Druga wojna polska (1)

292
Tutaj nie ma podziału na wiek i płeć, również dziewczyny maszerują w takt werbli Fot. autor

„Żołnierze! Druga wojna polska rozpoczęta!” — brzmiało w rozkazie Napoleona tuż przed przekroczeniem Niemna w czerwcu 1812 r. Po 200 latach historia się powtórzyła i znów od salw armatnich zadrżało Kowno.
Jednakże rozpoczęta w 2012 r. wojna jest bezkrwawym widowiskiem klubów i grup historycznych rekonstrukcji z szeregu krajów Europy, odpowiednio jak się składała Wielka Armia Napoleona. „Europa. Napoleon I w Kownie. 1812” — taką właśnie nazwę otrzymał festiwal żywej historii, wzbudził on duże zainteresowanie, widowisko obejrzało ponad 70 tys. mieszkańców Kowna i gości.
Ponad 800 osób z Francji, Polski, Rosji, Czech, Białorusi, Łotwy i Litwy, 42 kawalerzystów, 25 armat, obóz z 400 namiotów, przemarsze żołnierzy przez miasto, ćwiczenia lub po prostu żołnierskie posiłki w ciągu trzech dni ubiegłego weekendu ukazało życie w Kownie sprzed 200 laty.

Rozpoczęta w Kownie w 2012 r. wojna jest bezkrwawym widowiskiem klubów i grup historycznych rekonstrukcji z szeregu krajów Europy Fot. autor

Odtwarzanie wydarzeń historycznych jest czymś więcej niż hobby. Jest to część życia zrzeszonych w klubach rekonstrukcji, nieraz całych rodzin. Szyjąc mundury, przygotowując rynsztunek, broń, a nieraz balowe suknie i kapelusiki, zgłębiają przeszłość, aby podczas podobnych widowisk podać lekcję żywej historii. Tutaj nie ma podziału na wiek i płeć, również dziewczyny maszerują w takt werbli. Oczywiście podstawowym wydarzeniem imprezy była przeprawa armii przez Niemen i bitwa.
Rok 1812, 23 czerwca. Trzy polskie kompanie woltyżerów oraz 50 saperów na łodziach pokonały Niemen, ówczesną granicę Księstwa Warszawskiego i Rosyjskiego Imperium. Posiadając przyczółek, przystąpili do budowania mostów pontonowych i następnego dnia ruszyła mostami Grande Armée — Francuzi, Niemcy, Polacy, Włosi, Austriacy, Holendrzy, Hiszpanie…

Odtwarzając historyczne wydarzenia, zadbano również o ten szczegół — początkowo dwie łodzie wypełnione piechurami przybiły do wschodniego brzegu Niemna, a następnie ruszyła armia. Co prawda, nie stawiano już mostów pontonowych, zastąpił je pontonowy prom, który dopiero za trzecim rejsem przeprawił przez Niemen wszystkich żołnierzy. Rozkazy w językach francuskim, polskim, łotewskim i litewskim mówiły o pochodzeniu żołnierzy, a słowiański akcent w komendach niemieckich zdradził Czechów odtwarzających pułki austriackie. Tak samo, jak przed 200 laty, przeprawa obeszła się bez strat, najwyżej któryś z uczestników przemoczył nogi.

Zając! Czy doprawdy któryś z widzów ujrzał w trawie długoucha lub może chciał nawiązać do wypadku sprzed dwóch stuleci, kiedy pod konia Napoleona niespodziewanie skoczył zając i koń stając dęba, zrzucił cesarza. W 1812 roku odebrano to jako zły omen — klęskę w Rosji.

Tym razem jednak na pole walki wódz wjechał pewnie. Rolę Napoleona odegrał profesor z Sorbony Oleg Sokołow, nie tylko dobrze władający francuskim, lecz doskonale znający biografię Bonapartego, jego ulubione zwroty i ruchy.


Na wschodnim brzegu Niemna znalazła się Wielka Armia Fot. autor

Kulminacją festynu było odtworzenie bitwy pod Dziewałtowem (Deltuva), kiedy to, po 4 dniach od przeprawy, w pobliżu Wiłkomierza francuska awangarda dopadła rosyjską ariergardę gen. Kulniewa. W bitwie tej, przy stratach ponad 50 w zabitych żołnierzach z każdej strony, żadna jednak nie odniosła zdecydowanego zwycięstwa. Rosjanom udało się zorganizowanie odstąpić, przykrywając odwrót głównych sił.
Rekonstruując bitwę, postarano się przekazać sposób walki tamtej epoki. Blisko godzinę trwały zmagania — nacierała raz jedna strona, raz druga, grzmiały armaty, a szarże kawalerii zmuszały piechotę ustawiać się w czworoboki. Komentator jednak wyraźnie był po stronie Napoleona, częściej zachęcając do oklasków skierowanych Francuzom i w tym wypadku historię nieco zmieniono, kończąc batalię całkowitym rozbiciem Rosjan. Oczywiście zbliżająca się noc świętojańska, zabawy i koncerty pogodziły wszystkich.

Armia widzów i handlarzy oczekiwała tego święta. Przed dwoma stuleciami podobnie oczekiwano Napoleona — mieszczanie równych praw, chłopi zniesienia pańszczyzny, szlachta odrodzenia Rzeczypospolitej. Niestety, w podręcznikowej historii Litwy pomija się znaczenie tamtych lat, głównie mówiąc o stratach i ofiarach. Kogoś może razi Napoleońskie określenie „drugiej wojny polskiej” rozpoczętej na terytorium Litwy? A jednak wówczas na kaszkietach żołnierskich widniały i orły polskie i pogoń, a klęska w wojnie nie zniszczyła w naszych narodach wolę do walki i wolności.

Niezależnie od słów krytyki bądź odwrotnie, wojna ta wpisała Kowno do historii Europy, co doskonale potrafiły wykorzystać władze Kowna, organizując wspaniałą imprezę i promując swoje miasto.

Atakowała raz jedna strona, raz druga, grzmiały armaty, a szarże kawalerii zmuszały piechotę ustawiać się w czworoboki Fot. autor

Podobne widowiska i bitwy w roku bieżącym będą miały miejsce również w wielu miastach Rosji i Białorusi, na szlaku zwycięstw i klęsk Napoleona. Spośród wielu batalii jedna intryguje najbardziej — uważana najczęściej za ostateczną klęskę Napoleona w Rosji bądź przeciwnie — za majstersztyk taktyki wojennej, kiedy zda się z beznadziejnej sytuacji, udało się Napoleonowi uratować część swej armii i własną cesarską skórę. Chodzi więc o słynną bitwę nad Berezyną.
Zbliża się również rocznica doniosłego zwycięstwa pod Orszą. Kowno, Berezyna, Orsza … skłoniły nie tylko do podjęcia tematu historycznych wydarzeń, lecz wcześniej jeszcze do podróży na wschodnie tereny Białorusi, co pozwoliło nie tylko poczuć atmosferę historycznych miejsc, ale też porównać sposób upamiętnienia znanych batalii. Orsza i Berezyna — odmienne pod względem skutków, a przede wszystkim inaczej traktowane przez ówczesną władzę Białorusi…
Cdn.