Czarna Madonna błogosławi wilnian

Wprowadzenie obrazu do kościoła Fot. Teresa Worobiej
Wprowadzenie obrazu do kościoła Fot. Teresa Worobiej

Jak już informowaliśmy, w tych dniach kopia obrazu Matki Bożej z Jasnej Góry odwiedziła Wilno. Swoją wędrówkę po stolicy rozpoczęła od Ostrej Bramy.

Długo przed wyznaczoną godziną zaczęli się zbierać wierni w kościele pw. św. Teresy. Chwila nader wzniosła. Przed kościołem na powitanie Pani z Jasnej Góry czekał już ks. prałat Jan Kasiukiewicz, służba kościelna, wierni z kwiatami. I wreszcie ukazał się specjalnie zabezpieczony samochód z Obrazem otulonym kwiatami. Zabiły głośno dzwony. Ksiądz Matkę Nieba i Ziemi spotkał z kapłańskim błogosławieństwem, wierni deszczem płatków różanych.

Madonnę spotykali wierni ze wszystkich wileńskich parafii, pielgrzymi z Polski, siostry zakonne.
— Przyjechałam wraz z córką Justyną do Wilna do sióstr Zgromadzenia Jezusa Miłosiernego i mam szczęście powitać tu obie Matki, Tę z Częstochowy i Tę z Wilna — powiedziała „Kurierowi” pani Ewa ze Szwajcarii.
Obraz wnoszą do kościoła przy gromkim śpiewie chóru parafialnego: „Ora pronobis” („Módl się za nami”). Alleluja. Ustawiają na jednym z ołtarzy i otulają przepiękną wiązanką białych kwiatów.

Matkę Bożą oraz wiernych serdecznie wita ksiądz proboszcz, krótko przypominając, że obraz objechał już Rosję, Moskwę, Kazachstan, Władywostok,  Syberię, Ukraini, Białoruś i Łotwę.
— Mamy zaszczyt uczestniczyć w akcji o kulturę życia, budowanie cywilizacji życia. Żyjemy bowiem w czasach, które niosą ludziom śmierć. Codziennie na świecie umiera w sposób nienaturalny 50 tysięcy ludzkich istnień. Ludzkie życie stało się już technologią, a ludzkie plemniki są przechowywane w roztworze azotu. Swoją modlitwą i uczynkami powinniśmy wreszcie powiedzieć temu „nie” — powiedział na wstępie ks. proboszcz Jan Kasiukiewicz.
Pełen kościół wiernych jednym głosem wołał:
„Najświętsza Matko, obiecujemy Ci, że ze wszystkich sił będziemy bronić ludzkiego życia. Stań na czele ruchu obrony życia i prowadź nas. Maryjo, Matko obojga narodów, nie opuszczaj nas, wspieraj nas” — błagali w obu językach zgromadzeni ludzie.

Podczas adoracji Obrazu lud wierny modlił się w różnych językach. Odmawiano różaniec po polsku, litewsku i po rosyjsku. W obu językach rozbrzmiewały najpiękniejsze pieśni maryjne, ale najpiękniejszy chyba był ten werset:
„Madonno, Czarna Madonno
Jak dobrze Twym dzieckiem być!
O pozwól, Czarna Madonno,
W ramiona Twoje się skryć.”

„Witaj, Królowo, Matko z Jasnej Góry, spójrz na nas z góry Miłosierna Pani z Ostrej Bramy” — błagał zebrany lud. Najbardziej wzruszającym momentem adoracji był moment długiej ciszy, gdy kapłan zachęcił wiernych do cichej, osobistej rozmowy z Obiema Matkami: Częstochowską i Ostrobramską. Cisza, jak makiem zasiał, tu i ówdzie przerywana cichym łkaniem. Łzy płynęły jak groch zarówno po twarzach kobiet, jak też solidnych mężczyzn. Widać było jak wiele niezaleczonych ran mamy.
— Tak czasem sobie myślę, jak wiele próśb, błagań, a może nawet pretensji zwala się na ręce i Serce naszej Matki. Jak Ona biedna sobie z tym wszystkim daje radę — mówi wilnianka Ziuta.

Ale oto rozpoczęła się Msza św., którą wraz z księżmi celebrował ks. biskup Arūnas Poniškaitis. Ekscelencja raz jeszcze przypomniał, w jak niebezpiecznych, a nawet strasznych czasach żyjemy, kiedy to bezbronne dzieci są zabijane w najbezpieczniejszym miejscu schronienia, bo w łonie matki. W czasach, w których toleruje się eutanazję, gdy zanika pojęcie rodziny.

I tu kaznodzieja zwrócił uwagę wiernych na cud w Kanie Galilejskiej mówiąc, że jeśli z powodu takiego drobiazgu jak brak wina Matka Boża wstawiła się z prośbą do swego Syna, to jakże mogłaby nie zauważyć naszych bied, cierpień i nie wstawić się za nami do Niego. Potrzeba tylko jednego: „Zróbcie wszystko, cokolwiek On wam powie”.
— Dziś te obie Matki wiele mi powiedziały, ale trochę jestem rozczarowana, bo  za mało nas tu przyszło zarówno Litwinów, jak i Polaków. Zabrakło młodzieży — zwierza się ze swoich wrażeń wilnianka Audronė.
Tego samego zdania była też wilnianka Stasia, której adaniem musiało nas być więcej.

Pomimo wszystko kościół jednak był pełen rozmodlonych wiernych, przepiękne śpiewy pieśni maryjnych w obu językach, adoracja obu Matek: Tej z Częstochowy tak bardzo czczonej na Litwie i Tej Ostrobramskiej tak bardzo czczonej w Polsce. Było dużo wzruszeń, cichych łez i wielkiego skupienia. Po zakończonej uroczystości ludzie się tłumnie skupiali przy Czarnej Madonnie i niechętnie się rozchodzili. Znajomi i nieznajomi rozstawali się słowami: „Z Panem Bogiem”, dorośli dzieciom i młodzieży na czole kreślili znak Krzyża św. Ludzie wracali grupkami, ale w ciszy i głębokiej zadumie. Widocznie sporo mieli do przemyślenia.

Obecnie Czarną Madonnę przejęli bracia prawosławni i będzie Ona wędrować po wielu cerkwiach.
— Dzięki Ci, Matuchno Częstochowska, dzięki Ci, Matuchno Ostrobramska, dzięki Ci, Matko Boga i ludzi — takimi słowy niektórzy żegnali się wychodząc z kościoła i kaplicy.