie są zalecane dla uczniów. Treść tekstu w reklamie tych produktów miałby ustalić minister ochrony zdrowia.

Z kolei przedstawiciele przemysłu spożywczego stwierdzili, że takie artykuły spożywcze zwykle stanowią około 60 proc. wyprodukowanych towarów. Na „czarną listę” trafiłyby m. in., czekolada, wyroby cukiernicze, napoje gazowane, kawa, wędzona ryba, konserwy rybne i mięsne, mięso oddzielone mechanicznie, żywność genetycznie zmodyfikowana (GMO) oraz wiele innych produktów.

Koledzy z Sejmu jednak bezlitośnie skrytykowali inicjatywę małżonki mera stolicy.

— Takie powiedzonka jak „może być, a może i nie być” mogą wprowadzić konsumenta w błąd i bezzasadnie go wystraszyć. Takie inicjatywy trzeba odrzucać — na posiedzeniu sejmowym stwierdził poseł Jurgis Razma.

Jeszcze bardziej krytyczne było wypowiedzenie posła Juliusa Veselki.

Zuokienė proponowała, aby były oznakowywane te artykuły spożywcze, które nie są zalecane dla uczniów Fot. Marian Paluszkiewicz

— Na paczkach papierosowych są napisy, że palenie zabija. No i co z tego? Wszystkim jest to obojętnie. Każda mama kupuje to, na co może pozwolić jej kieszeń. A dla mnie osobiście trudno wyobrazić większe głupstwo niż napis na kiełbasie, że jest szkodliwa i niebezpieczna!

Z kolei poseł Kęstutis Masiulis zaproponował inny wariant oznakowania artykułów spożywczych. Stwierdził, że warto raczej oznakowywać pożyteczne dla zdrowia produkty, a nie szkodliwe.

W swoją kolej Agnė Zuokienė twierdzi, że sami producenci i politycy powinni być bardziej pryncypialni oraz dążyć do tego, aby produkowane artykuły spożywcze były bardziej pożyteczne dla zdrowia.

— A to sformułowanie „może być niepożyteczne dla zdrowia” które tak spłoszyło producentów, można byłoby zmienić — mówiła inicjatorka zmian w oznakowaniu produktów spożywczych.

Zaznaczyła, że Ministerstwo Ochrony Zdrowia mogłoby utworzyć listę odpowiednich sformułowań, takich, jak np.: „dietetycy radzą nie przekraczać zalecanej normy”, „nie zaleca się, aby dzieci spożywały produkt bez nadzoru rodziców” itp.

— Nikt nie pisałby, że kiełbasa jest szkodliwa. W reklamie byłyby dobrane najbardziej odpowiednie teksty, które nie tyle wystraszyłyby od używania jakiegoś produktu, ile zmusiłyby zastanowić się nad tym, co jemy my i nasze dzieci — zaznaczyła Zuokienė.

Dodała też, że można wymienić wiele przykładów, gdy producenci zaprzestali używać szkodliwych dodatków spożywczych w wytwarzaniu swojej produkcji.

— Jednak w ciągu ostatniego roku w naszym kraju nie było producentów, którzy chcieliby, aby ich produkcja znalazła się na oficjalnej liście zalecanych dla uczniów artykułów spożywczych. W taki sposób oni po prostu przyznali, że ich wyroby mają negatywny wpływ na zdrowie — stwierdziła Zuokienė.

Warto zaznaczyć, że dla samej posłanki odrzucenie jej propozycji nie było zaskakujące. Jeszcze w przededniu ogłoszenia postanowienia w Sejmie Agnė Zuokienė na swojej stronie na Facebooku zaznaczyła, że obawia się wpływów lobbystów na decyzję Komisji.

„Ci, którzy nie jesteście rodzicami, nie czytajcie tego. Jednak ci, których obchodzi reklama, wywierająca wpływ na nasze dzieci i ich nawyki, zjednoczmy się. W Sejmie będą podjęte próby przewrócenia wszystkiego do góry nogami — oto co znaczy lobbing kompanii przemysłowych — pisała inicjatorka. — Sejm skapitulował — we wszystkich jego korytarzach jest pełno przedstawicieli przemysłowców, a opinia posłów zmienia się. Jakby nie mieli dzieci i wnuków…”.

Zuokienė dodała też, że prawdopodobnie będzie musiała zabrać się do bardziej stanowczych działań, aby ją usłyszano: „Czyżby nikogo nie obchodzi, jakimi wyrosną nasze dzieci? Nigdy tego jeszcze nie robiłam, ale chyba trzeba będzie organizować wiece i protesty w tej sprawie”.

Chociaż koledzy z Sejmu odrzucili pomysł Zuokienė, jednak wśród rodziców znalazł on poparcie. Należy do nich m. in. 28-letnia Danguolė z Wilna, która jest młodą mamą pięcioletniego synka.

— Sama zawsze uważnie czytam etykiety. Szkoda, że inicjatywa Zuokienė nie znalazła poparcia w Sejmie. Ale dobrze jest, że pomysł posłanki na Sejm został naświetlony w mediach. Być może ten fakt spowoduje, że sami konsumenci będą bardziej odpowiedzialnie wybierali artykuły spożywcze dla siebie i swoich dzieci — stwierdziła kobieta.