Doroczne sprawozdanie rządu bez cienia samokrytyki

Zdaniem opozycji w sprawozdaniu premiera zabrakło samokrytycznej oceny Fot. ELTA

Premier Andrius Kubilius we wtorek w Sejmie przedstawił doroczne sprawozdanie z działalności rządu.

Akcentował w nim zasługę rządu w uporządkowaniu finansów publicznych, „skutecznej walki z kryzysem” oraz działania w zakresie wzmocnienia niezależności energetycznej kraju. Opozycja przyjęła sprawozdanie premiera bardzo krytycznie i nie tylko dlatego, że opozycji takie zachowanie się należy.

— Oceniając obiektywnie to przemówienie premiera nawet trudno nazwać dorocznym sprawozdaniem, bo premier mówił o niektórych osiągnięciach rządu z całego okresu 3,5 roku działalności. Tymczasem sama forma sprawozdania przewiduje, że ma to być relacja z wykonania zadań programowych, jakie rząd chyba przed sobą stawiał — mówi w rozmowie z „Kurierem” lider opozycji, a zarazem prezes opozycyjnej Partii Socjaldemokratów, Algirdas Butkevičius. Premier mówił w Sejmie nie tylko o osiągnięciach rządu w minionym okresie, ale też próbował wytyczać kierunki działań przyszłego rządu, który wyłoni się po jesiennych wyborach parlamentarnych.

Zdaniem premiera Andriusa Kubiliusa, najważniejszym zadaniem na przyszłość jest kontynuowanie polityki fiskalnej, protegowania innowacyjności państwa oraz dalsze dążenie do niezależności energetycznej kraju, który dziś jest całkowicie uzależniony od dostaw surowców energetycznych z jedynego źródła — Rosji.

— Trudno nawet polemizować ze stwierdzeniami premiera, które były pozbawione nawet cienia samokrytyki — ocenia Algirdas Butkevičius. Ale bierze się pokrótce przeanalizować nam wypowiedzi premiera.

— Premier chwali się, że jego rządowi udało się wprowadzić dyscyplinę finansową, ale zapomina, że tę dyscyplinę wprowadzono kosztem zmniejszonych emerytur, zniszczonym potencjałem produkcyjnym, co mogło przynieść i przyniosło krótkotrwały efekt — uważa lider opozycji i dodaje, że w konsekwencji społeczeństwo będzie musiało ponieść kolejne koszta wyrównania długotrwałej perspektywy tych krótkotrwałych sukcesów rządu.

— Ale w dziedzinie energetyki rząd jednak podjął się działań? — pytamy opozycjonistę.

— Na słowach, owszem — odpowiada Butkevičius. I wyjaśnia, że choć Sejm ma już za sobą półmetek ostatniej sesji parlamentarnej, pod jego obrady nie trafił jeszcze żaden projekt z pakietu ustaw energetycznych, które mają reglamentować tak strategiczne projekty, jak chociażby budowę elektrowni atomowej w Wisagini, czy też terminalu gazowego w Kłajpedzie.

— Premier mówił o sukcesach w uporządkowaniu sektora energetycznego, jednak nie wiadomo, kogo chciał o tym przekonać, gdy rosnące ceny energii cieplnej, energii elektrycznej wszystkich przekonują zupełnie o czym innym — ocenia Algirdas Butkevičius.

Premier po części też przyznaje, że w kwestii energetycznej niewiele dało się osiągnąć, ale zdaniem premiera, to przez to, że sytuacja w tej dziedzinie „okazała się znacznie gorsza niż się spodziewano” i jest nawet gorsza niż przed 20 laty, po odzyskaniu niepodległości. Zdaniem Kubiliusa, ogólna kondycja gospodarki litewskiej jest gorsza niż można było się spodziewać po działaniach jego rządu, ale to ze względu na negatywne tendencje europejskiej gospodarki, na którą głównie wpływa sytuacja w Grecji.


 

REKORDOWY RZĄD

Rząd Kubiliusa ma się też czym naprawdę pochwalić, bo jest to jedyny rząd niepodległej Litwy, który wytrwał całą kadencję, aczkolwiek w jego historii nie brakowało okoliczności grożących upadkiem, głównie ze względu na powtarzające się interpelacje wobec ministrów, które nigdy nie kończyły się jednak dymisją. Tym niemniej, w ciągu 3,5-letniej kadencji wymieniono prawie połowę składu Rady Ministrów. Ostatnio, w wyniku skandalu wokół zwolnienia szefów Służby ds. Badań Przestępstw Finansowych, do dymisji musiał podać się minister spraw wewnętrznych Raimundas Palaitis. Tymczasem we wtorek w Sejmie odbyła się (również nieudana) interpelacja wobec ministra sprawiedliwości Remigijusa Šimašiusa.