Jak „pokazucha” to w Ejszyszkach

131
Ejszyszczan przywitała dyrektor Domu Polskiego w Ejszyszkach Anna Jesvilienė oraz kustosz wystawy Krzysztof Sokołowski Fot. archiwum

Już po raz trzeci odbyło się w Ejszyszkach otwarcie wystawy wiosennej, prezentującej prace młodych artystów Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.

Tym razem pokazanych zostało 25 prac dziesięciu zarówno początkujących, jak też doświadczonych malarzy, a nawet wykładowców.
Po wejściu do niedużej sali od razu rzuca się w oczy duży obraz nazwany przez autora, ejszyszczanina i kustosza wystawy Krzysztofa Sokołowskiego, „Sądem Ostatecznym”. Dzieło jest imponujących rozmiarów. Boga ukazuje symbolicznie, po obu stronach przedstawiony jest moment ważenia dusz, u góry zaś i u dołu obrazu ulokowana jest siatka, która nadając dziełu trójwymiarowy charakter, ma wciągać widza w wizję finalnego trybunału boskiego. Artysta skromnie tłumaczy, że na całość jego ewokacji artystycznych składają się też piekło i niebo, których pokaźne rozmiary nie pozwoliły na umieszczenie w ramach wystawy.

Druga jego praca kontynuuje tematykę sakralną. Lustrzany krucyfiks, w którym można się przejrzeć, zawiera w sobie też ukryty sens. Po włączeniu do kontaktu w lustrach tworzących krzyż widoczne się stają części ciała ukrzyżowanego Chrystusa… W założeniu autora mają one obrazować, że Chrystus jest w każdym nas.

Pokazanych zostało 25 prac dziesięciu zarówno początkujących, jak też doświadczonych malarzy, a nawet wykładowców Fot. archiwum

Po obu stronach sali zawieszone są prace innych malarzy. O każdej z nich, jak również o każdym z artystów Krzysztof opowiada wyczerpująco i z zapałem. W sposób szczególny wyróżniając artystów z Wileńszczyzny, tym razem Wiolettę Pilecką, studentkę I roku ASP i autorkę grafik malarskich.
Sam Krzysztof, z inicjatywy którego sztuka artystów gdańskich sięga niedużego miasteczka na Wileńszczyźnie, jest studentem III roku Wydziału Malarstwa ASP w Gdańsku. Z dumą opowiada, że pracuje w pracowni światowej sławy malarki polskiej Teresy Miszkin, która preferuje indywidualne podejście do studenta, pozwalając na różne formy wyrazu artystycznego.

Swoje powołanie i zamiłowanie do sztuki młody artysta odkrył podczas warsztatów malarskich, które prowadziła kiedyś w Ejszyszkach Anna Szpadzińska-Koss, artystka i malarka z Gdańska. To właśnie dzięki niej wielu młodych ludzi z rejonu solecznickiego odnalazło się w sztuce. To ona po jedenastu klasach szkoły średniej zabrała Krzysztofa do szkoły w Gdańsku, w ramach nieistniejącego już dzisiaj stypendium I. J. Paderewskiego. Marzenie o Akademii Sztuk Pięknych nie ziściło się jednak za pierwszym razem. Studenta chętnie przyjęto natomiast na Politechnikę Gdańską na Wydział Mechaniki i Budowy Maszyn, który niedoszły malarz ukończył jako mgr inż. energetyki.

Ale marzenia po to są, by je spełniać. Dziś jako student wymarzonej uczelni Krzysztof mówi: „Kiedyś musiałem się uczyć, teraz chce się mi się uczyć”.
Zapytany, czy planuje powrót na Litwę, odpowiada, że na pewno będzie próbował odnaleźć tu siebie.
Tymczasem warto by było wspomnieć słowa jednego z filozofów, że sztuka jest po to, by zwyciężać chaos. Patrząc na pełne harmonii postrzeganie świata młodych artystów, trzeba zauważyć, że płynąca z ich prac pewność siebie i spokój są wyrazem stanu wewnętrznego, który człowiek odnajduje w sobie tylko wówczas, gdy wykonuje pracę miłą swemu sercu.

Beata Pietkiewicz