Grybauskaitė ostro o Polakach i „na poważnie” z Obamą

Nie przysłowiowej oliwy, lecz benzyny do ognia dolało oświadczenie prezydent Dali Grybauskaitė o faworyzowaniu przez Polskę Rosji kosztem Litwy, która jest „kozłem ofiarnym”.

Politycy i politolodzy w Polsce ze zdumieniem i na Litwie z niezrozumieniem przyjęli słowa prezydent.

Tymczasem członkowie Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Litwy, którzy wrócili z kolejnego spotkania grupy Zgromadzenia ds. Trudnych, przekonywali wczoraj na konferencji prasowej, że relacje między Polską i Litwą są nawet bardziej przyjazne niż podczas ostatniego spotkania grupy przed rokiem. Wyrazili nadzieję, że już niedługo zostanie wznowiona praca Zgromadzenia, którą polska strona na mocy gospodarzy kolejnego spotkania zamroziła przed trzema laty.

Z informacji przekazanej wczoraj przez członków litewskiej delegacji wynika jednak, że kolejne spotkanie parlamentarzystów odbędzie się nie wcześniej niż po litewskich wyborach parlamentarnych. Przynajmniej tak sądzi poseł Jonas Liesis, przewodniczący litewskiej delegacji, który też uważał, że tematem spotkania grupy 17-19 maja w Białowieży będzie przygotowanie forum Zgromadzenia. Tymczasem jak już pisaliśmy wcześniej były to tylko życzenia posła, ponieważ polska strona zdementowała tę informację. Powiedziano nam wtedy w biurze Zgromadzenia, że tematem spotkania grupy ds. trudnych, będą właśnie sprawy trudne, jak też sama nazwa tej grupy wskazuje.

Co więcej, polska strona, zarówno w oświadczeniach prezydenta, ministra spraw zagranicznych oraz wielu innych polityków, niejednokrotnie podkreślała, że z obecną ekipą rządzącą na Litwie nie ma już o czym rozmawiać. Polska strona ma nadzieję na wznowienie dialogu z nową ekipą rządzącą, która wyłoni się po jesiennych wyborach parlamentarnych i ewentualnie będzie bardziej przychylna polskim postulatom dotyczącym praw polskiej mniejszości na Litwie.

Z kolei niedzielne oświadczenie prezydent Grybauskaitė o tym, że Polska wybrała Rosję na przyjaciela, a z Litwy zrobiono kozła ofiarnego, może też oznaczać, że relacje Litwy z Polską nie ulegną zmianie również po wyborach parlamentarnych, bo to prezydent na Litwie decyduje o polityce zagranicznej kraju. Więc nowa większość parlamentarna niewiele będzie mogła tu zdziałać, tym bardziej że to prezydent będzie współdecydowała o składzie nowego rządu, a szczególnie o tym, kto zostanie nowym ministrem spraw zagranicznych.

Niemniej już teraz stanowisko litewskiej prezydent wobec Polski zostało zgodnie skrytykowane przez wpływowych litewskich politologów oraz wielu polityków, którzy są zdumieni wypowiedzią Grybauskaitė.

Jedynie politolog Kęstutis Girnius uważa, że oświadczenie Grybauskaitė nie wnosi niczego nowego, bo — jak mówi politolog — prezydent w sposób wyraźny powiedziała o tym, o czym już od dłuższego czasu mówi się po cichu. Girnius uważa też, że wypowiedź Grybauskaitė nie pogorszy stosunków Litwy z Polską, ponieważ „one i tak są wystarczająco złe”. Spostrzeżenia Girniusa trudno jednak uważać za obiektywną ocenę sytuacji, ten politolog bowiem w mediach od dłuższego już czasu wypowiadał się o stosunkach polsko-litewskich w podobnie ostrym tonie, jak zabrzmiało oświadczenie prezydent.

Natomiast inni obserwatorzy ostro skrytykowali stanowisko prezydent, a politolog i redaktor naczelny portalu „15 min” powiedział nawet, że „oficjalna myśl litewskiej polityki zagranicznej jeszcze nigdy nie była tak uboga”.

Oświadczenie Grybauskaitė wywołało konsternację również po stronie polskiej. Prezydent Bronisław Komorowski w ogóle nie wiedział jak skomentować wypowiedź litewskiej koleżanki. Z kolei minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski nazwał wypowiedź litewskiej prezydent „egzotyczną teorią”, aczkolwiek nie uwierzył, że takie słowa pochodzą od głowy litewskiego państwa.

— Nie znam oryginału wypowiedzi, ale nie wyobrażam sobie, żeby taka wypowiedź mogła paść akurat w momencie, gdy polscy piloci strzegą nieba nad państwami bałtyckimi. Wydaje się, że łatwiej byłoby ustanowić prawa wynikające z Europejskiej Karty Języków Mniejszości Narodowych niż budować egzotyczne teorie — powiedział Radosław Sikorski.

Podczas swojej wizyty w Chicago, prezydent Dalia Grybauskaitė nie tylko dolała przysłowiowej oliwy do ognia relacji polsko-litewskich, ale też zgrywając lidera państw bałtyckich, wywołała napięcie na linii Wilno — Ryga — Tallin.

Biuro prasowe litewskiej prezydent oświadczyło bowiem o planowanym spotkaniu prezydent Dali Grybauskaitė z prezydentem USA Barackiem Obamą.

„W spotkaniu będą uczestniczyli również prezydent Łotwy i premier Estonii” — informował komunikat litewskiej prezydent. Tymczasem biura prasowe zarówno łotewskiego prezydenta, jak też estońskiego premiera zdementowały tę informację.

Kancelaria łotewskiego prezydenta wyjaśniła mediom, że to, co litewski Urząd Prezydenta nazywa „spotkaniem z prezydentem USA” w rzeczywistości jest tylko pozowaniem do wspólnego zdjęcia.

„Żeby zrobić wspólne zdjęcie, to oczywiście trzeba się spotkać” — odpowiedziało biuro prasowe łotewskiego prezydenta dopytywane, czy aby na pewno w planach nie ma spotkania prezydentów Litwy i Łotwy oraz premiera Estonii z prezydentem USA.

Tymczasem litewska strona już po wspólnym zdjęciu prezydentów i premiera nadała kolejne komunikaty o rzekomej rozmowie litewskiej prezydent z prezydentem Obamą. I rzeczywiście, jak wynika z opublikowanej sesji zdjęciowej, prezydenci rozmawiali ze sobą… pozując do wspólnego zdjęcia.