Litwa stoi na progu kryzysu politycznego

Przewodniczący GKW Zenonas Vaigauskas nie miał wątpliwości, że przed Sądem Konstytucyjnym uda się mu obronić decyzję Komisji Fot. ELTA
Przewodniczący GKW Zenonas Vaigauskas nie miał wątpliwości, że przed Sądem Konstytucyjnym uda się mu obronić decyzję Komisji Fot. ELTA

Sąd Konstytucyjny przystąpił wczoraj do rozpatrywania wniosków Sejmu oraz prezydent Dali Grybauskaitė ws. wyników wyborów parlamentarnych.

Kolegium sędziowskie Trybunału Konstytucyjnego ma podjąć — jak sądzi wielu polityków i prawników — jedną z najważniejszych w nowoczesnej historii Litwy decyzję.
Czy ze względu na częste przypadki kupowania głosów wyborców wyniki ostatnich wyborów są prawomocne? Główna Komisja Wyborcza, która w niedzielę 4 listopada zatwierdziła te wyniki, nie ma wątpliwości co do ich prawomocności.

Po pierwszej turze Komisja unieważniła wyniki tylko w jednym z 71 okręgów jednomandatowych, w którym były masowo kupowane głosy, co — zdaniem Komisji — mogło mieć wpływ na ranking „jednomandatowców” po I turze głosowania.
Wręczając w tym tygodniu nowowybranym posłom legitymacje poselskie, przewodniczący GKW Zenonas Vaigauskas nie miał wątpliwości, że przed Sądem Konstytucyjnym uda się mu obronić decyzję Komisji.

Tymczasem odchodzący Sejm oraz prezydent Grybauskaitė, na wniosek kilku partii, pytają Sąd Konstytucyjny, czy częste przypadki kupowania głosów nie miały też wpływu na wyniki głosowania w kilku innych okręgach jednomandatowych oraz w okręgu większościowym.
Na odpowiedź Sąd Konstytucyjny ma 3 doby od otrzymania wniosku. Jego decyzję poznamy więc już w sobotę. Ale jaka to będzie decyzja, nie przewidują nawet wybitni konstytucjonaliści. A jeśli próbują coś prognozować, to ich prognozy są sprzeczne.

Wszyscy są zgodni tylko co do jednego. Jeśli Sąd Konstytucyjny uzna, że wskazane we wnioskach Sejmu i prezydent naruszenia prawa wyborczego nie miały wpływu na ostateczne wyniki wyborów, to na tym sprawa się skończy. Bo już 15 listopada prezydent powinna zwołać pierwsze posiedzenie nowego parlamentu, który wybierze swoje władze, a zwycięskie ugrupowania dalej będą próbowały formować rząd.
Sejm zbierze się, nawet jeśli prezydent ze względu na swój sprzeciw wobec składu nowej koalicji nie zechce zwoływać posiedzenia parlamentu. Jak zauważa były prezes Sądu Konstytucyjnego Egidijus Kūrys, Konstytucja mówi jednoznacznie, że jeśli prezydent nie zwołuje posiedzenia Sejmu w terminie, to posłowie sami zbierają się na takie posiedzenie w następnym dniu po upływie prezydenckiego terminu.

Tymczasem najwięcej wątpliwości prawnicy i politycy mają do sytuacji, którą stworzy ewentualna decyzja Sądu Konstytucyjnego, że naruszenia prawa wyborczego miały wpływ na ostateczny wynik wyborów, toteż wyniki te są nieważne.
W tym przypadku wszyscy są pewni jednego, że GKW będzie musiała organizować nowe wybory na wiosnę, a do ich zakończenia kraj znajdzie się w głębokim kryzysie politycznym.

Konstytucjonaliści zauważają bowiem, że Litwa jest republiką parlamentarną i Konstytucja po prostu nie przewiduje możliwości funkcjonowania systemu władzy bez parlamentu. Prawo nie przewiduje też prolongowania pełnomocnictw starego parlamentu w przypadku, kiedy nowy parlament nie został wybrany.
Prawnik konstytucjonalista prof. Vytautas Nekrošius uważa, że w takiej sytuacji na czele państwa mogłaby stanąć prezydent, na którą takie obowiązki nakłada prawo w okresie przerw między sesjami parlamentarnymi.
Egidijus Kūrys wyklucza jednak takie rozwiązanie, bo, jak zauważa, że w sytuacji przerw między sesjami parlament nigdzie nie znika i nadal jest najważniejszą instytucją w kraju, tym bardziej że w razie konieczności może w każdej chwili zwołać sesję nadzwyczajną.

Czy wybory były prawomocne? Wyjaśni Sąd Konstytucyjny      Fot. Marian Paluszkiewicz
Czy wybory były prawomocne? Wyjaśni Sąd Konstytucyjny Fot. Marian Paluszkiewicz

Co więcej, prawnicy podkreślają, że według Konstytucji, tylko Sejm jest instytucją ustawodawczą i żadna inna — prezydent czy rząd — nie mogą zastąpić parlament w tej inicjatywie.
Wszyscy więc mają nadzieję na to, że jeśli Sąd Konstytucyjny podejmie decyzję, że wyniki wyborów muszą być uznane za nieważne, to również przedstawi rozwiązania prawne dalszego funkcjonowania państwa, zanim w końcu zostanie wybrany nowy parlament.

Ale i w tym przypadku zachodzi niebezpieczeństwo sprzeczności prawnych, a na pewno moralności politycznej, bo decyzję o unieważnieniu wyników parlamentu musi podjąć Sejm.
Wszyscy więc zastanawiają się — który? Stary czy nowy?
Zdaniem Kūrysa, zrobić to powinien jeszcze stary skład parlamentu, bo nowy Sejm w zasadzie byłby już uznany za nieprawomocny, więc taka też byłaby jego decyzja.

Ze starym Sejmem sytuacja również nie jest jasna, bo decyzję podejmowałaby obecna większość, której nawet te wątpliwe wyniki ostatnich wyborów nie dają większego zaufania wyborców.
Na domiar złego, nie wiadomo, czy stary Sejm zdążyłby do końca swoich pełnomocnictw podjąć odpowiednią decyzję — zauważa były prezes Sądu Konstytucyjnego.
Konstytucja natomiast nie przewiduje prolongowania pełnomocnictw parlamentu ponad okres jednej kadencji.
I znowu kolejna sytuacja patowa, z której wyjście do soboty ma znaleźć Sąd Konstytucyjny.