Sanktuarium Jezusa Miłosiernego: potrzebne dla Wilna, ale drogie

Możliwe miejsce do budowy Sanktuarium — przy Kościele Wniebowstąpienia Pańskiego i klasztorze Misjonarzy          Fot. Marian Paluszkiewicz
Możliwe miejsce do budowy Sanktuarium — przy Kościele Wniebowstąpienia Pańskiego i klasztorze Misjonarzy Fot. Marian Paluszkiewicz

Stołeczny samorząd planuje wydzielić 200 tys. litów na projekt budowy Sanktuarium Jezusa Miłosiernego w Wilnie, który podczas ubiegłych wyborów samorządowych był jednym z postulatów Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Suma ta ma być przeznaczona na studium przyszłej budowy.

—  Zostanie zbadane kilka miejsc, w których można byłoby zbudować planowany obiekt. Wkrótce zostanie ogłoszony przetarg na wykonanie potrzebnych badań. Wtedy właśnie będzie jasne, czy koszty prac będą niższe.
Ale 200 tys. na pewno nie przekroczą, bo taka maksymalna suma była ustalona na posiedzeniu Rady — stwierdziła w rozmowie z „Kurierem” Wanda Krawczonok, starosta frakcji AWPL w miejskiej Radzie.

Wanda Krawczonok zaznaczyła, że jedno z możliwych miejsc do budowy Sanktuarium znajduje się przy Kościele Wniebowstąpienia Pańskiego i klasztorze Misjonarzy przy ulicy Subocz (Subačiaus.)
—  Byłoby wspaniale, gdyby Sanktuarium powstało w tym miejscu, gdyż ma ono symboliczne znaczenie — podobno miała tam widzenie siostra Faustyna — powiedziała rozmówczyni, dodając, że jako osoba wierząca bardzo czeka na powstanie nowego Sanktuarium w stolicy. — Oczywiście, mamy bardzo ważną dla katolików i sławiącą nasze miasto Ostrą Bramę. Ale sądzę, że jeszcze jedno niezwykłe miejsce nie zaszkodzi.
Krawczonok podkreśliła, że taki ośrodek pielgrzymkowy upiększy Wilno, które stanie się jeszcze bardziej cenne dla pielgrzymów.

Starosta frakcji AWPL zaznaczyła, że projekt doczekał się poparcia mera Wilna Artūrasa Zuokasa, który jest pewien, że nowe Sanktuarium dobrze wpłynie na sektor turystyczny, co przyniesie dodatkowe dochody dla miasta.
— Mer już spotykał się z JE kardynałem Audrysem Juozasem Bačkisem w tej sprawie. Co prawda, pisemne pozwolenie Wileńskiej Kurii na budowę nowego ośrodka pielgrzymkowego na razie nie zostało otrzymane. Ale to chyba kwestia czasu — powiedziała Wanda Krawczonok.

Vygintas Jakas, dyrektor samorządowego Departamentu Finansów, także poparł pomysł budowy Sanktuarium. Podczas posiedzenia miejskiej Rady oświadczył, że to projekt z perspektywami. Przytoczył przykład Sanktuarium Matki Bożej znajdującego się we francuskim miasteczku Lourdes, które corocznie odwiedza ponad 6 mln turystów. Co prawda, Vygintas Jakas przyznał, że wileński obiekt pielgrzymkowy nie przyciągnąłby tak wiele zwiedzających, ale na pewno uczyniłby Wilno bardziej atrakcyjnym dla jego gości.
Projekt budowy Sanktuarium Jezusa Miłosiernego już doczekał się także głosów sprzeciwu.

Zarzuty, przede wszystkim ze strony konserwatystów, dotyczą kosztów budowy. Krytycy twierdzą, że Wilno, które już jest zadłużone na ponad miliard litów, po prostu nie jest w stanie sobie pozwolić na budowę sanktuarium.
—  Rzeczywiście, mamy wielkie długi. Ale te 200 tysięcy na pewno nie uratują miliarda — powiedziała Wanda Krawczonok. — Mowa idzie o projekcie na długą metę. Projekcie, który jest ważny dla życia duchownego, które przecież nie polega na pieniądzach.

Podobnego zdania jest wicemer Wilna Jarosław Kamiński, który podczas posiedzenia Rady zdziwił się, że projektu nie poparli konserwatyści.
„Bardzo dziwne, że Związek Ojczyzny — Litewscy Chrześcijańscy Demokraci wypowiedział się przeciwko budowie Sanktuarium, bo przecież dla nich sprawy duchowe powinny być na pierwszym miejscu” — powiedział wówczas wicemer.

Jarosław Kamiński podkreślił, że współczesnym ludziom brakuje duchowości, przytaczając przykład niedawnego morderstwa pod Kiejdanami.
„Ktoś zaszedł do domu i zabił 3 ludzi. To moim zdaniem i jest brak duchowości. Właśnie takie osoby będziemy ratowali” — powiedział Kamiński.